sobota, 31 października 2026

Podsumowanie października

🍁 Tegoroczny październik nie był obfity w lektury. Przeczytałam tylko trzy książki, spośród których jedna dotyczy świata fantastyki, a dwie pozostałe to literatura obyczajowa. Żałuję, że nie przeczytałam tych książek, które sobie planowałam przeczytać w październiku - zostaną one na listopad.

"Siła pierwszej miłości" to harlequinowy romans, który nie był aż taki zły, w porównaniu do wielu innych, które miałam okazję czytać już wcześniej. To opowieść o parze, która kilkanaście lat wcześniej wzięła ślub w tajemnicy przed wszystkimi - nawet przed rodziną. Nie żyją ze sobą jako małżeństwo, bo rozstali się już na samym starcie. Po latach mąż chce jakoś rozwiązać tą sytuację: albo będą żyć razem jako małżeństwo, albo się rozwiodą i każde pójdzie swoją drogą. Ten romans to nie jest szczyt literatury, ale z pewnością mamy tu lekką historię, która nie zdenerwuje czytelnika irytującymi zachowaniami bohaterów.

Pierwszy tom cyklu Pauliny Handel "Cmentarz osobowości" to ciekawa propozycja dla miłośników fantastyki. Mamy tutaj bohatera, który choć jest trochę "na bakier" z prawem i nie za bardzo "umie w relacje międzyludzkie", to jednak - z czasem - można go polubić. Ponadto, mamy też tajemniczą posiadłość i jeszcze bardziej tajemniczy cmentarz z przeróżnymi, osobliwymi postaciami. Ciekawa fabuła, którą czyta się z zainteresowaniem.

Powieść obyczajowa "Życie za życie" topornie mi się czytała. I to głównie i ta książka sprawiła, że nie ukończyłam tych książek, które chciałam w tym miesiącu ukończyć. I tak: zamiast czytać kilka książek jednocześnie (jak to mam w zwyczaju), to poświęciłam się tylko tej jednej. I jeszcze pół biedy, gdyby ta książka była aż tak zajmująca, że nie chciałabym sięgać po nic innego... Początek lektury sprawił, z mocno się zmuszałam do jej przeczytania. Fabuła zrobiła się znacznie bardziej dynamiczna około połowy książki. I dobrze, bo miałam momenty, kiedy chciałam porzucić tą historię "w diabły" (mimo, że ja raczej nie robię DNF-ów.
Ostatecznie, dobrze że zdecydowałam się przeczytać do końca, bo książka pani Anety Kisielewskiej okazała się być pełną refleksji historią trzech, doświadczonych przez los kobiet. Historią wartą uwagi, aczkolwiek aby dojść do takich wniosków, trzeba się było uzbroić w cierpliwość podczas lektury.

Do końca roku pozostało już tylko dwa miesiące, dlatego w najbliższym czasie chciałabym skupić się na książkach z TBR na ten rok oraz z TBR znajomych. Mam nadzieję, że uda się przeczytać chociaż niektóre z zaplanowanych książek. Te książki, których nie przeczytam zostaną do przeczytania na następny rok.

Wbrew pozorom październik był dla mnie zabieganym mięsiącem. W przedostatnią sobotę (24 października) gościłam na Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie. Patronką dwudziestej dziewiątej edycji Targów była Agnieszka Osiecka, a mottem wiodącym - "Uwaga - drugi człowiek".





Spośród znanych postaci i Autorów, z którymi udało się spotkać w tym roku znaleźli się: Jakub Małecki, Maxime Chattam, Andrzej Ziemiański, Yann Martel, Marcin Mortka, Magdalena Witkiewicz, Albena Grabowska, Marcel Moss i Przemysław Żarski.






Targi Książki to nie tylko spotkania z Autorami, ale też fajne pogaduchy z książkocholikami, blogerami i znanymi YouTuberami. W tym roku udało się spotkać z Panną Sasną, Karoliną come.book, Barbara opowiada, Książkowo czyta i Czytam na tronie.



A tak prezentuje się stosik nowości kupionych na Targach:




Październik w liczbach

Przeczytanych książek: 3
Łączna liczba stron czytanych książek: 1058
Fantastyka/Fantasy/Sci-Fi: 1
Literatura obyczajowa/Romans: 2



Podpisane książki:

Ałbena Grabowska

  • "Nóż w sercu. Sprawa chirurga"
  • "Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa"
  • "Wyspy pamięci. Sprawa neurologa"


Andrzej Ziemiański

  • "Achaja. Tom 1"
  • "Achaja. Tom 2"
  • "Achaja. Tom 3"


Jakub Małecki

  • "Chimera"


Magdalena Witkiewicz

  • "Uwierz w Mikołaja"


Marcin Mortka

  • "Nie ma tego złego"

Marcel Moss

  • "Mroczne sekrety"
  • "Narzeczona" 
  • "W obronie męża"


Maxime Chattam

  • "8,2 sekundy"


Przemysław Żarski

  • "Gabinet luster"

Yann Martel

  • "Życie Pi"

czwartek, 22 października 2026

Życie za życie

"Życie za życie" to historia trzech kobiet, których losy łączą się ze sobą. Diana Dunin jest znaną influencerką. Ma sławę, pieniądze oraz wiernych fanów. Na viralowych rolkach radzi jak zdrowo żyć oraz pokazuje swoje wspaniałe życie. Wszystko wydaje się być cudowne, ale czy rzeczywiście życie Diany jest takie perfekcyjne, na jakie wygląda w mediach społecznościowych? Błażej - mąż Diany - bardzo pragnie stworzyć rodzinę. W końcu są z Dianą małżeństwem już od wielu lat. Ale ona przedkłada karierę nad życie prywatne. Czy Diana zdecyduje się na tak poważne zmiany w ich życiu?
Julia jest dziennikarką. Ona i jej mąż Marcin od lat bezskutecznie starają się o dziecko. Julia zrobiłaby wiele żeby tylko móc tulić w ramionach upragnione niemowlę. Do jakich kroków będzie zdolna się posunąć? Czy Marcin będzie wspierał żonę w jej pomysłach?
Kaja jest młodą dziewczyną z prowincji, która ucieka z przemocowego domu. Przeprowadza się do większego miasta, rozpoczyna pracę w butiku i poznaje Huberta - mężczyznę idealnego, który ujmuje ją elegancją i swoim zachowaniem względem niej. Dziewczyna z miejsca się zakochuje się i wprowadza do jego mieszkania, ale czy znajdzie tam szczęście?

Wszystkie historie mają wspólną oś. Akcja powieści dzieje się w trzech polskich miastach: głównie w Krakowie i Warszawie, z niewielkim epizodem w Gdyni. Autorka w tej historii poruszyła kilka ważnych tematów, takich jak między innymi: przemoc fizyczna i psychiczna, przemoc seksualna, aborcja, manipulacja, bezpłodność, zemsta oraz przebaczenie. I właśnie te dwie ostatnie emocje są wytłumaczeniem tego tytułu. Chęć zemsty jest tutaj główną przyczyną wydarzeń, w efekcie których ktoś będzie musiał zginąć, aby ktoś inny mógł żyć.

To historia o marzeniach, niespełnionych pragnieniach, podejmowaniu trudnych decyzji, ale także przepełniona bólem i tęsknotą opowieść o mierzeniu się z konsekwencjami swoich działań i decyzji. Niezależnie od tego czy w przeszłości popełniło się czyny, których później żałujemy/wstydzimy się; czy popełniło się bardzo ciężkie przewinienia - to prędzej, czy później trzeba będzie zmierzyć się z ich konsekwencjami.
 
Uważam tą opowieść za dobrą, mimo iż moje początki z jej lekturą nie należały do łatwych. Pierwsze rozdziały mocno się dłużyły. Było mi ciężko "wgryźć się w temat", jednak z czasem wszystko nabrało tempa. Fabuła zaczęła być bardziej mroczna, bardziej tajemnicza, a przy tym ciekawsza. Wciąż nie rozumiem wyborów jednej z bohaterek i zadaję sobie pytania: "dlaczego postępowała właśnie tak, jak postępowała?", "dlaczego nie wybrała innej drogi, wtedy kiedy mogła to zrobić?", ale jednocześnie wiem, że w innym wypadku, ta historia po prostu potoczyłaby się inaczej. 
 
Książkę polecam tym czytelnikom, którzy lubią takie zmuszające do refleksji obyczajówki z nutą kryminalną. Nie poleciłabym jej osobom bardzo wrażliwym na sporą dawkę przemocy w książkach.
 
Data przeczytania: 22-09-2026 (od: 17-09-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                         3/5

niedziela, 4 października 2026

Cmentarz osobliwości

CYKL: "CMENTARZE OSOBLIWOŚCI" (TOM 1)


Maxymilian Opoka jest kurierem klanu i głównym  bohaterem książki Pauliny Hendel. Na co dzień przebywa w Szantach w Żaropolu trudniąc się sprzedażą łez. Jest poróżniony z niejakim Diogenesem i musi uciekać. Właśnie zamierza się spakować i najzwyczajniej w świecie zwiać, kiedy nagle spotyka notariusza, który oznajmia mu, że odziedziczył on spadek w postaci "Lawendowego Dworku" po niejakim Muertonie. Max jest bardzo zdziwiony, gdyż kompletnie nie zna darczyńcy. Okazuje się jednak, że ów "Lawendowy Dworek" znajduje się w miejscu, do którego trzeba pojechać kilkaset kilometrów od Szantów. Jak nie brać takiej okazji, tym bardziej, że i tak miał zamiar zniknąć? Max jest przekonany, że szybko spienięży spadek. Niewiele myśląc - ku zdumieniu notariusza - błyskawicznie podejmuje decyzję o wyjeździe.
Jak potoczą się losy Maxymiliana? Czy uda mu się sprzedać "Lawendowy Dworek"? Co zastanie po przyjeździe na miejsce? Jakie przeżyje przygody? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w pierwszym tomie cyklu "Cmentarze osobliwości".
 
Książka Pauliny Hendel jest na swój sposób osobliwa. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli jedynie tego, z czym będzie musiał się mierzyć główny bohater. Jest napisana z humorem, co jest dodatkowym plusem dla opowieści. Dialogi bohaterów, ich przekomarzania z sarkastycznym zacięciem - to główny "punkt programu", bez którego ta historia straciłaby na wartości.
Ponadto, jak na książkę z okładką pasującą bardziej do młodzieżówki, to jest ona dość odważnie napisana. Zauważyłam, że zdarzają się tutaj wulgaryzmy, co raczej nie jest spotykane w książkach młodzieżowych, a to skłania mnie do stwierdzenia, iż "Cmentarz osobliwości" powinien być kierowany do trochę starszej młodzieży.
 
Poza głównym, interesującym wątkiem, mamy tutaj mocny punkt w osobie głównego bohatera. Max jest irytującym dupkiem, którego ciężko polubić już od pierwszych stron. Być może właśnie przez to ciężko czytało mi się pierwsze sto pięćdziesiąt/dwieście stron. Początkowo historia mocno się dłużyła, nie mogłam "wgryźć się w temat", a ciężki charakter Maxa nijak nie ułatwiał mi tej lektury. Cóż tutaj ukrywać? Ten facet to po prostu nieznośny, irytujący, gburowaty cwaniaczek, który kombinuje jak może, żeby wyjść gładko z kłopotów. A pakuje się w te kłopoty niejednokrotnie...
Wszystko się jednak zmienia po przyjeździe Maxa do "Lawendowego Dworku". Wtedy też zaczęłam gościowi nawet nieco współczuć, a z czasem kibicować. Sama historia zrobiła się jeszcze ciekawsza i bardziej dynamiczna. Doszło więcej postaci o zróżnicowanych, wyrazistych charakterach: między innymi nieufna kucharka Alma, delikatna, wrażliwa Irys, gburowaty zarządca Roch, Aster, Alma czy też ekscentryczna malarka Dalia. Fabuła zaczęła obfitować w zaskakujące, ciekawe wydarzenia oraz pełne ironii dialogi.
 
Nie mogę jednak zdradzić zbyt wielu szczegółów, gdyż zniszczyłabym radość z czytania. To, co mogę powiedzieć, to fakt, iż "Cmentarz osobliwości" jest dobrą powieścią z gatunku fantasy, pełną magii, przedziwnych wydarzeń, jeszcze dziwniejszych postaci, chwilami potrafi trochę zaskoczyć, bardziej wrażliwych czytelników może nawet trochę wzruszyć. Książkę polecam. Sama  na pewno sięgnę w przyszłości po jej kontynuację, bo jestem ciekawa dalszych wydarzeń.

Data przeczytania: 4-10-2026 (od: 13-10-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         3/10                          3/5

czwartek, 1 października 2026

Siła pierwszej miłości

CYKL: "SECRETS OF EDEN" (TOM 4)


Heath i Julianne zawarli ślub w wieku osiemnastu lat. W tajemnicy przed rodzicami Julianne, którzy wychowywali też Heath'a. Jednak w kilka godzin po subie para się rozstać. Julianne wyjeżdża, a świeżo poślubiony małżonek zastaje puste łóżko. nie ma pojęcia dlaczego jego ukochana Jules nagle zmieniła zdanie?! Ani Heath ani Julianne nigdy nie wspominali nikomu o swoim związku. Mija jedenaście lat. Heath wciąż nie może pogodzić się z tym, że żyje w separacji z ukochaną tym  bardziej, że wciąż czuje, że kocha Julianne. Mężczyzna ma jednak dość tej chorej sytuacji. Stawia jej ultimatum: albo Julianne da mu rozwód, albo skończą z tą maskaradą i staną się prawdziwym małżeństwem...
Jakiego wyboru dokona Julianne? Czy małżonkowie mają jeszcze szansę być szczęśliwą parą? Czy Heath owie się dlaczego został porzucony przed jedenastu laty? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w książce Andrei Laurence.
 
Nigdy nie spodziewam się zbyt wiele po fabule harlequinowych romansideł. A po serii nieszczęść, z którą spotkałam się w ostatnich miesiącach, już całkiem traciłam wiarę w to, że jeszcze będzie jakaś tego typu książka, którą uznam za na tyle dobrą w swoim gatunku, że będę mogła ją ocenić wyżej. Tymczasem, przychodzi Andrea Laurence z historią kobiety, która wie, czego chce od życia i mocno stąpa po ziemi. Zresztą wiedziała to już w kilka godzin po ślubie, kredy opuszczała świeżo poślubionego małżonka. To też kobieta z bolesną przeszłością, ukrywająca przed wszystkimi pewną tajemnicę. Nawet świeżo poślubiony mąż żyje w nieświadomości i zastanawia się dlaczego przed laty został nagle porzucony przez ukochaną.
 
Zresztą Heath - co rzadko się zdarza w tych historiach - to akurat facet, którego można polubić. Zwłaszcza pod koniec książki. Naciska na wyjaśnienie sytuacji, jednak nie jest w sowim działaniu antypatyczny. Można go też zrozumieć - to zdesperowany człowiek, którym kieruje zmęczenie całą tą sytuacją. tym bardziej, że wciąż kocha żonę. To też facet z romantyczną duszą i czułym sercem, co jest najbardziej widoczne pod koniec książki.
 
"Siła pierwszej miłości" nie jest złą książką. Może się spodobać miłośniczkom takich romansów, tym bardziej, że ma niegłupią fabułę. Mamy tu wątek kryminalny, trochę tajemnicy, romantyczne uczucia, rozterki, a nawet znalazłoby się i trochę wzruszeń. Nie spotkamy tu przesadnej erotyki, ani irytujących zachowań bohaterów. Nie mam więc tej fabule nic do zarzucenia - ani jej poprowadzeniu przez Autorkę, ani bohaterom, których wykreowała. Mimo to muszę trochę odjąć punktów. Dlatego, że czuję, że to nie będzie historia, którą zapamiętam na dłużej - jak było w przypadku chociażby "W angielskim zamku". Nie jest to też taka historia, która wywołałaby u mnie takie wrażenie jak "Pracująca dziewczyna", czy też "Kobieta w czerwieni". Mimo to, nie skreślałabym tej pozycji. Można przeczytać - jeśli ktoś lubi takie niedługie, szybkie  opowiastki.

Data przeczytania: 1-10-2026 (od: 11-09-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          3/5                         5/10                          2,5/5

środa, 30 września 2026

Podsumowanie września

🍁We wrześniu przeczytałam tylko cztery książki, choć w planie miałam ukończenie przynajmniej jeszcze trzech innych. Dlatego pozostałe zostaną już na przyszły miesiąc.

W pierwszych dniach września skończyłam harlequinowy romans "Wakacje na Hawajach" Julii James, który choć początkowo miał potencjał, to okazał się być bardzo przeciętną, nie zapadającą w pamięci historią.

Jeszcze gorszą książkę stworzyła Katherine Garbera. Jej romans "Erotyczna transakcja", miał obiecujący opis, ale okazał się być bardzo nudną książką bez polotu. Próżno szukać tutaj wciągającej fabuły. Szkoda czasu na tą książkę.

Przeszło dwa miesiące zajęła mi lektura mojej TBR-owej książki - pierwszej na to półrocze, czyli "Harry Potter i Zakon Feniksa". Piąty tom cyklu czytało mi się dobrze i choć były mniej wciągające momenty, zbyt przeciągnięte, co kazało mi odkładać książkę na dłużej, to nadal uważam ją za dobrą kontynuację. Mam jednak nadzieję, że kolejne dwa tomy nie pozwolą mi się od siebie oderwać.

Końcem miesiąca przeczytałam niedługą książkę za to wywołującą sporo emocji - głównie negatywnych. I choć "Wyborny trup" Agustiny Bazterriki niejednokrotnie mnie zniesmaczał, to jednak nadal uważam, że jest to dobra, wartościowa książka, która skłania do refleksji nad ludzką naturą.

Na dzień dzisiejszy, kiedy coraz bliżej nam już do października, nie wiem czy do końca roku uda mi się wykonać mój plan czytelniczy. Wyzwania które postawiłam sobie na początku roku - zwłaszcza jeśli chodzi o TBR znajomych - zakładają jeszcze sporo lektur, a ja jestem póki co "w lesie" i  możliwe, że nie uda mi się przeczytać wszystkich książek. Nie oznacza to jednak, że nie sięgnę po nie w przyszłości. Postaram się jednak przeczytać przynajmniej parę z nich.

Zachęcam do śledzenia moich kolejnych lektur. Dziękuję za każdy pozostawiony po sobie ślad 😏

🍂

 

Wrzesień w liczbach:

Przeczytanych książek: 4
Łączna liczba stron czytanych książek: 1460
Fantastyka/Fantasy/Sci-Fi: 1
Literatura dziecięca/młodzieżowa: 1
Literatura obyczajowa/Romans: 2

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty