Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muza. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 sierpnia 2025

Bride

CYKL: "BRIDE" (TOM 1)


Nie przywykłam do czytania książek, w których występują wampiry i wilkołaki (nie znam nawet słynnego cyklu "Zmierzch"). Jak do tej pory, jedynymi książkami z wampirami, które czytałam są "Sabat" oraz "Woła mnie ciemność". Dlatego też z chęcią sięgnęłam po to nieznane mi wampirzo-wilkołacze terytorium.
 
W książce poznajemy przedstawicielkę wampirów Misery Lark, która zostaje wydana za Alfę wilkołaków Lowe'a. Jak wiadomo wampiry i wilkołaki prowadzą ze sobą odwieczną walkę, dlatego ten mariaż ma na celu przymierze między Gniazdem wampirów, a stadem wilkołaków. Małżeństwo ma trwać tylko rok, więc młoda małżonka nie ma co przyzwyczajać się do męża. Jednak nasza wampirka ma jeszcze jeden ukryty cel, dla którego zgodziła się na całe to szaleństwo. Misery poszukuje Sereny - niedawno zaginionej ludzkiej przyjaciółki. Czy uda się odnaleźć Serenę? Jak będą dogadywać się Misery i Lowe? I czy w ogóle jest szansa na zbudowanie trwałego związku między tak różnymi, od zawsze zwalczającymi się nacjami? Tego, oraz odpowiedzi na wiele innych pytań należy szukać w pierwszym tomie tego cyklu.

Tytuł ten jest powieścią z gatunku romantasy, napisanym trochę w stylu slow-burn. Jego fabuła nie jest jakoś bardzo ambitna, a przedstawiony świat nie jest bardzo rozbudowany. Przypuszczam, że gdyby usunąć wszystkie "wampirze" i "wilkołacze" motywy, to książka nie różniłaby się wiele od każdego jednego harlequina. Może poza kilkoma, od czasu do czasu rzucanymi wulgaryzmami oraz nieco ostrzejszymi scenami erotycznymi 
w kilku miejscach. A jednak "Bride" czytało mi się nawet nie najgorzej. Spora tu zasługa głównej bohaterki - z uwagi na jej sarkazm. Przemyślenia Misery oraz niektóre dialogi między nią a Alfą, czy też między Sereną, sprawiały, że dobrze się bawiłam przy lekturze, co jest sporym plusem, zwłaszcza, że chwilami można odnieść wrażenie chaosu w fabule.

Mamy tu tajemnicę, szczyptę romantyzmu wymieszanego ze śmielszą erotyką, choć nieprzesadnie wyważoną oraz sporą dawkę humoru. Całość czyta się znośnie. Lektura idealna na lato jako lekki, niezobowiązujący przerywnik między bardziej ambitną literaturą. Myślę, że może się spodobać miłośnikom gatunku, którzy lubią takie zabawne, rezolutne osobowości w książkach.

Data przeczytania: 15-08-2025 (od: 12-07-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10           3/5                        6/10                          3/5

środa, 26 marca 2025

Żmijowisko

Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem poznania dwóch kryminałów autorstwa Wojciecha Chmielarza: "Wyrwy" i właśnie "Żmijowiska". Nigdy nie czytałam niczego, co miało by dłuższą formę niż opowiadanie, w wykonaniu tego Autora. Na początek wybrałam więc ten drugi tytuł, tym bardziej, iż wiele osób mi ją polecało. O czym więc  jest ten kryminał?
 
Mamy lato 2017 roku. Las, ognisko, zakrapiana impreza, grupka młodzieży i tragedia, która zmienia na zawsze życie pewnej rodziny. Na wyjeździe wypoczynkowym dochodzi do zaginięcia nastolatki.  Po latach ojciec dziewczyny wraca na miejsce zdarzenia, aby rozwiązać tajemnicę sprzed lat. Brzmi znajomo? Tak, fabuła tego thrillera nieco przypomina "W głębi lasu" Harlana Cobena. Tylko, że tutaj mamy Polskę, domki wczasowiczów w lesie na Podlasiu.
Co stało się z zaginioną? Jaka tajemnica tkwi w wydarzeniach sprzed roku? Czy ojciec odnajdzie córkę? Odpowiedzi należy szukać w lekturze książki. A ta z pewnością zaskoczy.

Zresztą pasjonującej książki. Historia, mimo podobieństwa do thrillera Harlana Cobena, wciąga. Co ciekawe, nie przepadam za częstymi przeskokami czasie, a tutaj fabuła została skonstruowana tak, iż czytelnik wielokrotnie przenosi się w czasie. Trzeba przyznać Autorowi, że zabieg ten wyjątkowo nie przeszkadza, nie wybija z rytmu, przeciwnie - z czasem nawet przestałam przywiązywać do tego wagę. Historia opowiedziana jest w ciekawy sposób, Najpierw poznajemy bohaterów, ich charaktery i bolączki oraz emocje którymi się kierują. Wydarzenia z czasem zaczynają nabierać tempa. Aż poznajemy wszystko...
I kiedy już myślałam, że ocenię tą książkę tylko jako dobrą, bo Autor nagle wplata mi pod koniec zupełnie niepotrzebny rozdział, w którym mi każe myśleć: "No nie, serio?!" Kiedy nie wierzę Autorowi ani na sekundę, że tak to może się kończyć, właśnie wtedy Autor wyjmuje asa z rękawa...

Niewątpliwie bardzo dobry thriller, wciągający, zaskakujący. Zdecydowanie jeden z lepszych jakie czytałam!

Data przeczytania: 26-03-2025 (od: 7-03-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

czwartek, 6 marca 2025

Mistrz i Małgorzata

Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem przeczytania dzieła Michaiła Bułhakowa. I najprawdopodobniej jeszcze długo bym nie sięgnęła po tę jedną z najbardziej rozpoznawalnych, uznawanych za ponadczasowe, książek należących do klasyki literatury rosyjskiej i światowej, gdyby nie została ona lekturą w ramach naszego Klubu Książki American Club Corner.
 
"Mistrz i Małgorzata" to powieść z motywem realizmu magicznego i elementami fantasy. Podzielona jest na dwie większe części. W pierwszej części spotykamy się z dwoma bohaterami: Michałem Aleksandrowiczem Berliozem i Iwanem Nikołajewiczowem Ponyriowem, zwanym Bezdomnym. Ich losy będą miały wpływ na resztę powieści. W drugiej części natomiast, poznajemy Małgorzatę i jej Mistrza. Przez całą powieść przewijają się wątki historyczne (dotyczące Piłata, Judy oraz Jeszuy Ha-Nocri), które mieszają się z wątkami magicznymi, a momentami też romantycznymi. Wszystko to okraszone jest mocną dawką surrealizmu i groteski.

Z całą pewnością jest to powieść niebanalna, pełna satyry, zabawnych sytuacji i dialogów. Autor nagromadził w swoim dziele sporo postaci: począwszy od dyrektora teatru Variétés Stiopy Lichodiejewa, dyrektora finansowego Rimskiego i prezesa Nikanora Iwanowicza, po wszelakiej maści literatów  (jak między innymi: Poprichin, Bieskudnikow, Dwubratski, Zagriwow, Głuchariow, Kwant, Laurowicz, Deniskin, Żełdybin). Jednakże największym plusem tej powieści są mocno zarysowane postaci czwórki najważniejszych bohaterów: Wolanda, Korowiowa, Azazella i Behemota oraz otaczająca je aura tajemniczości i niekiedy spora dawka humoru w icu przygodach.

Kolejnym plusem jest fakt, iż Autor między wierszami przemyca ludzkie słabości i przywary, wyłuskując je na wierzch, niekiedy ośmieszając i ganiąc. Przykładem może być między innymi zawarcie umowy między Nikanorem Iwanowiczem, a Korowiowem. Idealnie ukazuje ludzką chciwości i pazerność Z kolei postać szatana w tej książce, będącego złem wcielonym, skłania czytelnika do wielu refleksji i postawienia pytania: kto w tej książce jest tak naprawdę zły, a kto dobry?

"Mistrza i Małgorzatę" wielu ceni za jej część historyczną, głównie za sprawą opisów Poncjusza Piłata, Judy i Jeszuy Ha-Nocri. Mnie one nie zachwyciły. Równie dobrze mogłoby ich nie być, bądź mogły być tylko krótko wspomniane, a książka nie straciłaby dla mnie wiele na wartości. Jest to jednak tylko moje zdanie, z którym nie trzeba się zgadzać.

Lektura tej książki pozytywnie mnie zaskoczyła. Jeżeli jakaś powieść zasługuje na nazwanie jej bardzo dobrą, to z całą pewnością jest to "Mistrz i Małgorzata". Świta Wolanda zostaje tutaj moim numero uno, a kot Behemot wpisze się na moją osobistą listę najbardziej intrygujących bohaterów. Z pewnością pozostanie jedną z moich  ulubionych postaci literackich.
Każdemu, kto jeszcze nie czytał, polecam zaznajomić się z tą ponadczasową książką.

Data przeczytania: 6-03-2025 (od: 3-02-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

niedziela, 29 września 2024

Dom duchów

CYKL: "DOM DUCHÓW" (TOM 1)


Obszerna saga rodzinna, w której Isabel Allende przenosi czytelnika do Chile. Głównym bohaterem książki jest Esteban Trueba, właściciel hacjendy w Las Tres Marías. Poza nim zapoznajemy się z rodziną Del Valle. Głową tej rodziny jest Severo del Valle, a jego żoną Nivea del Valle. Małżeństwo doczekało się trojga dzieci: najstarszej córki Rosy, następnie Clary oraz najmłodszego z dzieci - syna Luisa. Na początku powieści Autorka wprowadza nas w losy tej rodziny, a także w przygody brata Nivei - Marcosa. Później Allende prowadzi historię z ukierunkowaniem na losy potomków rodziny del Valle, a na pierwszy plan wysuwa się charakterny Gustaw Trueba, jego życie, kariera "Pana na włościach" oraz kariera polityczna.
 
Motywem przewodnim książki jest realizm magiczny, który mocno podkreślono w pierwszej części książki. Z czasem nie trudno zauważyć, iż w miarę szybko motyw ten gdzieś się upłynnia, by w dalszej części fabuły pojawić się już tylko od czasu do czasu w postaci wzmianki. Druga połowa powieści jest zdominowana przez wątek polityczno-społeczny: wojnę domową, przewrót społeczny, nastanie socjalizmu, obalenie rządu, etc.

Allende stworzyła niewątpliwie ciekawą, bardzo rozbudowaną sagę rodzinną, wciągającą prawie od początku. Mnie zaintrygowała zwłaszcza w części poświęconej w dużej mierze losom Clary i jej rodziny. Nie ukrywam, że motyw realizmu magicznego jest dużym plusem tej części powieści. Tym bardziej boli, gdy gubi się on gdzieś po drodze, by ustąpić polityce w Chile, której nagromadzenie potrafi przytłoczyć. Zwłaszcza pod koniec tej historii.

Mimo to, uważam że warto zapoznać się z tą historią. Jest bardzo dobrze opowiedzianą, zajmującą sagą rodzinną. Po odłożeniu lektury, coś każe czytelnikowi ciągle do niej wracać, by poznać dalszy ciąg losów bohaterów. Wypełnia więc myśli czytelnika. Nie tylko w trakcie, ale też na długo po jej zakończeniu.

Data przeczytania: 29-09-2024 (od: 27-07-2024)


LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10           3,5/5                     6/10                          3/5

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Norwegian Wood

Po lekturze "Na południe od granicy na zachód od słońca" nadszedł czas na kolejną książkę Murakamiego. Padło na "Norwegian Wood", z którą chciałam się zmierzyć już od dłuższego czasu.

Tu podobnie jak w "Na południe (...)", głównym bohaterem, który przedstawia czytelnikowi wydarzenia, jest mężczyzna. Tym razem zapoznajemy się z Toru Watanabe. Jest on zamkniętym w sobie, mającym swój świat młodym chłopakiem. Oprócz niego poznajemy też jego bliskiego przyjaciela Kizukiego i dziewczyny: Naoko, Midori i Reiko. Wszystkie te postacie będą miały duży wpływ na życie Watanabe.

Murakami porusza tu między innymi tematy takie jak: egzystencja, śmierć, przemijanie, samotność, miłość i przyjaźń.
Ogólnie nie da się nie wyczuć w książce klimatu melancholii i nostalgii, niekiedy wielkiego smutku i przygnębienia. Autor umiejętnie podsyca ten nastrój poetyckimi opisami. Ode mnie wielki plus dla niego za tchnięcie w tą powieść aury smutku ale też tajemnicy poprzez piękne opisy. Przejawia się to nie tylko w opisach otaczającego świata, ale też choćby nawet w przypadku opisów snów.
Oprócz pięknego poetyckiego języka, w "Norwegian Wood" czytelnik może się również spotkać z erotycznymi opisami, które są ujęte w sposób odważny, choć według mnie nie ujmuje im to zmysłowości i pewnego rodzaju uroku.

Niestety doszukałam się też minusa w postaci opisów dnia codziennego głównego bohatera. O ile (czasami) jest to do wytrzymania u Emily Giffin, o tyle nie mogę Murakamiemu wybaczyć przynudzania w postaci opisywania (przykładowo) czynności jakie po kolei Watanabe wykonał gdy wstał z łóżka. Tego typu opisy (gdy pojawiały się w nadmiarze) sprawiały, że często czułam znużenie podczas czytania. Na szczęście Murakami po każdym takim nudnym opisie serwuje swoje piękne, poetyckie fragmenty, lub inteligentne rozmowy bohaterów. Jednak gdyby nie znużenie, jakie czułam w paru rozdziałach - moja ocena z pewnością byłaby wyższa.

Nie wzbudziła mojej sympatii Midori, którą uznałam za dziecinną istotę, choć z czasem trochę zaczęłam ją rozumieć. Bardzo polubiłam Reiko, a historia jej życia, którą opowiedziała Watanabe podczas jego wizyty w sanatorium uznaję za jeden z najciekawszych momentów w książce (mimo, że to chyba jeden z najdłuższych, o ile nie najdłuższy rozdział).

W ogólnym rozrachunku, po analizie wszystkich "za" i "przeciw" oceniam ją jako dobrą. Uważam, że "Na południe od granicy, na zachód od słońca" czytało mi się lepiej, ale nie potrafię nie docenić w "Norwegian Wood" piękna opisów, dzięki którym powieść ta nabiera specyficznego charakteru.

Książkę polecam (myślę, że sama z chęcią kiedyś do niej wrócę), aczkolwiek nie poleciłabym jej osobom uwrażliwionym na śmiałe opisy erotycznych igraszek. 

Data przeczytania: 6-04-2015 (od: 25-01-2015)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                         3/5

środa, 17 grudnia 2014

Lolita

Przyznam, że czytane przeze mnie opinie czytelników LC na temat "Lolity" zasiały we mnie ziarenko niepewności czy na pewno jest sens sięgać po tę książkę. Opinie są bądź co bądź skrajne, stwierdziłam więc, że skoro książka budzi tak różne emocje (od pełnego zachwytu nad dziełem Nabokova, po określenia typu: "odrażająca", "budząca niesmak", "obsceniczna" etc.), to znaczy, że musi być w niej coś intrygującego i dobrego.

Główną postacią w tej książce jest niejaki Humbert. Wszystko o czym czytamy to wydarzenia widziane jego oczami.
Książka podzielona jest na dwie części. W części pierwszej poznajemy Humberta poszukującego młodocianych istot (w których nieustannie się durzył), następnie mamy opis poznania Dolores Haze (tytułowej Lolity) i jej matki. Druga część opisuje długą podróż jaką Humbert odbył z Dolores oraz obfituje w wydarzenia, których szczegółów nie chcę tutaj zdradzać.

Autor posługuje się dość specyficznym językiem, używa dużo przenośni. Fakt ten sprawia, iż po kilku rozdziałach czytanie może zmęczyć. Tym bardziej, że nie wszystkie rozdziały wciągają. Te, które mi się podobały intrygowały dużą dawką przemyśleń Humberta, jego spojrzeniem na otoczenie, i w końcu tym jak widział Lolitę i jakie były jego odczucia wobec niej. Nabokov w interesujący sposób oddał stan umysłu człowieka ogarniętego obsesją. Fakt, że książka posiada bardzo mało dialogów jest tutaj dużym plusem. Rozdziały, które nie przypadły mi do gustu zawierały mnóstwo opisów, w których nie dość, że zawarto nudne wywody to jeszcze niewiele wnosiły one do treści. Najwięcej tego typu opisów jest w drugiej części książki (szczególnie pod koniec powieści).

Do minusów zaliczyłabym brak tłumaczenia z języka francuskiego. Nie wiem jak jest w innych wydaniach, ale moje nie posiada żadnego tłumaczenia trudniejszych wyrażeń (a niekiedy całych długich zdań). Nic tak nie denerwuje czytelnika, jak całe nieprzetłumaczone zdania w książce! Przecież nikt nie będzie siedział ze słownikiem w ręku...

Według mnie "Lolita" nie jest ani książką obsceniczną ani odrażającą, choć z pewnością nie da się polubić jej bohaterów (zarówno pedofila Humberta, jak i jego nimfetki Dolores). Uważam tą powieść za przeciętną. Swoją ocenę obniżam za wspomniane wcześniej minusy. I za to, że lektura tej książki trochę mnie zmęczyła.
Poleciłabym ją głównie osobom, które wolą gdy książka jest uboga w dialogi i lubią dużo opisów emocji i przemyśleń bohaterów. Polecam też tym, których nie odstrasza fakt, że główną postacią opowiadającą historię jest pedofil obsesyjnie zadurzony w dwunastoletnim dziecku. Nie polecam osobom, które spodziewają się po tej książce erotycznych opisów miłosnych igraszek. To nie ten typ literatury.
 
Data przeczytania: 17-12-2014 (od: 02-11-2014)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                         5/10                         2,5/5

sobota, 11 października 2014

Na południe od granicy, na zachód od słońca

To moje pierwsze spotkanie z Harukim Murakamim i jak widać udane.
Książkę czyta się szybko i właściwie mogłam ją skończyć w kilka dni (lub szybciej) ale celowo postanowiłam dawkować ją sobie, gdyż nie chciałam się tak szybko rozstawać z historią Hajime. A owa historia wciągnęła mnie już od pierwszych akapitów.

Hajime jest główną postacią w tej opowieści. To on wprowadza czytelnika w historię swojego życia. Najpierw poznajemy jego dzieciństwo, później widzimy go jako zwykłego nastolatka ze zwykłymi problemami nastoletniego wieku, a następnie jego młodość. Hajime opowiada głównie o swoich kobietach. Szczególnie o tej pierwszej, jedynej i niepowtarzalnej Shimamoto. To do niej będzie porównywał każdą następną kobietę jaką spotka w swoim życiu... Izumi, Yukiko, kobiety spotykane na ulicy. U wszystkich doszukuje się cech, które miała Shimamoto.

To, co od razu zauważyłam kiedy czytałam już pierwsze kilkanaście stron (nie mówię o rozdziałach bo książka nie jest podzielona na typowe numerowane rozdziały), to fakt, iż podczas czytania nie trudno zauważyć jak życiowa jest ta opowieść. Problemy głównego bohatera są takie zwyczajne, naturalne. Takie przyziemne. Podobnie jest też z pozostałymi postaciami w książce. Łatwo można więc odkryć u bohaterów cząstkę siebie - i właśnie to jest jeden z największych plusów tego tytułu.
Jeśli już zobaczymy u nich część siebie (może to będą nasze zachowania/odczucia z przeszłości lub te występujące obecnie) to automatycznie zaczniemy je lubić. I to drugi plus dla tej książki. Postaci nie da się nie lubić. Zaczynamy im współczuć, a nawet kibicować im...

Następnym plusem tej książki jest klimat jaki stworzył autor. Pełen melancholii, z tłem muzycznym w postaci jednego z moich ulubionych gatunków - jazzu.
Cała opowieść jest napisana w niespiesznej formie. Autor też zaczyna niektóre wątki i ich nie kończy, czego zresztą obawiałam się przed przeczytaniem. Jak się okazuje moje obawy były bezpodstawne bo o ile w innych książkach takie zabiegi mi przeszkadzają, o tyle tu były na plus.
Murakami stosuje wiele metafor. Bardzo ładnie opisuje nie tylko świat zewnętrzny/przyrodę, ale też uczucia bohaterów. Robi to w tak plastyczny sposób, że nie trudno wyobrazić sobie wszystko to, o czym czytamy. I to w najmniejszym szczególe. To pozwala wejść do świata bohaterów i jeszcze mocniej przeżywać ich rozterki.

"Na południe od granicy, na zachód od słońca"
zmusza do wielu przemyśleń. Głównie na temat miłości. Tej niespełnionej, dawnej, zapomnianej a jednak wciąż żyjącej gdzieś głęboko w człowieku. Czy w ogóle warto wciąż pielęgnować w sobie uczucia do osoby, z którą kiedyś się kontaktowaliśmy? Jakie mogą być tego konsekwencje? I czy można zapomnieć o tej ukochanej osobie raz na zawsze i zacząć żyć na nowo?
Ta historia zmusza też do refleksji nad tym co może się stać, gdy górę wezmą namiętność i pożądanie. A także jak zdrada wpływa na życie człowieka. Zarówno zdradzonego, jak i tego, który zdradził...

Książkę czyta się szybko, a jedyne czego żałuję to fakt, iż jest taka krótka. Polecam oczywiście fanom autora ale nie tylko, bo jeśli ktoś nie czytał niczego co wyszło spod pióra tego autora, a sam temat ich zainteresował, to nie powinien się zawieść.
Jedynie nie poleciłabym tego tytułu tym, którzy nie lubią erotycznych opisów w książkach. Nie uważam jakoby tych opisów było bardzo dużo, aczkolwiek może to kłuć w oczy tych, którzy są na to wrażliwi.

Oceniam tę książkę jako dobrą. Nazwałabym ją nawet "więcej niż dobrą". Ponieważ jeszcze mi czegoś w niej zabrakło abym mogła ją uznać jako bardzo dobrą.
Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zapoznać się z innymi tytułami autora.
 
Data przeczytania: 11-10-2014 (od: 14-09-2014)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          4/5                        6/10                         3/5

piątek, 13 czerwca 2014

Czar sukulentów

CYKL: "ROŚLINY W DOMU" (TOM 1)

"Czar sukulentów"
to dla mnie książka-niezbędnik. Jest za mną od wielu lat i do dziś zaglądam do niej za każdym razem, kiedy w domu pojawi się nowy sukulent. Choć mogłoby się wydawać, że dziś, w dobie internetu (Wikipedii oraz wszelkich blogów poświęconych roślinom) raczej rzadko sięga się po tego typu książki. Jednakże - w moim przypadku - to właśnie "Czar sukulentów" ma pierwszeństwo. Tym razem zakup małych, uroczych lithopsów ("żywych kamieni") skłonił mnie do ponownego sięgnięcia po ten poradnik. Przy okazji przyglądnęłam się reszcie sukulentów (także tym, które posiadam bądź kiedyś posiadałam).

W książce tej przy omówieniu każdej rośliny mamy informacje o kraju pochodzeniu oraz ogólną charakterystykę.
Najwięcej miejsca w tej książce poświęcone jest dla sukulentów należących do rodziny Crassulaceae (gruboszowatych)i Euphorbiaceae (wilczomleczowate). Mniejszą część książki zajmują opisy sukulentów z rodzin: Aizoaceae (przypołudnikowate), Liliaceae (liliowate), Asteraceae (astrowate) i inne.

Plusem poradnika są ramki, w których mamy najważniejsze informacje dotyczące podlewania, nawożenia, miejsca trzymania roślin, rodzajów stosowanego podłoża oraz przesadzania roślin. Ramki te pojawiają się przy omówieniu każdej nowej rośliny.
Kolejnym plusem są duże, barwne fotografie oraz fakt, iż informacje są podane w przystępny sposób, łatwe nawet dla laika.

Książkę oceniam jako dobrą, przy czym odejmuję jedną gwiazdkę, za to, że informacje w niej zawarte są dość ogólne.

Polecam miłośnikom sukulentów szczególnie tym, którzy dopiero wdrażają się w pielęgnację sukulentów.
 
Data przeczytania: 13-06-2014 (od: ?)

Ocena 

LC            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          6/10                          3/5

poniedziałek, 17 marca 2014

Alex

CYKL: "CAMILLE VERHOEVEN" (TOM 2)


To druga powieść Pierre'a Lemaitre'a jaką mam za sobą. I o ile wcześniejsza "Ślubna suknia" była wprost rewelacyjna, o tyle w przypadku "Alex" mam mieszane uczucia. Ale po kolei...

O czym jest ta historia?
Alex Prevost jest pielęgniarką i pewnego dnia zostaje porwana przez tajemniczego mężczyznę. Następnie zostaje poddana torturom, zamknięta w skrzyni podwieszonej u sufitu na mocnej linie. Nie ma szans na wyjście z tego cało. A jedyne, na co może liczyć to pewna (bardzo powolna) śmierć.
Dziewczyna nie ma przyjaciół, ani rodziny utrzymującej z nią kontaktów, więc ma pewność, że nikt nie będzie jej szukał. Nie wie jednak, że policja jest już na jej tropie i bardzo się stara odnaleźć ją całą i zdrową. Mimo iż nie znają nawet jej imienia. Komisarze wpadają na trop porywacza. I tak zaczyna się wyścig z czasem...
Jednak kiedy policja dociera już na miejsce, uprowadzonej dziewczyny już nie ma! Co się z nią stało? Zdołała uciec? A jeśli tak to w jaki sposób wycieńczona, skatowana, wyglądająca jak siedem nieszczęść kobieta mogła tak po prostu zniknąć nie wzbudzając niczyjego zainteresowania?
Komisarze Camille, Armand i inni postanawiają poznać całą prawdę o zaginionej dziewczynie. I jak się okazuje, dowiadują się więcej, niż sami chcieliby wiedzieć...

Książka jest podzielona na 3 części.
Cała pierwsza część poświęcona jest porwaniu Alex i przetrzymywaniu jej w skrzyni.
Część druga skupia się na dalszych losach Alex i postępach w poszukiwaniu dziewczyny przez francuską policję. Tutaj dowiadujemy się wielu faktów z jej przeszłości, śledzimy ją razem z policją i mając sporo pytań i mieszanych uczuć brniemy dalej w tą historię.
Trzecia część dotyczy przesłuchań pewnej osoby (nie zdradzę kogo). Ta część wiele wyjaśnia czytelnikowi i zamyka sporo wątków.

Autor podobnie jak we wcześniej czytanej przeze mnie "Ślubnej sukni", umiejętnie stosuje opisy postaci - szczególnie opisy ich zachowań, rys psychologiczny (bardzo widoczny w części trzeciej między innymi u przesłuchiwanej osoby). Lemaitre jak nikt inny potrafi bardzo plastycznie ukazać emocje jakie przeżywają w danej chwili. Czytelnik ma niekiedy wrażenie jakby stał obok nich i obserwował wszystko. Podobnie mamy tutaj z opisami uwięzionej w skrzyni Alex. Te opisy są to dużym plusem tej powieści.
Na plus jest też wartka akcja (najbardziej dotyczy to 2 i 3 części). Przez sporą część książki można z zainteresowaniem śledzić kolejne losy Alex i wraz komisarzem Camille'm odkrywać jej tajemnice.

A teraz pora na minusy:

- warto wspomnieć, iż "Alex" jest drugim tomem trylogii "Verhœven". W związku z tym nasz komisarz wspomina niejaką Irene - swoją żonę - która jest bohaterką pierwszego tomu trylogii (nazwanej jej imieniem). Opisy tych wspominek i rozważań mogą nudzić. Podobnie jak poszukiwania zaginionej Alex. Rozdziały ze śledztwem Camille'a przeplatają się z tymi, w których Alex jest uwięziona. Jeśli ktoś nie lubi zbyt dużej ilości policyjnych "dywagacji" - czy też przerywania interesującej akcji statycznymi opisami niekiedy użalającego się nad sobą komisarza - to może mu się to nie podobać. Dlatego właśnie szczególnie pierwsza część dłużyła mi się, zniechęcało mnie to do dalszej lektury i sprawiało, że odkładałam książkę (czasem nawet na kilka dni).
- drugi minus dotyczy bardziej wydawnictwa, które nie postarało się o fachową korektę. Dlatego w książce spotkać można kilka literówek lub "zjedzonych" łączników wyrazów. Tragedią to nie jest ale czasami irytuje.
- trzeci minus dla tłumaczki, której wydaje się (no właśnie...), że cała Polska mówi "zda się" zamiast owe "wydaje się"/"zdaje się". Długo nie mogłam się przyzwyczaić do tej formy.
Jednak największe "cięgi" powinny być za inną rzecz (i tu nie wiem czyja to wina: czy tłumacza czy to po prostu jakieś niedopatrzenie). Chodzi o zdanie: "Będę patrzyć jak zdychasz". Pojawiające się kilka razy w pierwszej części książki. Występuje rożnie (raz "patrzyć", raz "patrzył" innym razem "patrzeć" tak, jakby ktoś nie potrafił się zdecydować, która forma jej poprawna.

Reasumując, "Alex" jest bardzo intrygująca powieścią, z wieloma zwrotami akcji. Historia, zarówno porwania dziewczyny, jaki i opisy wychodzących na jaw tajemnic potrafi zainteresować czytelnika na długie godziny. Gdyby jednak autor nie umieszczał fragmentów z komisariatu co drugi rozdział byłaby mniej męcząca, a rozbudzone zainteresowanie nie gasłoby wraz z rozpoczęciem nudnego rozdziału z Camille'm w roli głównej.

Książkę mimo to polecam choćby dla poczucia na własnej skórze opisów przeżyć bohaterów, ich psychiki i emocji. Także dla umiejętnie zbudowanego napięcia, niekiedy wstrząsających opisów oraz dla nieprzewidywalności tego thrillera. Bo, gdy już wydaje nam się, że wiemy o co chodzi, autor funduje kolejny zwrot historii na kompletnie inny tor pozostawiając czytelnika z pytaniami. Szczególnie z najważniejszym pytaniem: kto w tej historii tak naprawdę jest winny?
 
Data przeczytania: 17-03-2014 (od: 27-02-2014)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                         3,5/5

piątek, 22 marca 2013

Ślubna suknia

Spróbujcie sobie wyobrazić, że żyjecie ze świadomością, że nie wiecie co zrobiliście wcześniej. Dla przykładu zapomnieliście, że gdzieś byliście i coś zrobiliście. Gubicie wiele istotnych rzeczy, a wasza pamięć płata co chwilę figle. Nie wiecie czy coś, co właśnie miało miejsce, stało się za Waszą sprawą a Wy nie możecie sobie przypomnieć ani kiedy to się stało ani czy w ogóle tego dokonaliście. Pół biedy jeśli to rzecz błaha, a co w przypadku gdy dowiadujecie się, że... ktoś zginął.

Tak właśnie czuje się Sophie. Ta młoda kobieta pracująca jako opiekunka do dziecka w pewnej zamożnej rodzinie często gubi różne rzeczy. Przed oczami wyobraźni widzi różne obrazy zdarzeń, które miały miejsce. I wcale nie są to miłe obrazy. Ma świadomość, że była w centrum tych zdarzeń ale kiedy to się stało? Jak?
Pewnego dnia Sophie musi uciekać. Ma bowiem ogromne przeświadczenie, że zrobiła coś złego. Dochodzi do morderstwa a ona nie pamięta żadnych szczegółów. Sam widok efektu zbrodni niewiele jej mówi, ma wrażenie, że w domu jest ktoś jeszcze, ale wciąż jest pewna, że to wszystko z jej winy.
Czy Sophie Duguet jest morderczynią? Czy może wariatką, która nie wie co robi?

Dodatkowo w części drugiej poznajemy też niejakiego Frantza. Bardzo tajemniczego mężczyznę, który depcze Sophie po piętach... Jest też przyjaciółka Sophie, niejaka Valerie i ojciec naszej bohaterki. Co z tego wszystkiego wyniknie? Kim jest Frantz i czy młoda mężatka, która właśnie ułożyła sobie życie na nowo znajdzie szczęście? Jak to wszystko się zakończy?
Po odpowiedzi na te i inne pytania odsyłam do tej niebywale wciągającej książki.

A teraz moje odczucia:
Pierwszy raz spotykam się z tym francuskim autorem kryminałów. Przed lekturą książki nie wiedziałam, że otrzymał za nią nagrodę. Teraz nie dziwię się, tym, którzy mu ją przyznali - było za co.
Podczas czytania bardzo często myślałam: z tej historii mogliby zrobić świetny film. Jak się okazuje rzeczywiście taki film był w planach. Mam nadzieję, że będę miała szansę kiedyś go zobaczyć.

Wracając do książki, co tu mamy? Bardzo realne opisy podczas ucieczki dziewczyny. Czytelnik podczas poznawania kolejnych sytuacji łatwo "wchodzi w odczucia Sophie". I w ten sposób stajemy się jakby uczestnikami wydarzeń. Mamy Bardzo plastycznie opisaną psychikę głównej bohaterki.

Pierwsza część "Sophie" - wciąga od połowy (w pierwszych chwilach jesteśmy w takim samym chaosie jak bohaterka, sami nie wiemy co się dzieje - ale to jest plusem w tej historii. Dzięki temu możemy lepiej odczuwać sytuacje razem z Sophie).
Część druga "Frantz" jest napisana w formie dziennika/pamiętnika. i choć zajmuje drugie tyle co część pierwsza, wciągnęła mnie tak bardzo, że... przeczytałam ją w jeden dzień. Po prostu nie mogłam się od niej oderwać.
Dwie ostatnie części wiele wyjaśniają i są różnie wciągające jak i reszta. Do samego końca nie wiemy jak to wszystko się potoczy.

Jak można zobaczyć po mojej biblioteczce: do rzadkości należą sytuacje, abym uznała książkę za rewelacyjną. W przypadku tego thrillera psychologicznego nie mam oporów, by właśnie przyznać jej osiem gwiazdek. Dawno już nie czytałam tak wciągającego kryminału. Jeśli Pan Lemaitre pisze tak interesujące kryminały i jeśli jego druga książka ["Zakładnik"] jest taka sama to ja chcę poznać jego twórczość. Oby pisał więcej takich powieści. A niektórzy pisarze kryminałów powinni się od niego uczyć budowania napięcia i tworzenia takiej historii, podczas której czytelnik śledzi kolejne losy z zapartym tchem.
Dziękuję losowi, że przeczytałam jedną z opinii, która skłoniła mnie do sięgnięcia po "Ślubną suknię".

Czy polecam? No ba! Jeśli jeszcze ktoś się zastanawia przed sięgnięciem po ten tytuł: nie ma na co czekać!
 
Data przeczytania: 22-03-2013 (od: 17-03-2013)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

8/10          5/5                         8/10                         4/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty