poniedziałek, 13 lipca 2026

Sycylijskie dziedzictwo

W "Sycylijskim dziedzictwie" poznajemy Amerykankę Sarę Marsalę, której umiera ukochana ciotka Rosie. Kobieta przed śmiercią zostawiła Sarze list w którym prosi ją, żeby wyruszyła w podróż na Sycylię. Rosie chce też, by dziewczyna spróbowała odkryć sięgającą kilkudziesięciu lat wstecz rodzinną tajemnicę. Do listu dołączony jest bilet na Sycylię oraz dokument potwierdzający prawo do własności pewnej działki na Sycylii. Sara wyrusza więc na poszukiwania. Do kogo należała tajemnicza działka? Co się wydarzyło przed laty? Kim była i jak zmarła Serafina - prababka Sary? Czy to była choroba, czy może jednak... morderstwo? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy poznać samemu - wybierając się wraz z Sarą Marsalą w podróż do Caltabellessy na Sycylii.

Jo Piazza w swojej książce serwuje czytelnikowi ciekawą historię z nutą tajemnicy, utrzymaną w klimacie sycylijskiej wyspy. Mamy tu podróż do przeszłości, w której działa mafia Cosa Nostra, sycylijskie plaże, szum morza, trochę lokalnej kuchni, a w tym wszystkim historię kobiety, która przełamywała bariery społeczne, co nie zawsze wiązało się ze zrozumieniem wśród ludzi.

Fabuła książki biegnie dwutorowo. Co drugi rozdział cofamy się w czasie do opowieści Serafiny, po czym wracamy do czasów współczesnych Sarze. Początkowo ten zabieg mnie dekoncentrował. Z czasem można się przyzwyczaić do tej formy opowiadania, co nie zmienia faktu, że te częste przeskoki czasowe mogą utrudniać odbiór książki. Minusy rekompensują wydarzenia, które toczą się wokół rodzinnych sekretów. Mnie najbardziej intrygowały losy Serafiny. Te fragmenty były najciekawsze, a stopniowe odkrywanie kolejnych tajemnic podsycało chęć poznania książki.

Ponadto mamy też odrobinę zwrotów akcji i przynajmniej jedno zaskoczenie w fabule. I choć książka ta nie jest jakimś szczytem literatury, a niektóre fragmenty mogą nużyć (głównie te, które opisują Sarę i współczesne czasy), to książka w ogólnym rozrachunku wypada nienajgorzej. Jest niezłą literaturą na lato i na pewno zainteresuje tych czytelników, którzy lubią odkrywać tajemnice sprzed lat.

Data przeczytania: 13-06-2026 (od: 21-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                      5/10                          2,5/5

poniedziałek, 6 lipca 2026

Dziennik pokojówki

Kit Darling jest pokojówką w firmie sprzątającej Holly's Help. Dziewczyna sprząta w luksusowych domach bogaczy. Ma też pewien nieładny nawyk - lubi myszkować w rzeczach swoich klientów. Pewnego dnia sprzątając jeden z domów znajduje coś, co budzi w niej demony jej własnej przeszłości. Wie też, że osoba, która ukryła tą rzecz przed wzrokiem całego świata na pewno zrobi wszystko, aby nie ujrzało to światła dziennego...
Starsza kobieta z demencją, poruszająca się na wózku inwalidzkim zobaczyła przez okno niecodzienną scenę, która miała miejsce u jej sąsiadów, Zaniepokojona dzwoni więc na policję. Do jednego z luksusowych domów zostaje wezwana Sierżant Mallory Van Alt. Zastaje tam straszny widok - wszędzie pełno krwi, co wskazuje na to, iż musiała wydarzyć się tutaj niewyobrażalna masakra. Jednak nigdzie nie ma ciała. Nie można też zlokalizować właścicieli domu, ani ich pokojówki. Co wydarzyło się w domu? Czego świadkiem była wiekowa sąsiadka? Gdzie jest pokojówka? Odpowiedzi na te i inne pytania należy poznać czytając thriller psychologiczny Loreth Anne White.
 
To właśnie od tej ksiażki planowałam poznać twórczość Autorki  "Pamietnika mojej siostry". Stało się jednak inaczej i dopiero teraz przeczytałam "Dziennik pokojówki". Co my tu mamy? Na pierwszym planie z pewnością tajemnicze morderstwo i brak ciał oraz śledztwo Pani sierżant z kanadyjskiej policji. Z czasem, na drugi plan wyłania się więcej faktów - jak na przykład pewna tajemnica z przeszłości. Co stało się feralnego wieczoru w luksusowej rezydencji w West Vancouver?
Ponadto, Autorka porusza aktualny temat mediów społecznościowych w konfrontacji z rzeczywistością. Jaki wpływ na nas mają popularne platformy społecznościowe? Jak bardzo zepsute są? Pełne jadu, ale też manipulacji. Co jest prawdą, a co fikcją?
Poza głównym wątkiem ta książka próbuje też odpowiedzieć na podobne pytania.  I pokazać, że nie zawsze to, co widzimy w internecie jest takim, jakie faktycznie może się wydawać.
 
Fabuła tego thrillera nie jest nienajgorsza. Dobry pomysł na powieść z dreszczykiem, fajnie, że Autorka wplotła elementy aktualne dla większości z nas,  ale książka ma kilka minusów. Myślę, że najpoważniejszym z nich jest to, że dość szybko zaczęłam się domyślać wszystkiego i na kilkaset stron do końca mniej więcej wiedziałam jak ta historia może się skończyć. Owszem, nie przewidziałam wszystkiego dokładnie, ale większość najbardziej istotnych rzeczy już tak. Ponadto, pierwsza połowa książki mocno mi się dłużyła, co spowalniało m lekturę. I tak, jej lektura wydłużyła mi się o dobre półtora tygodnia, niż zakładałam na początku.
Gdybym więc miała porównywać, to zdecydowanie lepiej czytało mi się wspomniany "Pamiętnik mojej siostry" tej Autorki.
 
Nie odradzam jednak lektury tego thrillera. Wręcz przeciwnie, uważam, że warto zapoznać się z jego treścią, gdyż mimo uchybień jest ciekawy. Poza tym warto wyrobić sobie o nim własne zdanie. Myślę, że przypadnie do gustu tym czytelnikom, którzy lubią takie kryminały z zacięciem psychologicznym, w których akcja powoli się rozwija.

Data przeczytania: 00-07-2026 (od: 12-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                      5/10                          2,5/5

niedziela, 5 lipca 2026

Czar Polinezji

Luc MacAllister otrzymuje spadek od zmarłego ojczyma. Jednak przed śmiercią senior zamieścił w swoim zapisie jeden, acz niecodzienny warunek: Luc otrzyma fortunę, jeśli zamieszka z niejaką Joanną Forman - dotychczasowa towarzyszką seniora. Oburzony Luc nie może uwierzyć, że jego ojczym miał taki tupet, żeby nakazać mu zamieszkanie z jego własną kochanką! Joanna również nie rozumie tego jakże absurdalnego zapisu. Jak potoczą się losy tej dwójki? Czy będą umieli się dogadać, czy może będą walczyć ze sobą "na noże"? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Robyn Donald.

Przeważnie nie mam oczekiwań co do tego typu literatury, bo z góry zakładam klęskę, co w większości tych książek tylko się potwierdza. Jednak, w przypadku romansu Robyn Donald, miałam pewne oczekiwania. Opis brzmiał intrygująco i sprawiał wrażenie, jakoby to miał być jednym z tych innych, niż te dotychczasowe, które czytałam. Skoro ojczym głównego bohatera po swojej śmierci zapisuje pasierbowi majątek z klauzulą, że ma zamieszkać z kochanką ów ojczyma, to liczyłam na mocną fabułę. Nic bardziej mylnego! Oczekiwania szybko spaliły na panewce, przynosząc rozczarowanie szybciej, niż się spodziewałam. Nie ma tu więc nie tylko spodziewanych emocji, ale też żadnego elementu zaskoczenia.
Ponadto, sporą część dialogów między bohaterami zajmują biznesowe sprawy,  o najbardziej widać w drugiej połowie książki. Na plus jeden element zaskoczenia pod koniec.

Co dziwne, jak na tak krótką książkę: jest to taki trochę slow burn z dość mocno zarysowanym motywem enemies to lovers, Mimo wyżej wspomnienych minusów w fabule wciąż jest to lekka, niezobowiązująca lektura, która jednak nie pozostanie na dłużej w pamięci.

Data przeczytania: 5-07-2026 (od: 28-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                     5/10                         2,5/5

wtorek, 30 czerwca 2026

#8 TBR 2026 lipiec - grudzień

Wraz z nadejściem czerwca oraz w związku z ukończeniem ostatniej planowansj książki z TBR-u na pierwsze półrocze 2026 toku, przyszedł czas na ustalenie kolejnych planów czytelniczych, tym razem obejmujących drugą połowę roku. Tradycyjnie, moje wybory zawierają trzy polskie i trzy zagraniczne tytuły.
Zapraszam do zapoznania się z poniższą listą książek, po które zamierzam sięgnąć w nadchodzącym półroczu.


                                                                   Lista TBR-owej szóstki


3. "Na zachodzie bez zmian" (Erich Maria Remarque)
4. "Konopielka" (Edward Redliński)
6. "Uwierz w Mikołaja" (Magdalena Witkiewicz)

Jako, że niemal rok minął od ukończenia czwartego tomu słynnego cyklu o przygodach młodego czarodzieja, jak najbardziej zasadne jest rozpocząć nową szóstkę książek wybranych na ten rok właśnie od piątego tomu cyklu. Początek lata powinien więc upłynąć mi z książką "Harry Potter i Zakon Feniksa". Jestem bardzo ciekawa dalszych losów Pottera i jego przyjaciół. Mam też nadzieję, że uda mi się ukończyć tą książkę w planowanym przeze mnie czasie tak, żeby zmieścić się w jednym miesiącu.

Skoro będziemmy mieć pełnię lata, to nie mogło zabraknąć czegoś związanego z letnim klimatem. Dlatego mój wybór padł na "Wakacje pod morzem" Marty Bijan. Po lekturze "Muchomorów w cukrze", spodziewam się, że również ta książka będzie miała podobny klimat. Moim zamiarem jest przekonać się o tym jeszcze tego lata.

"Na zachodzie bez zmian" Remarque'a to książka, którą brałam pod uwagę gdy planowałem poprzednie TBR-y. Od niej miałam rozpocząć przygodę z tym Autorem. Ostateczne wybrałam "Łuk triumfalny", co okazało się być dobrym wyborem. Tym razem liczę na równie dobrą lekturę. 

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem przeczytaniu "Konopielki". Sporo dobrego słyszałam o tej książce. Poza tym to klasyka, po którą nie sięgam często. Tym bardziej - podczas moich poszukiwań polskiego tytułu - uznałam, że dobrze byłoby umieścić w tym zestawieniu książkę Edwarda Redlińskiego, która prawdopodobnie już drugi rok czeka na swoją kolej.

Kilka miesięcy temu, podczas przeglądu moich półek z zagraniczne literaturą piękną, wpadła mi w ręce książka "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)". Jest to jeden z takich tytułów, który czeka na przeczytanie od paru lat. Prawdopodobnie jeszcze dłużej, jeśli brać pod uwagę czas, w którym dowiedziałem się o jej istnieniu i czytałam pochlebne recenzje dzieła Jerome K. Jerome. Zamarzyło mi się, aby sięgnąć po nią właśnie w tym roku.

Chwilę zastanawiałam się, którą z rodzimych książek wybrać jako grudniową książkę. Miałam kilka typów, które - sama nie wiem dlaczego - były głównie thrillerami, bądź literaturą detektywistyczną (od Mossa, przez Chmielarza po Ałbenę Grabowską). Już miałam którąś z nich wybrać, kiedy "oświeciło mnie", że skoro mamy mieć koniec roku, zimę i świąteczny czas, to najlepszym wyborem będzie książka, o której myślałam od dawna, ale kupiłam ją gdy było już po świętach i jakoś głupio było zabierać się za nią na przełomie marca i kwietnia. Ponadto, właśnie w okołoświątecznym okresie często chodziłam do kina na polskie komedie romantyczne ze świątecznym klimatem (co również tyczy się ekranizacji wybranego tytułu). Dlatego w te święta postanowiłam, że nie może zabraknąć "Uwierz w Mikołaja" Magdaleny Witkiewicz. Liczę na przednią rozrywkę równą ekranizacji, albo nawet i lepszą.

Zapraszam do śledzenia postępów tego wyzwania oraz pozostałych książek spoza TBR-owego zestawienia. które będą pojawiały się w nadchodzącym półroczu.

Podsumowanie czerwca

🍒 W czerwcu ukończyłam tylko cztery książki, z których jedynie jedna okazała się być niezła, a pozostałe trzy to marne romansidła.

Miesiąc rozpoczęłam od lektury mało wciągającego romansu "Tajemnica hiszpańskiej winnicy", autorstwa Trish Morey, która choć nie była tragiczna, to jej lektura ciągnęła się bardzo długo, bo aż trzy tygodnie. Zważywszy na to, iż ta książka nie jest długa, to bardzo słabo.

W połowie miesiąca przeczytałam kolejny kiepski harlequinowy romans Lynne Graham zatytułowany "Jesteś moim cudem". Było to harlequinowe romansidło, równe poziomem tej poprzedniej książki. Jedyną różnicą jest fakt, iż tą znaczenie szybciej przeczytałam.

"Kto zabił mamusię?" Małgorzaty Starosty, to komedia kryminalna, która miała fajny początek i zwiastowała naprawdę udaną lekturę. Jednak im bliżej końca książki, tym bardziej oczekiwałam jakichś większych wydarzeń. Tymczasem, po połowie książki, odnosi się wrażenie, jakby bohaterowie kręcili się w miejscu. Wszystko wyjaśniło się w dwóch ostatnich rozdziałach, a ja pozostałam z poczuciem niedosytu. Jeśli brać pod uwagę rozrywkę i humor - było w porządku, ale nie aż tak dobrze, żeby śmiać się do rozpuku.

"Miłość wbrew zasadom" autorstwa Lucy King to trzecie ukończone w tym miesiącu harlequinowe romansidło, które choć było nieco lepsze od dwóch poprzednich, to trochę rozczarowało. Przez pierwszą połowę zapowiadał się nieźle. Wszystko popsuło się wraz ze zwiększająca się moją irytacją spowodowaną zachowaniem głównego bohtera. 

Wraz z końcem czerwca nadszedł czas na zestawienie kolejnej szóstki książek do przeczytania na ten rok. Zapraszam więc do zapoznania się z drugim w tym roku TBR-em na miesiące lipiec-grudzień 2026 🌳


Czerwiec w liczbach:

Przeczytanych książek: 4
Łączna liczba stron czytanych książek: 784
Komedia kryminalna: 1
Literatura obyczajowa/Romans: 3



"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty