wtorek, 30 czerwca 2026

Podsumowanie czerwca

🍒 W czerwcu ukończyłam tylko cztery książki, z których jedynie jedna okazała się być niezła, a pozostałe trzy to marne romansidła.

Miesiąc rozpoczęłam od lektury mało wciągającego romansu "Tajemnica hiszpańskiej winnicy", autorstwa Trish Morey, która choć nie była tragiczna, to jej lektura ciągnęła się bardzo długo, bo aż trzy tygodnie. Zważywszy na to, iż ta książka nie jest długa, to bardzo słabo.

W połowie miesiąca przeczytałam kolejny kiepski harlequinowy romans Lynne Graham zatytułowany "Jesteś moim cudem". Było to harlequinowe romansidło, równe poziomem tej poprzedniej książki. Jedyną różnicą jest fakt, iż tą znaczenie szybciej przeczytałam.

"Kto zabił mamusię?" Małgorzaty Starosty, to komedia kryminalna, która miała fajny początek i zwiastowała naprawdę udaną lekturę. Jednak im bliżej końca książki, tym bardziej oczekiwałam jakichś większych wydarzeń. Tymczasem, po połowie książki, odnosi się wrażenie, jakby bohaterowie kręcili się w miejscu. Wszystko wyjaśniło się w dwóch ostatnich rozdziałach, a ja pozostałam z poczuciem niedosytu. Jeśli brać pod uwagę rozrywkę i humor - było w porządku, ale nie aż tak dobrze, żeby śmiać się do rozpuku.

"Miłość wbrew zasadom" autorstwa Lucy King to trzecie ukończone w tym miesiącu harlequinowe romansidło, które choć było nieco lepsze od dwóch poprzednich, to trochę rozczarowało. Przez pierwszą połowę zapowiadał się nieźle. Wszystko popsuło się wraz ze zwiększająca się moją irytacją spowodowaną zachowaniem głównego bohtera. 

Wraz z końcem czerwca nadszedł czas na zestawienie kolejnej szóstki książek do przeczytania na ten rok. Zapraszam więc do zapoznania się z drugim w tym roku TBR-em na miesiące lipiec-grudzień 2026 🌳


Czerwiec w liczbach:

Przeczytanych książek: 4
Łączna liczba stron czytanych książek: 784
Komedia kryminalna: 1
Literatura obyczajowa/Romans: 3



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty