wtorek, 16 czerwca 2026

Kto zabił mamusię?

Pewnego dnia Małgonia dowiaduje się o śmierci swojej byłej teściowej. Zagadka jej śmierci jest dziwna i ekscytująca, tym bardziej, gdy Małgonia dowiaduje się, że denatka zostawiła dla niej list ze wskazówkami dotyczącymi nie tylko jej tajemniczej śmierci, ale też zagadkowego morderstwa sprzed lat. Małgorzata Starosta, wraz z obecną teściową Małgorzatą Starostą (seniorką), niezawodną, zwariowaną przyjaciółką Barbarą (dla znajomych Barbs) oraz z pomocą podkomisarza Bączka, wezmą sobie za cel rozwikłać obie tajemnicze śmierci.
 
Typowa komedia kryminalna, napisana lekkim piórem, pełna zabawnych sytuacji oraz śmiesznych dialogów. Komedia omyłek z dobrze zapowiadającą się fabułą. Tylko "dobrze zapowiadającą", gdyż po pierwsze: można było domyślić się niektórych rzeczy, więc niewiele mnie tutaj zaskoczyło; po drugie: kilka ostatnich rozdziałów przed końcem wydały się być nieco chaotyczne, a to z kolei sprawiało, że zaczynałam wypatrywać końca tej opowieści.
 
Oba te fakty nie przeszkadzają w czytaniu, bo jest to komedia kryminalna i - jak wiadomo - ten gatunek rządzi się swoimi prawami. Dlatego też nie musiała to być doskonała książka, żeby dobrze się bawić podczas lektury. Z pewnością broni się ona dobrym humorem. Fabularnie czuję delikatny niedosyt. Tym bardziej, że jeśli brać pod uwagę umiejętność tworzenia zabawnych, a przy tym ciekawych i wciągających historii, to Panią Małgorzatę Starostę zdecydowanie stać na więcej.

Data przeczytania: 16-06-2026 (od: 30-05-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10           2,5/5                     5/10                         2,5/5

4 komentarze:

  1. Kilka lat temu sięgałam po komedie kryminalne i nawet mi się podobały. Możliwe, że i po tę książkę sięgnę, jak mnie najdzie ochota na przeczytanie czegoś z tego gatunku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że jeszcze nie miałam okazji czytać jej książek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią bym sięgnęła na poprawę humoru 😊

    OdpowiedzUsuń

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty