niedziela, 9 sierpnia 2026

Planeta małp

Na początku tej historii poznajemy podróżujących statkiem kosmicznym Phillis i Jinn'a. Para dostrzega w przestrzeni kosmicznej butelkę. Postanawiają dotrzeć do znaleziska. Kiedy ją otwierają okazuje się, że w środku jest rękopis autorstwa człowieka, który opisuje swoje przybycie na pewną planetę. Tak zaczyna się historia Ulissesa - głównego bohatera tej książki...

Ulisses Mérou jest dziennikarzem, który pewnego dnia wraz z innymi ludźmi (w tym z profesorem Antelle) przybywa na planetę Soror. Wszyscy zostają schwytani przez rządzące planetą różnego rodzaju małpy - od szympansów i goryli, aż po orangutany. Schwytani ludzie trafiają do klatki, gdzie zostają  poddawani różnym testom. Uisses okazuje się być ciekawym przypadkiem. Zaczyna uczyć się małpiej mowy. Wkrótce, wyprowadzany przez szympansicę Zirę na spacery po planecie (gdzie przygląda się zarówno jej lokalnym mieszkańcom, małpim przywódcom i ogólnie pojętym prawom, którymi zarządzana jest planeta małp), przekonuje swoją towarzyszkę o tym, iż pochodzi z planety zwanej Ziemią. W niewoli i ogólnym upodleniu spędza cztery miesiące, a wszystkie wydarzenia opisuje w dzienniku, w formie raportów.
 
Na plus tej historii zasługuje wydźwięk egzystencjalno-filozoficzny. Trochę o ewolucji człowieka, trochę o duszy zwierząt/ludzi oraz wyższości istot zwierzęcych/ludzkich nad innymi istotami. Aż szkoda, że te rozważania są tu jedynie zaznaczone. Mamy tu też politykę owej planety, badania nad umysłem, a także motyw przemiany głównego bohatera - tu również plus za ukazanie owej przemiany. Tylko czy ta przemiana (na tym etapie książki) jest aby na plus dla bohatera? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki.

Historia podzielona jest na trzy części. W pierwszej części Ulisses przybywa na planetę małp i zostaje uwięziony. Nie da się ukryć, że osobowość głównego bohatera częstokroć kłóci się z jego położeniem w tej częsci książki. W jednej scenie wyprowadzany na spacer przez szympansicę Zirę, w następnej jawi się nam jako szowinista z rozdętym ego, podczas gdy czytamy o jego wyższości nad wszystkimi - zwłaszcza nad piękną Novą, która najlepiej żeby była jemu podległą (uległą?)
 
W drugiej części dokonuje się przemiana sytuacyjna bohatera. Idealnie, zważywszy na charakter i osobowość tego człowieka - tutaj spory plus, bo Ulisses to taki bardzo irytujący typ, którego ciężko polubić do tego stopnia, że tylko czekałam kiedy te małpy dadzą jegomościowi srogą nauczkę.
Za to bardzo podobał mi się sposób, w jaki został on potraktowany przez swojego nomen omen przyjaciela - profesora Antelle, gdy Ulisses przyszedł odwiedzić jego klatkę. Jest to cudowna scena, do której warto było dotrwać, jeśli oczywiście jesteśmy tym czytelnikiem, który "nie polubił się" z Ulissesem. A trzeba przyznać, że główny bohater jest postacią, której momentami ciężko współczuć. Nawet pomimo jego, bądź co bądź, trudnej sytuacji.

Myślę że "Planeta małp" należy do tych książek które można nazwać klasykiem gatunku. Cieszę się, że udało mi się przez nią przebrnąć. Nie było to też bardzo trudne, gdyż książka po pierwsze nie jest długa, a po drugie, jak na książkę science-fiction, to napisana jest w lekki sposób, dynamicznie, bez zbędnych dłużyzn w postaci skomplikowanych opisów.
Poza wspomnianymi wcześniej wątkami: egzystencjalno-filozoficznym i naukowym, na plus zasługuje też obecność kilku zwrotów akcji oraz zaskakujące zakończenie.

Choć książkę uważam za przeciętną, to polecam ją przede wszystkim miłośnikom gatunku science-fiction. Jeśli lubicie książki, w których mamy podróże międzyplanetarne, kosmos, życie na innej planecie i tym podobne sprawy, to ta książka może się spodobać. Pozostali czytelnicy powinni przeczytać choćby po to, żeby wyrobić sobie o niej własne zdanie.

Data przeczytania: 9-08-2026 (od: 19-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                        5/10                           2,5/5

3 komentarze:

  1. Film kojarzę, nie wiedziałam, że jest taka książka 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie wyciągnęłaś na wierzch ten najbardziej gorzki wymiar lektury – to, jak bohater o rozdętym ego i szowinistycznym zacięciu zderza się z rolą obiektu badań, a jego ewolucja wcale nie czyni go szlachetniejszym. Najcenniejsze w Twojej recenzji jest trafne wskazanie, że „Planeta małp” najmocniej rezonuje właśnie w miejscach, gdzie Pierre Boulle dotyka ludzkiej pychy i pytania o to, co tak naprawdę czyni nas gatunkiem „wyższym”. Bardzo wartościowy, wielowarstwowy głos o klasyce, która mimochodem wystawia nam dość surowe świadectwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za science-fiction... Ale skoro to krótka opowieść, może dam książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty