poniedziałek, 31 sierpnia 2026

Podsumowanie sierpnia

🍒 Sierpień nie obfitował w dużo lektur, a mimo to jestem zadowolona z tego miesiąca pod kątem  czytelniczym. Łącznie przeczytałam siedem książek. Ponadto kontynuowałam niektóre książki dużo wcześniej zaczęte, dzięki czemu udało mi się je "podgonić" oraz zaczęłam kilka nowych, ciekawych opowieści, które planuję skończyć już we wrześniu.

Miesiąc rozpoczęłam od ukończenia bardzo przyjemnej książki. Romans idealny na lato, bardzo ciepły chwilami zabawny i bardzo klimatyczny. Mowa o książce "Miesiąc miodowy dla singli" Olivii Hayle. To idealny tytuł dla miłośniczek romansów w stylu slow burn. Dla mnie lektura tej ksiażki była miłym zaskoczeniem. Bardzo polecam.

Nie przepadam za książkami stricte science-fiction, choć czasami można w tym gatunku odnaleźć prawdziwe perełki. W sierpniu ukończyłam "Planetę małp". I choć sama książka wydała mi się średnia, to trzeba przyznać, że Pierre Boulle stworzył tutaj ciekawy świat dystopii oraz poruszył kilka interesujących tematów. Plus, że książka nie była długa. Minus dla irytującego głównego bohatera. Można polecić, ale tylko miłośnikom gatunku,

Około połowy miesiąca przeczytałam bardzo słabe, nudne romansidło harlequinowe "Gdy liczy się tylko miłość" autorstwa Clare Conelly. Nigdy nie liczę na wiele po tego typu książkach, bo z góry wiem jakie one są. Choć czasami, "od wielkiego dzwonu" zdarzają się niezłe historie. Tutaj nic mnie nie zaskoczyło pozytywnie. Wręcz uważam, że to tytuł, po który nie warto sięgać.

"30 protipów dla pielęgniarek" to krótki e-book, autorstwa znanej w środowisku pielęgniarskim influencerki Siostry Bożenny. Przydatna publikacja, choć stanowczo za krótka. Mogłaby liczyć o wiele więcej tych protipów. Co jednak nie zmienia faktu, że jest to tytuł wart uwagi.

Lektura romansidła "Wernisaż w Palermo" autorstwa Lorraine Hall przez moment wydawała się znośna. I choć jest to nieco lepsze romansidło od tego wspomnianego wcześniej, to jednak nadal nie jest to dobra lektura. Chyba, że ktoś lubi czytać pełne kłótni i sprzeczek dialogi. Mnie to męczyło.

Nigdy nie czytałam nic od Alka Rogozińskiego. Na jego pierwszą komedię kryminalną wybrałam więc "Komnatę sekretów". Mimo, ze sama fabuła i intryga oraz jej rozwiązanie nie powalają na kolana, to uważam, że warto sięgnąć po ten tytuł, zwłaszcza jeśli chcemy się dobrze bawić. Babcia Halinka z pewnością zapewni tą rozrywkę.

Miesiąc zakończyłam ukończeniem romansidła "Spotkanie w Londynie" Jacqueline Baird. Było to kolejne romansidło bez większych zachwytów, od którego nawet tych zachwytów nie oczekiwałam.  Ot kolejna romantyczna historia bez polotu.

Mam nadzieję, że nadchodząca jesień będzie obfitowała w ukończenie tych książek, które zaczęłam latem. Liczę też na podgonienie letnio-jesienno-zimowego TBR-u oraz TBR-u znajomych 🌳

 

W sierpniu tytułem miesiąca jest
"Miesiąc miodowy dla singli"


Sierpień w liczbach:

Przeczytanych książek: 7
Łączna liczba stron czytanych książek: 1330
Fantastyka/Fantasy/Sci-Fi: 1
Komedia kryminalna:
Literatura obyczajowa/Romans: 4
Poradniki: 1
 
 

środa, 26 sierpnia 2026

Spotkanie w Londynie

W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie Extra" poznajemy Lucy Mason. Obecnie jest dorosłą kobietą, która po zmianie tożsamości pracuje jako księgowa, jednak w przeszłości miała problemy prawne. W wyniku niesłusznego oskarżenia została uznana za winną handlu narkotykami, wskutek czego skazano ją na trzy lata więzienia. Do oskarżeni przyczynił się słynny włoski prawnik -
 Dante Cannavaro. Dziewczyna nie odsiaduje całego wyroku - po osiemnastu miesiącach zostaje zwolniona warunkowo. Właśnie wtedy, z niewielką pomocą przyjaciela, uczęszcza na kurs księgowości, dzięki czemu może podjąć się pracy w Londynie na stanowisku księgowej. Zmienia imię i nazwisko i rozpoczyna nowe życie jako Beth Lazenby, starając się zapomnieć o przeszłości. Kiedy jej sąsiad urządza przyjęcie w ogrodzie, Beth nie ma pojęcia, że idąc na imprezę spotka tam znienawidzonego Dante...
Jak potoczą się losy bohaterów? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Jaqueline Bard.

Ona jest byłą recydywistką, która w życiu nauczyła się być stanowczą, a mimo to niejednokrotnie ulega facetowi, który nie cofnie się nawet przed szantażem. Przez większość książki Dante jest takim typkiem, którego ciężko polubić.
 
Co do samej fabuły: ani ziębi ani grzeje. To raczej historia, z tych które nie zapadają w pamięci na dłużej. Mamy tutaj romans z motywem enemies to lovers, z odrobiną erotyki - takiej  bardzo niewyszukanej, do tego w stylu takich "kwiatków" jak: "Poruszał się w niej płynnym, narastającym rytmem, coraz szybciej i mocniej, aż w końcu przeniknęła ją paląca rozkosz, oślepiająca niczym wybuch Supernowej." 
 
Chwilami się dłużyła, niektóre rozdziały nie były ciekawe. Plus za to, że pod koniec odrobinę się rozkręciła, co jednak nie zmienia faktu, że to książka, po którą nie warto sięgać.

Data przeczytania26-08-2026 (od: 19-08-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

piątek, 21 sierpnia 2026

Komnata sekretów

W książce mamy fabułę zbudowaną wokół tajemniczej historii sprzed lat. Poznajemy dziennikarkę portalu Znana Polska - Paulinę Marzec, której umiera babcia. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że babcia Anna miała pewną tajemnicę dotyczącą Bursztynowej Komnaty. Paulina spotyka na pogrzebie babci Olgierda Łuczaka -  znajomego babci Anny. Mężczyznę łączyła z jej babcią pewna tajemnica, a jej odkrycie może być historycznym przełomem! W drugi dzień po pogrzebie Łuczak  ginie w wypadku, który nie wydaje się być przypadkiem, a Paulina zaczyna łączyć fakty...
Od tej pory będzie prowadzić własne śledztwo, a pomoże jej w tym - między innymi - jej zwariowana babcia Halina Kujawiec. Łatwo nie będzie, gdyż o sekretnej Komnacie dowie się jeszcze parę innych osób: pewien bardzo ambitny polski polityk, niemiecki biznesmen, rosyjski kolekcjoner dzieł sztuki, nawiedzona piosenkarka, pewna francuska kustoszka, a nawet jej własny kolega z pracy! Wszyscy będą chcieli odkryć znalezisko, a każdemu z nich przyświeca inny cel.
Czy uda się poznać sekret sprzed lat? A jeśli tak, to kto pierwszy odnajdzie Bursztynową Komnatę? Tego należy dowiedzieć się z lektury komedii kryminalnej "Komnata sekretów".
 
To moje pierwsze spotkanie z twórczością Rogozińskiego, które uważam za udane. Fabuła książki, gdzie głównym motywem przewodnim jest rozwiązanie zagadki kryminalnej związanej z bursztynem, przywiodła mi na myśl inną komedię kryminalną - mianowicie "Na tropie trupa" Małgorzaty Starosty. Choć są to dwie zupełnie inne fabuły, to łączy je jedno: bursztyn. U Alka Rogozińskiego mamy głownie poszukiwania Bursztynowej Komnaty oraz śledztwo w sprawie wypadku Olgierda Łuczaka. I jak to bywa w komediach kryminalnych - nie tak o samą intrygę tu chodzi. Mamy się pośmiać z zabawnych dialogów i sytuacji, a tych tutaj nie brakuje.

Oczywiście prym wiedzie babcia Halinka - nieustraszona hejterka internetowa, przed którą drżeć powinna każda mniej, bądź bardziej znana polska gwiazda. Od babci Halinki oberwie się wielu znanym osobom, a przy okazji będzie ona podporą Pauliny Marzec. Przezabawne dialogi między Halinką i jej wnuczką to mocny punkt tej książki.
Poza zwariowaną babcią Halinką, mamy też jeszcze bardziej zakręconą piosenkarkę Klaudię Hutniak. Kobietę nawiedzoną, która ewidentnie minęła się z powołaniem. Cóż, bliżej jej do medium, aniżeli do gwiazdy polskiej sceny muzycznej. Jej próby przekonania reszty świata do swoich oświeconych wizji również wywoływały uśmiech na twarzy.
 
Dobrze mi się czytało "Komnatę sekretów". Książkę polecam szczególnie miłośnikom komedii kryminalnych, którzy lubią taką lekką literaturę z kryminalną zagadką w tle. Obecna tutaj spora dawka humoru sprawi, że książka stanie się dobrą rozrywką.
 
Data przeczytania: 21-08-2026 (od: 7-08-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

środa, 19 sierpnia 2026

Wernisaż w Palermo

W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie" przenosimy się na Sycylię, gdzie poznajemy amerykańską malarkę Briannę Anderson, która dwa lata temu poznała we Florencji Lorenza Parisiego - włoskiego biznesmena. Ich miłość kończy się jednak tak szybko, jak szybko się zaczęła. Po dwóch miesiącach dochodzi do rozstania. Brianna wraca do Ameryki. Z czasem dowiaduje się, że jest w ciąży. Chce poinformować o tym Lorenza, ale kiedy szuka w internecie jakichś informacji na jego temat, znajduje same plotki. I nie są to bynajmniej dobre rzeczy - wychodzi na jaw, że Lorenzo to przemocowiec! Brianna postanawia, że już nigdy więcej nie nawiąże z nim kontaktu, a dziecko wychowa sama. Mijają dwa lata i w Palermo ma miejsce wernisaż z pracami Brianny... Kobieta ma nadzieję, że nie pojawi się tam Lorenzo...
Jak potoczą się losy bohaterów? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Lorraine Hall.

Romans z motywem enemies to lovers, w którym mamy kobietę mocno stąpającą po ziemi, gdyż Brianna z pewnością nie jest głupiutką bohaterką, naiwnie wierzącą w dobre intencje partnera. Przynajmniej odkąd już raz się sparzyła. Nie ufa więc Lorenzowi. Wie, czego chce i na pewno nie jest to związek z jej byłym. I to jest spory plus, biorąc pod uwagę fakt, że w tych głupiutkich książkach kobieta przeważnie jest postacią ślepo ufającą w potęgę uczuć, podczas gdy wybranek okazuje się być toksycznym człowiekiem, od którego najlepiej uciekać gdzie pieprz rośnie.
Mamy też Lorenzo, czyli przystojnego faceta, który pragnie stworzyć dom dla niej i ich syna - zwłaszcza chce chronić syna. Tym bardziej, że obawia się o jego bezpieczeństwo. Odkąd dowiaduje się o jego istnieniu, zrobiłby dla niego wszystko. Nawet jeśli oznaczałoby to ślub z jego matką. I właśnie tu jest problem z tym bohaterem - to nie wart uwagi, zacietrzewiony, toksyczny gbur.

Jest to przewidywalne romansidło z happy endem - jak zawsze w tych książkach. To historia, która przez pierwszą połowę nie wywołuje zniesmaczenia irytującymi zachowaniami bohaterów i dennymi dialogami. Gorzej jest po połowie ksiażki, kiedy to fabuła zaczyna skupiać się na ciągłym przekomarzaniu się Lorenza z Brianną, na zmianę z jego siostrą. Wszyscy dookoła próbują wytłumaczyć jednemu upartemu facetowi czym jest miłość...
 
Ta historia - jak na ten typ literatury - przez chwilę była w porządku, jednak z czasem zrobiła się nudna. Bohaterowie zaczęli wałkować w kółko dwa tematy na krzyż, co momentami było męczące. Książka ujdzie w tłumie, ale i tak nie polecam po nią sięgać.

Data przeczytania19-08-2026 (od: 13-08-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2,5/5

sobota, 15 sierpnia 2026

30 protipów dla pielęgniarek

Nie od dziś wiadomo, że  choć każdej z pielęgniarek mogłoby się wydawać, że o swoim zawodzie wie już wszystko, to zawsze znajdzie się taka rzecz, nowinka medyczna, tudzież protip, który nowo odkryty urasta do rangi protipu stulecia. Wówczas zazwyczaj z zaskoczeniem mówimy: "kurczę, dlaczego ja tego wcześniej nie wiedziałam!"
 
W tym e-booku Autorka przedstawia trzydzieści takich protipów. Niektóre z nich znam i stosuję, niektóre poznałam dopiero po lekturze tego niedługiego opracowania - okazując się dla mnie sporym zaskoczeniem.
 
Publikacja z pewnością wartościowa. Nie tylko dla tych początkujących, którzy dopiero wchodzą w tajniki pielęgniarstwa. Myślę, że lektura tego e-booka przydałaby się również doświadczonym pielęgniarkom. Zwłaszcza biorąc pod uwagę niektóre przedstawione tutaj porady, które są w użyciu, a nikt nie myśli o tym, że mogą nie być korzystne. Jakie? Tego już należy dowiedzieć się poświęcając czas tej książce. Myślę, że to będzie dobrze zagospodarowane dziesięć minut życia.
 
"30 protipów dla pielęgniarek" to kolejny wartościowy e-book od znanej pielęgniarskiemu środowisku twórczyni internetowej - Siostry Bożenny. Trochę szkoda, że jest taki krótki. Mogłoby być tych protipów znacznie więcej. Zwłaszcza, że one istnieją.
 
Opracowanie polecam wszystkim tym pielęgniarkom, które chcą nieco "liznąć" tej tajemnej wiedzy pielęgniarstwa. Niektóre były omawiane na wykładach, ale mogły wyparować, inne poznaje się latami pracując w zawodzie. Z pomocą tego poradnika, niektóre z nich można poznać szybciej.

Data przeczytania15-08-2026 (od: 15-08-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

czwartek, 13 sierpnia 2026

Gdy liczy się tylko miłość

W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie" poznajemy Harper Lawson, która została poproszona o to, aby zastąpiła w pracy swoją przyjaciółkę Amandę. Cóż, wiadomo że przyjaciółce się nie odmawia - tym bardziej gdy potrzebuje się pieniędzy. Harper zostaje więc asystentką w biurze Salvadora da Rochy. Wprawdzie jej nowe zajęcie ma potrwać tylko dwa tygodnie, ale Harper już na samym początku zauważa, że nie będzie to łatwa współpraca. Po pierwsze mężczyzna ma trudny charakter, a po drugie jest niezwykle przystojny. To może być tym bardziej problematyczne, kiedy Harper dowiaduje się, że wyjedzie z nim w podróż służbową...

Jak będzie się układała relacja Salvadora i Harper? Jak potoczą się ich losy? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki autorstwa Clare Connelly.

Co my tu mamy?  Romans z motywem forced proximity, a także nieco enemies to lovers. Trochę erotyki. Trochę erotyki, trochę klimatu Oceanu Atlantyckiego wokół słonecznej wyspy Ilha do Sonhos. Fabuła przez większość książki jest mało interesująca. Chwilami mocno wieje nudą Poza problemami z przeszłością Salvadora, z którą ów mężczyzna jeszcze się nie rozliczył, mamy głównie seks między tą parą. On głównie myśli o seksie z Harper i jest z nią właściwie dla świetnego seksu. Ona się zakochała i walczy o ten związek jak lwica. Facet pokazuje swoją twarz pod koniec książki. Jasno daje jej do zrozumienia o co chodzi w tym związku - i właściwie w tym momencie książka powinna była się zakończyć: na sto trzydziestej piątej stronie. Wówczas można by było powiedzieć, że wygrał rozsądek nad toksyczną relacją... ale nie! Wszak to jest durne romansidło, które musi zakończyć się happy endem, nawet jeśli wszelkie przesłanki mówią, żeby główna bohaterka uciekała od typa jak najdalej.
 
Słaba ksiąska, co nikogo nie powinno nawet dziwić. Nie tylko słaba przez wzgląd na głupią fabułę, ale też biorąc pod uwagę fabułę o niczym. Nie warto sięgać.
 
Data przeczytania: 13-07-2026 (od: 23-07-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

niedziela, 9 sierpnia 2026

Planeta małp

Na początku tej historii poznajemy podróżujących statkiem kosmicznym Phillis i Jinn'a. Para dostrzega w przestrzeni kosmicznej butelkę. Postanawiają dotrzeć do znaleziska. Kiedy ją otwierają okazuje się, że w środku jest rękopis autorstwa człowieka, który opisuje swoje przybycie na pewną planetę. Tak zaczyna się historia Ulissesa - głównego bohatera tej książki...

Ulisses Mérou jest dziennikarzem, który pewnego dnia wraz z innymi ludźmi (w tym z profesorem Antelle) przybywa na planetę Soror. Wszyscy zostają schwytani przez rządzące planetą różnego rodzaju małpy - od szympansów i goryli, aż po orangutany. Schwytani ludzie trafiają do klatki, gdzie zostają  poddawani różnym testom. Uisses okazuje się być ciekawym przypadkiem. Zaczyna uczyć się małpiej mowy. Wkrótce, wyprowadzany przez szympansicę Zirę na spacery po planecie (gdzie przygląda się zarówno jej lokalnym mieszkańcom, małpim przywódcom i ogólnie pojętym prawom, którymi zarządzana jest planeta małp), przekonuje swoją towarzyszkę o tym, iż pochodzi z planety zwanej Ziemią. W niewoli i ogólnym upodleniu spędza cztery miesiące, a wszystkie wydarzenia opisuje w dzienniku, w formie raportów.
 
Na plus tej historii zasługuje wydźwięk egzystencjalno-filozoficzny. Trochę o ewolucji człowieka, trochę o duszy zwierząt/ludzi oraz wyższości istot zwierzęcych/ludzkich nad innymi istotami. Aż szkoda, że te rozważania są tu jedynie zaznaczone. Mamy tu też politykę owej planety, badania nad umysłem, a także motyw przemiany głównego bohatera - tu również plus za ukazanie owej przemiany. Tylko czy ta przemiana (na tym etapie książki) jest aby na plus dla bohatera? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki.

Historia podzielona jest na trzy części. W pierwszej części Ulisses przybywa na planetę małp i zostaje uwięziony. Nie da się ukryć, że osobowość głównego bohatera częstokroć kłóci się z jego położeniem w tej częsci książki. W jednej scenie wyprowadzany na spacer przez szympansicę Zirę, w następnej jawi się nam jako szowinista z rozdętym ego, podczas gdy czytamy o jego wyższości nad wszystkimi - zwłaszcza nad piękną Novą, która najlepiej żeby była jemu podległą (uległą?)
 
W drugiej części dokonuje się przemiana sytuacyjna bohatera. Idealnie, zważywszy na charakter i osobowość tego człowieka - tutaj spory plus, bo Ulisses to taki bardzo irytujący typ, którego ciężko polubić do tego stopnia, że tylko czekałam kiedy te małpy dadzą jegomościowi srogą nauczkę.
Za to bardzo podobał mi się sposób, w jaki został on potraktowany przez swojego nomen omen przyjaciela - profesora Antelle, gdy Ulisses przyszedł odwiedzić jego klatkę. Jest to cudowna scena, do której warto było dotrwać, jeśli oczywiście jesteśmy tym czytelnikiem, który "nie polubił się" z Ulissesem. A trzeba przyznać, że główny bohater jest postacią, której momentami ciężko współczuć. Nawet pomimo jego, bądź co bądź, trudnej sytuacji.

Myślę że "Planeta małp" należy do tych książek które można nazwać klasykiem gatunku. Cieszę się, że udało mi się przez nią przebrnąć. Nie było to też bardzo trudne, gdyż książka po pierwsze nie jest długa, a po drugie, jak na książkę science-fiction, to napisana jest w lekki sposób, dynamicznie, bez zbędnych dłużyzn w postaci skomplikowanych opisów.
Poza wspomnianymi wcześniej wątkami: egzystencjalno-filozoficznym i naukowym, na plus zasługuje też obecność kilku zwrotów akcji oraz zaskakujące zakończenie.

Choć książkę uważam za przeciętną, to polecam ją przede wszystkim miłośnikom gatunku science-fiction. Jeśli lubicie książki, w których mamy podróże międzyplanetarne, kosmos, życie na innej planecie i tym podobne sprawy, to ta książka może się spodobać. Pozostali czytelnicy powinni przeczytać choćby po to, żeby wyrobić sobie o niej własne zdanie.

Data przeczytania: 9-08-2026 (od: 19-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                        5/10                           2,5/5

czwartek, 6 sierpnia 2026

Miesiąc miodowy dla singli

Książka Olivii Hayle to bardzo klimatyczna opowieść, w której poznajemy Eden Richards - niedoszłą żonę niejakiego Caleba. Mężczyzna zdradza narzeczoną z jej najlepszą przyjaciółką i to tuż przed ślubem! Do ślubu nie dochodzi, a załamanej dziewczynie nie pozostaje nic innego jak ból złamanego serca i użalanie się nad sobą. I jeszcze do tego ta wykupiona, bezzwrotna rezerwacja miesięcznego pobytu w hotelu Winter Resort na Barbadosie, gdzie mieli razem spędzić miodowy miesiąc! Przecież to nie może przepaść, tym bardziej że Eden marzyła o tym wyjeździe od tak dawna!
Kobieta postanawia zrobić coś dla siebie po tym rozstaniu, dlatego decyduje się wyjechać w tę podróż - sama! Żadnych facetów! Tylko ona, ocean, słońce, gorący piasek, kolorowe drinki i obserwowanie wykluwających się żółwi na barbadoskiej wyspie. Co może pójść nie tak? No, nic! I choć jej podróżniczy plan został dopięty na ostatni guzik, to Eden nie przewidziała jednego - faceta! Philip Mayer, którego poznaje w hotelowej restauracji, to cyniczny do bólu, arogancki mężczyzna. Do tego pracoholik, który nie rozstaje się ze swoją komórką. To również facet, który jest zabójczo przystojny. Zdecydowanie zbyt przystojny, żeby nie zwrócić na niego uwagi...
Przewrotny los ciągle stawia Philipa na jej drodze. Co wyniknie z tej znajomości? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Olivii Hayle.

"Miesiąc miodowy dla singli" to książka, w której wraz z Eden wyruszamy w podróż na gorącą wyspę, aby razem z bohaterką sięgnąć po wakacyjną przygodę. To zabawny romans w stylu slow burn oraz z motywem forced proximity, gdzie znajdziemy pełną sarkastycznego humoru romantyczną historię, w której z pewnością nie brak emocji, uczuć oraz zmysłowej erotyki. Ponadto mamy tu trochę podnoszenia się z kryzysu, poszukiwań własnego "ja" oraz dawania sobie drugiej szansy zarówno na polu uczuciowym, jak i zawodowym.

Książka Olivii Hayle, to lekka literatura obyczajowa, która swoim klimatem idealnie wpasowuje się w letnią aurę. Fabuła tej powieści jest interesująca. Czytelnik śledzi losy bohaterów z dużym zainteresowaniem. Książkę czyta się szybko, dobrze bawiąc się podczas lektury. Romans wart uwagi i polecenia, zwłaszcza tym czytelniczkom, które lubią romanse z motywem slow burn. Jeśli szukacie idealnej książki na plażę, to "Miesiąc miodowy dla singli" na pewno nie zawiedzie.

Data przeczytania6-08-2026 (od: 19-07-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                        7/10                         3,5/10

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty