Martę Bijan, znam głównie jako piosenkarkę, twórczynie pięknych, melancholijnych utworów, które poruszają duszę. O tym, że pisze też książki, dowiedziałam się parę lat temu, za sprawą reklamy właśnie "Muchomorów cukrze". Dlatego postanowiłam rozpocząć przygodę z literacką twórczością Bijan od tego tytułu.
Jaka jest ta książka? To zgrabnie napisana młodzieżówka, w której poznajemy pięcioro maturzystów (Kostka, Remila, Hannę, Wenus oraz główną narratorkę - Fio), którzy po zdanych egzaminach, postanawiają wyruszyć w wakacyjną, trzymiesięczną podróż życia. Każdy z przyjaciół ma inną osobowość, inne cele w życiu, a także traumy. Po wyjeździe na studia, najprawdopodobniej rozjadą się w różnych kierunkach, więc jest to - być może już ostatnia - okazja do tego, żeby spędzić czas "całą paczką". Jednak, czy wszystko potoczy się zgodnie z planem? Czy wspólny wyjazd okaże się niezapomnianą przygodą! Na to trzeba już sobie odpowiedzieć czytając książkę.
Nie mogąc za wiele zdradzić z fabuły, powiem tylko, że lektura tej książki chwilami kojarzyła mi się z rollercoasterem. - początkowo, niczym na kolejce górskiej, nie czujemy, pędzącej maszyny, z czasem prędkość narasta, wraz z nią towarzyszy nam niepokój. Natomiast końcowy etap, to coraz szybsze prędkości, które prowadzą do finału, po którym czujemy ulgę, pomieszaną z ekscytacją.
Tutaj jest podobnie. Poza pierwszym rozdziałem, który jest retrospekcyjnym wstępem do fabuły, następnych kilka rozdziałów to niespieszna, niczym nie zmącona fabuła. Ot, zwyczajna historia grupy młodych ludzi, którzy znudzeni ale też podekscytowani, wyruszają w wakacyjną podróż. Szczęsliwi, gdyż wreszcie skończyli szkołę, ale też niepewni jutra. Następnie, Autorka pomału odkrywa karty, w kilku miejscach fabuły wprowadzając aurę tajemniczości i niepokoju, tym samym przygotowując czytelnika na końcówkę. A ta, pędzi jak szalona, aż do mocnego grande finalé.
Nie brak tu jednak minusów. Takim najpoważniejszym zarzutem, jaki mogłabym wymienić, jest ilość alkoholu, który młodzi maturzyści wypijają. Nie byłoby w tym nic dziwnego: wszak są pełnoletni, właśnie zaczęli wakacje daleko od domu i dobrze się bawią, więc wiadomo, że ten alkohol prędzej, czy później musiał się pojawić. Jednakże, tutaj ten alkohol wylewa się niemal z każdego rozdziału. Jest to aż nadto widoczne, o ten alkohol jest dosłownie wszędzie. Nawet jeśli bohaterowie aktualnie nie piją, to mówią o piciu. Prawdopodobnie, ta gloryfikacja alkoholizmu, to jeden z aspektów, dla których ta książka jest przeznaczona dla starszej młodzieży.
Polecam Muchomory w cukrze", bo nie jest to książka, obok której przeszłoby się obojętnie. Mimo, iż ta książka nie jest jakąś wielką rewelacją, to warto się z nią zapoznać, bo to jest dobrze napisana historia.
Ciekawa, z tajemnicą i momentami z niepokojącą fabułą. Dopatrzyłam się
też paru wartościowych cytatów, które mogłyby uchodzić za swego rodzaju
morały. Trzeba jednak pamiętać, że akurat ten - z pozoru - lekki, obyczajowy temat, jest w rzeczywistości mocno przygnębiający.
Data przeczytania: 28-02-2026 (od: 13-02-2026)
LC Goodreads nakanapie.pl booklikes.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz