Przyznam, iż jeszcze do niedawna nie interesowałam się twórczością tej Artystki. Wiedziałam, że ktoś taki, jak Billie Eilish istnieje, widziałam też, iż jest piosenkarką. Jednakże nie kojarzyłam żadnej jej piosenki. Nie specjalnie też mnie ciągnęło do tego, aby poznać jej utwory. Wszystko się zmieniło, kiedy posłuchałam płyty "Happier than Ever". To właśnie za sprawą melancholijnych, nietuzinkowych utworów z tej płyty postanowiłam poznać resztę jej dyskografii. Z kolei, biorąc pod uwagę fakt, iż lubię poznawać biografie różnych znanych postaci, z czasem zapragnęłam poszukać jakiejś książki o Billie Eilish.
Muzyka Billie Eilish, którą reprezentuje ta Artystka - czyli alternatywny pop - bardzo wpasowuje się w mój muzyczny gust. Jeśli jednak chodzi o publikację Sally Morgan... Uważam, że nie spełniła ona moich oczekiwań. Nie oddała w pełni jej osoby. Jest to bardziej zbiór najbardziej istotnych faktów z życia gwiazdy - jej dzieciństwa, początków kariery, paru przemyśleń Billie Eilish.
Jakie są największe minusy tej książki? Zawarte w niej informacje są w kółko powtarzane. Zupełnie, jakby ktoś koniecznie chciał na siłę rozciągnąć jeden większy artykuł o gwieździe. I to artykuł bliski poziomem do tych, które niegdyś można było spotkać w popularnych magazynach dla nastolatków z lat dziewięćdziesiątych (typu "Bravo" "Bravo Girl", czy "Nasza Miss"). Tym sposobem: o niezwykłej więzi Eilish z bratem Fiennesem O'Connelem oraz ich artystycznej
współpracy wspomniano parokrotnie. Tak samo, jak o wpływie brata w
powstanie debiutanckiego singla oraz wkładu w stworzenie jej pierwszej płyty "Don't Smile At Me". Zresztą, przedstawienie
sylwetki brata oraz Khalida Donnela Robinsona to kolejne wstawki, które ewidentnie miały na celu być dodatkowym "zapychaczem" w tekście. To
samo tyczy się fotografii, które choć barwne i niezłej jakości, to
jednak są powtarzane parokrotnie, w różnych kombinacjach, zmieniając jedynie swoje rozmiary. Pod tym względem, to już lepiej wypadają publikacje dodawane do płyt DVD z filmami (tymi, wydawanymi z książkowym dodatkiem). Z kolei, wielkie tytuły rozdziałów zajmujące całe dwie strony, bardzo duże tytuły nagłówków - to wszystko tworzy rozmiar dla (co gorsze) napisanego infantylnie tekstu.
Właśnie co do tego grafomańskiego stylu... Przypuszczam, że ta książka prawdopodobnie jest właśnie tak napisana, jak została przetłumaczona, a styl wypowiedzi miał dopasować się do targetu adekwatnego dla tej publikacji - czyli nastolatki, chcącej "być jak jej ulubiona gwiazda". Ponadto mamy tu gry i zabawy w stylu wcześniej wspomnianego "Bravo Girl", czy też - nawet bardziej typowego - magazynu "Nasza Miss". Test wiedzy o Billie Eilish, bądź test na idealnego partnera, czy też pozostawione na końcu książki miejsce na stworzenie własnej, unikalnej piosenki... Cóż, gdybym miała te 12-14 lat, to może by mnie to trochę bawiło...
Publikacja Sally Morgan wystarcza na niemal godzinę czytania. I nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak posiada jedynie niecałe sto stron. Jednak, nieco starszy czytelnik, który chciałby dowiedzieć się czegoś o Billie Eilish, raczej nie wyniesie z tej książki więcej, niż garść informacji oraz "bicie piany" dla zwiększenia objętości książki. Natomiast infantylizm tekstu jedynie zirytuje, jeśli ów czytelnik zestawi sobie osobę tej Artystki oraz cały jej entourage (mroczną, melancholijną twórczość, niejednokrotnie ocierającą się o dyspersyjne teksty), z testem w tej publikacji, typowym dla nastolatki oraz - bądź co bądź - głupimi psychotestami lub zabawami w stylu: "dopasuj tekst piosenki do utworu" lub "stwórz swoją unikalną stylizację". Nawet biorąc pod uwagę młodzieżowy target tej książki: to, co - być może - pasowałoby do biografii o Britney Spears, to jednak mocno mi się kłóci z postacią Billie Eilish.
Data przeczytania: 22-02-2026 (od: 22-02-2026)
LC Goodreads nakanapie.pl booklikes.com

Znam kilka kawałków tej artystki.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię jej głos. Moją ulubioną piosenką jest - " When the party's over"
OdpowiedzUsuńCóż , ja mam obecnie sporo zastrzeżeń do tekstów książek, artykułów. Unikam dosadnych określeń, ale tylko takie są odpowiednie.
Niektórzy produkują chyba " na wagę". Zamiast krótkich, zwartych i treściwych publikacji, stosują tak wiele powtórzeń, że ciężko zgadnąć o co im chodzi.
Pozdrawiam serdecznie
Mało wiem o tej artystce i nie planuję czytać jej biografi.
OdpowiedzUsuń