czwartek, 14 maja 2026

Fragmenty. Wiersze, zapiski intymne, listy

Książka, która kilkanaście lat czekała  u mnie na przeczytanie nie jest kolejną biografią o Marilyn Monroe. Suche fakty  z jej życia - tak dobrze znane, bo też wielokrotnie objaśniane w kolejnych opracowaniach na jej temat - tutaj są jedynie umieszczone w kalendarium na końcu książki. Istotą tego opracowania są teksty samej Marilyn. A właściwie fragmenty jej osobistych notatek, zapisków, wierszy i listów, etc. Po śmierci Marilyn Monroe, wszystkie jej osobiste rzeczy trafiły do Lee Strasberga, z kolei po jego śmierci otrzymała je wdowa po nim - Paula Strasberg. To właśnie ona znalazła podczas porządków zapiski Monroe, które aktorka notowała na przeróżnych kartkach.
 
Zazwyczaj sceptycznie podchodzę do publikowania dzienników i pamiętników różnych artystów. Zwłaszcza, kiedy są one wydawane po ich śmierci - a przeważnie właśnie wtedy tak się dzieje. Gdy je widzę, nie mogę nie zadać sobie pytania: czy aby na pewno ta osoba chciałaby, aby wydano jej luźne przemyślenia, intymne zapiski, które po napisaniu lądowały w szufladzie (a więc z założenia - nikt nie miał ich oglądać). W takich momentach przypominam sobie jednak "Dzienniki 1950-1962" Sylvii Plath, które choć są również osobiste, to jednak bardzo wartościowe z punktu widzenia ich przekazu merytorycznego.

Tutaj mamy do czynienia nie tylko z krótkimi notatkami zawierającymi przemyślenia Marilyn na temat życia, otaczającego ją świata, tego jak postrzegają ją inni, ale też jej emocjonalne zapiski w postaci pełnych melancholii wierszy, czy też "złotych myśli", które zapisywała na luźnych kartkach. Dzięki tym materiałom czytelnik wielokrotnie na wrażenie, że wchodzi w duszę Monroe, zagląda w głąb jej umysłu, poznaje jej lęki i niepokoje - jest to szczególnie odczuwalne podczas czytania jej notatek z sesji terapeutycznych, opisywanych snów, czy też listów do psychoterapeutów (między innymi do dr Margaret Hohenberg i dr Greensona), zwłaszcza jeśli brać pod uwagę jej spostrzeżenia na temat swojego kilkudniowego pobytu w szpitalu psychiatrycznym.  Tak samo w przypadku jej wierszy, które pokazują nam "inną Monroe" - tą wrażliwą, emocjonalną, która lubiła układać w wersy swoje głębokie przemyślenia egzystencjalne, często nadając im mroczne, depresyjne tło.
 
Jej luźne zapiski pokazują ją jako zwyczajną dziewczynę o różnych zainteresowaniach, która lubiła czasem coś upichcić w swojej kuchni - o czym świadczą zapisane w pośpiechu przepisy. Notatki i spostrzeżenia odkrywają jej mądrość i pokazują, że nie była głupią blondynką - jak wielokrotnie sądzono. Przeciwnie: wykazywała chęć ciągłego doskonalenia się i kształcenia, gdyż ciągle czuła potrzebę bycia lepszą w zawodzie aktorki.
 
Można przeczytać wiele biografii o tej aktorce, ale prawdopodobnie żadna z nich nie odzwierciedli tego, jaką osobą była Marilyn Monroe - tak naprawdę. Taką bez maski hollywoodzkiej gwiazdy. Dzięki zebranym materiałom, a także zamieszczonym fotografiom (które pokazują nam Marilyn siedzącą na kanapie z książką w ręku, a nie seksowną blondynkę, zmysłowo patrzącą w obiektyw aparatu), możemy poznać tą legendę kina od innej strony - tej ludzkiej, pełnej wrażliwości, chęci życia i spełniania się zawodowo, ale też cierpiącej i pogubionej.
 
Książkę polecam nie tylko miłośnikom aktorki, ale też każdemu, kto chciałby zobaczyć właśnie tą drugą, mniej znaną stronę Marilyn Monroe.

Data przeczytania14-05-2026 (od: 28-04-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3,5/5                      3/10                          3/5

środa, 13 maja 2026

Francuski kochanek

CYKL: "MARIAGE BY COMMAND" (TOM 3)


W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie", poznajemy Navarre Caziera - francuskiego przemysłowca Pewnego dnia przyłapuje on w swoim pokoju hotelowym dziewczynę, która usiłuje ukraść jego laptopa. Tą dziewczyną okazuje się być Tawny Baxter - pokojówka, która (za namową przyjaciółki Julie) zgodziła się zabrać jego laptop, aby skasować zdjęcia kompromitujące Julie. Gdy na jaw wychodzi podstęp, a Navarre zaczyna twierdzić, że Tawny chciała sprzedać prasie informacje na jego temat, dziewczyna zaczyna rozumieć, że padła ofiarą wielkiej nieuczciwości. Jest już jednak za późno na wyjaśnienia. Zamiast wydać ją policji Navarre postanawia wykorzystać tą sytuację - Tawny przez kilka dni ma udawać jego narzeczoną. Później oboje pójdą w swoją stronę. Ona nie straci pracy pokojówki, on w końcu zakończy plotki o jego rzekomym romansie.
Jak potoczą się losy bohaterów? Czy uda się uciszyć plotki? Co jeszcze się wydarzy? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Lynne Graham.
 
Co my tu mamy? Akcję osadzoną trochę w Londynie, a trochę w Paryżu;. Motywy fake dating i enemies to lovers, choć w przypadku tego drugiego - występuje on głównie w pierwszej połowie i jest mizerny. Ponadto, mamy dziewicę, która pod wpływem nagłego przypływu pożądania idzie do łóżka z praktycznie mało znanym jej facetem oraz owego faceta, który po uświadomieniu sobie, że kochał się bez zabezpieczenia dostaje ataku paniki i pokazuje prawdziwą twarz. Co na to Tawny? Cóż, zraniona acz wielce zakochana, nie widzi świata poza sowim francuskim kochankiem...
 
Historia przewidywana, schematyczna i naiwna jak większość tego typu opowiastek. Irytujący główny bohater i kolejna głupiutka gąska, której czytelnik nie przyklaskuje, a wręcz przeciwnie - woła: "uciekaj dziewczyno gdzie pieprz rośnie!". Odrobinę zaskoczenia na koniec nie ratuje sytuacji, czyniąc tą historię jeszcze bardziej pokręconą i nieprawdopodobną. Książki nie polecam.

Data przeczytania13-05-2026 (od: 8-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

niedziela, 10 maja 2026

Bad Mommy. Zła mama

W książce Tarryn Fisher poznajemy szczęśliwe małżeństwo ze Stanów Zjednoczonych - Dariusa Avery i jego piękną żonę Jolene. Razem wychowują małą Mercy Moon. Poza małżeństwem Avery'ch, poznajemy też niejaką Fig Coxbury. Dziewczyna nie miała w życiu łatwo. W przeszłości straciła dziecko, co mocno odcisnęło się na jej psychice. Pewnego dnia, Fig tak bardzo zafiksuje się na jednej myśli - widząc małą Mercy - że zacznie żyć w przekonaniu, iż dziewczynka jest wcieleniem jej nienarodzonego dziecka. Postanowi więc wprowadzić się blisko domu Avery'ch. Tak Jolene i Darius poznają trochę nieśmiałą i pogubioną, ale też bardzo miłą, sympatyczną Fig. Jolene staje się jej przyjaciółką. Ufa Fig do tego stopnia, że jest w stanie powierzyć jej opiekę nad małą Mercy, tym bardziej, że przecież Fig tak wspaniale opiekuje się jej córeczką...
Z czasem zaczyna dochodzić do pewnych niepokojących zdarzeń. Najpierw niewinnie: od kupowania tych samych ubrań, które nosi Jolene, farbowania włosów na ten sam kolor. Z czasem, przeradza się to w prawdziwą obsesję - od tych samych sprzętów i mebli w domu, nawet po... zdjęcia męża Jolene na Instagramie u Fig! O co tu chodzi? Dlaczego Fig tak się zachowuje? Czego ona chce od jej rodziny? Tego należy się dowiedzieć z lektury książki "Bad Mommy. Zła mama".

To moje pierwsze spotkanie z pisarskim stylem Tarryn Fisher, które okazało się być dobre, ale nic ponad to. Choć w opisie czytamy, że jest to thriller psychologiczny, to próżno szukać tu thrillera, czy kryminału. Psychologia? O tak! Jak najbardziej - mamy tu bardzo dużo psychologii postaci zwłaszcza jeśli chodzi o Dariusa i Fig. Dzięki tym bohaterom, ich cechom ich osobowości, postawie życiowej oraz wpływie na wydarzenia, to ta opowieść chwilami wzbudza lekki niepokój i konsternację. Jednakże, polemizowałabym przy określaniu tej książki jako thriller. Zaliczyłabym ją bardziej do literatury obyczajowej z elementami psychologicznymi.

Książka podzielona jest na trzy części: "Psychopatka", "Socjopata" i "Pisarka". W każdej z nich czytelnik może poznać tą historię opowiedzianą z trzech perspektyw. Autorka bardzo dobrze przedstawiła charaktery trójki głównych bohaterów, gdzie przynajmniej dwoje z nich to psychopatyczni, nieźle pokręceni mentalnie ludzie. Stach poznać tak moralnie zepsutych, toksycznych ludzi, którzy do tego stopnia mogą manipulować innymi...

Prawdopodobnie przez ukazanie tak pokopanych postaci, których najlepiej nie spotkać w prawdziwym życiu, "Bad Mommy. Zła mama" ma szansę zostać w mojej pamięci na dłużej. I choć to dobra książka, to jednak nie aż tak dobra, żeby polecać ją z czystym sercem każdemu. Bo nie każdemu przypadnie do gustu. Miłośnikom książek obyczajowych, psychologicznych - owszem, jak najbardziej polecam. Miłośnikom thrillerów psychologicznych też, z uwzględnieniem aby nie nastawiali się na krew, zabójstwa etc. Jednakże, jeśli ktoś liczy na historię, w której "dużo się dzieje", akcja pędzi jak Pendolino przez pół kraju, a "na końcu drogi tej" spotka się z jakimś większym wyjaśnieniem, to przykro mi - nie ten adres.

Książkę szybko się czyta, dzięki krótkim rozdziałom oraz, bądź co bądź, wciągającej historii. Tak, bo większość tej opowieści wciąga - zwłaszcza na początku - i sprawia, że chcemy dowiedzieć się co się dalej wydarzy. Raczej nie da się tu pokibicować żadnemu z bohaterów, ani zżyć z którymś z nich. Natomiast gdzieś w połowie można zauważyć, że gubi się główny wątek Mercy Moon, a bardziej skupiamy się na innych postaciach. Niemniej jednak, nie zniechęcam do lektury. Warto się zapoznać z tą historią, choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

Data przeczytania10-05-2026 (od: 6-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

piątek, 8 maja 2026

Kobieta w czerwieni

Tym razem "wzięłam na warsztat" książkę z harlequinowej serii "Gorący Romans", w której poznajemy pewną kobietę - tytułową "Kobietę w czerwieni". Główny męski bohater - Marcus Fallon - spotyka ową nieznajomą trzykrotnie w ciągu jednego dnia. Pierwszy raz w wykwintnej restauracji dla ludzi z wyższych sfer. Drugi raz podczas występu w operze, kiedy to zamieniają parę słów. Trzeci raz następuje w klubie, do którego poszedł na drinka. Za każdym razem kobieta miała na sobie sukienkę w jego ulubionym, czerwonym kolorze. Marcus uznaje te zrządzenia losu za przeznaczenie i postanawia poznać piękną nieznajomą... 
Czy uda mu się odkryć sekrety tajemniczej kobiety? Jakie to tajemnice? I co skrywa sam Marcus? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań, należy szukać w książce Elizabeth Bevarly.

Niezwykle rzadko mam jakiekolwiek większe oczekiwania sięgając po tego typu "romansowe opowiastki". Zazwyczaj z góry zakładam klapę. Przyznam jednak, że w przypadku tej książki miałam pewne oczekiwania. Jej opis brzmi tak tajemniczo, jak (przez ponad połowę książki) tajemnicza jest tytułowa "Kobieta w czerwieni". Autorka długo każe nam czekać na wyjaśnienie sytuacji głównej bohaterki. Jakie ma tajemnice? Dlaczego ta kobieta ma obawy, żeby podać swoje imię (już nawet nie wspominając o nazwisku)? Czego się boi? Kim właściwie jest? Czytelnik wraz z Marcusem Fallonem musi pomału odkrywać sekrety "Kobiety w czerwieni", będąc przy tym nie mniej zaintrygowanym, jak sam Marcus.
 
Autorka umiejętnie poprowadziła tą fabułę, pomału odkrywając przed czytelnikiem kolejne fakty i jednocześnie angażując w trzymające w napięciu wydarzeniaPrzyznam, że intrygował mnie wątek tajemnic Delli Hannan. Ciekawie czytało mi się te fragmenty, w których Marcus próbował prowadzić swoje małe śledztwo na temat pięknej nieznajomej.
 
Dobrze przedstawiono też emocje głównych bohaterów - zwłaszcza mając na uwadze lęki i obawy Delli oraz niepewność Marcusa.
Na plus również sceny erotyczne - zmysłowe, ale nie przeładowane wulgarnością. Ponadto, bohaterowie są rozważni w swoich działaniach: nie prowadzą głupich dialogów, czy też bezsensownych kłótni. Ich życie nie skupia się wyłącznie do budowania relacji, oraz przekomarzania się co do [przykładowo] dziewictwa partnerki, tudzież debatowania nad burzliwą przeszłością. Dzięki temu, czytelnik nie odnosi wrażenia, że ma do czynienia z kolejną głupawą opowiastką o niczym.

Nie... tym razem to nie jest zła książka. To jest dobry romans z wciągającą fabułą. Uważam nawet, że ta historia może być jedną z tych, które zapadną mi w pamięci na dłużej. Tym razem polecam ten tytuł tym, którzy lubią niedługie, lekkie romanse z tajemnicą w tle i pewną dozą sensacyjnej akcji, które czyta się szybko i z zainteresowaniem.

Data przeczytania8-05-2026 (od: 3-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

wtorek, 5 maja 2026

Życie na Manhattanie

W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie Extra", poznajemy Vincenzo Tomasiego - bajecznie bogatego właściciela banku i dyrektora generalnego w Tomasi Enterprises. Po śmierci brata przejmuje on opiekę nad jego osieroconymi dziećmi. Z czasem stwierdza, że potrzebuje opiekunki. Każe więc swojej asystentce zrobić listę potencjalnych kandydatek, które będą spełniały jego specjalne warunki. Wszystko miało być tajemnicą w firmie, jednakże o tej ofercie dowiaduje się jedna z pracownic banku - Audrey Miller. Kobieta akurat pilnie potrzebuje pieniędzy, a Vincenzo oferuje za tą posadę spore wynagrodzenie. Zgłasza więc ona swoją kandydaturę, podając przy tym, że kocha dzieci i zna się na nich jak mało kto. Audrey nie wie jednak, że jednym z wymagań w tej ofercie jest... pozostanie żoną Vincenza!
O tym, czy Audrey przyjmie propozycję szefa oraz jak potoczą się losy bohaterów, należy się dowiedzieć z lektury ksiażki Lucy Monroe.
 
Fabuła jest schematyczna i przewidywalna - jak zresztą każdy z tych romansideł, w których ona ma zostać żoną i oboje mają czerpać z tego korzyści. To, co lekko zdumiewa na samym początku, to rozmowa kwalifikacyjna, którą Vincenzo prowadzi z Audrey. I pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego - wszak z założenia miał to być "casting na opiekunkę" - gdyby nie zachowanie samej Audrey. Autorka przedstawiła ją jako odważną, pewną siebie kobietę. Ja jednak odebrałam tą postać jako zarozumiałą babę, która uparła się na tą posadę i idzie "po trupach do celu". Ma się za nie wiadomo jaką ekspertkę od dzieci i zaczyna się strasznie wymądrzać (także w innych aspektach życia), co w pewnym momencie zauważa sam Vincenzo. Nie da się jej polubić. Mamy tu trochę motyw enemies to lovers, który jest najbardziej widoczny w czasie słownych przepychanek między Vincenzo, a Audrey. Celowo nazywam to "przepychankami", bo o ile normalne przekomarzania byłyby znośne, tak tutaj jest to denerwujące.
 
Pomijając irytującą główną bohaterkę oraz niektóre opisy miłosnych uniesień, to romans ten nie jest tragiczny. Nie jest też dobry. Raczej jest to mocno przeciętne romansidło, które ujdzie w tłumie innych tego typu opowiastek. Do przeczytania na raz.

Data przeczytania5-05-2026 (od: 2-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5


"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty