wtorek, 3 marca 2026

Arabskie marzenia

Kolejne romansidło z serii "Światowe Życie Extra", w którym poznajemy sułtana Dżuratu - Khaleda bin Aziza oraz amerykankę Cleo. Kobieta staje na drodze Khaleda w chwili, kiedy ten ściga jakąś dziewczynę. Postanawia uratować nieszczęśniczkę. Okazuje się jednak, że to jego siostra, a on sam jest bardzo bogatym sułtanem. W dodatku Khaled każe swoim ludziom pojmać Cleo. Po bliższym poznaniu, zaczyna zauważać, że nowo poznana kobieta niezwykle go fascynuje. Do tego stopnia, że proponuje jej ślub. Dziewczyna nie wie jednak, że jego matrymonialne zapędy są spowodowane celami politycznymi...
 
Fabuła tej książki na pierwszy rzut oka wydaje się być całkiem niezła. Wszak zapowiada się na dynamiczną akcję i pewną dozę tajemniczości. Nic bardziej mylnego. W książce wieje nudą. Dynamiczny początek rzeczywiście intryguje, jednak po ślubie Cleo i Khaleda akcja mocno zwalnia, fabuła skupia się na ich relacji, która jest dość toksyczna, a więc czytelnik pozostaje z poczuciem irytacji. Nie jest to wprawdzie ten poziom zdenerwowania, gdzie mamy ochotę rzucić książką o ścianę. Jedynie taki, w którym zastanawiamy się po co właściwie czytamy to dalej. Skoro więc, ja zawsze staram się kończyć ksiażki, nawet gdy są kiepskie...
 
Zobaczcie sami: Khaled, to typ mężczyzny, dla którego najważniejszy jest Dżurat i wykreowanie nowego wizerunku jego kraju. Dla dobra Dżuratu gotów jest wiele poświęcić, nawet jeśli ma się uciec do upokorzenia, czy poniżenia kobiety, którą podobno kocha. Wówczas, nie zawahałby się nazwać ją "żałosnym stworzeniem", "przeciętną pod każdym względem", ani "kobietą, którą on stworzył, jako coś z niczego, po to, żeby służyła jego celom". Co robi Cleo po tych słowach? Mówi mu, z czułością, że go kocha...
Ponadto, od połowy książki, niewiele się dzieje. Cleo i Khaled albo wybuchają wielką namiętnością, albo się kłócą. Jej zależy, dla niego najważniejszy jest Dżurat... Nie odpuszczają, nawet na kilka rozdziałów przed końcem.  Z kolei przedostatni rozdział wprawia w lekką konsternację i zdumienie po tym, co Khaled robi z pewnym prętem podczas kolejnej sprzeczki z Cleo... I nie, to nie jest to, o czym pomyśleliście w tym momencie... Do teraz nie wiem po co to było. Możliwe, że chodziło o napisanie czegokolwiek, co mogłoby rozszerzyć tą historię do pożądanej liczby stron.
 
Nie jest to bardzo słaba książka, ale nie jest też dobra. Da się ją przeczytać, jednak poziom zachwytu czytelnika utrzymuje się na stałej pozycji: coś pomiędzy "słabo", a "ujdzie". Tytułu nie polecam - szkoda Waszego czasu.

Data przeczytania3-03-2026 (od: 8-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

sobota, 28 lutego 2026

Podsumowanie lutego

❄ W lutym przeczytałam osiem książek, spośród których kilka z nich to różnorodne gatunkowo pozycje czytelnicze. Jak więc przedstawiały się moje lektury lutego?

Miesiąc rozpoczęłam od ukończenia trzeciej już książki cyklu "Tajemnice Konstancina" Eweliny Ślotały. "Rozwódki Konstancina", bo o nich mowa, nie tylko były pasjonującą lekturą, którą pochłonęłam w kilka dni, ale także rozbudziły moje zainteresowanie kolejną częścią, po którą z pewnością sięgnę.

W pierwszym tygodniu miesiąca obejrzałam film dokumentalny na DVD, zatytułowany "Britney Spears UNBREAKABLE". Można powiedzieć, że dzięki temu dokumentowi cofnęłam się nieco w czasie, do moich dziecięcych i nastoletnich lat, kiedy to Britney Spears słuchała co trzecia dziewczynka. W przeciwieństwie do samego filmu, dołączony do niego książkowy dodatek jest przeciętny.

Następną lekturą był harlequinowy romans Julii James "Jak kochać to we Włoszech", który okazał się słabą podróżą do tytułowych Włoch, spędzoną z nudnymi bohaterami oraz fabułą, w której irytujące zakończenie i w kółko powtarzane te same zdania zepsuły mi (i tak już wątpliwą) radość z czytania.

Nieco lepszy był romans autorstwa Kim Cantrell "Przyjemne z pożytecznym". Tylko "nieco lepszy", zważywszy na fakt, iż niezły początek został koncertowo zepsuty irytującą, końcową dramą, co uczyniło tą książkę mocno przeciętną lekturą.

Interesującą, czytelniczą propozycją jest książka, którą przeczytałam w drugiej połowie miesiąca, czyli "Genevieve nie mówiła wszystkiego" Kamili Kolińskiej (znanej też jako booktuberka Zocharett). Jest to opowieść, w której nastolatek Benjmin Lowell, gnębiony przez rówieśników w jednej z chicagowskich szkół, pewnego dnia spotyka bratnią duszę - Genevieve McKenney. Mocno go zaskakuje to, że ktokolwiek zwrócił na niego uwagę. Jednak chłopiec nie zdąży się nacieszyć tym faktem, gdyż jego nowa (i jedyna) przyjaciółka nagle znika. Benjamin postanawia wyruszyć w samotną podróż w poszukiwaniu Genevieve. Ciekawa książka, bogata w wydarzenia i kilka zwrotów akcji, z paroma wartościowymi przemyśleniami. A już końcem lutego wyszedł drugi tom tego cyklu, który mam zamiar poznać.

Niewątpliwie najlepszą, najbardziej wciągającą książką w tym miesiącu, była "Pomoc domowa" Freidy McFadden. Ten elektryzujący thriller psychologiczny, nie jest wybitną lekturą, a jedynie dobrą rozrywką (o ile - z wiadomych względów - można użyć tego określenia w przypadku tej książki). Jestem pewna, że pozostanie ona na długo w pamięci i z pewnością dołączy do mojej długiej listy godnych polecenia thrillerów/kryminałów.

"Billie Eilish. Bad girl. Nowa królowa popu" autorstwa Sally Morgan, to krótka, aczkolwiek rozczarowująca publikacja na temat tej piosenkarki. Jakkolwiek by nie patrzeć, wciąż cisną mi się na usta słowa krytykujące styl wypowiedzi w  tej książce. Zbyt infantylny styl, nawet jak na biografię dedykowaną dla młodzieży. Wręcz urągający Artystce, której utwory nie mają nic wspólnego z infantylną tematyką. Jeśli ktokolwiek chciałby przeczytać jakąś książkę o Billie Eilish, to na pewno nie powinien akurat po to "dzieło" pani Morgan.

Miesiąc zwieńczyła lektura młodzieżówki, która zaskoczyła mnie swoją treścią. Jedna z pierwszych książek Marty Bijan, o intrygującym tytule "Muchomory w cukrze", z pozoru jest zwykłą lekką opowieścią o grupie zaczynających wchodzić w dorosłość, młodych ludziach, którzy po zdanej maturze wybierają się na trzymiesięczny wyjazd do Domku z Drewna i Szkła. Co wydarzy się na tym wyjeździe? Czy jest to jeszcze obyczajówka dla nastolatków, czy może już thriller psychologiczny? Choć nie jest to wybitna literatura, to z pewnością można tą książkę zaliczyć do tych ciekawszych propozycji czytelniczych.

Już niedługo będziemy witać pierwsze wiosenne promyki słońca, doświadczać świergotu ptaków (ja już słyszałam pierwsze wesołe trele) i podziwiać budzącą się do życia naturę. Zdecydowanie, wiosna jest moją ulubioną porą roku. Liczę tez na kolejną porcję interesujących lektur. Już mam na myśli rozpoczęcie niektórych z nich. Szykują się nowe, interesujące podróże po literackich światach 😏

Do zobaczenia w marcu! 

 

W lutym tytułem miesiąca jest "Pomoc domowa"

 

Luty w liczbach 

Przeczytanych książek: 8

Łączna liczba stron czytanych książek: 1748
Biografia/Autobiografia/Dziennik/Pamiętnik - 1
Film + książka - 1
Literatura młodzieżowa - 2
Literatura obyczajowa/Romans - 3
Thriller/Kryminał/Sensacja - 1



Muchomory w cukrze

Martę Bijan, znam głównie jako piosenkarkę, twórczynię pięknych, melancholijnych utworów, które poruszają duszę. O tym, że pisze też książki, dowiedziałam się parę lat temu, za sprawą reklamy właśnie "Muchomorów cukrze". Dlatego postanowiłam rozpocząć przygodę z literacką twórczością Bijan
 od tego tytułu.

Jaka jest ta książka? To zgrabnie napisana młodzieżówka, w której poznajemy pięcioro maturzystów (Kostka, Remila, Hannę, Wenus oraz główną narratorkę - Fio), którzy po zdanych egzaminach, postanawiają wyruszyć w wakacyjną, trzymiesięczną podróż życia. Każdy z przyjaciół ma inną osobowość, inne cele w życiu, a także traumy. Po wyjeździe na studia, najprawdopodobniej rozjadą się w różnych kierunkach, więc jest to - być może już ostatnia - okazja do tego, żeby spędzić czas "całą paczką". Jednak, czy wszystko potoczy się zgodnie z planem? Czy wspólny wyjazd okaże się niezapomnianą przygodą! Na to trzeba już sobie odpowiedzieć czytając książkę.
 
Nie mogąc za wiele zdradzić z fabuły, powiem tylko, że lektura tej książki chwilami kojarzyła mi się z rollercoasterem. - początkowo, niczym na kolejce górskiej, nie czujemy, pędzącej maszyny, z czasem prędkość narasta, wraz z nią towarzyszy nam niepokój. Natomiast końcowy etap, to coraz szybsze prędkości, które prowadzą do finału, po którym czujemy ulgę, pomieszaną z ekscytacją.
Tutaj jest podobnie. Poza pierwszym rozdziałem, który jest retrospekcyjnym wstępem do fabuły, następnych kilka rozdziałów to niespieszna, niczym nie zmącona fabuła. Ot, zwyczajna historia grupy młodych ludzi, którzy znudzeni ale też podekscytowani, wyruszają w wakacyjną podróż. Szczęsliwi, gdyż wreszcie skończyli szkołę, ale też niepewni jutra. Następnie, Autorka pomału odkrywa karty, w kilku miejscach fabuły wprowadzając aurę tajemniczości i niepokoju, tym samym przygotowując czytelnika na końcówkę. A ta, pędzi jak szalona, aż do mocnego grande finalé.
 
Nie brak tu jednak minusów. Takim najpoważniejszym zarzutem, jaki mogłabym wymienić, jest ilość alkoholu, który młodzi maturzyści wypijają. Nie byłoby w tym nic dziwnego: wszak są pełnoletni, właśnie zaczęli wakacje daleko od domu i dobrze się bawią, więc wiadomo, że ten alkohol prędzej, czy później musiał się pojawić. Jednakże, tutaj ten alkohol wylewa się niemal z każdego rozdziału.  Jest to aż nadto widoczne, o ten alkohol jest dosłownie wszędzie. Nawet jeśli bohaterowie aktualnie nie piją, to mówią o piciu. Prawdopodobnie, ta gloryfikacja alkoholizmu, to jeden z aspektów, dla których ta książka jest przeznaczona dla starszej młodzieży.
 
Polecam Muchomory w cukrze", bo nie jest to książka, obok której przeszłoby się obojętnie. Mimo, iż ta książka nie jest jakąś wielką rewelacją, to warto się z nią zapoznać, bo to jest dobrze napisana historia. Ciekawa, z tajemnicą i momentami z niepokojącą fabułą. Dopatrzyłam się też paru wartościowych cytatów, które mogłyby uchodzić za swego rodzaju morały. Trzeba jednak pamiętać, że akurat ten - z pozoru - lekki, obyczajowy temat, jest w rzeczywistości mocno przygnębiający.

Data przeczytania28-02-2026 (od: 13-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

poniedziałek, 23 lutego 2026

Billie Eilish. Bad girl. Nowa królowa popu

Przyznam, iż jeszcze do niedawna nie interesowałam się twórczością tej Artystki. Wiedziałam, że ktoś taki, jak Billie Eilish istnieje, widziałam też, iż jest piosenkarką. Jednakże nie kojarzyłam żadnej jej piosenki. Nie specjalnie też mnie ciągnęło do tego, aby poznać jej utwory. Wszystko się zmieniło, kiedy posłuchałam płyty "Happier than Ever". To właśnie za sprawą melancholijnych, nietuzinkowych utworów z tej płyty postanowiłam poznać resztę jej dyskografii. Z kolei, biorąc pod uwagę fakt, iż lubię poznawać biografie różnych znanych postaci, z czasem zapragnęłam poszukać jakiejś książki o Billie Eilish.

Muzyka Billie Eilish, którą reprezentuje ta Artystka - czyli alternatywny pop - bardzo wpasowuje się w mój muzyczny gust. Jeśli jednak chodzi o publikację Sally Morgan... Uważam, że nie spełniła ona moich oczekiwań. Nie oddała w pełni jej osoby. Jest to bardziej zbiór najbardziej istotnych faktów z życia gwiazdy - jej dzieciństwa, początków kariery, paru przemyśleń Billie Eilish.
 
Jakie są największe minusy tej książki? Zawarte w niej informacje są w kółko powtarzane. Zupełnie, jakby ktoś koniecznie chciał na siłę rozciągnąć jeden większy artykuł o gwieździe. I to artykuł bliski poziomem do tych, które niegdyś można było spotkać w popularnych magazynach dla nastolatków z lat dziewięćdziesiątych (typu "Bravo" "Bravo Girl", czy "Nasza Miss"). Tym sposobem: o niezwykłej więzi Eilish z bratem Fiennesem O'Connelem oraz ich artystycznej współpracy wspomniano parokrotnie. Tak samo, jak o wpływie brata w powstanie debiutanckiego singla oraz wkładu w stworzenie jej pierwszej płyty "Don't Smile At Me". Zresztą, przedstawienie sylwetki brata oraz Khalida Donnela Robinsona to kolejne wstawki, które ewidentnie miały na celu być dodatkowym "zapychaczem" w tekście. To samo tyczy się fotografii, które choć barwne i niezłej jakości, to jednak są powtarzane parokrotnie, w różnych kombinacjach, zmieniając jedynie swoje rozmiary. Pod tym względem, to już lepiej wypadają publikacje dodawane do płyt DVD z filmami (tymi, wydawanymi z książkowym dodatkiem). Z kolei, wielkie tytuły rozdziałów zajmujące całe dwie strony, bardzo duże tytuły nagłówków - to wszystko tworzy rozmiar dla (co gorsze) napisanego infantylnie tekstu.
 
Właśnie co do tego grafomańskiego stylu... Przypuszczam, że ta książka prawdopodobnie jest właśnie tak napisana, jak została przetłumaczona, a styl wypowiedzi miał dopasować się do targetu adekwatnego dla tej publikacji - czyli nastolatki, chcącej "być jak jej ulubiona gwiazda".  Ponadto mamy tu gry i zabawy w stylu wcześniej wspomnianego "Bravo Girl", czy też - nawet bardziej typowego - magazynu "Nasza Miss". Test wiedzy o Billie Eilish, bądź test na idealnego partnera, czy też pozostawione na końcu książki miejsce na stworzenie własnej, unikalnej piosenki... Cóż, gdybym miała te 12-14 lat, to może by mnie to trochę bawiło...
 
Publikacja Sally Morgan wystarcza na niemal godzinę czytania. I nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak posiada jedynie niecałe sto stron. Jednak, nieco starszy czytelnik, który chciałby dowiedzieć się czegoś o Billie Eilish, raczej nie wyniesie z tej książki więcej, niż garść informacji oraz "bicie piany" dla zwiększenia objętości książki. Natomiast infantylizm tekstu jedynie zirytuje, jeśli ów czytelnik zestawi sobie osobę tej Artystki oraz cały jej entourage (mroczną, melancholijną twórczość, niejednokrotnie ocierającą się o dyspersyjne teksty), z testem w tej publikacji, typowym dla nastolatki oraz - bądź co bądź - głupimi psychotestami lub zabawami w stylu: "dopasuj tekst piosenki do utworu" lub "stwórz swoją unikalną stylizację". Nawet biorąc pod uwagę młodzieżowy target tej książki: to, co - być może - pasowałoby do biografii o Britney Spears, to jednak mocno mi się kłóci z postacią Billie Eilish.

Data przeczytania22-02-2026 (od: 22-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

2/10          1/5                         2/10                          1/5

niedziela, 15 lutego 2026

Pomoc domowa

CYKL: "MILLIE CALLOWAY" (TOM 1)

 

Nie chcąc zdradzić za dużo z fabuły tego thrillera, tym razem zacznę swoją opinię inaczej, niż zazwyczaj. 
Do przeczytania "Pomocy domowej" najbardziej zmobilizowała mnie jej ekranizacja, która niedawno ukazała się w kinach. Skoro wyszedł film, to postanowiłam najpierw poznać pierwowzór. Filmu i tak jeszcze nie widziałam. I bardzo się cieszę, bo przypuszczam, że nie oddałby tej historii tak, jak może to zrobić tylko książka.
A jaka jest ta historia? Nieprawdopodobnie pasjonująca, elektryzująca, wprawiająca w osłupienie, zaskakująca, momentami wbijająca w fotel. Nie należy też zapominać o tym, iż jest to thriller psychologiczny, a więc skłania też do pewnych przemyśleń. Głównie tych dotyczących ludzkiej natury i skłonności do pewnych zachowań. Celowo nie piszę jakie to zachowania, bo mogłabym zniszczyć Wam przyjemność czytania (jeśli w ogóle można tak to nazwać, bo z tą "przyjemnością", to tutaj chwilami bywa różnie - kto czytał, ten wie).
 
W pierwszym tomie, otwierającym cykl "Millie Calloway", otrzymujemy podzieloną na trzy części historię Wilhelniny Calloway (dla przyjaciół Millie). To główna bohaterka książki, narratorka wydarzeń części pierwszej i trzeciej. Poznajemy  Millie jako dziewczynę, która właśnie szuka pracy po tym, jak została wylana z baru, w którym była kelnerką. Teraz Millie nie ma gdzie się podziać i pomieszkuje w swoim samochodzie. Z chęcią przyjęłaby jakąkolwiek pracę, byle szybko - wszak została bez środków do życia. Sprawy nie ułatwia fakt, iż niedawno wyszła z więzienia i aktualnie przebywa na zwolnieniu warunkowym. Kto normalny będzie chciał przyjąć kogoś, kto jest obciążony kartoteką więzienną? Dlatego też starając się o pracę jako pomoc domowa u państwa Winchsterów, podchodzi do tego sceptycznie. Ze zdziwieniem (ale też radością) przyjmuje wiadomość, że ma tą pracę...
 
Państwo Winchesterowie to miła, zwyczajna, zamożna rodzinkaOna jest urodziwą, elegancką kobietą o imieniu Nina. On, to bardzo przystojny, bogaty pan domu - Andrew. Do rodzinnego kompletu mamy też Cecelię - małą, słodką dziewczynkę, ubraną w obecnie już nie modne, ale ładne, koronkowe sukienki. Na pozór wszystko wydaje się być normalne, ale czy rzeczywiście tak jest? Millie ze wszystkich sił będzie chciała dogodzić swojemu Państwu. Czy jej się to uda? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań, należy szukać w lekturze ksiażki Freidy McFadden.
 
Zgodnie z tym, co napisałam we wstępie: historia wciąga czytelnika bez reszty. Fabuła jest niespieszna, a atmosfera z każdym kwadransem spędzonym z bohaterami robi się coraz gęstsza, coraz bardziej wprawiając czytelnika w zdziwienie. Z kolei plot twisty sprawiają, że książkę pożeramy błyskawicznie,  z tym większym zaintrygowaniem. Autorka nie ma litości wobec swoich czytelników, niemal każdy kolejny rozdział kończąc tak, że wręcz musimy poznać dalszy ciąg tej historii. I będziemy chcieli, mimo kręcenia głową z niedowierzania...
 
Nie chcę wchodzić w szczegóły fabularne, dlatego podaję tylko to, o czym wiemy z opisu oraz informacje, które nie wpłyną na istotne fakty z książki. Jeśli jednak miałabym przekonać do lektury "Pomocy domowej" tych, którzy jeszcze nie znają jej ekranizacji, to z pewnością mogę napisać o niej jedno - thriller Freidy McFadden porywa tak mocno, że najlepiej zarezerwować sobie na nią wolny czas, bo nie będziecie chcieli się od niej oderwać. Żeby tego było mało: jestem przekonana, że jeszcze długo po lekturze ta historia będzie Wam siedzieć w głowie.
 
Lubię wciągające thrillery, nie zawsze oceniam je bardzo wysoko, bo tez nie każdy zasługuje na tak wysokie noty. Jednak w przypadku "Pomocy domowej" nie mam żadnych wątpliwości. Bez wahania uznaję ją za rewelacyjnie napisaną historię. Książka z pewnością wyląduje pośród innych tytułów, jako jedna z tych godnych zapamiętania i polecenia.

Data przeczytania15-02-2026 (od: 8-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

8/10          5/5                         8/10                          4/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty