wtorek, 14 kwietnia 2026

Zaginiona z Titanica

Kto obserwuje moje podróże przez różne literackie światy, ten wie, że temat dziewiętnastowiecznej Anglii z czasów pierwszego rejsu Titanica, jest mi szczególnie bliski. Nie dziwi więc fakt, że jak tylko zobaczyłam tegoroczną premierę książki Frances Quinn, to musiałam ją dostać w swoje ręce!
 
Elinor Heyward poznajemy w 1910 roku jako dziewiętnastoletnią wówczas dziewczynę. Jest ona córką potentata przemysłu tekstylnego w Anglii - w wyższych sferach nazywanego "królem bawełny". Pewna baronowa, na jednym z balów, przedstawia dziewczynie Fredericka Coombesa. Młody, przystojny mężczyzna z miejsca ujmuje niedoświadczoną Elinor. Niedługo później para staje na ślubnym kobiercu. Elinor wyjeżdża do rodzinnej posiadłości męża w Winerton Hall, gdzie niebawem rodzi dziedzica majątku. Brzmi jak cudowna sielanka, ale czy aby na pewno jest tak kolorowo? Elinor nie czuje się szczęśliwa. Ma być posłuszną żoną i niewiele się odzywać. Do tego, odkrywa pewne niedopowiedzenia i nieścisłości, o których wcześniej nie miała pojęcia. Narastają w niej: rozpacz, smutek i samotność.
Tymczasem, nieubłaganie zbliża się kwiecień 1912 roku. Titanic - największy i najbardziej luksusowy statek świata ma wypłynąć w swój dziewiczy rejs. Jak wiemy z historii pierwszy i jedyny... Elinor dostaje od ojca bilety na ten rejs. Wybiera się w podróż słynnym liniowcem. Po katastrofie statku, uznana za zaginioną, zamierza zerwać z dawnym życiem i osiąść w Nowym Jorku...
Jak potoczą się losy kobiety? Kto przeżyje katastrofę? Czy Elinor odnajdzie szczęście? Czy przeszłość Elinor upomni się o nią w Nowym Jorku? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w lekturze książki Frances Quinn.
 
Pierwsza połowa tej opowieści, z wydarzeniami sprzed katastrofy Titanica, to fragmenty, które mogą wywołać u czytelnika skrajne emocje. Na początku mamy zainteresowanie historią Elinor, tym jak potoczą się losy jej i Fredericka? Z czasem jednak, nie trudno nie zauważyć wrażenia eskalującego wstrząśnienia tą opowieścią. Bynajmniej, nie jest to negatywne wrażenie - przeciwnie: historia zaczyna nabierać tempa, coraz bardziej intrygować, a czytelnik zaczyna współczuć głównej bohaterce. To sprawia, że jeszcze bardziej rozumiemy jej późniejsze decyzje i kibicujemy powodzeniu jej dalszych planów.
W drugiej połowie książki, w której zawarto wydarzenia po katastrofie statku, obserwujemy spadek tempa, chwilami też znużenie nowym życiem Elinor. Te mniej interesujące zmagania protagonistki z jej nową sytuacją życiową mogą nieco irytować. Należy jednak zauważyć, iż nie jest to tendencja spadkowa. To takie chwilowe uspokojenie akcji przed kolejnymi rozdziałami, które ponownie rozbudzają zainteresowanie historią. Warto więc "przeboleć" te mniej interesujące fragmenty.
 
Same opisy katastrofy bardzo na plus. Nie są one aż tak bardzo dobrze napisane, jak uczynił to Walter Lord w książce "Titanic. Pamiętna noc", jednak chylę czoła przed Autorką za ujęcie tematu, nawet jeśli zostało to zrobione tak krótko (wszak ta katastrofa to tylko tło dla innych wydarzeń). W szczególności oceniam opisy odczuć głównej bohaterki - zarówno tych w trakcie przebywania w szalupie, jak i tych po katastrofie.
Ponadto, na słowa uznania zasługuje fakt, iż życie bohaterki w Nowym Jorku nie jest usłane różami, a sama Elinor przeżywa swoje traumy związane z tragedią - psychika tej postaci po katastrofie została tutaj bardzo dobrze pokazana. 
 
Całość oceniam jako dobrą. Książka jest ciekawa, szybko się ja czyta. Z pewnością jest jedną z tych książek wartych uwagi, wyróżniającą się pośród innych opowieści, które również bazują na historii pierwszego i ostatniego rejsu Titanica.

Data przeczytania14-04-2026 (od: 10-04-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3,5/5                      6/10                          3/5

 

Więcej na temat mojej pasji jaką jest Titanic w specjalnej notce tematycznej na blogu 

piątek, 10 kwietnia 2026

Historia bez cenzury, nr 10-11 (114-115) 2025 r.

Spośród artykułów zamieszczonych we wrześniowym numerze magazynu "Historia bez cenzury", najbardziej zainteresowały mnie:

- "Tajemnica kochanki Piłsudskiego" (str. 4-11) (6/10) - intrygujący artykuł, będący fragmentem książki Sławomira Kopera, zatytułowanej "Klątwy, sekrety i skandale. Historia Polski przez dziurkę od klucza". Temat okładkowy, w którym przedstawiono sylwetkę lekarki Eugenii Lewickiej, która nie była wyłącznie zwykłą lekarką marszałka Piłsudskiego z sanatorium w Druskienikach).

- "Porwanie brata króla Polski" (str. 26-31) (6/10) - ciekawy artykuł Roberta Chedy, o tym jak agenci kardynała Armanda Richelieu porwali Jana Kazimierza Wazę (brata króla Polski Władysława IV Wazy).

- "Rosyjski kopciuszek" (str. 42-45) (6/10) - interesujący artykuł Tomasza Pichóra, w którym przedstawiono sylwetkę Katarzyny I, a właściwie Marty Skowrońskiej. Była to polska służąca, która ostatecznie została... rosyjską carycą.

- "Matrona Rotszyldów" (str. 72-75) (6/10) - ciekawy artykuł Jakuba Wozinskiego, w którym ukazano historię Gutle Schapper, czyli żony Mayera Amschela Rotszylda z Frankfurtu.  W artykule tym, możemy przyjrzeć się początkom imperium Rotszyldów.

- "Brytyjskie mataczenie" (str. 90-91) (6/10) - niedługi artykuł Jana Pińskiego, w którym krótko przedstawiono sylwetkę Władysława Sikorskiego, ukazano ostatnio dni jego życia oraz podjęti próbę wyjaśnienia jego śmierci. Czy była to udana próba wyjaśnienia? Odpowiedź w artykule.

- "Sekret <<Głębokiego gardła>>" (str. 92-93) (6/10) - krótki, ale ciekawy artykuł Aleksandry Sarny o pornobiznesie w Ameryce lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. W artykule przedstawiono też sylwetkę aktorki filmów pornograficznych Lindy Boreman (znanej jako Lindy Lovelace), która grała główną rolę w filmie "Głębokie gardło".

- "Poczet porażek Mossadu" (str. 94-97) (6/10) - dobry artykuł Tomasza Wiejskiego, w którym Autor krótko omawia trzy największe klęski izraelskiego wywiadu.

Data przeczytania: 10-04-2026 (od: 21-12-2025)

LC            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          5/10                          2,5/5

wtorek, 7 kwietnia 2026

Wyrwa

"Wyrwa" autorstwa Wojciecha Chmielarza to druga po "Żmijowisku" książka tego Autora, po którą sięgam. Tym razem jest to opowieść o bólu, który nie mija, o pytaniach, na które nie ma prostych odpowiedzi oraz o prawdzie, która potrafi zniszczyć wszystko, co dotąd wydawało się pewne.

Maciej Tomski wiedzie w miarę uporządkowane życie. Przynajmniej do momentu, w którym dowiaduje się o tragicznej śmierci swojej żony. Wówczas wali się cały jego świat. Pogłębiająca się rozpacz, niemoc oraz trudność wyjaśnienia zaistniałej sytuacji córkom - to wszystko pogłębia stan psychiczny Macieja. Do tego rodzą się pytania: "jak?" i "dlaczego?". Początkowo wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek. Jednak każdy kolejny dzień, w którym Maciej doszukuje się przyczyn wypadku,  wskazuje na z goła inną, znacznie bardziej skomplikowaną rzeczywistość. Kim tak naprawdę była kobieta, którą kochał, z którą dzielił życie? Dlaczego zginęła pod Mrągowem, skoro wyjechała w delegację do Krakowa? Czy mogła skrywać przed nim więcej sekretów, niż był on w stanie sobie wyobrazić? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w książce Wojciecha Chmielarza.

"Wyrwa" to thriller psychologiczny, w którym towarzyszymy głównemu bohaterowi w jego podróży w głąb samego siebie. Obserwujemy jego rozterki, zmagania z poczuciem winy. Maciej nie potrafi uwolnić się od myśli, że być może coś przeoczył? Może gdyby był bardziej uważny, bardziej obecny w domowym ognisku, gdyby pozwolił żonie na realizację zawodowych planów, bądź znalazł w sobie odwagę, żeby zawalczyć o własny awans, to może można było zapobiec tej tragedii? Ta wewnętrzna walka głównego bohatera nadaje powieści swego rodzaju intensywności i autentyczności. Do tego dochodzą wątki poboczne, odkrywane w trakcie lektury, które rodzą kolejne pytania. Autor nie daje na nie łatwych odpowiedzi. Zamiast tego prowadzi czytelnika przez labirynt emocji, w którym nic nie jest czarno-białe. Rozpacz miesza się z nadzieją, gniew z bezradnością, z kolei  potrzeba poznania prawdy miesza się z lękiem przed jej konsekwencjami. 
 
Chmielarz z niezwykłą precyzją pokazuje ludzkie emocje i zachowania. Najpierw rozpacz i gniew, później, zemstę i przebaczenie. Ponadto, ukazuje też cienkie granice w relacjach międzyludzkich, których przekroczenie niesie za sobą nawarstwianie się kolejnych problemów. W „Wyrwie”, te relacje są pełne pęknięć, drobnych niedopowiedzeń i przemilczeń, które z czasem urastają do rangi murów nie do przeskoczenia.
Wraz z rozwojem wydarzeń pojawia się motyw zemsty, jako powolnego narastania gniewu, zrodzonego z bólu po stracie ukochanej osoby. Ból ten jest wszechobecny - pojawia się w każdej decyzji bohatera, w każdym jego kroku.  Jednak, czy dokonanie zemsty może przynieść ulgę? A może jest jedynie pogłębieniem rozpaczy?
Ważną rolę w tym thrillerze odgrywa też motyw przebaczenia i pogodzenia się bohaterów z tym, czego nie da się już zmienić. Jednak, owo przebaczenie nie jest tutaj przedstawione jako jednorazowy, oczyszczający akt. Obserwujemy je u poszczególnych bohaterów jako długi, powolny proces, rodzący się w bólu i wątpliwościach.
 
Ten thriller psychologiczny nie jest kolejną powieścią detektywistyczną naszpikowaną policyjnym śledztwem etc. Jest to przede wszystkim poruszające studium straty, miłości i ludzkiej psychiki wystawionej na najtrudniejszą próbę. To książka, która zmusza do refleksji nad tym, jak dobrze znamy najbliższe nam osoby i czy w ogóle jesteśmy w stanie poznać je naprawdę. To także książka o rozliczeniu się z samym sobą i sile przebaczenia. Styl Autora jest oszczędny, momentami  surowy, co potęguje poczucie chłodu, pustki i udręki, które towarzyszą głównemu bohaterowi. Wszystko to jest bardzo przemyślane i potrzebne, Nawet jeśli w trakcie lektury nieco spada tempo, a czytelnik - zwłaszcza pod koniec książki - zaczyna zadawać sobie pytanie: "po co Autor wplótł do fabuły te niepotrzebne, mniej interesujące wątki?". Wbrew pozorom, wszystko jest tutaj: "po coś", choć początkowo nie jest to tak jednoznaczne.
 
Książkę szybko się czyta, zwłaszcza jej pierwszą połowę. Jak już wspomniałam wcześniej - jej tempo spada po połowie. Wówczas pojawia się pewien wątek, który może trochę irytować, a czytelnik może zacząć się zastanawiać nad tym, co kierowało Autorem, żeby pisać jakieś nie związane z ogólną historią tematy. Warto jednak przeczytać do końca, gdyż wszystko ładnie się ze sobą łączy.
 
Mimo, iż "Żmijowisko" czytało mi się lepiej, to uważam "Wyrwę" za dobrą powieść, momentami wymagającą emocjonalnie, niebanalną i zmuszającą do refleksji. Może spełnić oczekiwania tych czytelników, którzy poza zwykłą rozrywką i zagadką kryminalną, szukają w thrillerach czegoś więcej, co skłoni ich do przemyśleń nad ludzką naturą.
 
Data przeczytania7-04-2026 (od: 2-04-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

środa, 1 kwietnia 2026

Pomoc domowa. Sekret

CYKL: "MILLIE CALLOWAY" (TOM 2)


Dalsze losy Mille Calloway, głównej bohaterki znanej z "Pomocy domowej". Jako, że pierwszy tom jest mocno zaskakujący, a przy tym rewelacyjny w swoim gatunku, to nie mogę zdradzić tutaj zbyt wielu szczegółów. Ograniczę się więc jedynie do zarysowania treści znanej z opisu oraz nie podpadających pod spojlery ogólnikowych rzeczy.
 
Mille Calloway, po wydarzeniach z pierwszego tomu, miała stałą pracę. Jednak to się zmieniło i teraz znów boryka się z problemami finansowymi. W drugim tomie znajduje idealne zajęcie dla siebie: znów ma być pomocą domową. Tym razem ma sprzątać u bogatego państwa Garricków. Douglas Garrick jest biznesmenem. Mieszka on z żoną w luksusowym penthousie. Jednak owa małżonka jest niezwykle tajemniczą osobą. Nigdy nie wychodzi ona ze swojego pokoju. Millie nie miała więc okazji jej widzieć. Pan domu również nie ułatwia sprawy - wciąż argumentując, że żona jest słabego zdrowia i musi odpoczywać. najlepiej więc, aby Millie nie niepokoiła Pani Garrick. Jeśli nie będzie stosowała się do tej zasady, to straci pracę, a tego Mllie bardzo by nie chciała, wszak przez trudną przeszłość nie będzie jej łatwo znaleźć nowego zajęcia. O ileż byłoby to łatwe, gdyby nie pewien niepokojący fakt: Millie co jakiś czas słyszy płacz dochodzący z pokoju, w którym leży obłożnie chora Pani Garrick... Na domiar złego Millie znajduje koszule nocne żony Douglasa - poplamione krwią!
Co dziej się za zamkniętymi drzwiami pokoju w penthousie? Czy Millie zdoła uratować Panią domu? Jak potoczą się dalsze losy pomocy domowej? Odpowiedzi na te i wiele  innych pytań, należy szukać w kolejnym z cyklu thrillerze psychologicznym Freidy MFadden.

Fanów pierwszego tomu, którzy zobaczą tutaj nieco bardziej zwolnione tempo, uspokoję - jest tak tylko na początku. Jeszcze przed pierwszą połową historia nabiera tempa. W połowie zaczynamy coraz bardziej wkręcać się w fabułę, a całość zaczyna być zajmująca w sposób typowy dla książek Freidy McFadden. Dlatego, czytelnicy zaznajomieni z pierwszym tomem, przyzwyczajeni u McFadden do wartkiej akcji i dużego zaangażowania w lekturę już od pierwszych rozdziałów, muszą się troszeczkę uzbroić w cierpliwość. Będzie to wynagrodzone - i to z nawiązką! Coś o tym wiem, bo sama nie byłam przekonana. Jakże się miło zaskoczyłam...
 
Książkę czyta się błyskawicznie i z dużym zainteresowaniem. Zwłaszcza od drugiej połowy. Według mnie jest to bardzo dobry, przemyślany thriller psychologiczny, który z czystym sumieniem mogę polecić. Zaznaczam jednak, że książki z cyklu "Millie Calloway" należy czytać za kolejnością numeryczną, bo jest tu kilka nawiązań do niektórych postaci i wydarzeń z poprzedniego tomu. 

Data przeczytania1-04-2026 (od: 25-03-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

Podsumowanie marca

🌱W marcu przeczytałam sześć książek, wśród których znalazły się: jeden kryminał trzy obyczajówki i dwa komiksy.

Miesiąc rozpoczęłam od harlequinowego romansidła  Caitlin Crews, zatytułowanego "Arabskie marzenia". Zabierając się za tą książkę, nie miałam większych oczekiwań, dlatego nei zdziwiło mnie, że okazała się słabą historią, w której główny bohater bardziej interesował się sprawami swojego państwa, niż kobietą, którą - podobno - bardzo pokochał...

W drugim tygodniu miesiąca przeczytałam komiks "Ona i jej kot", którego Autorem jest Makoto Shikai. Pomysł przeczytania tego komiksu powstał, gdy zaczęłam się interesować typowo książką Makoto Shinkaiego pod tm samym tytułem. Nadal mam zamiar przeczytać tą historię w prozie. Cieszę się, że przed jej lekturą sięgnęłam najpierw po komiks. W przyszłości będę mogła skonfrontować obie książki.

Niedługo później ukończyłam romans Joanny Balickiej, zatytułowanej "Pożyczony narzeczony". Jest o lekka literatura dla miłośników takich niezobowiązujących lektur. Prosta i dość przyjemna obyczajowa historia, której realia osadzono częściowo w Chicago, a częściowo w Aspen. Dlatego uważam, że ten tytuł jest idealny w okresie zimowym, gdyż świetnie wpasowuje się w aurę. Mamy tu motyw "fake dating" oraz "enemies to lovers", gdzie jedna psiapsiółka "pożycza" tej drugiej swojego narzeczonego. Tylko na jeden miesiąc... Mocno przewidywalna opowieść, ale znośna, zwłaszcza jeśli ktoś lubi takie książki.

"Siedem śmierci Evelyn Hardcastle" to thriller Stuarta Thurtona, który łączy ze sobą elementy fantastyki i mrocznej opowieści. Z tą książką wiązałam spore nadzieje, odkąd tylko o niej usłyszałam. Miałam nadzieję na intrygującą historię. I momentami ten thriller bywał wciągający. Uważam, że to nie jest zła książka. Mimo ogólnego chaosu, wywołanego  mnogością postaci oraz ciekawym, choć konstrukcyjnie mocno zawiłym motywem wcielania się jednego bohatera w osiem różnych postaci. Zdaje sobie sprawę z tego, że ta książka wielu osobom może przypaść do gustu. Mnie niestety nie urzekła. Gdzieś w okolicach piątego wcielenia bohatera zaczęłam się nudzić i coraz częściej wypatrywałam już końca. D tego doszło trochę rozczarowujące zakończenie. Mimo to nie odradzam lektury. Warto po nią sięgnąć, choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Końcem miesiąca ukończyłam kolejną harlequinową historię, równie słabą (jeśli nie gorszą), jak ta pierwsza. Mowa o książce Louise Fuller, zatytułowanej "Razem, na Bermudach". Mimo lekkiej lektury, okazała się słabo napisaną historią, z denerwującą główną bohaterką, ślepo ufającą, człowiekowi, którego każda szanująca się kobieta powinna rzucić w diabły już po pierwszej sprzeczce.

Miesiąc zakończyłam jedną z moich TBRowych lektur, które wybrałam sobie do przeczytania na ten rok. Jest ro "Tomb Raider Archiwa Tom 1", czyli pierwszy z czterech tomów zawierających zbiory komiksów z przygodami Lary Croft, który w ogólnym rozrachunku oceniam jako dobry. W przyszłości mam zamiar przeczytać trzy pozostałe tomy. Jestem ciekawa, czy późniejsze przygody Lary Croft będą lepsze, czy jednak będą trzymały poziom tych z pierwszego tomu.

W marcu, na moim blogu zadebiutowała nowa zakładka, którą zatytułowałam  "Gatunki". Wielokrotnie, w rozmowach - czy to ze znajomymi, czy z książkowymi freakami - "grzebię" w meandrach mojej pamięci za tytułami, które są warte polecenia. Wówczas, kilkakrotnie łapię się na tym, że są takie ksiażki, które bardzo mi się "wryły w pamięć" i to nie tylko z jednego gatunku. Niechaj więc ta zakładka będzie takim moim zapisem wszystkich książkowych polecajek, które zawsze przychodzą mi do głowy, kiedy ktoś mnie zapyta: "jaki thriller byś mi poleciła?", albo: "który romans według Ciebie jest wart uwagi?" etc. W tej zakładce znajdziecie więc wszystko to, co według mnie jest godne uwagi. Będę tam na bieżąco umieszczać książkowe sztosy. Przy czym warto zaznaczyć, że jako, iż jestem restrykcyjna w swoich ocenach (nawet - a może i zwłaszcza - jeśli coś tyczy się jakiegoś tematu, który bardzo lubię), to lista tych polecajek w niektórych gatunkach może wzrastać wolniej, bądź szybciej - w zależności od tego, czy dana książka rzeczywiście jest warta aż takiej uwagi.

Zachęcam do zaglądania do tej zakładki 🌷


Marzec w liczbach:

Przeczytanych książek: 6
Łączna liczba stron czytanych książek: 1726

Komiks: 2
Literatura obyczajowa/Romans: 3
Literatura Thriller/Kryminał/Sensacja: 1


"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty