poniedziałek, 30 września 2024

Podsumowanie września


Wrześniowa podróż do stolicy

🍁Wrzesień 2024 roku z pewnością będzie mi się kojarzył nie tyle pod kątem czytelniczym, co podróżniczym. Choć "książkowo" i tak nie jest to najgorszy miesiąc...

Początek miesiąca należał do dwóch rzeczy. Pierwszą było ukończenie thrillera "Bez skrupułów" Harlana Cobena, czyli pierwszego tomu cyklu z Myronem Bolitarem, który poprzedza wcześniej przeczytaną przeze mnie "Krótką piłkę".
Natomiast tą drugą rzeczą jest moja wrześniowa wizyta w stolicy za sprawą wspominanego niegdyś egzaminu ze specjalizacji internistycznej. W tym miejscu, raz jeszcze dziękuję wszystkim za życzenia zdania testu 🥰

Podczas tej podróży zwiedziłam nie tylko Warszawę. Po drodze "wpadłam" do Bidy - karczmy, w której można bardzo syto zjeść [powiedziałabym nawet, że "za bardzo" 🤭🥴] ale też wyróżniającej się ciekawym wystrojem wnętrza. Drewniane rzeźby i bibeloty, palenisko, nastrojowe świece to tylko niektóre z detali wartych uwagi. Jeśli chodzi o posiłki... z pewnością można je określić mianem: "tłusto i dużo". 
W drodze powrotnej zahaczyliśmy o przyjemną Karczmę "Człekówkę" pod Warszawą.
 

Karczma "Bida"
Rzeźby (Karczma "Bida")

 
Palenisko (Karczma "Bida")
 

Karczma "Człókówka"
                                                                Karczma "Człekówka"
   

Śniadanie w "Bidzie" 
 
 
 
Obiad w "Człekówce"

Będąc w Warszawie nie mogłam nie zahaczyć o słynne Złote Tarasy, które ostatecznie jednak mnie rozczarowały. Cóż, po tak szumnie wspominanej wszędzie nazwie galerii handlowej, spodziewałam się znacznie więcej. Tymczasem okazuje się, że zdecydowanie lepiej spędzam czas w galeriach we własnym województwie... Raz jeszcze potwierdza się porzekadło: "cudze chwalicie, swego nie znacie" 🤔😏
 
 
Tarasy 1Tarasy 2


Krótki czas spędzony w stolicy to też nieduży spacer i kilka miejsc, które widziałam. Poniżej dwa mniej mi znane pomniki w Warszawie, które przedstawiają tą samą osobę. Ten Pan z książką (przypominający bardziej jakiegoś pisarza), którego popiersie jest również na ulicy jego imienia, to właśnie dość kontrowersyjna postać - Marcin Kasprzak
 
 
Pomnik Marcina Kasprzaka
                                                                  Pomnik Marcina Kasprzaka

Pomnik Marcina Kasprzaka
                                                                  Popiersie Marcina Kasprzaka


Wieczorem wybrałam się na wieczorny spacer przez skwer imienia A. Pawełka do miejsca, w którym następnego dnia miał odbywać się egzamin. Podczas spaceru zwrócił moją uwagę krzyż otoczony górą kamieni. Jest to pomnik poświęcony Ofiarom KL Warshau, który znajduje się na terenie dawnego getta niedaleko Dworca Zachodniego.
Na ulicy Prądzyńskiego, nieopodal Expo w Warszawie znajduje się też muzeum gazownictwa, obok którego przechodziłam.



Pomnik KL Warshau
Pomnik KL Warshau          

Muzeum gazownictwa
                                                                     Muzeum gazownictwa


Większość popołudnia i wieczoru to jednak głównie nauka do testu, który był następnego dnia. Ostatecznie zaowocowało to zdanym, egzaminem 😊

Miasto nocą
                                                                             Miasto nocą


Książkowy boom po podróży

Po egzaminie, powrocie z Warszawy i w oczekiwaniu na wyniki rzuciłam się w wir czytania. Mimo, iż przez te dwa lata trwania specjalizacji książki wciąż były obecne w moim życiu, to nawet nie wiedziałam jak bardzo brakowało mi takiego spokojnego czytania, bez  wyrzutów sumienia, że zamiast zajmować się nauką: ja tu sobie spokojnie czytam 😜

I tak, kilka dni po powrocie ukończyłam "Dziewczyny z Dubaju" Piotra Krysiaka, która nie była złym reportażem, ale też nie wywołała większych emocji, zwłaszcza, iż wcześniej widziałam film zrealizowany na podstawie tej książki. Może dlatego lektura nie wywołała już takiego wrażenia. Oczywiście uważam, że warto się zapoznać z tym reportażem, jeśli ktoś chce, aczkolwiek w połowie lektury może wywołać znużenie zwłaszcza ciągle podobnymi do siebie dialogami między burdelmenadżerkami a klientami lub prostytutkami.

Ostatnie tygodnie września również należały do czytania, czytania i raz jeszcze czytania 😁 Obrałam sobie za cel ukończyć kilka zaczętych w ostatnim czasie książek. W rezultacie przeczytałam "Morderstwo na polu golfowym", czyli kryminał Agathy Christie, który jednak mnie nie porwał. Najwidoczniej motywy romansów w thrillerach i powieściach kryminalnych nie są moimi ulubionymi. Ich miejsce jednak powinno być w książkach obyczajowych...

"AutobiografJa. Tom I" Zbigniewa Stonogi, to tytuł na który natrafiłam jeszcze w połowie lata. Jest kolejną książką dotykającą politycznych tematów, ale nie tylko, gdyż w swojej autobiografii Autor zawarł też wątki dotyczące na przykład swojej działalności charytatywnej.

Jakiś czas temu natrafiłam na dziwny tytuł. Jego dziwność i jeszcze bardziej odjechany opis zarysu fabuły wydawał mi się zbyt pokręcony. I chyba właśnie to skusiło mnie do przeczytania "Nawiedzonej waginy" Carltona Mellicka III. Już po samym tytule nie miałam jakichś specjalnych oczekiwań. Czy była to pomyłka? Miało być tak głupio, że aż świetnie. Tak idiotycznie, że aż śmiesznie. Cóż, nie bawiłam się jak norka w rzece, delikatny uśmiech podczas lektury częściej ustępował uniesieniu brwi w irytacji żenującymi opisami niektórych sytuacji. Sam pomysł na fabułę interesujący, gorzej z wykonaniem.

Miesiąc zakończyłam ukończeniem książki czytanej w ramach Klubu Książki American Club Corner, czyli sagi rodzinnej "Dom duchów", w której śledziłam losy rodziny Del Valle i jej potomków oraz Gustawa Trueby - dziedzica i właściciela hacjendy. Pierwszy tom cyklu "Domu duchów" zainteresował mnie na tyle, że w planach na przyszłość mam już dwa  pozostałe tomy.

We wrześniu kontynuowałam nowe tytuły, które niedawno zaczęłam, oraz kilka tych zaczętych wcześniej. Niektóre z nich planuję w październiku skończyć. Szykuje się zaczytany miesiąc! 🍂
 

Informacja dodatkowa

 
Od dziś po prawej stronie bloga (u góry) będę umieszczać najbardziej polecany post (z okładką i linkiem do posta). Będzie to taka "polecajka" tytułu na dany miesiąc. Postaram się wybierać w tym miejscu jakąś jedną książkę, z przeczytanych w ostatnim miesiącu, taką którą najbardziej poleciłabym znajomym, koleżankom - i Wam oczywiście!
Chcę umieszczać w tym miejscu tytuły najbardziej godne uwagi, dlatego jeśli w danym miesiącu nie będzie takiego tytułu, to polecanym postem będzie nadal ostatnia polecona książka.
Na koniec comiesięcznych podsumowań również zamierzam informować, który tytuł wybrałam na książkę miesiąca (jeśli taka będzie).
 
We wrześniu tytułem miesiąca jest "Dom duchów"



Wrzesień w liczbach

Przeczytanych książek: 6
Łączna liczba stron czytanych książek: 1720
Biografia/Autobiografia/Pamiętnik: 1
Horror: 1
Literatura historyczna: 1
Literatura faktu/Reportaż/Esej: 1
Thriller/Kryminał/Sensacja: 2

niedziela, 29 września 2024

Dom duchów

CYKL: "DOM DUCHÓW" (TOM 1)


Obszerna saga rodzinna, w której Isabel Allende przenosi czytelnika do Chile. Głównym bohaterem książki jest Esteban Trueba, właściciel hacjendy w Las Tres Marías. Poza nim zapoznajemy się z rodziną Del Valle. Głową tej rodziny jest Severo del Valle, a jego żoną Nivea del Valle. Małżeństwo doczekało się trojga dzieci: najstarszej córki Rosy, następnie Clary oraz najmłodszego z dzieci - syna Luisa. Na początku powieści Autorka wprowadza nas w losy tej rodziny, a także w przygody brata Nivei - Marcosa. Później Allende prowadzi historię z ukierunkowaniem na losy potomków rodziny del Valle, a na pierwszy plan wysuwa się charakterny Gustaw Trueba, jego życie, kariera "Pana na włościach" oraz kariera polityczna.
 
Motywem przewodnim książki jest realizm magiczny, który mocno podkreślono w pierwszej części książki. Z czasem nie trudno zauważyć, iż w miarę szybko motyw ten gdzieś się upłynnia, by w dalszej części fabuły pojawić się już tylko od czasu do czasu w postaci wzmianki. Druga połowa powieści jest zdominowana przez wątek polityczno-społeczny: wojnę domową, przewrót społeczny, nastanie socjalizmu, obalenie rządu, etc.

Allende stworzyła niewątpliwie ciekawą, bardzo rozbudowaną sagę rodzinną, wciągającą prawie od początku. Mnie zaintrygowała zwłaszcza w części poświęconej w dużej mierze losom Clary i jej rodziny. Nie ukrywam, że motyw realizmu magicznego jest dużym plusem tej części powieści. Tym bardziej boli, gdy gubi się on gdzieś po drodze, by ustąpić polityce w Chile, której nagromadzenie potrafi przytłoczyć. Zwłaszcza pod koniec tej historii.

Mimo to, uważam że warto zapoznać się z tą historią. Jest bardzo dobrze opowiedzianą, zajmującą sagą rodzinną. Po odłożeniu lektury, coś każe czytelnikowi ciągle do niej wracać, by poznać dalszy ciąg losów bohaterów. Wypełnia więc myśli czytelnika. Nie tylko w trakcie, ale też na długo po jej zakończeniu.

Data przeczytania: 29-09-2024 (od: 27-07-2024)


LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10           3,5/5                     6/10                          3/5

Nawiedzona wagina

Tego się obawiałam, że przyjdzie taki dzień, w którym sięgnę po tą książkę. I stało się! Z czystej ciekawości, przez te wszystkie głosy (o matko! W przypadku tego tytułu to stwierdzenie ma akurat inny wydźwięk...) o tym, że ta książka jest tak głupia, że aż świetna. Co więcej, przeczytałam zaskakująco dużo pozytywnych opinii na jej temat. Tym bardziej rozbudziło to chęć poznania cóż takiego, poza samym tytułem, jest w niej, co jednocześnie śmieszy i zadziwia (a niektórych, jak widzę - o zgrozo! - zachwyca).

O czym więc jest ta cieniutka książeczka? Mówiąc krótko o mężczyźnie imieniem Steve, który odkrywa, że wnętrze jego dziewczyny - Stacy, skrywa coś więcej... Oboje chcą się dowiedzieć co to takiego i pewnego dnia Steve za namową posiadaczki nawiedzonej waginy postanawia wejść do czeluści jej pochwy... Co tam odkrywa? Skąd dobiegają te dziwne głosy, które Stacy słyszy od szóstego roku życia? I jak w ogóle będzie wyglądała ta podróż do wnętrza Stacy?

Prawda, że wszystko to brzmi absurdalnie? No i właśnie taka jest ta książka. Momentami absurdalnie głupia. Aż ciężko wypowiedzieć mi się o tym "dziele literatury". O ile w ogóle można nazwać literaturą takie dziwo. Najlepiej zacząć od stylu w jakim jest napisana. A jest on grafomański. I to się rzuca w oczy już od pierwszych chwil. Język prosty, żeby nie powiedzieć, że chwilami prostacki. Przypuszczam, że nie jest to wina tłumaczenia i w oryginale jest podobnie. Zdaję sobie sprawę z tego, że tutaj chodziło o ten absurd i surrealizm. I owszem są momenty kiedy to ma sens - tylko pod koniec książki, gdy czytelnik może przez chwilę dopatrzyć się tego sensu w sposobie, w jaki opisany jest świat, w mechanizmach rządzących tym wyimaginowanym, surrealistycznym miejscem. I wszystko pięknie, bo sam pomysł podróży i odkrywania innych światów jest w porządku. Wszak to science-fiction, więc dajmy się ponieść fantazji. Tylko tutaj wykonanie często kuleje wołając o pomstę. A można to było podać w jakiejś bardziej strawnej formie. Ech... Jednym słowem: dziwna to była przygoda...

Co do samej fabuły, nie wiem do jakiego gatunku można ją zakwalifikować. Na pewno nie do typowego horroru chyba, że z elementami humorystycznymi. I tu nasuwa mi się wspomnienie tej podróży Steve'a przez wnętrzności Stacy. Może więc jest to bardziej jakaś groteska. Całość wypada też  bardzo komicznie. Zauważyłam, że podczas lektury towarzyszyły mi różne odczucia: od lekkiego uśmiechu (politowania), po zażenowanie, niekiedy też irytację.

Plusem tej - nazwijmy to - satyrycznej groteski jest z pewnością fakt, że jest bardzo krótka. Czyta się ją błyskawicznie, na jeden wieczór. Ja sobie ją podzieliłam, bo momentami miałam dość tej głupoty. Mimo to spustoszenie jakie to wątpliwe "dzieło" może zrobić z gustem czytelniczym jest fatalne w skutkach. Moje zwoje mózgowe lasując się przy pewnych fragmentach bezradnie wołały od wewnątrz: "daj mi coś mądrzejszego!" (No, Panie Carlton - też tak potrafię... Jakby się postarać, to i książko-podobny twór by wyszedł).

Cóż. teraz pocieszam się, że po lekturze tej parodii książki, trzeba się będzie rzeczywiście wyleczyć... jakąś bardziej ambitną literaturą. Na szczęście istnieją takie!

Data przeczytania: 29-09-2024 (od: 25-09-2024)


LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

sobota, 28 września 2024

AutobiografJa Tom I

Pan Zbigniew Stonoga to postać, którą odbiera się różnie. Wzbudza skrajne emocje, zwłaszcza wśród polityków - dziś już obu stron. Jeśli chodzi o pozostałe osoby, to... również wzbudza emocje. Jedni go popierają inni szykanują. Kim jest Zbigniew Stonoga? Jak to się stało, że ze zwykłego biznesmena/przedsiębiorcy stał się człowiekiem zaangażowanym w politykę i działalność charytatywną?

W pierwszym tomie autobiografii Stonoga opisuje swoje wczesne dzieciństwo (a więc mamy tu wspomnienia z czasów PRL), młodość, małżeństwo, pierwszy większy biznes, pierwsze areszty, pierwsze złe doświadczenia z politykami. Czytelnik może dowiedzieć się jak Zbigniew Stonoga poznał posła Samoobrony Andrzeja Leppera, co sprawiło, że ich drogi się rozeszły? Ponadto pod koniec książki Stonoga wspomina swoją działalność charytatywną oraz zamieszcza artykuły z gazet, w których wspomniano o tym komu i jak pomógł. Wydarzenia, które Autor przedstawił sięgają około 2016/2017 roku.

Pisząc swoją książkę (i wspominając niektóre osoby) Stonoga niejednokrotnie nie przebiera w słowach, co może zrazić tych Czytelników, którzy nie lubią tego w książkach, nie znają jego filmów na YouTube i - tym samym - nie znają jego skłonności do "nie szczypania się" gdy wyraża się o niektórych osobach...

W tym miejscu muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Czytając książki mało popularne, zwłaszcza te wydawane na zasadzie self publishingu, często spotykam się z rażącymi literówkami (czasem nie trzeba do tego nieznanych wydawnictw, bo i tym t większym, bardziej znanym zdarza się to nie raz). Wielokrotnie spotykałam się już z irytującymi brakami całych wyrazów, zamianami liter lub ich brakami. Książka Stonogi jest wydana nakładem samego Autora i trzeba przyznać, że tutaj nie dopatrzyłam się ani jednej najmniejszej literówki. Chapeau bas, gdyż jest to mało spotykane w przypadku książek self-publishing. Trzeba więc przyznać, że książka jest starannie napisana.

Dodatkowym plusem są kody QR, które Autor zamieścił w tych fragmentach, które potrzebują potwierdzenia jakiegoś opisanego faktu poprzez filmik, skan dokumentu lub artykuł zamieszczony w internecie. Ponadto do plusów zaliczyłabym też fotografie. Szkoda, że czarno-białe. Natomiast ostatni rozdział książki potęguje chęć poznania dalszego ciągu.
Minusem jest zamieszczenie pod koniec książki niektórych artykułów z gazet, które po raz kolejny opisują to samo, o czym czytaliśmy wcześniej.

Uważam, że jest to dobra autobiografia. Może wydać się czytelnikowi chaotycznie napisana - i rzeczywiście odnosiłam chwilami takie wrażenie, ale zauważam, że nie jest ona napisana w stylu typowych biografii/autobiografii. Bardziej jest to styl opowieści o wydarzeniach , które kolejno po sobie następują. Prawie tak, jak Autor wypowiada się w sowich filmach na YouTube, tylko że słowem pisanym.

Książkę polecam głównie tym, którzy są zainteresowani osobą Zbigniewa Stonogi oraz miłośnikom wydarzeń na polskiej scenie politycznej.

Data przeczytania: 28-09-2024 (od: 26-08-2024)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10           2,5/5                     6/10                          3/5

 

wtorek, 24 września 2024

Morderstwo na polu golfowym

CYKL: "HERCUKES POIROT" (TOM 2)
 
 
Tym razem sięgnęłam po "Morderstwo na polu golfowym", czyli kryminał słynnej Agathy Christie, z nie mniej słynnym bohaterem - Herculesem Poirot. To, co zaobserwowałam już na samym początku lektury, to narrator. W tej historii wydarzenia opowiada przyjaciel Poirota - Hastings. Niezbyt często spotykałam się z podobnym zabiegiem w tym cyklu (o ile w ogóle), a już trochę przeczytałam kryminałów z Poirotem.


O co mniej więcej (bez zdradzania treści) chodzi w tej powieści detektywistycznej? Nie dajmy się zwieźć tytułowi i nie wyobrażajmy sobie akcji pośród zaliczania kolejnych "dołków" przez bohaterów, czy szukania narzędzi zbrodni w postaci kijów golfowych. Nic bardziej mylnego. Tu mamy więcej niż jedną zbrodnię, tajemnicę sprzed lat, długie śledztwo i zawiłe wątki romantyczne. I to w zasadzie najlepiej określa fabułę tego tomu.

Co mi się podobało w tej książce? No właśnie nie za wiele. Jak na moją ulubioną Agathę Christie i ulubiony cykl z Poirotem: wyszło bardzo przeciętnie. Jestem w stanie wskazać bardziej to, co mi przeszkadzało. A był to z pewnością jeden zupełnie niepotrzebny, naiwny wątek romantyczny między pewnym targanym namiętnościami bohaterem, a tajemniczą osobą. Gdyby okroić książkę o ten wątek, historia raczej niewiele by straciła. Może nawet byłaby mniej chaotyczna.
Następnie, mamy nagromadzenie w fabule zawiłych wątków miłosnych, które w połowie lektury mogą wprawić czytelnika w konsternację, i zaczyna się on zastanawiać kto z kim, kiedy, po co, na co i dlaczego? Przyznam, że się pogubiłam w tych romansach. I nic dziwnego, bo wcale o to nie trudno.
Kolejnym minusem jest sam Poirot. Nie jest tajemnicą, że jest to osoba z wielkim mniemaniem o sobie, wszak Autorka często to podkreśla w swoich powieściach, ale tutaj do akcji wkraczają dodatkowe postaci i to one w głównej mierze prowadzą śledztwo. A co na to nasz Poirot? Czuje się odstawiony na boczny tor, i mam wrażenie, że źle to skutkuje na jego manię wyższości. Tak często przechwala siebie i swoje słynne szare komórki, że chwilami ma się dość Poirota. Prawdopodobnie tak miało być, aczkolwiek nagromadzenie tego zjawiska jest irytujące. Dawno mój ulubiony detektyw tak mnie nie zdenerwował, jak tutaj.

Trzeba oddać Autorce, iż jest to dopiero drugi tom cyklu. Zrzucam więc te wady charakterologiczne Poirota na karb tego faktu. Tym bardziej, że do tej pory czytałam późniejsze tomy, gdzie Poirot ma w sobie wiele więcej taktu, umie trzymać na wodzy swoje przechwałki oraz ma większe poważanie otoczenia dla jego detektywistycznych umiejętności.
 
A Hastings? Cóż... Może zrzućmy na jego wątek zasłonę milczenia...
Można było się tego spodziewać, iż głównym tematem przewodnim tego kryminału będzie namiętność, miłość. Wszak sama Autorka w pewnym momencie stwierdza: "Tam gdzie jest nienawiść, jest też miłość". A miłość, wiadomo: gwałtowną bywa, nieraz naiwną, nerwową, porywczą, chaotyczną... I taka też trochę jest ta opowieść.

Książkę uważam za taką, która spokojnie ujdzie w tłumie innych tytułów Autorki. Nie jest długa, zapewne można ją przeczytać w jeden wieczór lub dwa - i może tak należało zrobić, gdyż przy "rozłożeniu lektury" na parę dni można pogubić się w zawiłych relacjach damsko-męskich. Sama zagadka kryminalna nie jest zła, a samo jej zakończenie można wręcz uznać za dobre. Jeśli jednak, miałabym zaczynać przygodę z książkami Christie, to raczej nie od tej książki, dlatego nie polecam "Morderstwa na polu golfowym" tym, którzy chcą dopiero poznawać jej twórczość. Jest to jednak moje subiektywne zdanie i nie każdy musi się z nim zgodzić, tym bardziej, że ja nie przepadam za takimi wątkami romantycznymi w kryminałach czy też thrillerach. Dlatego najlepiej wyrobić sobie własne zdanie.

Data przeczytania: 24-09-2024 (od: 13-09-2024)


LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10           2/5                        4/10                          2/5

czwartek, 12 września 2024

Dziewczyny z Dubaju

Reportaż Piotra Krysiaka, swego czasu odbił się sporym echem nie tylko ze względu na jego kontrowersyjny temat i jeszcze bardziej kontrowersyjny fakt, iż w dużej mierze dotyka świata celebrytów w Polsce. Drugim powodem jest głośny film w reżyserii Marii Sadowskiej pod tym samym tytułem, który powstał na podstawie tej książki.

"Dziewczyny z Dubaju" to wynik dziennikarskiego śledztwa Piotra Krysiaka, w którym obnaża on między innymi proceder seksu za pieniądze wśród luksusowych prostytutek, na luksusowych jachtach i statkach bogatych szejków z Arabii Saudyjskiej. Tak można w skrócie przedstawić o czym jest ten reportaż. Poznajemy tu sutenerki Joannę B., Karolinę Z. i Emilię P., które swego czasu trudniły się pozyskiwaniem nowych dziewczyn. Nie tylko dla arabskich szejków, ale też dla polskich celebrytów, artystów, biznemenów... Poza tematem seksu z arabskimi szejkami, Autor pod koniec książki skupia się między innymi na tym kimś są klienci sutenerek.

Piotr Krysiak w swoim reportażu opisując świat luksusowych prostytutek i ich burdelmenadżerek [jak je tu nazywa], używa prostego języka, często przytaczając doslowne cytaty z przesłuchań tych kobiet w prokuraturze oraz cytuje SMS-y i e-maile zachowując oryginalną pisownię. Niekiedy nie są więc one pozbawione wulgaryzmów, co może nie spodobać się tym czytelnikom, którzy nie lubią tego w książkach.

Reportaż ten nie jest może literaturą najwyższych lotów, ale porusza ważny temat, niestety aktualny. Owszem, te kobiety nie zajmują się już swoim intratnym zajęciem, jednakże prostytucja, handel ludźmi etc. były, są i niestety będą. I właśnie dlatego uważam, że tego typu reportaże są potrzebne - choćby ku przestrodze.

Data przeczytania: 12-09-2024 (od: 6-08-2024)


LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                        5/10                         2,5/5

środa, 4 września 2024

Bez skrupułów

 CYKL: "MYRON BOLITAR" (TOM 1)

 

"Bez skrupułów" to pierwszy tom cyklu z Myronem Bolitarem poprzedzający wydarzenia "Krótkiej piłki", którą miałam okazję przeczytać już wcześniej. To właśnie tutaj poznajemy Myrona, jako początkującego agenta sportowców, który wynalazł sobie takie zajęcie po załamanej własnej karierze sportowej. Przypadkiem Bolitar ma problemy z pewnymi osiłkami, którzy depczą mu po piętach. Przypadkiem ktoś wysyła do jego podopiecznego - obiecującego, młodego sportowca Christiana Steele'a - magazyn pornograficzny z seksogłoszeniem jego dziewczyny. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie to, że dziewczyna od ponad roku jest uznawana za zaginioną. Żeby tego było mało, pewnego wieczoru, Christian odbiera głuchy telefon, który - jak się okazuje - należy do zaginionej Kathy Culver! Co tu się dzieje? Policja jest bezradna. Myron, wraz z siostrą Kathy- Jessicą i przyjacielem Winem rozpoczynają śledztwo na własną rękę.

Czy rzeczywiście przypadki rządzą tymi wszystkimi wydarzeniami? Czy to prawda, że Kathy wcale nie zginęła? Żyje i ma się dobrze? Czy Myronowi uda się rozwiązać tę zagadkę? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy szukać w książce.

Harlan Coben serwuje czytelnikowi intrygujący thriller, który wciąga niemal od pierwszych rozdziałów. Mamy tu wszystko, czego potrzebuje dobry kryminał: intrygę, tajemnicze zaginięcie, poszukiwania, morderstwo i suspens na zakończenie. Jest też  element romansu, jednakże tak niewielki, że jeśli ktoś nie lubi tych wątków w kryminałach/thrillerach, to nie powinien się zrazić - Coben nie przeładował tym tematem fabuły.

Główny bohater - Myron Bolitar, odznacza się sarkazmem i ciętą ripostą. Natomiast jego przyjaciel - Win, z pozoru panicz "bułkę przez bibułkę", jest zabawnym uzupełnieniem tego duetu. Umiejętności sztuk walki u obu panów pomagają im wyjść cało z opresji, niejednokrotnie wzbudzając zaskoczenie u przeciwników.

Warto sięgnąć po pierwszy tom tego cyklu i zapoznać się z Myronem, Winem, a także byłą dziewczyną Bolitara - piękną Jessicą Culver.

Data przeczytania04-09-2024 (od: 28-08-2024)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty