🍒W lipcu przeczytałam siedem książek, czyli trochę więcej niż w zeszłym miesiącu. Zdecydowaną większość przeczytanych książek stanowiły romanse. Udało się też ukończyć dwa thrillery oraz zacząć kilka nowych książek, w tym pierwszą książkę z nowego TBR-u.
Lipiec zaczęłam od ukończeni romansu, który zapowiadał się nienajgorzej, a wyszło jak zawsze, co zresztą wcale mnie nie dziwi w przypadku tego typu literatury. Mowa o książce "Czar Polinezji" autorstwa Robyn Donald. Trochę szkoda, bo pomimo faktu, iż harlequiny są przeważnie słabe, a większość z tych historii szybko ulatuje z pamięci, to jednak czasem udaje się trafić na tytuł, który całkiem dobrze się czyta. No cóż, nie jest tak w przypadku tej książki.
Końcówka pierwszego tygodnia należała do Loreth Anne White i jej thrillera psychologicznego "Dziennik pokojówki". W przypadku tej książki również nieco się zawiodłam. Mając w pamięci "Pamiętnik mojej siostry" tej samej Autorki, który przecież nie był rewelacją (ale czytało się go dobrze), liczyłam na to, że ten thriller przynajmniej mu dorówna. Okazało się inaczej. Fabuła mnie nie porwała, pierwsze kilkadziesiąt stron bardzo się wlekło, a książka zaczynała intrygować dopiero po czasie - sprawiając wrażenie nieco przegadanej. Uważam jednak, że warto dać jej szansę, choćby po to, żeby samemu wyrobić sobie o niej zdanie. Z pewnością spodoba się tym czytelnikom, którzy lubią thrillery z bardzo powolną, niespieszną akcją.
Drugi tydzień miesiąca zaczęłam od ukończenia książki "Sycylijskie dziedzictwo", czyli obyczajówki osadzonej w mocno śródziemnomorskim klimacie sycylijskiej wyspy. Mamy tutaj żyjąca w Stanach Zjednoczonych Sarę, która po śmierci ciotki Rosie otrzymuje list, gdzie znajduje jej bilet na Sycylię, kilka dokumentów o pewnej nieruchomości na Sycylii oraz prośbę o to aby Sara odkryła pewną rodzinną tajemnicę. Lektura idealna na lato. Trochę w połączeniu letniego romansu z odkrywaniem rodzinnych sekretów, które sięgają czasów jeszcze przed pierwszą wojną światową.
Kolejną bardzo wakacyjną lekturą, kojarzącą się z latem i słońcem, była książka "Miłość ma smak halloumi". Fakt, nie zachwyciła mnie. Momentami, ilość absurdalnych sytuacji w tej książce przewyższa nawet polot Autorek harlequinów. Bywają chwile, kiedy czytelnik zastanawia się czego miało tu być więcej - romansu, gotowania, czy może jednak młodzieńczych dram - zważywszy na końcówkę - co jednak zdumiewa, jeśli brać pod uwagę prawdopodobny wiek głównej bohaterki... Tą książkę raczej odradzam, chyba że ktoś bardzo lubi takie lekkie opowiastki na raz albo bardzo chce poczytać o tych greckich potrawach - na tym polu nie będzie zawodu, gdyż kulinariów jest tutaj bez liku.
W ostatnich tygodniach miesiąca w dalszym ciągu nie opuściłam śródziemnomorskich klimatów, a to za sprawą romansu "Włoskie porachunki" Sary Craven. Był to kolejny kiepski romans typu harlequin. Lekka, niezobowiązująca lektura, która nie była tragedią, ale też niczym nie zainteresowała.
"Przyjdę po ciebie nocą" to drugi w tym miesiącu przeczytany thriller. Także drugi thriller, który okazał się być przeciętnym, z powolną fabułą. Tutaj również akcja się wlecze, w dodatku mamy kilka perspektyw: czytelnik przenosi się do współczesnych czasów (pierwsza perspektywa) oraz do przeszłości, w której wydarzenia opowiadane są z punktu widzenia pewnych dwóch dziewczynek (druga perspektywa), policji (trzecia perspektywa). A wszystko to z powodu pewnej waśni między gospodarzami na amerykańskiej wsi - można powiedzieć, że to kolejna, czwarta perspektywa, choć gdyby się doszukiwać, to jeszcze by się znalazło kilka pomniejszych. Thriller z mocno zawiłą fabułą w pierwszej połowie książki. W drugiej połowie akcja zaczyna się klarować i przyspiesza. Warto dać jej szansę choćby ze względu na tą drugą połowę, ale po lekturze pozostanie poczucie lekkiego niedosytu.
Końcówkę miesiąca spędziłam z książką "Zakazany romans" autorstwa Yvonne Lindsay. I choć książkę czytało się bardzo szybko, to jednak nie nazwę tej lektury dobrą. Nie polecam lektury tego romansidła żadnej młodej kobiecie - poraża tutaj ilość toksycznych zachowań bohaterów (zwłaszcza jak na tak cienką książkę). Zresztą, główna para nie świeci przykładem dla nikogo. On zachowuje się jak manipulator/szantażysta/despota/pan i władca, natomiast ona to głupia idiotka/naiwna/wyuzdana/pazerna/uległa. Nie, nie i raz jeszcze nie! Gdyby to nie było romansidło, z rodzaju tych, które zawsze kończą się happy endem, to jego powinni zamknąć za szantażowanie i przetrzymywanie, a ona powinna nauczyć się an własnych błędach...
W nadchodzącym sierpniu liczę na ukończenie piątej części cyklu "Harry Potter", tym samym mam nadzieję, że zacznę też kolejną TBR-ową książkę. Zamierzam też kontynuować książki, które zaczęłam w lipcu. Opinie niektórych z nich powinny pojawić się już w pierwszych tygodniach sierpnia 🌳
Lipiec w liczbach:
Przeczytanych książek: 7
Łączna liczba stron czytanych książek: 2176
Literatura obyczajowa/Romans: 5
Thriller/Kryminał/Sensacja: 2




