CYKL: "CMENTARZE OSOBLIWOŚCI" (TOM 1)
Maxymilian Opoka jest kurierem klanu i głównym bohaterem książki Pauliny Hendel. Na
co dzień przebywa w Szantach w Żaropolu trudniąc się sprzedażą łez. Jest poróżniony z niejakim
Diogenesem i musi uciekać. Właśnie zamierza się spakować i najzwyczajniej w
świecie zwiać, kiedy nagle spotyka notariusza, który oznajmia mu, że odziedziczył on spadek w postaci "Lawendowego Dworku" po niejakim Muertonie. Max jest bardzo zdziwiony, gdyż kompletnie nie zna darczyńcy. Okazuje się jednak, że ów "Lawendowy Dworek" znajduje się w miejscu, do którego trzeba pojechać kilkaset kilometrów od Szantów. Jak nie brać takiej okazji, tym bardziej, że i tak miał zamiar zniknąć? Max jest przekonany, że szybko spienięży spadek. Niewiele myśląc - ku zdumieniu notariusza - błyskawicznie podejmuje decyzję o wyjeździe.
Jak potoczą się losy Maxymiliana? Czy uda mu się sprzedać "Lawendowy Dworek"? Co zastanie po przyjeździe na miejsce? Jakie przeżyje przygody? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań, należy szukać w pierwszym tomie cyklu "Cmentarze osobliwości".
Książka Pauliny Hendel jest na swój sposób osobliwa. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli jedynie tego, z czym będzie musiał się mierzyć główny bohater. Jest napisana z humorem, co jest dodatkowym plusem dla opowieści. Dialogi bohaterów, ich przekomarzania z sarkastycznym zacięciem - to główny "punkt programu", bez którego ta historia straciłaby na wartości.
Ponadto, jak na książkę z okładką pasującą bardziej do młodzieżówki, to jest ona dość odważnie napisana. Zauważyłam, że zdarzają się tutaj wulgaryzmy, co raczej nie jest spotykane w książkach młodzieżowych, a to skłania mnie do stwierdzenia, iż "Cmentarz osobliwości" powinien być kierowany do trochę starszej młodzieży.
Poza głównym, interesującym wątkiem, mamy tutaj mocny punkt w osobie głównego bohatera. Max jest irytującym dupkiem, którego ciężko polubić już od pierwszych stron. Być może właśnie przez to ciężko czytało mi się pierwsze sto pięćdziesiąt/dwieście stron. Początkowo historia mocno się dłużyła, nie mogłam "wgryźć się w temat", a ciężki charakter Maxa nijak nie ułatwiał mi tej lektury. Cóż tutaj ukrywać? Ten facet to po prostu nieznośny, irytujący, gburowaty cwaniaczek, który kombinuje jak może, żeby wyjść gładko z kłopotów. A pakuje się w te kłopoty niejednokrotnie...
Wszystko się jednak zmienia po przyjeździe Maxa do "Lawendowego Dworku". Wtedy też zaczęłam gościowi nawet nieco współczuć, a z czasem kibicować. Sama historia zrobiła się jeszcze ciekawsza i bardziej dynamiczna. Doszło więcej postaci o zróżnicowanych, wyrazistych charakterach: między innymi nieufna kucharka Alma, delikatna, wrażliwa Irys, gburowaty zarządca Roch, Aster, Alma czy też ekscentryczna malarka Dalia. Fabuła zaczęła obfitować w zaskakujące, ciekawe wydarzenia oraz pełne ironii dialogi.
Nie mogę jednak zdradzić zbyt wielu szczegółów, gdyż zniszczyłabym radość z czytania. To, co mogę powiedzieć, to fakt, iż "Cmentarz osobliwości" jest dobrą powieścią z gatunku fantasy, pełną magii, przedziwnych wydarzeń, jeszcze dziwniejszych postaci, chwilami potrafi trochę zaskoczyć, bardziej wrażliwych czytelników może nawet trochę wzruszyć. Książkę polecam. Sama na pewno sięgnę w przyszłości po jej kontynuację, bo jestem ciekawa dalszych wydarzeń.
Data przeczytania: 4-10-2026 (od: 13-10-2025)
LC Goodreads nakanapie.pl booklikes.com
6/10 3/5 3/10 3/5