Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2026. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2026. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2026

Planeta małp

Na początku tej historii poznajemy podróżujących statkiem kosmicznym Phillis i Jinn'a. Para dostrzega w przestrzeni kosmicznej butelkę. Postanawiają dotrzeć do znaleziska. Kiedy ją otwierają okazuje się, że w środku jest rękopis autorstwa człowieka, który opisuje swoje przybycie na pewną planetę. Tak zaczyna się historia Ulissesa - głównego bohatera tej książki...

Ulisses Mérou jest dziennikarzem, który pewnego dnia wraz z innymi ludźmi (w tym z profesorem Antelle) przybywa na planetę Soror. Wszyscy zostają schwytani przez rządzące planetą różego rodzaju małpy - od szympansów i goryli, aż po orangutany. Schwytani ludzie trafiają do klatki, gdzie zostają  poddawani różnym testom. Uisses okazuje się być ciekawym przypadkiem. Zaczyna uczyć się małpiej mowy. Wkrótce, wyprowadzany przez szympansicę Zirę na spacery po planecie (gdzie przygląda się zarówno jej lokalnym mieszkańcom, małpim przywódcom i ogólnie pojętym prawom, którymi zarządzana jest planeta małp), przekonuje swoją towarzyszkę o tym, iż pochodzi z planety zwanej Ziemią. W niewoli i ogólnym upodleniu spędza cztery miesiące, a wszystkie wydarzenia opisuje w dzienniku, w formie raportów.
 
Na plus tej historii zasługuje wydźwięk egzystencjalno-filozoficzny. Trochę o ewolucji człowieka, trochę o duszy zwierząt/ludzi oraz wyższości istot zwierzęcych/ludzkich nad innymi istotami. Aż szkoda, że te rozważania są tu jedynie zaznaczone. Mamy tu też politykę owej planety, badania nad umysłem, a także motyw przemiany głównego bohatera - tu również plus za ukazanie owej przemiany. Tylko czy ta przemiana (na tym etapie książki) jest aby na plus dla bohatera? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki.

Historia podzielona jest na trzy części. W pierwszej części Ulisses przybywa na planetę małp i zostaje uwięziony. Nie da się ukryć, że osobowość głównego bohatera częstokroć kłóci się z jego położeniem w tej częsci książki. W jednej scenie wyprowadzany na spacer przez szympansicę Zirę, w następnej jawi się nam jako szowinista z rozdętym ego, podczas gdy czytamy o jego wyższości nad wszystkimi - zwłaszcza nad piękną Novą, która najlepiej żeby była jemu podległą (uległą?)
 
W drugiej części dokonuje się przemiana sytuacyjna bohatera. Idealnie, zważywszy na charakter i osobowość tego człowieka - tutaj spory plus, bo Ulisses to taki bardzo irytujący typ, którego ciężko polubić do tego stopnia, że tylko czekałam kiedy te małpy dadzą jegomościowi srogą nauczkę.
Za to bardzo podobał mi się sposób, w jaki został on potraktowany przez swojego nomen omen przyjaciela - profesora Antelle, gdy Ulisses przyszedł odwiedzić jego klatkę. Jest to cudowna scena, do której warto było dotrwać, jeśli oczywiście jesteśmy tym czytelnikiem, który "nie polubił się" z Ulissesem. A trzeba przyznać, że główny bohater jest postacią, której momentami ciężko współczuć. Nawet pomimo jego, bądź co bądź, trudnej sytuacji.

Myślę że "Planeta małp" należy do tych książek które można nazwać klasykiem gatunku. Cieszę się, że udało mi się przez nią przebrnąć. Nie było to też bardzo trudne, gdyż książka po pierwsze nie jest długa, a po drugie, jak na książkę science-fiction, to napisana jest w lekki sposób, dynamiczne, bez zbędnych dłużyzn w postaci skomplikowanych opisów.
Poza wspomnianymi wcześniej wątkami: egzystencjalno- filozoficznym i naukowym , na plus zasługuje też obecność kilku zwrotów akcji oraz zaskakujące zakończenie.

Choć książkę uważam za przeciętną, to polecam ją przede wszystkim miłośnikom gatunku science-fiction. Jeśli lubicie książki, w których mamy podróże międzyplanetarne, kosmos, życie na innej planecie i tym podobne sprawy, to ta książka może się spodobać. Pozostali czytelnicy powinni przeczytać choćby po to, żeby wyrobić sobie o niej własne zdanie.

Data przeczytania: 9-06-2026 (od: 19-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                        5/10                         2,5/5

czwartek, 6 sierpnia 2026

Miesiąc miodowy dla singli

Książka Olivii Hayle to bardzo klimatyczna opowieść, w której poznajemy Eden Richards - niedoszłą żonę niejakiego Caleba. Mężczyzna zdradza narzeczoną z jej najlepszą przyjaciółką i to tuż przed ślubem! Do ślubu nie dochodzi, a załamanej dziewczynie nie pozostaje nic innego jak ból złamanego serca i użalanie się nad sobą. I jeszcze do tego ta wykupiona, bezzwrotna rezerwacja miesięcznego pobytu w hotelu Winter Resort na Barbadosie, gdzie mieli razem spędzić miodowy miesiąc! Przecież to nie może przepaść, tym bardziej że Eden marzyła o tym wyjeździe od tak dawna!
Kobieta postanawia zrobić coś dla siebie po tym rozstaniu, dlatego decyduje się wyjechać w tę podróż - sama! Żadnych facetów! Tylko ona, ocean, słońce, gorący piasek, kolorowe drinki i obserwowanie wykluwających się żółwi na barbadoskiej wyspie. Co może pójść nie tak? No, nic! I choć jej podróżniczy plan został dopięty na ostatni guzik, to Eden nie przewidziała jednego - faceta! Philip Mayer, którego poznaje w hotelowej restauracji, to cyniczny do bólu, arogancki mężczyzna. Do tego pracoholik, który nie rozstaje się ze swoją komórką. To również facet, który jest zabójczo przystojny. Zdecydowanie zbyt przystojny, żeby nie zwrócić na niego uwagi...
Przewrotny los ciągle stawia Philipa na jej drodze. Co wyniknie z tej znajomości? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Olivii Hayle.

"Miesiąc miodowy dla singli" to książka, w której wraz z Eden wyruszamy w podróż na gorącą wyspę, aby razem z bohaterką sięgnąć po wakacyjną przygodę. To zabawny romans w stylu slow burn oraz z motywem forced proximity, gdzie znajdziemy pełną sarkastycznego humoru romantyczną historię, w której z pewnością nie brak emocji, uczuć oraz zmysłowej erotyki. Ponadto mamy tu trochę podnoszenia się z kryzysu, poszukiwań własnego "ja" oraz dawania sobie drugiej szansy zarówno na polu uczuciowym, jak i zawodowym.

Książka Olivii Hayle, to lekka literatura obyczajowa, która swoim klimatem idealnie wpasowuje się w letnią aurę. Fabuła tej powieści jest interesująca. Czytelnik śledzi losy bohaterów z dużym zainteresowaniem. Książkę czyta się szybko, dobrze bawiąc się podczas lektury. Romans wart uwagi i polecenia, zwłaszcza tym czytelniczkom, które lubią romanse z motywem slow burn. Jeśli szukacie idealnej książki na plażę, to "Miesiąc miodowy dla singli" na pewno nie zawiedzie.

Data przeczytania6-08-2026 (od: 19-07-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                        7/10                         3,5/10

piątek, 31 lipca 2026

Podsumowanie lipca

🍒W lipcu przeczytałam siedem książek, czyli trochę więcej niż w zeszłym miesiącu. Zdecydowaną większość przeczytanych książek stanowiły romanse. Udało się też ukończyć dwa thrillery oraz zacząć kilka nowych książek, w tym pierwszą książkę z nowego TBR-u.

Lipiec zaczęłam od ukończeni romansu, który zapowiadał się nienajgorzej, a wyszło jak zawsze, co zresztą wcale mnie nie dziwi w przypadku tego typu literatury. Mowa o książce "Czar Polinezji" autorstwa Robyn Donald. Trochę szkoda, bo pomimo faktu, iż harlequiny są przeważnie słabe, a większość z tych historii szybko ulatuje z pamięci, to jednak czasem udaje się trafić na tytuł, który całkiem dobrze się czyta. No cóż, nie jest tak w przypadku tej książki.

Końcówka pierwszego tygodnia należała do Loreth Anne White i jej thrillera psychologicznego "Dziennik pokojówki". W przypadku tej książki również nieco się zawiodłam. Mając w pamięci "Pamiętnik mojej siostry" tej samej Autorki, który przecież nie był rewelacją (ale czytało się go dobrze), liczyłam na to, że ten thriller przynajmniej mu dorówna. Okazało się inaczej. Fabuła mnie nie porwała, pierwsze kilkadziesiąt stron bardzo się wlekło, a książka zaczynała intrygować dopiero po czasie - sprawiając wrażenie nieco przegadanej. Uważam jednak, że warto dać jej szansę, choćby po to, żeby samemu wyrobić sobie o niej zdanie. Z pewnością spodoba się tym czytelnikom, którzy lubią thrillery z bardzo powolną, niespieszną akcją.

Drugi tydzień miesiąca zaczęłam od ukończenia książki "Sycylijskie dziedzictwo", czyli obyczajówki osadzonej w mocno śródziemnomorskim klimacie sycylijskiej wyspy. Mamy tutaj żyjąca w Stanach Zjednoczonych Sarę, która po śmierci ciotki Rosie otrzymuje list, gdzie znajduje jej bilet na Sycylię, kilka dokumentów o pewnej nieruchomości na Sycylii oraz prośbę o to aby Sara odkryła pewną rodzinną tajemnicę. Lektura idealna na lato. Trochę w połączeniu letniego romansu z odkrywaniem rodzinnych sekretów, które sięgają czasów jeszcze przed pierwszą wojną światową.

Kolejną bardzo wakacyjną lekturą, kojarzącą się z latem i słońcem, była książka "Miłość ma smak halloumi". Fakt, nie zachwyciła mnie. Momentami, ilość absurdalnych sytuacji w tej książce przewyższa nawet polot Autorek harlequinów. Bywają chwile, kiedy czytelnik zastanawia się czego miało tu być więcej - romansu, gotowania, czy może jednak młodzieńczych dram - zważywszy na końcówkę - co jednak zdumiewa, jeśli brać pod uwagę prawdopodobny wiek głównej bohaterki... Tą książkę raczej odradzam, chyba że ktoś bardzo lubi takie lekkie opowiastki na raz albo bardzo chce poczytać o tych greckich potrawach - na tym polu nie będzie zawodu, gdyż kulinariów jest tutaj bez liku.

W ostatnich tygodniach miesiąca w dalszym ciągu nie opuściłam śródziemnomorskich klimatów, a to za sprawą romansu "Włoskie porachunki" Sary Craven. Był to kolejny kiepski romans typu harlequin. Lekka, niezobowiązująca lektura, która nie była tragedią, ale też niczym nie zainteresowała.

"Przyjdę po ciebie nocą" to drugi w tym miesiącu przeczytany thriller. Także drugi thriller, który okazał się być przeciętnym, z powolną fabułą. Tutaj również akcja się wlecze, w dodatku mamy kilka perspektyw: czytelnik przenosi się do współczesnych czasów (pierwsza perspektywa) oraz do przeszłości, w której wydarzenia opowiadane są z punktu widzenia pewnych dwóch dziewczynek (druga perspektywa), policji (trzecia perspektywa). A wszystko to z powodu pewnej waśni między gospodarzami na amerykańskiej wsi - można powiedzieć, że to kolejna, czwarta perspektywa, choć gdyby się doszukiwać, to jeszcze by się znalazło kilka pomniejszych. Thriller z mocno zawiłą fabułą w pierwszej połowie książki. W drugiej połowie akcja zaczyna się klarować i przyspiesza. Warto dać jej szansę choćby ze względu na tą drugą połowę, ale po lekturze pozostanie poczucie lekkiego niedosytu.

Końcówkę miesiąca spędziłam z książką "Zakazany romans" autorstwa Yvonne Lindsay.  I choć książkę czytało się bardzo szybko, to jednak nie nazwę tej lektury dobrą. Nie polecam lektury tego romansidła żadnej młodej kobiecie - poraża tutaj ilość toksycznych zachowań bohaterów (zwłaszcza jak na tak cienką książkę). Zresztą, główna para nie świeci przykładem dla nikogo. On zachowuje się jak manipulator/szantażysta/despota/pan i władca, natomiast ona to głupia idiotka/naiwna/wyuzdana/pazerna/uległa. Nie, nie i raz jeszcze nie! Gdyby to nie było romansidło, z rodzaju tych, które zawsze kończą się happy endem, to jego powinni zamknąć za szantażowanie i przetrzymywanie, a ona powinna nauczyć się an własnych błędach...

W nadchodzącym sierpniu liczę na ukończenie piątej części cyklu "Harry Potter", tym samym mam nadzieję, że zacznę też kolejną TBR-ową książkę. Zamierzam też kontynuować książki, które zaczęłam w lipcu. Opinie niektórych z nich powinny pojawić się już w pierwszych tygodniach sierpnia 🌳

 


Lipiec w liczbach:

Przeczytanych książek: 7
Łączna liczba stron czytanych książek: 2176
Literatura obyczajowa/Romans: 5
Thriller/Kryminał/Sensacja: 2

środa, 29 lipca 2026

Zakazany romans

CYKL: THE MASTER VINTNERS (TOM 2)

 

W tym harlequinowym romansie z cyklu "Gorący Romans" poznajemy Nicole Wilson - córkę szefa jednej z największych firm produkujących wino. Dziewczyna jest rozgoryczona, gdy po latach długiej pracy w firmie ojca dowiaduje się, że zamierza on oddać władzę nad biznesem jej bratu, a nie Nicole - długoletniej, wykształconej, fachowej pracownicy. Jej złość jest tym większa, że ma świadomość tego, iż jej przyrodni brat nie zasługuje na te udziały choćby przez wzgląd na brak wiedzy o prowadzeniu takiej firmy. Rozżalona idzie do baru, gdzie poznaje przystojnego mężczyznę. Wieczór kończy się w łóżku nieznajomego. Tylko czy ten przypadkowy mężczyzna z baru rzeczywiście jest nieznajomym? Tymczasem Nate Jackson, który poderwał w barze córkę największego wroga jego rodziny, planuje zemstę idealną na ojcu dziewczyny...
Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Nate zemści się na rodzinnej firmie Nicole? Co z tego wszystkiego wyniknie? Tego należy dowiedzieć się z  lektury ksiażki Yvonne Lindsay.
 
Czegóż tu nie ma w tej historii? Facet mega hot, niczym sam "seks na dwóch nogach" i orgazm stulecia tak cudowny, że można zobaczyć "fajerwerki pod powiekami". Jednak to, co jest w tym romansie głównym wątkiem, to mężczyzna-szantażysta, który podstępem zdobywa to, czego chce oraz kobieta, która jest tak zakochana (czytaj: zaślepiona miłością), że spełnia jego żądania. Fakt, Nate ma asa w rękawie - ale na jej własne życzenie, gdyż sama wcześniej będąc naiwną, bogatą, rozwydrzoną gęsią, właściwie sama podała mu się na tacy, wkładając mu tą broń do ręki... Cóż, miała być pikantna zabawa: wyszło, jak wyszło...
 
Książkę czyta się szybko, fabuła choć oczywista, to pędzi niczym struś pędziwiatr. Czy się nudziłam? Nie, wręcz przeciwnie. To było ciekawe doświadczenie - patrzeć jak ona praktycznie od samego początku robi z siebie totalną idiotkę. Nate ją wykorzystał - owszem i to bynajmniej nie jest chwalebne - ale Nicole, dla której chyba nie istnieją hotele wcale nie musiała tak długo brnąć w tą relację. Brak decyzyjności tej kobiety, jej ciągła uległość wobec toksycznego faceta, który rani ją do łez - wszystko to, było trudne do pojęcia. Do tego dochodzą jeszcze niektóre opisy seksualnych igraszek tych dwojga - chwilami tak głupie, że aż śmieszne  w swojej żenadzie.
 
Książki nie polecam z uwagi na bohaterów, którzy przejawiają toksyczne zachowania. Oboje nie świecą przykładem. Ona głupiutka i mało szanująca siebie, z kolei on myślący o własnych korzyściach manipulator, który idzie "po trupach do celu. Jeśli brać tą książkę za mini kompendium czego nie robić i jakich relacji się wystrzegać, to można przeczytać, aczkolwiek nie będzie to też do końca odpowiednia lektura, gdyż od około drugiej połowy książki próżno tutaj szukać tych morałów. Może natomiast pojawić się irytacja zachowaniami głównych bohaterów. Lepiej więc sięgnąć po mądrzejszą książkę.
 
Data przeczytania: 29-07-2026 (od: 26-07-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

sobota, 25 lipca 2026

Przyjdę po ciebie nocą

Wylie Lark jest autorką książek kryminalnych. Pewnego zimowego dnia postanawia wyjechać na wieś, żeby w odosobnieniu napisać nową powieść true crime. Jest przekonana, że nic nie jest w stanie zmącić jej spokoju - ani szalejąca za oknem śnieżyca, ani nawet fakt, że dwadzieścia lat temu doszło w tym miasteczku do strasznej tragedii, w której dwie osoby poniosły śmierć, a dwie uznano za zaginione. Nagle, odcięta od prądu i reszty świata Wylie odkrywa coś niepokojącego. Na jej podwórku leży wyziębiony chłopiec, który najwyraźniej potrzebuje pomocy - o ile w ogóle jeszcze żyje. Kobieta zabiera go do domu, udziela mu pomocy oraz próbuje dowiedzieć się co się stało, ale chłopiec nic nie mówi. W dodatku wygląda na mocno przerażonego...
Co przydarzyło się chłopcu? Gdzie są jego rodzice? Czy w ogóle żyją? Jakie tajemnice sprzed lat wyjdą na jaw? Tego już należy dowiedzieć się z lektury książki.
 
Przyznam, że moje początki z tym thrillerem były kiepskie. Lektura była toporna, na co złożyła się chaotyczna fabuła. Przez sporą część książki nie wiadomo właściwie o co chodzi i po co to wszystko. Dopiero około połowy akcja przyspiesza, a fabuła zaczyna coraz bardziej intrygować. Jednocześnie też - niedługo po pierwszej połowie lektury - zaczęłam się domyślać o co chodzi. Do tego stopnia, że zaczęłam rozszyfrowywać sporo rzeczy - z mordercą włącznie. Prawdopodobnie Autorce o to chodziło, żeby czytelnik z czasem domyślił się głównych wątków. ale żeby tak wcześnie zacząć podejrzewać kto za to wszystko odpowiada? To już chyba nie było zamierzone...
 
Cała historia biegnie dwutorowo. Poznajemy zarówno czasy współczesne, jak i wydarzenia sprzed dwudziestu lat. Dodatkowo, we współczesnych czasach, mamy spojrzenie na tą historię opowiedzianą z dwóch perspektyw: z perspektywy Wylie oraz pewnej dziewczynki... Najprawdopodobniej przyczyną chaosu pierwszych kilkudziesięciu rozdziałów są właśnie ciągłe przeskoki czasowe oraz fakt, iż kompletnie nie wiadomo o co tutaj właściwie chodzi. Dlatego ten thriller może początkowo wzbudzać u czytelnika lekką konsternację i irytację. Nie należy się za szybko zrażać tym faktem, gdyż wszystkie te "bolączki" znikają po pierwszej połowie.
 
Pomijając powyższe minusy "Przyjdę po ciebie nocą" jest niezłym thrillerem z dobrze przemyślaną fabułą. W drugiej połowie tej historii akcja wręcz pędzi i mocno intryguje, a cała intryga nasuwa czytelnikowi podobieństwo do przynajmniej jednej głośnej książki (i jej ekranizacji) oraz - choć książka jest fikcją - do pewnych wydarzeń, które niestety mają odniesienie w rzeczywistości. Jakie to podobieństwa? Tego nie mogę zdradzić, gdyż za dużo bym powiedziała.
 
Gdyby nie druga połowa powieści, to "Przyjdę po ciebie nocą" uznałabym za thriller, który "ujdzie w tłumie". Z czasem książka zrobiła się dużo ciekawsza, co sprawia że thriller Pani Gudenkauf może nie jest najlepszy, ale też nie należy do słabych. Raczej nie będzie z tych, które zapamiętam na długo, jednak warto dać mu szansę. 

Data przeczytania: 25-07-2026 (od: 6-07-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          3/5                         5/10                          2,5/5

środa, 22 lipca 2026

Włoskie porachunki

W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie Extra" poznajemy dziennikarkę Madeleine Lang, która wyjeżdża do Włoch, żeby zrobić materiał o słynnej śpiewaczce operowej. Nieświadoma podstępu kobieta zostaje porwana przez człowieka, który miał pomóc w zdobyciu materiałów - Hrabiego Andreę Vallieri. Mężczyzna ma swoje pobudki, żeby działać w ten sposób. Porwana Madeleine zostaje uwięziona w posiadłości Hrabiego. A Andrea wcale nie spieszy się z uwolnieniem kobiety...
Jak potoczą się ich losy? Czy Madeleine wróci do narzeczonego - Jeremy'ego? Co zrobi Andrea Vallieri? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Sary Craven.
 
Mocno przeciętny romans, gdzie w pierwszej połowę książki mamy nudną, chaotyczną fabułę. Na plus motyw enemies to lovers, który najmocniej rezonuje około połowy książki. Mamy tu sporo włoskiego klimatu, odrobinę zmysłowej erotyki, a także element zaskoczenia pod koniec książki. Szkoda tylko, że aby doświadczyć plusów, trzeba wcześniej przebrnąć przez parędziesiąt stron kiepskiej fabuły.
 
Nie miałam wielkich oczekiwań co do tej książki, bo to harlequin, a więc spodziewałam się schematu. Owszem jest to schematyczna historia, choć w tych romansach nieczęsto zdarza się wątek porwania. Podobnie zresztą, jak nie należy się spodziewać momentów zaskoczenia spowodowanych zwrotem akcji. Gdyby więc nie końcówka książki, to ten romans byłby słabiutki, tymczasem ujdzie w tłumie całej reszty tych romansideł.
 
Data przeczytania: 22-07-2026 (od: 5-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

wtorek, 14 lipca 2026

Miłość ma smak halloumi

W książce poznajemy Freyę. Kobieta pracuje w podrzędnej restauracji Taste of the Mediterranean. Gotowanie i pieczenie to jej prawdziwe hobby. Pewnego dnia, kiedy jej sernik zostaje wciągnięty do menu jako sztandarowa potrawa, ale nie jej autorstwa, a jej kolegi - Freya czuje się bardzo niedoceniona przez szefa. Jakby tego było mało - nie może się nawet pożalić własnemu chłopakowi. Kiedy zderza się z niezrozumieniem z jego strony, postanawia go rzucić w diabły i wyrusza na kulinarny konkurs "Złotej Łyżki", do którego zgłosiła się już wcześniej. Wygrana w tym konkursie staje się dla niej priorytetem. W tym celu wyjeżdża na Cypr. Słońce, plaża, śródziemnomorskie potrawy i... mężczyźni! Wszystko fajnie, ale akurat mężczyzn Freya najmniej potrzebowała!
Jak będzie wyglądała przygoda Frei? Czym stanie się dla niej cypryjska wyspa? I czy zwycięży w wymarzonym konkursie życia? Tego należy się dowiedzieć z lektury książki. 
 
Książka Ginger Jones wygląda bardzo niewinnie. Na okładce plaża, morze i dziewczyna wylegująca się na ręczniku pośród różnych potraw - wszystko wskazuje na lekką lekturę na lato, a kiedy dodać do tego jeszcze halloumi i Cypr, to brzmi to jak wakacje z książką w śródziemnomorskim klimacie. Do tego szumne hasło: "najgorętszy romans tego lata". No. no, no...
Jasne, wszystko to mamy: jest plaża, słońce, szum morza i gotowanie (bardzo dużo gotowania), ale... tego romansu nie ma. Niby nasza Freya coś tam, z kimś tam [kręci], ale ogólnie rzecz biorąc ten "romans" jest letni jak wychłodzone cypryjskie danie, a nie "najgorętszy", jak napisano na okładce.
 
Do tego dochodzi naiwna, infantylna, a niekiedy też bezdennie głupia Freya. Ilość absurdalnych scen z jej udziałem jest zatrważająca. Nie lepsza jest jej przyjaciółka Khady (ach, te dialogi jak u nastolatek rodem z USA College). Natomiast niejaki Andre [what the hell - kim jest Andre?], czyli typ, który pod koniec ksiażki pojawia się znikąd odgrywając kluczową rolę w całej książce, to kolejny przykład tego, jak jeszcze bardziej pogrążyć powieść obniżając książce loty.
 
Żeby nie było tak źle są też plusy - śródziemnomorski klimat, wątek rywalizacji, niektóre urocze fragmenty z Xanthosem (głównie w ostatnich rozdziałach książki). Nie znoszę kulinarnych opisów w powieściach. Tutaj od początku wiedziałam na co się piszę, więc nie mogę narzekać. Kulinarna opisy w tej książce, choć mnie nużyły, to jednak nie są źle napisane, więc jeśli ktoś lubi takie opisy w książkach, to nie będzie zawiedziony.
 
Nie, to nie jest gorący romans. Bywa, że więcej chemii jest między bohaterami głupawych, kiepskich harlequinów, aniżeli w tej książce. Tutaj mamy do czynienia z bardzo słabym harlequinem dla nastolatek, pełną absurdalnych scen i głupich dialogów. (Nie)romansem, osadzonym w śródziemnomorskim klimacie, z wplecionymi różnymi wątkami - zaczętymi, acz nie dokończonymi w przypadku niektórych. Książka słaba i gdyby nie to, że szanuję ją za klimat i kulinaria (za, którymi wszak nie przepadam), to pewnie moja ocena byłaby niższa.

Data przeczytania: 14-06-2026 (od: 18-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1,5/5                      3/10                          1,5/5

poniedziałek, 13 lipca 2026

Sycylijskie dziedzictwo

W "Sycylijskim dziedzictwie" poznajemy Amerykankę Sarę Marsalę, której umiera ukochana ciotka Rosie. Kobieta przed śmiercią zostawiła Sarze list w którym prosi ją, żeby wyruszyła w podróż na Sycylię. Rosie chce też, by dziewczyna spróbowała odkryć sięgającą kilkudziesięciu lat wstecz rodzinną tajemnicę. Do listu dołączony jest bilet na Sycylię oraz dokument potwierdzający prawo do własności pewnej działki na Sycylii. Sara wyrusza więc na poszukiwania. Do kogo należała tajemnicza działka? Co się wydarzyło przed laty? Kim była i jak zmarła Serafina - prababka Sary? Czy to była choroba, czy może jednak... morderstwo? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy poznać samemu - wybierając się wraz z Sarą Marsalą w podróż do Caltabellessy na Sycylii.

Jo Piazza w swojej książce serwuje czytelnikowi ciekawą historię z nutą tajemnicy, utrzymaną w klimacie sycylijskiej wyspy. Mamy tu podróż do przeszłości, w której działa mafia Cosa Nostra, sycylijskie plaże, szum morza, trochę lokalnej kuchni, a w tym wszystkim historię kobiety, która przełamywała bariery społeczne, co nie zawsze wiązało się ze zrozumieniem wśród ludzi.

Fabuła książki biegnie dwutorowo. Co drugi rozdział cofamy się w czasie do opowieści Serafiny, po czym wracamy do czasów współczesnych Sarze. Początkowo ten zabieg mnie dekoncentrował. Z czasem można się przyzwyczaić do tej formy opowiadania, co nie zmienia faktu, że te częste przeskoki czasowe mogą utrudniać odbiór książki. Minusy rekompensują wydarzenia, które toczą się wokół rodzinnych sekretów. Mnie najbardziej intrygowały losy Serafiny. Te fragmenty były najciekawsze, a stopniowe odkrywanie kolejnych tajemnic podsycało chęć poznania książki.

Ponadto mamy też odrobinę zwrotów akcji i przynajmniej jedno zaskoczenie w fabule. I choć książka ta nie jest jakimś szczytem literatury, a niektóre fragmenty mogą nużyć (głównie te, które opisują Sarę i współczesne czasy), to książka w ogólnym rozrachunku wypada nienajgorzej. Jest niezłą literaturą na lato i na pewno zainteresuje tych czytelników, którzy lubią odkrywać tajemnice sprzed lat.

Data przeczytania: 13-06-2026 (od: 21-05-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                      5/10                          2,5/5

poniedziałek, 6 lipca 2026

Dziennik pokojówki

Kit Darling jest pokojówką w firmie sprzątającej Holly's Help. Dziewczyna sprząta w luksusowych domach bogaczy. Ma też pewien nieładny nawyk - lubi myszkować w rzeczach swoich klientów. Pewnego dnia sprzątając jeden z domów znajduje coś, co budzi w niej demony jej własnej przeszłości. Wie też, że osoba, która ukryła tą rzecz przed wzrokiem całego świata na pewno zrobi wszystko, aby nie ujrzało to światła dziennego...
Starsza kobieta z demencją, poruszająca się na wózku inwalidzkim zobaczyła przez okno niecodzienną scenę, która miała miejsce u jej sąsiadów, Zaniepokojona dzwoni więc na policję. Do jednego z luksusowych domów zostaje wezwana Sierżant Mallory Van Alt. Zastaje tam straszny widok - wszędzie pełno krwi, co wskazuje na to, iż musiała wydarzyć się tutaj niewyobrażalna masakra. Jednak nigdzie nie ma ciała. Nie można też zlokalizować właścicieli domu, ani ich pokojówki. Co wydarzyło się w domu? Czego świadkiem była wiekowa sąsiadka? Gdzie jest pokojówka? Odpowiedzi na te i inne pytania należy poznać czytając thriller psychologiczny Loreth Anne White.
 
To właśnie od tej ksiażki planowałam poznać twórczość Autorki  "Pamietnika mojej siostry". Stało się jednak inaczej i dopiero teraz przeczytałam "Dziennik pokojówki". Co my tu mamy? Na pierwszym planie z pewnością tajemnicze morderstwo i brak ciał oraz śledztwo Pani sierżant z kanadyjskiej policji. Z czasem, na drugi plan wyłania się więcej faktów - jak na przykład pewna tajemnica z przeszłości. Co stało się feralnego wieczoru w luksusowej rezydencji w West Vancouver?
Ponadto, Autorka porusza aktualny temat mediów społecznościowych w konfrontacji z rzeczywistością. Jaki wpływ na nas mają popularne platformy społecznościowe? Jak bardzo zepsute są? Pełne jadu, ale też manipulacji. Co jest prawdą, a co fikcją?
Poza głównym wątkiem ta książka próbuje też odpowiedzieć na podobne pytania.  I pokazać, że nie zawsze to, co widzimy w internecie jest takim, jakie faktycznie może się wydawać.
 
Fabuła tego thrillera nie jest nienajgorsza. Dobry pomysł na powieść z dreszczykiem, fajnie, że Autorka wplotła elementy aktualne dla większości z nas,  ale książka ma kilka minusów. Myślę, że najpoważniejszym z nich jest to, że dość szybko zaczęłam się domyślać wszystkiego i na kilkaset stron do końca mniej więcej wiedziałam jak ta historia może się skończyć. Owszem, nie przewidziałam wszystkiego dokładnie, ale większość najbardziej istotnych rzeczy już tak. Ponadto, pierwsza połowa książki mocno mi się dłużyła, co spowalniało m lekturę. I tak, jej lektura wydłużyła mi się o dobre półtora tygodnia, niż zakładałam na początku.
Gdybym więc miała porównywać, to zdecydowanie lepiej czytało mi się wspomniany "Pamiętnik mojej siostry" tej Autorki.
 
Nie odradzam jednak lektury tego thrillera. Wręcz przeciwnie, uważam, że warto zapoznać się z jego treścią, gdyż mimo uchybień jest ciekawy. Poza tym warto wyrobić sobie o nim własne zdanie. Myślę, że przypadnie do gustu tym czytelnikom, którzy lubią takie kryminały z zacięciem psychologicznym, w których akcja powoli się rozwija.

Data przeczytania: 00-07-2026 (od: 12-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                      5/10                          2,5/5

niedziela, 5 lipca 2026

Czar Polinezji

Luc MacAllister otrzymuje spadek od zmarłego ojczyma. Jednak przed śmiercią senior zamieścił w swoim zapisie jeden, acz niecodzienny warunek: Luc otrzyma fortunę, jeśli zamieszka z niejaką Joanną Forman - dotychczasowa towarzyszką seniora. Oburzony Luc nie może uwierzyć, że jego ojczym miał taki tupet, żeby nakazać mu zamieszkanie z jego własną kochanką! Joanna również nie rozumie tego jakże absurdalnego zapisu. Jak potoczą się losy tej dwójki? Czy będą umieli się dogadać, czy może będą walczyć ze sobą "na noże"? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki Robyn Donald.

Przeważnie nie mam oczekiwań co do tego typu literatury, bo z góry zakładam klęskę, co w większości tych książek tylko się potwierdza. Jednak, w przypadku romansu Robyn Donald, miałam pewne oczekiwania. Opis brzmiał intrygująco i sprawiał wrażenie, jakoby to miał być jednym z tych innych, niż te dotychczasowe, które czytałam. Skoro ojczym głównego bohatera po swojej śmierci zapisuje pasierbowi majątek z klauzulą, że ma zamieszkać z kochanką ów ojczyma, to liczyłam na mocną fabułę. Nic bardziej mylnego! Oczekiwania szybko spaliły na panewce, przynosząc rozczarowanie szybciej, niż się spodziewałam. Nie ma tu więc nie tylko spodziewanych emocji, ale też żadnego elementu zaskoczenia.
Ponadto, sporą część dialogów między bohaterami zajmują biznesowe sprawy,  o najbardziej widać w drugiej połowie książki. Na plus jeden element zaskoczenia pod koniec.

Co dziwne, jak na tak krótką książkę: jest to taki trochę slow burn z dość mocno zarysowanym motywem enemies to lovers, Mimo wyżej wspomnienych minusów w fabule wciąż jest to lekka, niezobowiązująca lektura, która jednak nie pozostanie na dłużej w pamięci.

Data przeczytania: 5-07-2026 (od: 28-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                     5/10                         2,5/5

wtorek, 30 czerwca 2026

#8 TBR 2026 lipiec - grudzień

Wraz z nadejściem czerwca oraz w związku z ukończeniem ostatniej planowansj książki z TBR-u na pierwsze półrocze 2026 toku, przyszedł czas na ustalenie kolejnych planów czytelniczych, tym razem obejmujących drugą połowę roku. Tradycyjnie, moje wybory zawierają trzy polskie i trzy zagraniczne tytuły.
Zapraszam do zapoznania się z poniższą listą książek, po które zamierzam sięgnąć w nadchodzącym półroczu.


                                                                   Lista TBR-owej szóstki


3. "Na zachodzie bez zmian" (Erich Maria Remarque)
4. "Konopielka" (Edward Redliński)
6. "Uwierz w Mikołaja" (Magdalena Witkiewicz)

Jako, że niemal rok minął od ukończenia czwartego tomu słynnego cyklu o przygodach młodego czarodzieja, jak najbardziej zasadne jest rozpocząć nową szóstkę książek wybranych na ten rok właśnie od piątego tomu cyklu. Początek lata powinien więc upłynąć mi z książką "Harry Potter i Zakon Feniksa". Jestem bardzo ciekawa dalszych losów Pottera i jego przyjaciół. Mam też nadzieję, że uda mi się ukończyć tą książkę w planowanym przeze mnie czasie tak, żeby zmieścić się w jednym miesiącu.

Skoro będziemmy mieć pełnię lata, to nie mogło zabraknąć czegoś związanego z letnim klimatem. Dlatego mój wybór padł na "Wakacje pod morzem" Marty Bijan. Po lekturze "Muchomorów w cukrze", spodziewam się, że również ta książka będzie miała podobny klimat. Moim zamiarem jest przekonać się o tym jeszcze tego lata.

"Na zachodzie bez zmian" Remarque'a to książka, którą brałam pod uwagę gdy planowałem poprzednie TBR-y. Od niej miałam rozpocząć przygodę z tym Autorem. Ostateczne wybrałam "Łuk triumfalny", co okazało się być dobrym wyborem. Tym razem liczę na równie dobrą lekturę. 

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem przeczytaniu "Konopielki". Sporo dobrego słyszałam o tej książce. Poza tym to klasyka, po którą nie sięgam często. Tym bardziej - podczas moich poszukiwań polskiego tytułu - uznałam, że dobrze byłoby umieścić w tym zestawieniu książkę Edwarda Redlińskiego, która prawdopodobnie już drugi rok czeka na swoją kolej.

Kilka miesięcy temu, podczas przeglądu moich półek z zagraniczne literaturą piękną, wpadła mi w ręce książka "Trzech panów w łódce (nie licząc psa)". Jest to jeden z takich tytułów, który czeka na przeczytanie od paru lat. Prawdopodobnie jeszcze dłużej, jeśli brać pod uwagę czas, w którym dowiedziałem się o jej istnieniu i czytałam pochlebne recenzje dzieła Jerome K. Jerome. Zamarzyło mi się, aby sięgnąć po nią właśnie w tym roku.

Chwilę zastanawiałam się, którą z rodzimych książek wybrać jako grudniową książkę. Miałam kilka typów, które - sama nie wiem dlaczego - były głównie thrillerami, bądź literaturą detektywistyczną (od Mossa, przez Chmielarza po Ałbenę Grabowską). Już miałam którąś z nich wybrać, kiedy "oświeciło mnie", że skoro mamy mieć koniec roku, zimę i świąteczny czas, to najlepszym wyborem będzie książka, o której myślałam od dawna, ale kupiłam ją gdy było już po świętach i jakoś głupio było zabierać się za nią na przełomie marca i kwietnia. Ponadto, właśnie w okołoświątecznym okresie często chodziłam do kina na polskie komedie romantyczne ze świątecznym klimatem (co również tyczy się ekranizacji wybranego tytułu). Dlatego w te święta postanowiłam, że nie może zabraknąć "Uwierz w Mikołaja" Magdaleny Witkiewicz. Liczę na przednią rozrywkę równą ekranizacji, albo nawet i lepszą.

Zapraszam do śledzenia postępów tego wyzwania oraz pozostałych książek spoza TBR-owego zestawienia. które będą pojawiały się w nadchodzącym półroczu.

Podsumowanie czerwca

🍒 W czerwcu ukończyłam tylko cztery książki, z których jedynie jedna okazała się być niezła, a pozostałe trzy to marne romansidła.

Miesiąc rozpoczęłam od lektury mało wciągającego romansu "Tajemnica hiszpańskiej winnicy", autorstwa Trish Morey, która choć nie była tragiczna, to jej lektura ciągnęła się bardzo długo, bo aż trzy tygodnie. Zważywszy na to, iż ta książka nie jest długa, to bardzo słabo.

W połowie miesiąca przeczytałam kolejny kiepski harlequinowy romans Lynne Graham zatytułowany "Jesteś moim cudem". Było to harlequinowe romansidło, równe poziomem tej poprzedniej książki. Jedyną różnicą jest fakt, iż tą znaczenie szybciej przeczytałam.

"Kto zabił mamusię?" Małgorzaty Starosty, to komedia kryminalna, która miała fajny początek i zwiastowała naprawdę udaną lekturę. Jednak im bliżej końca książki, tym bardziej oczekiwałam jakichś większych wydarzeń. Tymczasem, po połowie książki, odnosi się wrażenie, jakby bohaterowie kręcili się w miejscu. Wszystko wyjaśniło się w dwóch ostatnich rozdziałach, a ja pozostałam z poczuciem niedosytu. Jeśli brać pod uwagę rozrywkę i humor - było w porządku, ale nie aż tak dobrze, żeby śmiać się do rozpuku.

"Miłość wbrew zasadom" autorstwa Lucy King to trzecie ukończone w tym miesiącu harlequinowe romansidło, które choć było nieco lepsze od dwóch poprzednich, to trochę rozczarowało. Przez pierwszą połowę zapowiadał się nieźle. Wszystko popsuło się wraz ze zwiększająca się moją irytacją spowodowaną zachowaniem głównego bohtera. 

Wraz z końcem czerwca nadszedł czas na zestawienie kolejnej szóstki książek do przeczytania na ten rok. Zapraszam więc do zapoznania się z drugim w tym roku TBR-em na miesiące lipiec-grudzień 2026 🌳


Czerwiec w liczbach:

Przeczytanych książek: 4
Łączna liczba stron czytanych książek: 784
Komedia kryminalna: 1
Literatura obyczajowa/Romans: 3



wtorek, 23 czerwca 2026

Miłość wbrew zasadom

W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie" wyruszamy do Grecji, gdzie poznajemy Zandera Stanhope'a. Facet zmienia kobiety jak rękawiczki, uznając "zasadę jednej nocy". Pewnego dnia poznaje on Mę Halliday, z którą oczywiście spędza noc. Miało być według zasad, a staje się inaczej...
Czy Mia usidli wiecznego playboya? Czy jest coś, co może sprawić, że Zander porzuci swoje zasady dla tej jedynej? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Lucy King.
 
Jeśli chodzi o tą opowieść, to ma niezły początek. Po pierwszej połowie zaczyna nieco wiać nudą. Ot, taka sobie para, która postanawia być ze sobą z rozsądku, a kończy się wiadomo - jak zawsze. Nic więc odkrywczego. Minus za naiwność głównej bohaterki - cóż, jakby nie było: facet jest antypatyczny, raczej mało rokujący na przyszłość i mimo wszystko mogła była rzucić go w diabły i pójść w swoją stronę. Tylko, że wtedy nie byłoby tej historii.
 
Przeciętne, lekkie czytało, którego historia (pomimo znośnej treści) nie pozostanie na dłużej w pamięci.

Data przeczytania: 23-06-2026 (od: 13-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                         5/10                          2,5/5

 


wtorek, 16 czerwca 2026

Kto zabił mamusię?

Pewnego dnia Małgonia dowiaduje się o śmierci swojej byłej teściowej. Zagadka jej śmierci jest dziwna i ekscytująca, tym bardziej, gdy Małgonia dowiaduje się, że denatka zostawiła dla niej list ze wskazówkami dotyczącymi nie tylko jej tajemniczej śmierci, ale też zagadkowego morderstwa sprzed lat. Małgorzata Starosta, wraz z obecną teściową Małgorzatą Starostą (seniorką), niezawodną, zwariowaną przyjaciółką Barbarą (dla znajomych Barbs) oraz z pomocą podkomisarza Bączka, wezmą sobie za cel rozwikłać obie tajemnicze śmierci.
 
Typowa komedia kryminalna, napisana lekkim piórem, pełna zabawnych sytuacji oraz śmiesznych dialogów. Komedia omyłek z dobrze zapowiadającą się fabułą. Tylko "dobrze zapowiadającą", gdyż po pierwsze: można było domyślić się niektórych rzeczy, więc niewiele mnie tutaj zaskoczyło; po drugie: kilka ostatnich rozdziałów przed końcem wydały się być nieco chaotyczne, a to z kolei sprawiało, że zaczynałam wypatrywać końca tej opowieści.
 
Oba te fakty nie przeszkadzają w czytaniu, bo jest to komedia kryminalna i - jak wiadomo - ten gatunek rządzi się swoimi prawami. Dlatego też nie musiała to być doskonała książka, żeby dobrze się bawić podczas lektury. Z pewnością broni się ona dobrym humorem. Fabularnie czuję delikatny niedosyt. Tym bardziej, że jeśli brać pod uwagę umiejętność tworzenia zabawnych, a przy tym ciekawych i wciągających historii, to Panią Małgorzatę Starostę zdecydowanie stać na więcej.

Data przeczytania: 16-06-2026 (od: 30-05-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10           2,5/5                     5/10                         2,5/5

niedziela, 14 czerwca 2026

Jesteś moim cudem

CYKL: "CINDERELLA SISTER FOR BILLIONAIRES" (TOM 2) 


W tym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie" mamy nawiązania do poprzedniego tomu z cyklu "Cinderella Sister for Billionaires". Tym razem główną bohaterką jest Alana Davison - siostra znanej z książki "Smak miłości" Skye. Dziewczyna jest pokojówką, która ze swoje pensji ledwo wiąże koniec z końcem. Tymczasem Ares Sarris ma możliwość odziedziczenia sporego majątku rodzinnego, ale jest jeden warunek: musi się ożenić. Jedna kandydatka, właśnie nie dochowała warunków umowy, co mężczyzna jej wypomina. Przypadkowo ich wymianę zdań słyszy Alana, która wpada na świetny pomysł. Dziewczyna proponuje Aresowi, że to właśnie ona może zostać jego żoną. To, co początkowo miało być tylko układem, z czasem przeradza się w uczucie, którego Ares wcale nie oczekiwał...
Jak potoczą się losy Aresa i Alany? Czy ich układ ma szansę stać się trwałym, pełnym miłości związkiem? Tego należy dowiedzieć się z książki Lynne Graham.
 
Ten romans wykorzystuje motywy fake dating i trochę enemie to lovers (głownie w pierwszej połowie). Historia jest mocno przeciętna, mało interesująca. On chce fałszywej narzeczonej. Akurat nadarza się okazja: pojawia się Alana, która decyduje się wyjść za milionera, bo akurat potrzebuje pieniędzy. Znany motyw w tych historyjkach. Całość byłaby jeszcze do przełknięcia, gdyby ie kilka ostatnich rozdziałów, w których nasi bohaterowie zaczynają irytować swoim zachowaniem - zwłaszcza dotyczy to głównego bohatera.
 
Na minus także korekta - w książce dopatrzyłam się paru literówek, a także braków całych spójników, czy też przyimków. 
Ogólnie mówiąc ten romans to taka mało ciekawa opowiastka z kilkoma scenami erotycznymi. Do przeczytania na raz. Z pewnością szybko uleci z pamięci. 

Data przeczytania: 14-06-2026 (od: 6-06-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

piątek, 5 czerwca 2026

Tajemnica hiszpańskiej winnicy

W tym harlequinowym romansie z cyklu "Światowe Życie Extra", poznajemy Simone Hamilton, która pewnego dnia przyjeżdża do Hiszpanii. Przed laty rodzinna winnica weszła w posiadanie rodziny Esquivelów. Dziadek dziewczyny jest bardzo chory, więc Simone chce aby odszedł spokojnie, ze świadomością, że jego ukochana winnica pozostanie w rękach rodziny. Simone wpada na genialny pomysł - postanawia wyjść za Alesandra Esquivela, tylko po to, żeby odzyskać winnicę dziadka. Małżeństwo ma być tylko tymczasowe. Alesandro godzi się, gdyż zauważa w tej propozycji wiele korzyści dla siebie...
Jak potoczą się losy Simone i Alesandra? Czy będą zgodnym małżeństwem? Jak zareaguje senior rodu na wieść o ślubie wnuczki? Tego należy dowiedzieć się z lektury ksiażki Trish Morey.
 
Wprawdzie ten romans nie był totalną katastrofą, ale był tak nijaki, że te sto sześćdziesiąt stron czytałam niemal przez miesiąc. Autorka serwuje nam fabułę z motywem fake dating oraz enemies to lovers. Tytuł wskazuje na wielką tajemnicę, która wyjaśnia sie pod koniec, ale nie jest aż tak wielka, jak można by sobie było wyobrażać. Historia jest schematyczna, wtórna, mało wciągająca, do tego pod koniec pojawiają się między bohaterami głupie dialogi.
 
To jeden z tych mało ciekawych romansów z tych, które ani ziębią, ani grzeją. Nie polecam.

Data przeczytania5-06-2026 (od: 13-05-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty