Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwowy instytut wydawniczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwowy instytut wydawniczy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 października 2024

Żona rzeźnika

Akcja tej niedługiej książki autorstwa Li Ang, dzieje się w Lu-ch'engu. Poznajemy tytułową Ch'en Lin Shih żonę Ch'en Chiang-shuia. Za zamkniętymi drzwiami ich domu w Ch'en-t'so odgrywa się dramat. Dochodzi do tragedii. Są poszkodowani i są winni. Tylko czy rzeczywiście winą obarczono właściwą osobę?

W historii tej, poza oczywistą fabułą, możemy śledzić przede wszystkim ludzkie zachowania. A te, są tutaj bardzo wyraźnie zaznaczone. Świetnie wybrzmiewają tu: znieczulica, skłonności do obgadywania innych, gniew, obraza, ostracyzm. To te złe zachowania, ale mamy też te dobre, jak na przykład: współczucie, dobroć, potulność. Niestety te dobre są w mniejszości. Autorka głównie skupia się na gorszej stronie ludzkiej natury oraz na instynktach, którymi kieruje się człowiek. Do czego jesteśmy zdolni będąc postawionymi pod przysłowiową "ścianą"? Jak daleko możemy się posunąć będąc doprowadzeni do ostateczności?

Ponadto czytelnik może przyjrzeć się azjatyckiej kulturze. Religijność, wierzenia, obrządki. To ostatnie dobrze widać przy obchodzeniu Święta Duchów. Mamy tutaj zarówno przygotowania miejscowej ludności do tego święta, jak i możemy prześledzić jego przebieg.
 
Momentami obfitująca w plastyczne, ale też brutalne, opisy historia ludzkich zachowań. Finał ukazany na początku we wstępie i pierwszym rozdziale. Reszta jest tylko wyjaśnieniem tego, jak do tego wszystkiego doszło. W rezultacie przyglądamy się agonii człowieczeństwa na polu społecznym.

Książka niepozornych gabarytów, ale treściwa sama w sobie. Mocna rzecz, jak najbardziej warta uwagi.

Data przeczytania: 24-10-2024 (od: 21-10-2024)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

piątek, 1 lutego 2019

Samotnik

Akcja "Samotnika" dzieje się w Paryżu, a głównym bohaterem książki jest człowiek, którego nic nie cieszy. Mężczyzna, którego owładnęła życiowa niemoc, odrętwienie, depresja, marazm. Pogrążony we własnych myślach spędza samotnie czas w swoim mieszkaniu lub w pobliskiej restauracji, do której wychodzi od lat siadając zawsze przy tym samym stoliku. Obserwuje otaczający go świat i ludzi w nim obecnych, zastanawiając się nad istnieniem swoim i innych; nad sensem życia (a dla niego jest ono ogromnym ciężarem) i istnieniem/nieistnieniem świata/wszechświata.

Przez karty całej książki (głównie przez jej większą połowę) przebija smutek, a towarzyszące bohaterowi książki przygnębienie udziela się również czytelnikom, zwłaszcza gdy czytamy egzystencjalne przemyślenia, za pomocą których Ionesco skłania do refleksji nad życiem i przemijaniem. Czytelnik niejednokrotnie może odnieść wrażenie niemal bombardowania słownego potokiem życiowych przemyśleń coraz szybciej i szybciej, to za chwilę rozkoszować się łagodnymi słowami napełnionymi spokojem.

Pomimo użytej tu niełatwej problematyki depresji, samotności, śmierci; pomimo ciężkiej, dusznej atmosfery, książkę czyta się szybko, co prawdopodobnie jest zasługą użytego przez Ionesco stylu.

Książka nie ma typowej konwencji z podziałem na rozdziały. Nie ma w niej zbyt wiele dialogów, są one raczej jak na lekarstwo, gdyż całą istotą "Samotnika" jest skupienie się na myślach głównego bohatera.

"Samotnika" oceniam jako dobrą prozę. Zapewne ocena byłaby o stopień wyższa, gdyby nie paręnaście ostatnich stron, które nie przypadły mi do gustu. Mimo to tytuł jak najbardziej polecam.

Data przeczytania: 1-02-2019 (od: 10-09-2016)


Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3,5/5                      6/10                          3/5

czwartek, 29 października 2015

Nocne czuwanie

W „Nocnym czuwaniu” mamy pozornie spokojną wieś, świnie i gospodarzy. Mamy też nikomu nieznanego człowieka. Tajemniczego mężczyznę, który rozpamiętuje swoją przeszłość. Przybywa w nowe miejsce i zachwyca się urokiem zieleni na wyspie. Wyraźnie targany jest emocjami.
Niby zwyczajnie. Chciałoby się rzec: ot, codzienność na wsi. Wszystko zaczyna się zmieniać gdy dochodzi do wydarzeń, które na zawsze zmienią życie mieszkańców wsi. Szaleńcze zachowanie wystraszonych macior w stodole, może się wydawać mało znaczącym, wręcz nudnym opisem. Nic bardziej mylnego: to idealny wstęp do rozważań i refleksji nad przerażającą wizją ludzkiej natury.

Choć początek książki Verssasa nie zwiastuje, większego obrotu spraw, z czasem nie da się nie zauważyć, jak umiejętnie autor operuje tempem w swojej powieści. Najpierw czytelnik spotyka się ze spokojem, normalnością. Jednakże następująca po sobie eskalacja zdarzeń sprawia, że nagle orientuje się, iż oto uczestniczy on w szalonym pościgu za człowiekiem. Jednocześnie nie chcąc, by ów człowiek został złapany. Gdy tempo zdarzeń nagle zwalnia, przed oczami czytelnika ukazuje się nie tylko spokój ale też dziwne uczucie rezygnacji zmieszanej ze smutkiem.

Autor porusza tu temat ludzkiej natury, tego, co tkwi w człowieku? Na przykładzie mieszkańców wsi pokazuje, że natura człowieka jest nieodgadniona dla jego samego. Widzimy tu nie tylko to, do czego jest zdolny człowiek gdy kieruje nim gniew, szał, szaleństwo. Posługując się przykładem matki, która straciła dziecko ukazuje kruchość ludzkich uczuć i emocji. Nakreśla poczucie winy tego, który dokonał strasznego czynu. Ukazuje jak jedna osoba przy pomocy swojej szaleńczej zemsty może porwać cały tłum (tu bardzo dobra alegoria iskry, płomienia).

„Nie myśleć tylko biec razem ze wszystkimi” – te słowa Versaas’a są kwintesencją całości powieści. Natomiast gdy dodać do tego wydarzenia z początku książki, wnioski nasuwają się same: człowiek to istota słaba. Zwłaszcza gdy dotyka go nieszczęście. Powodowany gniewem i żądzą zemsty za wyrządzoną krzywdę, potrafi dokonać rzeczy, o które sam siebie nigdy by nie podejrzewał. Czyni to bezrozumnie. I niczym nie różni się od zwierzęcia. Natomiast uświadomienie sobie strasznych czynów, jakich dokonał powoduje szereg emocji, takich jak: ogromne poczucie winy, wstyd, strach, bezsilność i wyrzuty sumienia. Tak u samego prowodyra, jak i wśród wszystkich uczestników linczu.

Mało interesujący początek może niektórych znudzić, mimo to uważam, że warto zapoznać się z tym tytułem.
 
Data przeczytania: 29-10-2015 (od: 10-10-2015)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                         3/5

czwartek, 15 października 2015

Pałac lodowy

Zachęcona pozytywnymi opiniami oraz w większości bardzo dobrymi ocenami, postanowiłam rozpocząć przygodę z Vesaas’em od „Pałacu lodowego”. Czy była to dobra decyzja? I tak, i nie…

Zaczęło się bardzo dobrze. Oto Vesaas poznał mnie z przebojową, rezolutną, popularną w szkole Siss. Chwilę później poznaję Unn: skromną, cichą, wiecznie trzymającą się gdzieś z boku szkolnego towarzystwa. Jedenastolatka bardzo zaintrygowała swoją osobą Siss, która to zapragnęła poznać ją bliżej. Miedzy dziewczynkami rodzi się nić porozumienia. Przyjaźń? A może bardziej uczucie ocierające się o głęboką fascynację? To już zależy od interpretacji własnej czytelnika.
Gdy pewnego dnia Unn znika, Siss zaczyna poznawać czym jest ból związany ze stratą bliskiej osoby.

Autor opisuje wydarzenia posługując się alegoriami, poetycko wiąże ze sobą przemyślenia, sytuacje. Nieraz robi to w naprawdę ładny sposób. Moją szczególną uwagę zwróciły opisy komnat lodowego pałacu: jedne mroczne, inne wzbudzające zachwyt, a jeszcze inne napawające lękiem lub ogromnym przygnębieniem. Właśnie strach, lęk, niepokój to te uczucia, które Versaas opisuje zręcznie i niekiedy w sposób piękny.

Dlaczego więc oceniam jedynie na pięć gwiazdek? Podczas lektury „Pałacu lodowego” od razu polubiłam tajemniczą Unn, natomiast do Siss poczułam empatię (najbardziej w drugiej połowie książki). Podoba mi się alegoryczne ujęcie tematu. Jednakże nie czuję u siebie tego zachwytu, który poczuli inni czytelnicy.
Pomimo tych pięciu gwiazdek nie uważam tej książki za przeciętną. Wręcz przeciwnie: można w niej znaleźć wartościowe fragmenty, które zachwycają tak formą, jak i przesłaniem. Moim zdaniem zasługują na ocenę dobrą. Aczkolwiek uczucie niedosytu (spowodowane także tymi fragmentami, które mnie niekiedy zmęczyły) sprawia, że nie mogę wystawić więcej niż pięć. W przypadku „Pałacu lodowego” moje sprawiedliwe pięć gwiazdek oznacza jednak książkę niezłą.

To, czy spodoba się ona innym czytelnikom zależy od indywidualnego gustu. Moich oczekiwań nie spełniła. Polecam jednak zapoznać się z tym tytułem choćby dla możliwości wyrobienia sobie własnej opinii, niekoniecznie pokrywającej się z moją.
 
Data przeczytania: 15-10-2015 (od: 9-10-2015)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                         5/10                         2,5/5

niedziela, 19 stycznia 2014

Rok 1984

Mam już za sobą "Folwark zwierzęcy" (który darzę dużym sentymentem i uważam do dziś za wspaniałą uniwersalną historię), postanowiłam więc zapoznać się także z drugim równie ważnym dziełem Orwella.

"Rok 1984" przedstawia obraz antyutopijnej Oceanii. Świata, gdzie życie ludzi jest ograniczone, schematyczne. Miejsca, w którym nie można powiedzieć nic złego na temat otaczającej rzeczywistości. Nie ma określeń typu "wolność", "równość" czy też "prawda". Gdzie nawet wyjście na samotny spacer jest wykroczeniem, bo przecież ludzie powinni wszystko wykonywać w grupie.
W Oceanii rządy sprawuje Partia, wszędzie wiszą plakaty przedstawiające Wielkiego Brata, a z nich aż "bije po oczach" napis "Wielki Brat patrzy!". Obywatele mają między innymi nowe zasady rządzące słowem: nowomowę.
Nie tylko nie wolno mówić i pisać w sposób, który jest niewłaściwy, nie wolno nawet myśleć inaczej niż członkowie Partii. Od pilnowania takich rzeczy jest... Policja Myśli.

Społeczeństwo podzielone jest na dwie grupy: ludzi lojalnych wobec Partii i ich przeciwieństwo - proli. O ile świat ludzi dla których Partia to najwyższe dobro jest pozbawiony jakichkolwiek uczuć i emocji, o tyle świat proli pozostał niezmieniony.

Prawdziwym "klu programu" - i jednocześnie największym plusem tej książki - jest "Księga Goldsteina" czytana przez jednego z bohaterów książki: Winstona. Z tej Księgi razem z Winstonem dowiadujemy się raz jeszcze wszystkiego na temat między innymi: funkcjonowania Partii i nowomowy, idei wojny, dobrobytu, sprawowania władzy, manipulowania opinią publiczną. Czym jest dobromyslenie i dwójmyslenie oraz kim [lub czym] jest Wielki Brat?

Jeden minus dla mojego wydania z 1988 roku (Państwowy Instytut Wydawniczy) - bardzo drobna czcionka fragmentów z "Księgą Goldsteina", która długo nie przekonywała mnie do sięgnięcia po ten (jak na ironię) najbardziej interesujący rozdział.

Reszty minusów nie widzę. Książka jest naprawdę dobra. Skłania do przemyśleń i zastanowienia. W dodatku chwilami jest wręcz przerażająco aktualna...

Czy polecam? Oczywiście!
 
Data przeczytania: 19-01-2014 (od: 2-06-2013)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                         3/5

niedziela, 5 stycznia 2014

Poezje wybrane

Tomik poezji Asnyka towarzyszy mi od lat. Mam do niego sentyment tym większy, iż już jako mała istota, będąc w podstawówce pokochałam kilka wierszy czytanych wyrywkowo. Przez kilka lat powracałam z sentymentem do moich ulubionych: "Róża", "Między nami nic nie było", "Ja ciebie kocham!", "Daremne żale", "Chłopca mego mi zabrali", "Bławatek", "Słonko", "Sonet" (zaczynający się od słynnych wersów: "Jednego serca tak mało, tak mało/Jednego serca trzeba mi na ziemi!").
Od dłuższego czasu nosiłam się z zamysłem by poznać inne wiersze z tego tomiku. Nie tylko te, na które nigdy nie zwracałam uwagi, ale również chciałam przeczytać ponownie kilka tych, które czytałam więcej niż raz. Tak już mam, że wielokrotnie wracam do nich czy to w chwilach zadumy, czy też radości. Zawsze wtedy, kiedy mam ochotę na małą dawkę poezji ulubionego autora.

Jestem raczej zwolenniczką dawkowania sobie wierszy bez konieczności czytania całego tomiku od deski do deski. Dlatego teraz chcąc zapoznać się ze wszystkimi czytałam go tak długo. Nie jest się w stanie przeczytać tomiku wierszy jednym tchem i przez kilka dni non stop tak, jakby była to powieść obyczajowa. Należy więc robić sobie przerwy. Bo jednego dnia czytamy o smutkach, tęsknocie, żalu innego już wraz z autorem przeżywamy emocje w postaci radości, nadziei, szczęścia.

Zapewne nieraz jeszcze powrócę tak do swoich ulubionych utworów Asnyka, jak i do tych, które "odkryłam na nowo"/"poznałam dopiero teraz" - jak np. "Aszera", "Dziwny sen", "Tęsknota" (piękny wiersz), "Myślałem, że to sen" (przejmujący i bardzo plastyczny), "Klątwa" (krótki acz pełen bólu i żalu) czy też "Ta łza" lub dopiero teraz poznany przeze mnie "Samotne widmo" (bardzo prawdziwy i z nutą goryczy).

Polecam wielbicielom poezji. Tym, którzy znają wiersze Asnyka, jak i tym, którzy nie mieli styczności z tym autorem (w co trochę wątpię, gdyż jego wiersze często są przytaczane czy to w postaci papierowej czy też w piosence).
 
Data przeczytania: 5-01-2014 (od: ?)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                         3,5/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty