Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystopia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dystopia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2026

Klara I słońce

W książce "Klara i Słońce" Kazuo Ishiguro snuje opowieść z punktu widzenia robotów, nazywanych SP - Sztucznymi Przyjaciółmi. Stoją one na wystawie sklepowej, pobierają energię słoneczną i obserwują otaczający ich świat, często nie rozumiejąc jego funkcjonowania oraz ludzi, którzy po nim stąpają. Roboty, wśród których jest też tytułowa Klara oraz jej koleżanka Rosa, obserwują osoby, które zaglądają przez szybę wystawową do sklepu - głównie dzieci. To właśnie one są potencjalnymi klientami. Nabywane przez ich rodziców maszyny, mają za zadanie pomoc ich dzieciom w codziennym życiu.
Klara jest wprawdzie SP starszej generacji, jednak posiada niezwykłe umiejętności poznawcze, odznaczając się przy tym bardzo dobrze opanowaną umiejętnością uczenia się i zapamiętywania. Bardzo chciałaby być kupiona przez któreś dziecko, aby móc mu towarzyszyć w codzienności. Pewnego dnia, jej marzenie się spełnia. Zostaje kupiona przez nastolatkę. Rodzina dziewczynki skrywa pewien sekret...
 
Ta z pozoru trudna intelektualnie powieść z gatunku science-fiction ma prostą, w miarę przystępną narrację w postaci Klary, co znacznie ułatwia odbiór tej ksiażki. Klara obserwuje świat z dużą uważnością, a jej sposób postrzegania rzeczywistości - bardzo fragmentaryczny, a zarazem przenikliwy w analizie swoich spostrzeżeń - pozwala czytelnikowi dostrzec istotne rzeczy, które jednak mogą na co dzień umykać. Pod tą prostą narracją Autor subtelnie zaznaczył (między wierszami) parę głębszych rozważań nad życiem oraz zadał pytania o jedne z najważniejszych aspektów ludzkiej egzystencji, jak chociażby: czym tak naprawdę jest przyjaźń, miłość i zaufanie? Czym jest człowieczeństwo? Czy te aspekty życia wynikają z naszych biologicznych uwarunkowań, zdolności do przeżywania emocji, czy może z relacji, które budujemy z innymi? Czy do ich odczuwania potrzebny jest nam drugi człowiek, czy można zastąpić go inteligentną maszyną? Czy śmierć jest końcem, czy początkiem? Czym jest poświęcenie dla drugiej istoty? Czym jest nadzieja i czy jest sens pielęgnować ją w sobie za wszelką cenę? I w końcu: co tak naprawdę świadczy o wyjątkowości człowieka?
 
Historia SP Klary dotyka aktualnego w obecnych czasach tematu dotyczącego roli sztucznej inteligencji w życiu człowieka. W świecie przedstawionym przez Ishiguro technologia nie jest jedynie narzędziem, bowiem staje się integralnym elementem relacji międzyludzkich. Sztuczni Przyjaciele pełnią tutaj funkcję substytutu obecności drugiego człowieka, co rodzi szereg pytań natury etycznej. Klara, choć jest maszyną, wykazuje zdolność do głębokiego przywiązania, a nawet gotowości do ofiary. W trakcie lektury, nie sposób, nie zadać pytania o to, czy sztuczna inteligencja może posiadać duszę? Czy jest zdolna do odczuwania empatii? Czy relacja z maszyną może zastąpić autentyczną więź? A może jest jedynie jej uproszczoną imitacją, która – choć na swój sposób jest funkcjonalna – to jednak pozbawiona głębi i nieprzewidywalności - tak właściwym ludzkim relacjom? W tej powieści miłość przejawia się w trosce o drugą istotę, poświęceniu oraz lojalności. Niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że więcej tych ludzkich odczuć znajdziemy u Klary, niż u samych ludzi.
 
W swojej książce Ishiguro nie moralizuje, lecz raczej zmusza do refleksji nad konsekwencjami naszych wyborów. W świecie, w którym technologia coraz bardziej towarzyszy naszej codzienności, łatwo ulec pokusie zastąpienia trudnych, wymagających relacji międzyludzkich czymś bardziej przewidywalnym i „bezpiecznym”. W tej historii, sama kilkukrotnie zastanawiałam się nad tym, do czego w przyszłości może prowadzić postęp technologiczny? Gdzie jest granica między tym, co jeszcze jest zwykłą technologią, a tym, co zaczyna za bardzo ingerować w nasze życie? Świat przedstawiony przez Ishiguro, choć jest fikcją literacką, to patrząc na współczesne czasy, postęp technologiczny i coraz bardziej powszechną obecność AI, nie trudno odnieść wrażenia, że nie jest to aż tak bardzo odległy świat od naszego. Zatem, czy w przyszłości będziemy żyć wśród maszyn, zachowujących się jak ludzie i do złudzenia podobnych do człowieka "z krwi i kości"? Czy jest możliwa przyjaźń między człowiekiem, a maszyną? Czy i na ile jest to bezpieczne?
 
Kwestie moralne związane z postępem technologicznym są tutaj istotnym, wyraźnie zaznaczonym aspektem.  W swojej powieści, Autor zarysował taką rzeczywistość, w której wszelkie decyzje dotyczące ulepszania ludzi z wykorzystaniem do tego celu sztucznej inteligencji, mogą mieć dalekosiężne konsekwencje w przyszłości. Tytułowe Słońce (wraz z jego składnikami odżywczymi) jest tutaj jednym z nielicznych elementów kojarzących się z tym, co naturalne. Właśnie motyw słońca mającego leczniczą moc w korelacji z Klarą gotową do pomocy za wszelką cenę, to główny i najbardziej intrygujący motyw w tej powieści. Bardzo podobało mi się porównanie świata do jednego wielkiego domu, a kolejnych budynków i przestrzeni do pomieszczeń i pokoi, w którym można przebywać.
 
Książka podzielona jest na sześć części, z czego druga, trzecia i czwarta są najdłuższe i najbogatsze w wydarzenia. Mamy więc intrygujący początek i ciekawą pierwszą połowę książki. Dalej fabuła trochę zwalnia tempo. Dwie ostatnie części stanowią zakończenie, które może powodować uczucie niedosytu, ale też skłaniać do refleksji.

„Klara i słońce” to dobra książka, ale też wymagająca, w której Autor zmusza czytelnika do uruchomienia abstrakcyjnego myślenia. Nie daje łatwych odpowiedzi, ale pozostawia czytelnika z potrzebą dalszej refleksji oraz szerszych rozważań nad naturą uczuć, emocji; nad istotą człowieczeństwa i zastanowienia się nad tym gdzie leży granica ingerencji człowieka w naturę. Z pewnością jest to wymagająca literatura. Znajdzie zwolenników szczególnie wśród tych czytelników, którzy lubią powieści z gatunku science-fiction oraz poszukują w książkach nie tylko rozrywki, ale też szerszego spojrzenia na opowiedzianą historię, a przy tym przestrzeni do zadawania głębszych pytań o sens i istotę bycia człowiekiem.

Data przeczytania: 26-04-2026 (od: 1-04-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

poniedziałek, 10 marca 2025

Pieśń prorocza

Lekturą do przeczytania na jeden z Klubów Książki okazała się być "Pieśń prorocza", o której istnieniu nic wcześniej nie wiedziałam.
 
W powieści mamy z jednej strony polityczne zawirowania w Irlandii, aresztowania obywateli za poglądy. Mamy tu obecny wśród bohaterów strach, lęk o przyszłość, o bliskich, niepewność jutra, bezsilność. Tutaj powieść skupia się na kobiecie, której głównym problemem jest aresztowanie męża i związane z tym troski, a także niepewna sytuacja syna, zmuszonego do ukrywana się. Z drugiej perspektywy mamy między innymi wątek starszego mężczyzny z Alzheimerem, który z racji choroby ma swój świat, wobec tego aktualne wydarzenia są jakby poza nim; rodzinne spotkania, które tylko z pozoru wyglądają, jakby życie Eilish i jej dzieci nadal biegło normalnym torem. Reżim i związane z nim trudności, a przy tym wszystkim duszną atmosferę, co nadaje powieści charakterystycznego klimatu strachu. W połączeniu z bezsilnością i niepewnością bohaterów o przyszłość - efekt bywa piorunujący.
 
Skoro tak, to dlaczego ostatecznie oceniam ją tylko jako "dobrą"?  Książka napisana jest w bardzo opisowym stylu, co akurat uważam za olbrzymi plus. Z pewnością sposób, w jaki Autor przekazuje emocje bohaterów, plastyczne opisy tego, co aktualnie czują postacie oraz jak te emocje oddziałują na ich zachowanie to spory atut tej powieści. Pierwszym minusem jest zastosowanie dialogów w tekście. Bez pauz, jak to zazwyczaj bywa. Przypomina to trochę tekst bez zredagowania, zlepek szybkich myśli, wyrzucanych niczym z karabinka maszynowego. Dostrzegam tu zamysł, jakim Autor się kierował. Poniekąd, dzięki takiemu "wodolejstwu" możemy chwilami czuć się tak, jakbyśmy podsłuchiwali i podglądali bohaterów, a dialogi między nimi to zlepki urywanych, czasami niechlujnie padających zdań z życia codziennego, wplatane w ważniejsze wydarzenia. Jednak taki zabieg może szybko zmęczyć. Ciężko się do tego przyzwyczaić. Jest to możliwe, jednak łatwo można się wybić z tego rytmu. Uważam, że jest to druzgoczące dla tego tytułu, gdyż "Pieśń prorocza" z pewnością zasługuje co najmniej na ocenę bardzo dobrą. Niestety, strona narracyjna książki często psuje dobre wrażenie. Często, gdy dochodziło do dialogów, mimo dużego skupienia, wybijałam się z rytmu, nie raz z całego wątku, co kazało wracać parę zdań wstecz. To też wyjaśnia, dlaczego niemal miesiąc zajęło mi przeczytanie książki, która liczy sobie mniej niż trzysta stron...
 
Ponadto, Autor nie ułatwił czytelnikowi zadania, wplatając w tę historię szczegółowe wątki z życia głównej bohaterki, które nie zawsze były interesujące. I to mój drugi zarzut. Mam na myśli te opisy, które po prostu nudziły, nie wnosząc przy tym wiele do fabuły. Prawdopodobnie, bez tych fragmentów, treść wiele by nie straciła. I tak oto mamy intrygujący, mocny początek, środek bogaty w sinusoidę: od interesujących zdarzeń, po te totalnie nudne, po których następowały wydarzenia wbijające czytelnika w fotel. I tak w kółko aż do równie mocnej końcówki książki. Ta huśtawka, w połączeniu z dialogami zlanymi z tekstem, niestety bardzo męczyła podczas czytania. Niestety, gdyż odbiło się to na mojej ogólnej ocenie. Za ten ładunek emocjonalny [którym tak się tutaj zauroczyłam], który niosą ze sobą opisy wydarzeń oraz przeżyć bohaterów, powoduje, że książka chwilami zasługuje wręcz na miano rewelacyjnej, a już całą pewnością bardzo dobrej prozy. Wielka szkoda, że efekt popsuł mi sam Autor stosując taką, a nie inną formę przedstawienia tej historii.
 
Dlatego, jeśli ktoś miałby chęć sięgnięcia po tą, bądź co bądź, bardzo dobrą książkę, ostrzegam, że prowadzona narracja może powodować spore utrudnienie podczas lektury. Tym bardziej, że już sam temat książki nie należy do najłatwiejszych. Problemy poruszane przez bohaterów oraz wydarzenia, z którymi się mierzą są trudne i wymagają skupienia. Dialogi, które "ciągną się po sobie akapitami" nie ułatwiają tego skupienia. Nie odradzam, wręcz przeciwnie: uważam, iż warto zaznajomić się z tym tytułem. Jest to kawał dobrej literatury, z rodzaju tych, które zapadają w pamięci na dłużej. Trzeba jednak liczyć się ze sporym utrudnieniem, z którym warto się zmierzyć dla poznania losów Eilish i jej rodziny.

Data przeczytania: 10-03-2025 (od: 13-02-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

środa, 25 grudnia 2024

Ja, która nie poznałam mężczyzn

O istnieniu tej książki długo bym jeszcze nie wiedziała, gdyby nie pozytywna recenzja Rafała Hetmana, a to co on poleca, zazwyczaj jest wielkie! Toteż niezmiernie ucieszyłam się kiedy okazało się, że to właśnie ten tytuł, będzie kolejną lekturą na naszym Klubie Książki "American Club Corner".

Ta niedługa historia przedstawia losy czterdziestu kobiet, będących w różnym wieku, które żyją uwięzione za kratami, w klatce mieszczącej się w jednym pomieszczeniu. Pilnują ich strażnicy, którzy nie wydają im żadnych rozkazów słownie, w zamian stosując kary za przewinienia, przy pomocy bata. Cóż takiego można przewinić? Na przykład głośniejsze rozmowy, albo coś jeszcze gorszego: dotknięcie innej kobiety, choćby palcem. Dlatego wszystkie uwięzione osoby zachowują się wobec siebie bardzo powściągliwie. Wśród uwięzionych kobiet jest też mała dziewczynka. Różni się od pozostałych nie tylko tym, że jest najmłodsza, ale też tym, iż jako jedyna nie zna świata sprzed uwięzienia. Nie wie jak wyglądał, jak funkcjonowali ludzie, nie zna wielu przedmiotów ani sytuacji, które są tak bardzo oczywiste dla pozostałych kobiet. I dla nas - czytelników.

Właśnie dlatego wspominam o tym, gdyż w trakcie lektury tej książki uświadomiłam sobie między innymi to, że czytelnik może podczas lektury postawić się w roli zarówno głównej bohaterki - zagubionej istoty, poznającej świat, jak i w rolę tych, kto ten świat zna i jednocześnie obserwować niewiedzę dziewczynki. Jest to najbardziej widoczne pod koniec książki.

Celowo nie opisuję dalszego ciągu wydarzeń, dotyczących losów kobiet w więzieniu, gdyż zdradziłabym zbyt wiele z fabuły. To trzeba po prostu przeczytać. A jest co czytać, mimo że książka ma niespełna sto dziewięćdziesiąt stron. "Ja, która nie poznałam mężczyzn" to niewątpliwie wciągająca lektura, która niestety nie jest podzielona na rozdziały, więc musiałam robić sobie przerwy co jakiś czas. Brak podziału na konkretne rozdziały może być swego rodzaju trudnością, zwłaszcza dla tych czytelników, którzy też tego nie lubią.
Rekompensatą za tą niedogodność jest jednak ciekawa treść tej książki - z pewnością innej, niż wszystkie. Tajemniczy świat i rządzące nim prawa stopniowo odkrywane przez niewielką społeczność kobiet. Kobiet samotnych, nie widzących celu w życiu, odczłowieczonych, poszukujących sensu własnej egzystencji. To, na co szczególnie zwróciłam uwagę, i co przesądziło o końcowej ocenie, to kilkadziesiąt ostatnich stron, różniących się od reszty, gdzie poza tym, co już czytelnik poznał, mamy też zadumę nie tylko nad losem, egzystencją i sensem istnienia, ale także wiarą oraz podważanie istnienia jakiejkolwiek siły wyższej.

Dla kogo jest ta książka? Myślę, że spodoba się większości czytelników, nawet jeśli ktoś nie przepada za fantastyką, gdyż tak po prawdzie: więcej tu literatury pięknej, niż stricte fantastyki. Miłośnicy dystopii odnajdą tu swój ulubiony świat. Również ci, którzy lubią rozważania ocierające się o zadumę nad życiem i śmiercią oraz filozofię człowieczeństwa, mogą być zadowoleni z lektury.

Sama, mimo iż przez większą część książki uważałam ją za jedynie dobrą lekturę, teraz po jej ukończeniu stwierdzam, że to bardzo wartościowa książka, która zasługuje na to, by określić ją mianem bardzo dobrej.

Data przeczytania25-12-2024 (od: 9-12-2024)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10           3,5/5                     7/10                          3,5/5

niedziela, 7 lipca 2024

Cały ten czas

Pierwszy rozdział "Całego tego czasu" nie zwiastował, dobrej lektury do tego stopnia, że gdy uświadomiłam sobie że to chyba pierwsza powieść zlokalizowana w dystopijnym świecie, którą czytam oraz temat Przedczasu i tym podobnych "zabaw z czasem", nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że może jednak nie jest to książka dla mnie. Wszystko jednak zmieniło się z chwilą gdy główna bohaterka odnajduje tajemniczą kopertę. Właśnie ta tajemnica i chęć odkrycia prawdy razem z Mar sprawia, że chcemy czytać rozdział za rozdziałem.
Do czasu jednak. Powieść przed połową zwalnia wraz z rozpoczęciem podróży Mar i jej nowego kolegi, później znów przyspiesza po tym jak oboje trafiają w pewne tajemnicze miejsce. Od tego momentu robi się coraz bardziej intrygująco. Jednak czy to dobrze, biorąc pod uwagę, że jest prawie połowa książki...?

Trzeba przyznać,  że Autorka - bądź co bądź bardzo młoda osoba, w czasie gdy pisała tę książkę - stworzyła intrygujący świat dystopii. Młodego, ciekawego świata Artela i jego tajemniczego, trochę zwariowanego ojca, rezolutną kobiecą postać Mar, oraz szereg interesujących postaci, które Artel i Mar spotykają na swojej drodze (jak między innymi Dariusa, tajemniczego Gadolina, Antymona, Fabiana, czy też Arlettę). Aż chciałoby się powiedzieć: czego tu nie ma? Mamy tajemniczy Instytut, naukowców, eksperymenty naukowe nad podróżami w czasie, tajemnicze Burze, które z niewiadomego powodu cofają czas o dwadzieścia cztery godziny wstecz. Dlaczego tak się dzieje? Czy Mar i jej przyjacielowi uda się dotrzeć do Miasta? Czy znajdą to, czego szukali? Jak zakończy się ta historia? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki.

"Cały ten czas" jest debiutem Hani Czaban. Ja nie jestem aż tak doświadczoną fanką dystopii, żeby narzekać na treść książki. Tym bardziej, że nie była to zła lektura. Zauważam jednak pewien niedosyt i nie mówię tu o zakończeniu (czytelnicy, którzy ukończyli książkę wiedzą, co mam na myśli). Po prostu chwilami miałam wrażenie nie dopracowania niektórych wątków. Na przykład jeśli chodzi o ciotkę Pelagię. Uważam też, że wydarzenia następujące niedługo po wyruszeniu dwójki głównych bohaterów w ich długą, niebezpieczną i bardzo tajemniczą podróż - nie musiały się zdarzyć. Równie dobrze mogli trafić tam, gdzie trafili bez tych wydarzeń.

Mimo tych moich niektórych uwag uznaję książkę za dobrą. Bardzo duża to zasługa mających miejsce w drugiej połowie książki wydarzeń z udziałem Mar i Arletty a także Artela i Antymona. Polecam z zapoznaniem się z tą młodzieżówką, żeby samemu wyrobić sobie o niej zdanie.

Data przeczytania: 7-07-2024 (od: 28-03-2024)


LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty