piątek, 28 lutego 2025

Podsumowanie lutego

❄W tym miesiącu zaskoczyłam samą siebie powrotem do Harlequina. Powrotem, gdyż w okolicach 2008-2009 roku czytałam niegdyś tego typu literaturę. Cóż, każdy miał jakieś początki i poszukiwał swojego ulubionego gatunku. Po przeczytaniu kilkunastu tytułów skończyłam z nimi na lata. Tym razem, w jednym z Klubów Książki, w których się udzielam zorganizowałyśmy sobie walentynkową akcję. Każda z nas miała przeczytać jakiegoś wybranego przez siebie Harlequina... Mój wybór padł na "Instynkt i rozsądek", czyli romansidło, które gdzieś mi się jeszcze pałętało w domu. Nie był to wybór pożądany, gdyż chciałam wybrać romans historyczny, który nawet celowo kupiłam kilka miesięcy temu (zainteresował mnie po opisie, a też zawsze w tej serii odnajdywałam ciut lepsze historie). Tylko, że ta książka miała ponad 300 stron, a ja w tym miesiącu miałam jeszcze "na głowie" dokończyć TBR z 2024 roku z ostatnią książką i kontynuować kilka różnych, zdecydowanie ciekawszych lektur. Dlatego zdecydowałam się na książkę z cyklu "Gorący romans", licząc na szybkie rozprawienie się z tematem, ale też po trosze licząc na [być może] odkrycie pikantnej historii. Pikanterii w tym romansie było tyle, ile lukru w mdłym niedocukrzonym budyniu. Emocje były równe tym, które towarzyszą grzybobraniu. Mimo braku większych oczekiwań i tak się zawiodłam, bo historia okazała się być kiepska.
 
W pierwszym tygodniu lutego na szczęście nie tylko tym romansem się zajmowałam, ale też tomikiem poezji Rafała Wojaczka "Dla ciebie piszę miłość". O tym poecie przypomniałam sobie końcem stycznia. Zapragnęłam więc przeczytać jakieś jego wiersze, dlatego od razu wypożyczyłam w bibliotece dwa jego tomiki. Liczyłam wprawdzie na coś więcej w związku z lekturą jego wierszy, mimo to nie uważam, abym się zawiodła. W najbliższym czasie mam jeszcze zamiar zapoznać się z tym drugim pożyczonym tomikiem poezji Wojaczka.

Zeszłoroczny TBR letnio-zimowy uważam za zakończony! Jeszcze na początku lutego przeczytałam ostatnią książkę z tego zestawienia, czyli "Gallant" Victorii Schwab, która okazała się być zajmującą i dobrą książką. Tylko "dobrą", gdyż chyba chciałam trochę więcej zawiłości, wędrówek po innych światach i tym podobnych. Można się było jednak spodziewać, że tego nie dostanę, gdyż książka nie jest na tyle gruba, by miała być tak rozbudowaną opowieścią. Nie uważam jednak, abym się nudziła. Wręcz przeciwnie: historia głuchoniemej dziewczynki, której niepełnosprawność utrudnia kontakt z otoczeniem, odczuwającej wyobcowanie, lęk i tęsknotę za rodziną, której praktycznie nie znała, okazała się być zajmująca.

W marcu planuję zacząć jakieś nowe książki (tegoroczne TBR-y wciąż czekają na rozpoczęcie!), a także przeczytać dwie aktualnie najchętniej czytane przeze mnie książek. Jedna to bardzo znany (i przez wielu lubiany) klasyk, druga to literatura współczesna mocno skoncentrowana na ludzkich emocjach. Szykuje się ciekawe rozpoczęcie wiosennych dni ⛄

 

Luty w liczbach 

Przeczytanych książek: 3

Łączna liczba stron czytanych książek: 522
Fantastyka - 1
Literatura obyczajowa - 1
Poezja - 1

wtorek, 11 lutego 2025

Gallant

W Szkole dla Nieprzystosowanych Dziewcząt, mieszczącej się w Merilance,  mieszka dziewczynka o imieniu Olivia Prior, która wspomina swoją zmarłą matkę, czytając wieczorami jej dziennik. W owym dzienniku matka zwraca się głównie do jej nieżyjącego już ojca, którego bardzo kochała, ale nie tylko mężczyzna jej życia jest odbiorcą pamiętnika kobiety. Zwraca się ona także do Olivii, przestrzegając dziewczynkę, aby w swoim życiu wystrzegała się Gallant, jeśli chce zachować bezpieczeństwo.
Pewnego dnia Olivia, przekonana, że jest sierotą i nie ma żadnej rodziny, otrzymuje list od swojego wuja. W liście tym, mężczyzna zaprasza ją do... Gallant.

Czy Olivia zdecyduje się pojechać do Gallant? Jaka przyszłość ją czeka poza murami domu w Merilance? Jakie tajemnice skrywa Gallant? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy szukać w książce.

Historia Olivii jest napisana w interesujący sposób. Tajemniczy dziennik matki, który dziewczyna często cytuje że swojej pamięci, jest dodatkowym atutem, tym bardziej, że sami możemy prześledzić ten pamiętnik, razem z opisywanymi rysunkami. To sprawia, że czytelnik może się poczuć prawie tak, jakby sam uczestniczył w wydarzeniach.

Książkę czyta się szybko. Rozdziały nie są przesadnie długie, fabuła zgrabnie toczy się do przodu, bez niepotrzebnych dłużyzn.
Myślę, że ten tytuł spodobałby się nie tylko miłośnikom Victorii Schwab, ale też fanom literatury dark fantasy z elementami paranormalnymi. Duchy, Ponury Żniwiarz, Martwiaki, tajemnicza rezydencja, ciemność, strach, dziwne zjawiska to główne składowe tej powieści.

Data przeczytania: 11-02-2025 (od: 29-01-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3,5/5                      6/10                          3/5

poniedziałek, 3 lutego 2025

Dla ciebie piszę miłość

Moje zainteresowanie poezją Rafała Wojaczka prawdopodobnie jeszcze długo nie nastąpiłoby, gdyby nie jeden z jego wierszy, który Janusz Leon Wiśniewski umieścił w  swojej książce "Miłość oraz inne dysonanse". Był to piękny, zmysłowy wiersz "Prośba", który również w tym tomiku się pojawia. 
 
Zbiór wierszy w "Dla Ciebie piszę miłość" opracował przez Leszek Lachowiecki. Znalazły się w nim wiersze, w których poeta ujął kobiecość, jej ciało i fizjonomię - miedzy innymi: "Kobiecość III" (s. 5), "Inicjacja" (s. 17), "Kobiecość" (a. 49), "Jaka bym chciała się napisać" (s. 56), "Babilon" (s. 57).

Jednakże głównym tematem tego tomiku jest miłość łączona na różne sposoby z tematem życia, ale częściej  śmierci. Jaka jest miłość u Wojaczka? Pełna zmysłowości i piękna jak w wierszach:  "Mówię do ciebie cicho" (s. 10), "Prośba" (s. 45), "Bądź mi" (s. 59), "***" (s. 61), "Wierszyk Mironowi Białoszewskiemu" (s. 64), ale też okraszona erotyką i seksem - "***" (s. 29), "Musisz się zawsze róży bać", "***" (s. 33), "Ekloga" (s. 38), "Odjazd" (s. 41), "Krzyż" (s. 48), "Pewniki" (s. 66).
 
Miłość nie jest tutaj jedynym motywem przewodnim.  Motyw śmierci nieodłącznie przewija się przez ten tomik. Jak wspomniałam wcześniej jest obecna nawet w pięknych miłosnych wierszach. Jednak w całości poświęcone temu  motywowi są między innymi wiersze: "Mojej bolesnej" (s. 11), "Gwiazda" (s. 13), "Powieszony" (s. 27), "Dwoje" (s. 31), "Znów muzyka" (s. 35), "Czyś wiedział" (s. 67).
Ponadto znalazły się tutaj także wiersze życiowe, jak na przykład "Kartka" (s. 36) i makabryczny wiersz "Piosenka z najwyższej wieży" (s. 25), który akurat najbardziej mi nie pasuje w tomiku poświęconym głównie uczuciom miłości, choć bliżej mu do tematu śmierci. Aczkolwiek jest dość brutalny.

Poza wymienionymi wierszami wyróżniłabym jeszcze bardzo ładne wiersze "Mówię do Ciebie cicho", "Błyskawica" (s. 23), "Ten trzeci" (s.  32), "Czemu nie ma tancerki" (s. 53)

Tomik ten jest krótki, na jeden wieczór. Przy czym uważam, że przeczytanie go na jeden raz wymaga odpowiedniego nastroju.


Data przeczytania03-02-2025 (od: 03-02-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

niedziela, 2 lutego 2025

Instynkt i rozsądek

Sądziłam, że moje rozstanie z tego typu literaturą zakończyło się już na dobre wiele lat temu. Zdecydowałam się jednak wziąć udział w walentynkowej akcji jednego z Klubów Książki, której celem jest przeczytanie jakiegoś randomowo wybranego przez siebie romansidła z serii Harlequin. Posiadając w domu nieliczne z nich, traf chciał, ze padło na książkę Cait London "Instynkt i rozsądek".

Ojciec Ellie Paul Lathrop jest właścicielem sieci nadmorskich ośrodków turystycznych. Mikhail Stepanov zarządza jedynym z kurortów jej ojca. Przystojny, elegancki, zadbany i równie niebezpieczny typ. Mikhail jest synem rosyjskiego imigranta i teksańskiej piękności. Od lat nie ma dobrego zdania o Ellie. Uważa córkę swojego szefa za rozkapryszoną, bogatą pannę, rozbijającą się po świecie oraz wiecznie dogryzajacą mu, dokuczającą wariatkę. Pewnego dnia Ellie wyrusza w podróż z Albuquerque prosto do kurortu zarządzanego przez Mikhaila. Mimo, że nie cierpi tego człowieka, gdyż tak się składa, że tylko on jest w stanie pomóc jej oraz Tanii - adoptowanej córce Ellie. Jak potoczą się losy bohaterów? Czy odnajdą drogę do pogodzenia się? Czy Tania będzie bezpieczna? Na te i wiele innych pytań odpowiedź w książce.

I to w jakiej... Ta historia jest co najmniej pokręcona. Dwoje zwaśnionych ludzi, którzy bardziej pałają do siebie niechęcią, aniżeli miłością; rytuał, który wedle pradawnych wierzeń kobiety odczyniają od lat, mający polegać na odwiecznym tańcu nago na grobie wodza Kamakaniego, celem odpędzenia złych mocy, walka o dziecko... Czegóż tu nie ma... Poza mądrą fabułą oczywiście.

Bohaterowie tej książki niezliczoną ilość razy to wkładają/wsuwają ręce do kieszeni, to z kolei biorą się pod boki, kiedy zastanawiają się nad czymś, co w końcu zaczęło irytować. Romans rozwija się bardzo pomału i - jak na serię "Gorący romans" - wieje nudą. Autorka bardziej skupia się na walce o małą Tanię oraz perypetie rodzinne Ellie. W tej reakcji mamy bardziej ten rozsądek niż romans zrodzony z instynktu. Widać też, że Autorka sili się na zabawne sytuacje i dialogi, ale więcej w nich absurdu niż humorystyki.

Podchodziłam do tej książki bez wielkich oczekiwań, ale też starając się nie oceniać już na wstępie. Po pierwszych naiwnych opisach, co i rusz dawałam szansę tej książce w nadziei, że nie będzie totalną klapą. I wprawdzie nie jest totalnym badziewie. Przemyca kilka ważnych haseł, choć tym mądrościom blisko jest do banału. Jednakże dobrą książką "Instynktu i rozsądku" też bym nie nazwała.

Przy okazji przekonałam się, że tego typu romansidła, już "mi nie wchodzą" tak, jak było na początku mojego zainteresowania czytaniem książek. Aczkolwiek, o ironio - i one są potrzebne, choćby dla zwyczajnego odmóżdżenia po i/lub przy ambitniejszych tematach.

Data przeczytania02-02-2025 (od: 29-01-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1,5/5                      3/10                          1,5/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty