poniedziałek, 23 lutego 2026

Billie Eilish. Bad girl. Nowa królowa popu

Przyznam, iż jeszcze do niedawna nie interesowałam się twórczością tej Artystki. Wiedziałam, że ktoś taki, jak Billie Eilish istnieje, widziałam też, iż jest piosenkarką. Jednakże nie kojarzyłam żadnej jej piosenki. Nie specjalnie też mnie ciągnęło do tego, aby poznać jej utwory. Wszystko się zmieniło, kiedy posłuchałam płyty "Happier than Ever". To właśnie za sprawą melancholijnych, nietuzinkowych utworów z tej płyty postanowiłam poznać resztę jej dyskografii. Z kolei, biorąc pod uwagę fakt, iż lubię poznawać biografie różnych znanych postaci, z czasem zapragnęłam poszukać jakiejś książki o Billie Eilish.

Muzyka Billie Eilish, którą reprezentuje ta Artystka - czyli alternatywny pop - bardzo wpasowuje się w mój muzyczny gust. Jeśli jednak chodzi o publikację Sally Morgan... Uważam, że nie spełniła ona moich oczekiwań. Nie oddała w pełni jej osoby. Jest to bardziej zbiór najbardziej istotnych faktów z życia gwiazdy - jej dzieciństwa, początków kariery, paru przemyśleń Billie Eilish.
 
Jakie są największe minusy tej książki? Zawarte w niej informacje są w kółko powtarzane. Zupełnie, jakby ktoś koniecznie chciał na siłę rozciągnąć jeden większy artykuł o gwieździe. I to artykuł bliski poziomem do tych, które niegdyś można było spotkać w popularnych magazynach dla nastolatków z lat dziewięćdziesiątych (typu "Bravo" "Bravo Girl", czy "Nasza Miss"). Tym sposobem: o niezwykłej więzi Eilish z bratem Fiennesem O'Connelem oraz ich artystycznej współpracy wspomniano parokrotnie. Tak samo, jak o wpływie brata w powstanie debiutanckiego singla oraz wkładu w stworzenie jej pierwszej płyty "Don't Smile At Me". Zresztą, przedstawienie sylwetki brata oraz Khalida Donnela Robinsona to kolejne wstawki, które ewidentnie miały na celu być dodatkowym "zapychaczem" w tekście. To samo tyczy się fotografii, które choć barwne i niezłej jakości, to jednak są powtarzane parokrotnie, w różnych kombinacjach, zmieniając jedynie swoje rozmiary. Pod tym względem, to już lepiej wypadają publikacje dodawane do płyt DVD z filmami (tymi, wydawanymi z książkowym dodatkiem). Z kolei, wielkie tytuły rozdziałów zajmujące całe dwie strony, bardzo duże tytuły nagłówków - to wszystko tworzy rozmiar dla (co gorsze) napisanego infantylnie tekstu.
 
Właśnie co do tego grafomańskiego stylu... Przypuszczam, że ta książka prawdopodobnie jest właśnie tak napisana, jak została przetłumaczona, a styl wypowiedzi miał dopasować się do targetu adekwatnego dla tej publikacji - czyli nastolatki, chcącej "być jak jej ulubiona gwiazda".  Ponadto mamy tu gry i zabawy w stylu wcześniej wspomnianego "Bravo Girl", czy też - nawet bardziej typowego - magazynu "Nasza Miss". Test wiedzy o Billie Eilish, bądź test na idealnego partnera, czy też pozostawione na końcu książki miejsce na stworzenie własnej, unikalnej piosenki... Cóż, gdybym miała te 12-14 lat, to może by mnie to trochę bawiło...
 
Publikacja Sally Morgan wystarcza na niemal godzinę czytania. I nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak posiada jedynie niecałe sto stron. Jednak, nieco starszy czytelnik, który chciałby dowiedzieć się czegoś o Billie Eilish, raczej nie wyniesie z tej książki więcej, niż garść informacji oraz "bicie piany" dla zwiększenia objętości książki. Natomiast infantylizm tekstu jedynie zirytuje, jeśli ów czytelnik zestawi sobie osobę tej Artystki oraz cały jej entourage (mroczną, melancholijną twórczość, niejednokrotnie ocierającą się o dyspersyjne teksty), z testem w tej publikacji, typowym dla nastolatki oraz - bądź co bądź - głupimi psychotestami lub zabawami w stylu: "dopasuj tekst piosenki do utworu" lub "stwórz swoją unikalną stylizację". Nawet biorąc pod uwagę młodzieżowy target tej książki: to, co - być może - pasowałoby do biografii o Britney Spears, to jednak mocno mi się kłóci z postacią Billie Eilish.

Data przeczytania22-02-2026 (od: 22-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

2/10          1/5                         2/10                          1/5

niedziela, 15 lutego 2026

Pomoc domowa

CYKL: "MILLIE CALLOWAY" (TOM 1)

 

Nie chcąc zdradzić za dużo z fabuły tego thrillera, tym razem zacznę swoją opinię inaczej, niż zazwyczaj. 
Do przeczytania "Pomocy domowej" najbardziej zmobilizowała mnie jej ekranizacja, która niedawno ukazała się w kinach. Skoro wyszedł film, to postanowiłam najpierw poznać pierwowzór. Filmu i tak jeszcze nie widziałam. I bardzo się cieszę, bo przypuszczam, że nie oddałby tej historii tak, jak może to zrobić tylko książka.
A jaka jest ta historia? Nieprawdopodobnie pasjonująca, elektryzująca, wprawiająca w osłupienie, zaskakująca, momentami wbijająca w fotel. Nie należy też zapominać o tym, iż jest to thriller psychologiczny, a więc skłania też do pewnych przemyśleń. Głównie tych dotyczących ludzkiej natury i skłonności do pewnych zachowań. Celowo nie piszę jakie to zachowania, bo mogłabym zniszczyć Wam przyjemność czytania (jeśli w ogóle można tak to nazwać, bo z tą "przyjemnością", to tutaj chwilami bywa różnie - kto czytał, ten wie).
 
W pierwszym tomie, otwierającym cykl "Millie Calloway", otrzymujemy podzieloną na trzy części historię Wilhelniny Calloway (dla przyjaciół Millie). To główna bohaterka książki, narratorka wydarzeń części pierwszej i trzeciej. Poznajemy  Millie jako dziewczynę, która właśnie szuka pracy po tym, jak została wylana z baru, w którym była kelnerką. Teraz Millie nie ma gdzie się podziać i pomieszkuje w swoim samochodzie. Z chęcią przyjęłaby jakąkolwiek pracę, byle szybko - wszak została bez środków do życia. Sprawy nie ułatwia fakt, iż niedawno wyszła z więzienia i aktualnie przebywa na zwolnieniu warunkowym. Kto normalny będzie chciał przyjąć kogoś, kto jest obciążony kartoteką więzienną? Dlatego też starając się o pracę jako pomoc domowa u państwa Winchsterów, podchodzi do tego sceptycznie. Ze zdziwieniem (ale też radością) przyjmuje wiadomość, że ma tą pracę...
 
Państwo Winchesterowie to miła, zwyczajna, zamożna rodzinkaOna jest urodziwą, elegancką kobietą o imieniu Nina. On, to bardzo przystojny, bogaty pan domu - Andrew. Do rodzinnego kompletu mamy też Cecelię - małą, słodką dziewczynkę, ubraną w obecnie już nie modne, ale ładne, koronkowe sukienki. Na pozór wszystko wydaje się być normalne, ale czy rzeczywiście tak jest? Millie ze wszystkich sił będzie chciała dogodzić swojemu Państwu. Czy jej się to uda? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań, należy szukać w lekturze ksiażki Freidy McFadden.
 
Zgodnie z tym, co napisałam we wstępie: historia wciąga czytelnika bez reszty. Fabuła jest niespieszna, a atmosfera z każdym kwadransem spędzonym z bohaterami robi się coraz gęstsza, coraz bardziej wprawiając czytelnika w zdziwienie. Z kolei plot twisty sprawiają, że książkę pożeramy błyskawicznie,  z tym większym zaintrygowaniem. Autorka nie ma litości wobec swoich czytelników, niemal każdy kolejny rozdział kończąc tak, że wręcz musimy poznać dalszy ciąg tej historii. I będziemy chcieli, mimo kręcenia głową z niedowierzania...
 
Nie chcę wchodzić w szczegóły fabularne, dlatego podaję tylko to, o czym wiemy z opisu oraz informacje, które nie wpłyną na istotne fakty z książki. Jeśli jednak miałabym przekonać do lektury "Pomocy domowej" tych, którzy jeszcze nie znają jej ekranizacji, to z pewnością mogę napisać o niej jedno - thriller Freidy McFadden porywa tak mocno, że najlepiej zarezerwować sobie na nią wolny czas, bo nie będziecie chcieli się od niej oderwać. Żeby tego było mało: jestem przekonana, że jeszcze długo po lekturze ta historia będzie Wam siedzieć w głowie.
 
Lubię wciągające thrillery, nie zawsze oceniam je bardzo wysoko, bo tez nie każdy zasługuje na tak wysokie noty. Jednak w przypadku "Pomocy domowej" nie mam żadnych wątpliwości. Bez wahania uznaję ją za rewelacyjnie napisaną historię. Książka z pewnością wyląduje pośród innych tytułów, jako jedna z tych godnych zapamiętania i polecenia.

Data przeczytania15-02-2026 (od: 8-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

8/10          5/5                         8/10                          4/5

czwartek, 12 lutego 2026

Genevieve nie mówiła wszystkiego

CYKL: "NO BETETR FRIENDS" (TOM 1)

 

Książka opowiada historię Benjamina Lowell'a - nastolatka z Chicago, który na co dzień jest nękany w szkole przez silniejszych od siebie rówieśników. Chłopak przeżywa katusze doznając fizycznego i psychicznego znęcania się. Jego problemy zdrowotne tym bardziej mu nie pomagają. Przeciwnie, to jeszcze bardziej pogarsza sytuację nastolatka. Żeby tego było mało, nie może on liczyć na wsparcie u najbliższych. Pewnego dnia, do jego klasy przychodzi nowa koleżanka - 
Genevieve McKenney. Dziewczyna jest śliczna, wręcz hipnotyzująca i bardzo pewna siebie. Roztacza wokół siebie dużą aurę. Każdy w klasie chce się z nią zaprzyjaźnić. O dziwo, ona wybiera właśnie nieśmiałego, nierzucającego się w oczy Bena.
Pewnego dnia, kiedy wszystko zdaje się układać, Ben ma w końcu bratnią duszę: nie tylko piękną i wspaniałą, ale też cudowną przyjaciółkę, która go wspiera i (niejednokrotnie) wstawia się za nim w szkole, nagle dziewczyna znika. Zaniepokojony Benjamin rusza na poszukiwania Genevieve. Trop prowadzi go do Ohio...
Czy Benowi uda się odnaleźć przyjaciółkę? Jakie tajemnice skrywa ostatnie miejsce pobytu dziewczyny? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Odpowiedzi na te oraz inne pytania należy szukać w książce Kamili Kolińskiej.
 
"Genevieve nie mówiła wszystkiego" to książka YA, z tajemniczą zagadką i bohaterem, który za wszelką cenę pragnie odnaleźć tytułową Genevieve. To młodzieżówka, w której Autorka przemyciła ważny temat doświadczania przemocy domowej i nękania (mobbingu) w szkole oraz motyw poszukiwania siebie. Autorka wykreowała mocno zarysowane charakterologicznie postaci. I tak, mamy miedzy innymi: nieśmiałego, nie radzącego sobie  z rówieśnikami Benjamina Lowell'a, pewną siebie (choć mającą swoje sekrety), piękną Genevieve, silnego pod względem osobowości Dominicka Slammer'a, empatyczną, dobrą Lindę...
Każdy czytelnik odnajdzie tutaj bohatera, z którym mógłby się utożsamić. Do tego wartka akcja, podążanie za tropem wraz z głównym bohaterem, stopniowe budowanie napięcia, nutka tajemnicy, chwile grozy w sytuacjach, w których Benjamin pakuje się w kolejne kłopoty - wszystko to sprawia,  że tą historię czyta się bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem. Warto dodać, że książka w większości posiada niezbyt długie rozdziały, dzięki czemu lektura wręcz pędzi do przodu.
 
"Genevievie nie mówiła wszystkiego" jest nie tylko historia o odkrywaniu prawdy oraz ponoszeniu konsekwencji popełnionych czynów. Jest to również opowieść o odkrywaniu siebie na nowo - i to zarówno pod względem mentalnym, fizycznym, jak i uczuciowym. Emocjonalny bagaż doświadczeń Bena, przeszłość Genevieve, czy też Dominicka i jego siostry Ronnie, chwilami budują duszną, ciężką atmosferę. Nie da się również nie zauważyć tematu przemocy, z którą czytelnik zderza się już na samym początku. Ta przemoc będzie mu też  towarzyszyć na dalszych kartach książki. Momentami odnosi się wrażenie, że jest jej aż za dużo, a większość bohaterów to przemocowcy. Niektóre wątki ukazują wręcz bardzo złą naturę ludzką, a pewne zachowania [niektórych postaci] mogą budzić skrajne uczucia i nie są dobrym wzorcem do naśladowania. Zapewne stąd oznaczenie, iż książka jest przeznaczana dla osób powyżej szesnastego roku życia.
 
Propozycja Kamili Kolińskiej jest wprawdzie kierowana do starszej młodzieży, myślę jednak, że i sporo starsi czytelnicy znajdą w niej coś dla siebie. Może spodobać się tym, którzy lubią powieści obyczajowe z nutą tajemnicy w fabule. Jeśli lubicie bohaterów zróżnicowanych pod względem charakteru oraz książki zahaczające o dylematy społeczne w połączeniu z psychologią postaci - to jest to coś dla Was. To również dobra książka dla tych którzy lubią powieści niosące ze sobą  jakieś ważne przesłanie. Z pewnością zmusza do pewnych refleksji, zwłaszcza gdy jest się tą młodą dorastającą osobą. 

Data przeczytania12-02-2026 (od: 17-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

środa, 11 lutego 2026

Przyjemne z pożytecznym

CYKL: "LOVE & LIPSTICK" (TOM 1)

 

Książka z harlequinowej serii "Gorący Romans", w którym poznajemy piękną właścicielkę firmy kosmetycznej Cassandrę Claremont. Pewnego dnia do jej firmy przychodzi Gage Branson - prezes konkurencyjnej firmy kosmetycznej i jednocześnie dawny kochanek Cass. Mężczyzna przychodzi do niej z propozycją kupna skrzętnie trzymanej w tajemnicy receptury najnowszych kremów przeciwzmarszczkowych, które mogą być przełomowe na rynku. Proponuje jej bardzo dużo pieniędzy, byleby sprzedała mu ową recepturę. Zdenerwowana Cass zaczyna mieć podejrzenia co do własnych pracowników - wszak ta receptura to była poufna informacja. Nikt spoza firmy nie wiedział o jej istnieniu! Podczas gdy ona usiłuje zidentyfikować niewygodnego informatora, Gage nie tylko namawia ją na ubicie złotego interesu, ale też zaczyna ją... uwodzić!
Jak potoczą się losy Gage'a i pięknej Cass? Kto jest kretem wynoszącym poufne informacje? Czy Cass sprzeda recepturę konkurencji? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy szukać w książce Kat Cantrell.
 
"Przyjemne z pożytecznym" to romans z motywem enemies to lovers. Dynamicznie się zaczyna. Powód, przez który są do siebie wrogo nastawieni, czyli wykradziona receptura i ich małe śledztwo w tej sprawie - to wątek wiodący. Przez większość książki nadzieja na rozwiązanie tej sprawy budzi ciekawość czytelnika. Główna para niemal przez pół książki usiłuje uzyskać od siebie potrzebne informacje. On chce dowiedzieć się jaka jest tajemnica receptury kosmetyku. Ona z kolei, chce dowiedzieć się kim jest informator Gage'a. Oboje miotają się przy tym ze swoimi uczuciami, co do połowy książki nawet nie najgorzej się czytało. Jednak, z czasem naiwność głównej bohaterki, która na początku śmieszyła, zaczyna być denerwująca. Zresztą podobnie, jak niektóre zachowania bohaterów. Samo śledztwo natomiast... cóż tu dużo mówić: jest rozczarowujące.
 
Najprawdopodobniej ta książka, byłaby nawet znośna, gdyby nie została zepsuta dramą na kilka rozdziałów przed końcem, irytującymi rozterkami, nierealnymi reakcjami na niektóre sytuacje oraz kompletnym zepsuciem głównego wątku fabularnego, który ze statusu "interesujący" został sprowadzony do "nic konkretnego".

Data przeczytania11-01-2026 (od: 7-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          1,5/5                      4/10                          2/5

sobota, 7 lutego 2026

Jak kochać to we Włoszech

W romansie z harlequinowej serii "Światowe Życie" poznajemy angielkę - Alainę Ashcroft, która przed laty. Alainę Ashcroft nawiązała  aromatyczną relację z przystojnym Włochem Rafaellem Ranierim,  podczas ich wspólnego pobytu na Karaibach. Kiedy jednak Rafaello zauważył, że kobieta pragnie czegoś więcej, niż tylko przelotnego romansu, postanawia szybko zakończyć tą relację. Pięć lat później, przypadkowo spotyka on Alainę w Londynie. Kobieta jest w towarzystwie jakiegoś mężczyzny i dziecka. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chłopiec jest do niego uderzająco podobny! Kiedy Rafaello dowiaduje się, że jest ojcem, nakłania Alainę, by została jego żoną, co będzie dobrym wyjściem dla ich dziecka. To jednak będzie wiązało się z przeprowadzką do Włoch. Alaina zgadza się na to rozwiązanie, przekonana, że oferta życia w luksusach, będzie wystarczające by wieźć szczęśliwe życie. Jednak wkrótce przekonuje się, że do tego szczęścia pasowałaby też mężowska miłość, tym bardziej, że uświadamia sobie, ze dalej kocha Rafaella...
Czy Alinie uda się obudzić nie tylko pożądanie, ale też miłość męża? Czy Rafaello zapomni o ranach z młodości i stworzy rodzinę z Alainą nie tylko z obowiązki, ale też z miłości? Czy odnajdą szczęście? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Julii James.
 
Jest to kolejny romans, który z jednym z popularnych schematów, w których po krótkiej, acz owocnej relacji ona decyduje się na podróż w świat, po tym jak wychodzi na jaw jej tajemnica sprzed lat o nieślubnym dziecku. Początek był nawet znośny, choć fabuła jest tak przewidywalna, jak to, że zimą pada śnieg. To, co najbardziej mi się nie spodobało to kilka ostatnich rozdziałów, w których wodolejstwo i grafomania wylewają się z kolejnych stron. Odniosłam wrażenie, że w tych dwóch ostatnich rozdziałach Autorka nie miała już nic ciekawszego do napisania, ale musiała osiągnąć pewną ilość stron, dlatego postanowiła lać wodę, w kółko powtarzając te same zdania.

Nie spodziewałam się cudów, bo to przecież harlequin, aczkolwiek mając w pamięci podobną tematycznie książkę "Król w obiektywie", spodziewałam się choć w połowie tak interesującej lektury, jak to miało miejsce u Sharon Kendrick. Wyszła słaba książka, o słabej, mało ciekawej, bardzo wtórnej fabule, do tego z irytującym, nudnym zakończeniem. 

Data przeczytania7-02-2026 (od: 30-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1,5/5                     3/10                         1.5/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty