Kto obserwuje moje podróże przez różne literackie światy, ten wie, że temat dziewiętnastowiecznej Anglii z czasów pierwszego rejsu Titanica, jest mi szczególnie bliski. Nie dziwi więc fakt, że jak tylko zobaczyłam tegoroczną premierę książki Frances Quinn, to musiałam ją dostać w swoje ręce!
Elinor Heyward poznajemy w 1910 roku jako dziewiętnastoletnią wówczas dziewczynę. Jest ona córką potentata przemysłu tekstylnego w Anglii - w wyższych sferach nazywanego "królem bawełny". Pewna baronowa, na jednym z balów, przedstawia dziewczynie Fredericka Coombesa. Młody, przystojny mężczyzna z miejsca ujmuje niedoświadczoną Elinor. Niedługo później para staje na ślubnym kobiercu. Elinor wyjeżdża do rodzinnej posiadłości męża w Winerton Hall, gdzie niebawem rodzi dziedzica majątku. Brzmi jak cudowna sielanka, ale czy aby na pewno jest tak kolorowo? Elinor nie czuje się szczęśliwa. Ma być posłuszną żoną i niewiele się odzywać. Do tego, odkrywa pewne niedopowiedzenia i nieścisłości, o których wcześniej nie miała pojęcia. Narastają w niej: rozpacz, smutek i samotność.
Tymczasem, nieubłaganie zbliża się kwiecień 1912 roku. Titanic - największy i najbardziej luksusowy statek świata ma wypłynąć w swój dziewiczy rejs. Jak wiemy z historii pierwszy i jedyny... Elinor dostaje od ojca bilety na ten rejs. Wybiera się w podróż słynnym liniowcem. Po katastrofie statku, uznana za zaginioną, zamierza zerwać z dawnym życiem i osiąść w Nowym Jorku...
Jak potoczą się losy kobiety? Kto przeżyje katastrofę? Czy Elinor odnajdzie szczęście? Czy przeszłość Elinor upomni się o nią w Nowym Jorku? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w lekturze książki Frances Quinn.
Pierwsza połowa tej opowieści, z wydarzeniami sprzed katastrofy Titanica, to fragmenty, które mogą wywołać u czytelnika skrajne emocje. Na początku mamy zainteresowanie historią Elinor, tym jak potoczą się losy jej i Fredericka? Z czasem jednak, nie trudno nie zauważyć wrażenia eskalującego wstrząśnienia tą opowieścią. Bynajmniej, nie jest to negatywne wrażenie - przeciwnie: historia zaczyna nabierać tempa, coraz bardziej intrygować, a czytelnik zaczyna współczuć głównej bohaterce. To sprawia, że jeszcze bardziej rozumiemy jej późniejsze decyzje i kibicujemy powodzeniu jej dalszych planów.
W drugiej połowie książki, w której zawarto wydarzenia po katastrofie statku, obserwujemy spadek tempa, chwilami też znużenie nowym życiem Elinor. Te mniej interesujące zmagania protagonistki z jej nową sytuacją życiową mogą nieco irytować. Należy jednak zauważyć, iż nie jest to tendencja spadkowa. To takie chwilowe uspokojenie akcji przed kolejnymi rozdziałami, które ponownie rozbudzają zainteresowanie historią. Warto więc "przeboleć" te mniej interesujące fragmenty.
Same opisy katastrofy bardzo na plus. Nie są one aż tak bardzo dobrze napisane, jak uczynił to Walter Lord w książce "Titanic. Pamiętna noc", jednak chylę czoła przed Autorką za ujęcie tematu, nawet jeśli zostało to zrobione tak krótko (wszak ta katastrofa to tylko tło dla innych wydarzeń). W szczególności oceniam opisy odczuć głównej bohaterki - zarówno tych w trakcie przebywania w szalupie, jak i tych po katastrofie.
Ponadto, na słowa uznania zasługuje fakt, iż życie bohaterki w Nowym Jorku nie jest usłane różami, a sama Elinor przeżywa swoje traumy związane z tragedią - psychika tej postaci po katastrofie została tutaj bardzo dobrze pokazana.
Całość oceniam jako dobrą. Książka jest ciekawa, szybko się ja czyta. Z pewnością jest jedną z tych książek wartych uwagi, wyróżniającą się pośród innych opowieści, które również bazują na historii pierwszego i ostatniego rejsu Titanica.
Data przeczytania: 14-04-2026 (od: 10-04-2026)
LC Goodreads nakanapie.pl booklikes.com
Więcej na temat mojej pasji jaką jest Titanic w specjalnej notce tematycznej na blogu
Dla mnie to była świetna wędrówka w czasie. I podobał mi się motyw ukrycia tożsamości.
OdpowiedzUsuńTo może być bardzo ciekawe, podoba mi się ta książka :) Dzięki za recenzję, już wiem, że to coś dla mnie ;)
OdpowiedzUsuń