poniedziałek, 11 maja 2026

Bad Mommy. Zła mama

W książce Tarryn Fisher poznajemy szczęśliwe małżeństwo ze Stanów Zjednoczonych - Dariusa Avery i jego piękną żonę Jolene. Razem wychowują małą Mercy Moon. Poza małżeństwem Avery'ch, poznajemy też niejaką Fig Coxbury. Dziewczyna nie miała w życiu łatwo. W przeszłości straciła dziecko, co mocno odcisnęło się na jej psychice. Pewnego dnia, Fig tak bardzo zafiksuje się na jednej myśli - widząc małą Mercy - że zacznie żyć w przekonaniu, iż dziewczynka jest wcieleniem jej nienarodzonego dziecka. Postanowi więc wprowadzić się blisko domu Avery'ch. Tak Jolene i Darius poznają trochę nieśmiałą i pogubioną, ale też bardzo miłą, sympatyczną Fig. Jolene staje się jej przyjaciółką. Ufa Fig do tego stopnia, że jest w stanie powierzyć jej opiekę nad małą Mercy, tym bardziej, że przecież Fig tak wspaniale opiekuje się jej córeczką...
Z czasem zaczyna dochodzić do pewnych niepokojących zdarzeń. Najpierw niewinnie: od kupowania tych samych ubrań, które nosi Jolene, farbowania włosów na ten sam kolor. Z czasem, przeradza się to w prawdziwą obsesję - od tych samych sprzętów i mebli w domu, nawet po... zdjęcia męża Jolene na Instagramie u Fig! O co tu chodzi? Dlaczego Fig tak się zachowuje? Czego ona chce od jej rodziny? Tego należy się dowiedzieć z lektury książki "Bad Mommy. Zła mama".

To moje pierwsze spotkanie z pisarskim stylem Tarryn Fisher, które okazało się być dobre, ale nic ponad to. Choć w opisie czytamy, że jest to thriller psychologiczny, to próżno szukać tu thrillera, czy kryminału. Psychologia? O tak! Jak najbardziej - mamy tu bardzo dużo psychologii postaci zwłaszcza jeśli chodzi o Dariusa i Fig. Dzięki tym bohaterom, ich cechom ich osobowości, postawie życiowej oraz wpływie na wydarzenia, to ta opowieść chwilami wzbudza lekki niepokój i konsternację. Jednakże, polemizowałabym przy określaniu tej książki jako thriller. Zaliczyłabym ją bardziej do literatury obyczajowej z elementami psychologicznymi.

Książka podzielona jest na trzy części: "Psychopatka", "Socjopata" i "Pisarka". W każdej z nich czytelnik może poznać tą historię opowiedzianą z trzech perspektyw. Autorka bardzo dobrze przedstawiła charaktery trójki głównych bohaterów, gdzie przynajmniej dwoje z nich to psychopatyczni, nieźle pokręceni mentalnie ludzie. Stach poznać tak moralnie zepsutych, toksycznych ludzi, którzy do tego stopnia mogą manipulować innymi...

Prawdopodobnie przez ukazanie tak pokopanych postaci, których najlepiej nie spotkać w prawdziwym życiu, "Bad Mommy. Zła mama" ma szansę zostać w mojej pamięci na dłużej. I choć to dobra książka, to jednak nie aż tak dobra, żeby polecać ją z czystym sercem każdemu. Bo nie każdemu przypadnie do gustu. Miłośnikom książek obyczajowych, psychologicznych - owszem, jak najbardziej polecam. Miłośnikom thrillerów psychologicznych też, z uwzględnieniem aby nie nastawiali się na krew, zabójstwa etc. Jednakże, jeśli ktoś liczy na historię, w której "dużo się dzieje", akcja pędzi jak Pendolino przez pół kraju, a "na końcu drogi tej" spotka się z jakimś większym wyjaśnieniem, to przykro mi - nie ten adres.

Książkę szybko się czyta, dzięki krótkim rozdziałom oraz, bądź co bądź, wciągającej historii. Tak, bo większość tej opowieści wciąga - zwłaszcza na początku - i sprawia, że chcemy dowiedzieć się co się dalej wydarzy. Raczej nie da się tu pokibicować żadnemu z bohaterów, ani zżyć z którymś z nich. Natomiast gdzieś w połowie można zauważyć, że gubi się główny wątek Mercy Moon, a bardziej skupiamy się na innych postaciach. Niemniej jednak, nie zniechęcam do lektury. Warto się zapoznać z tą historią, choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

Data przeczytania10-05-2026 (od: 6-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty