wtorek, 14 lipca 2026

Miłość ma smak halloumi

W książce poznajemy Freyę. Kobieta pracuje w podrzędnej restauracji Taste of the Mediterranean. Gotowanie i pieczenie to jej prawdziwe hobby. Pewnego dnia, kiedy jej sernik zostaje wciągnięty do menu jako sztandarowa potrawa, ale nie jej autorstwa, a jej kolegi - Freya czuje się bardzo niedoceniona przez szefa. Jakby tego było mało - nie może się nawet pożalić własnemu chłopakowi. Kiedy zderza się z niezrozumieniem z jego strony, postanawia go rzucić w diabły i wyrusza na kulinarny konkurs "Złotej Łyżki", do którego zgłosiła się już wcześniej. Wygrana w tym konkursie staje się dla niej priorytetem. W tym celu wyjeżdża na Cypr. Słońce, plaża, śródziemnomorskie potrawy i... mężczyźni! Wszystko fajnie, ale akurat mężczyzn Freya najmniej potrzebowała!
Jak będzie wyglądała przygoda Frei? Czym stanie się dla niej cypryjska wyspa? I czy zwycięży w wymarzonym konkursie życia? Tego należy się dowiedzieć z lektury książki. 
 
Książka Ginger Jones wygląda bardzo niewinnie. Na okładce plaża, morze i dziewczyna wylegująca się na ręczniku pośród różnych potraw - wszystko wskazuje na lekką lekturę na lato, a kiedy dodać do tego jeszcze halloumi i Cypr, to brzmi to jak wakacje z książką w śródziemnomorskim klimacie. Do tego szumne hasło: "najgorętszy romans tego lata". No. no, no...
Jasne, wszystko to mamy: jest plaża, słońce, szum morza i gotowanie (bardzo dużo gotowania), ale... tego romansu nie ma. Niby nasza Freya coś tam, z kimś tam [kręci], ale ogólnie rzecz biorąc ten "romans" jest letni jak wychłodzone cypryjskie danie, a nie "najgorętszy", jak napisano na okładce.
 
Do tego dochodzi naiwna, infantylna, a niekiedy też bezdennie głupia Freya. Ilość absurdalnych scen z jej udziałem jest zatrważająca. Nie lepsza jest jej przyjaciółka Khady (ach, te dialogi jak u nastolatek rodem z USA College). Natomiast niejaki Andre [what the hell - kim jest Andre?], czyli typ, który pod koniec ksiażki pojawia się znikąd odgrywając kluczową rolę w całej książce, to kolejny przykład tego, jak jeszcze bardziej pogrążyć powieść obniżając książce loty.
 
Żeby nie było tak źle są też plusy - śródziemnomorski klimat, wątek rywalizacji, niektóre urocze fragmenty z Xanthosem (głównie w ostatnich rozdziałach książki). Nie znoszę kulinarnych opisów w powieściach. Tutaj od początku wiedziałam na co się piszę, więc nie mogę narzekać. Kulinarna opisy w tej książce, choć mnie nużyły, to jednak nie są źle napisane, więc jeśli ktoś lubi takie opisy w książkach, to nie będzie zawiedziony.
 
Nie, to nie jest gorący romans. Bywa, że więcej chemii jest między bohaterami głupawych, kiepskich harlequinów, aniżeli w tej książce. Tutaj mamy do czynienia z bardzo słabym harlequinem dla nastolatek, pełną absurdalnych scen i głupich dialogów. (Nie)romansem, osadzonym w śródziemnomorskim klimacie, z wplecionymi różnymi wątkami - zaczętymi, acz nie dokończonymi w przypadku niektórych. Książka słaba i gdyby nie to, że szanuję ją za klimat i kulinaria (za, którymi wszak nie przepadam), to pewnie moja ocena byłaby niższa.

Data przeczytania: 14-06-2026 (od: 18-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1,5/5                      3/10                          1,5/5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty