wtorek, 28 lutego 2023

Podsumowanie lutego

❄ Luty zaczął się od ukończenia pierwszej książki z sześciu, które wybrałam sobie jako roczny TBR książek długo czekających na przeczytanie.

Właśnie "Niewidzialne życie Addie LaRue" miało być taką książką stycznia (wyszło, że ukończyłam ją już w tę kilka pierwszych dni lutego). Książka Victorii Schwab, czyli tytuł, który bardzo Was zainteresował (i tu dziękuję wszystkim za każdy pozostawiony ślad - zawsze chętnie czytam Wasze komentarze). Ogromnie cieszę się, że zainteresowałam Was tą książką i myślę, że jeśli lubicie podobne klimaty to powinna się Wam spodobać. Jeśli natomiast nie przepadacie za fantastyką ale na przykład podobał się Wam film "Wiek Adeline" (zwłaszcza), albo film "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona" (choć to mniej podobna historia, ale wątek fantasy też taki delikatny) - to myślę, że przygody Addie LaRue powinny się Wam spodobać.

A jaka była książka lutego? A no właśnie był nim "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", która to książka stała się moim absolutnym zaskoczeniem - i choć do końca roku pozostało jeszcze sporo czasu, to patrząc na to jak bardzo do tej pory miałam odmienne zdanie na temat szału na tego bohatera, na film (którego pierwszą - i tylko pierwszą - część widziałam lata temu i to jeden raz w życiu) oraz co do ogólnej potteromanii, tak oficjalnie zwracam honor i rozważam ten tytuł jako pierwszego kandydata do moich czytelniczych zaskoczeń roku. Naprawdę nie spodziewałam się, że tak pozytywnie odbiorę lekturę tej książki. Nie wiem jak czytałoby mi się ją w młodszym wieku, ale teraz będąc dorosłą kobietą myślę, że ten odbiór jest tym lepszy, że właśnie mogłam na chwilę przenieść się w ten magiczny świat i na chwilę poczuć się takim właśnie dzieckiem. Hmm... A może obudziłam w sobie gdzieś drzemiącą głęboko nastolatkę? Któż to wie?
 
"Brigitte. Osobisty album Brigitte Bardot" to jedna z dawno zakupionych książek, która też czekała na swoją kolej. Jako, że Brigitte Bardot, jest jedną z moich ulubionych aktorek starego kina (zaraz po Marilyn Monroe), zrobiłam sobie taki wstępniak do biografii o tej aktorce, z którą to książką zamierzam się kiedyś zapoznać.

Siłą rozpędu zapoczątkowaną przez pierwszy tom przygód Harry'ego Pottera, sięgnęłam po dalszy ciąg, czyli po książkę "Harry Potter i Komnata Tajemnic". I choć początkowo akcja wydała się wolna, to koniec końców książka rozbudziła moje zainteresowanie dalszymi losami małego czarodzieja i jego przyjaciół.

Od dłuższego czasu myślałam o ponownym przeczytaniu książki, która wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie pewnego grudniowego dnia. Mowa o "Zbyt głośnej samotności" Bogumila Hrabala. Kiedy jakiś czas temu w końcu udało mi się upolować własny egzemplarz, co i rusz wracała myśl o tym, żeby ją przeczytać. Nadarzyła się świetna okazja święta miłości. I tak, w walentynkowy wieczór wzięłam w swe ręce opowieść człowieka, który tak bardzo kocha książki, a musi je niszczyć w niszczarce, gdyż taką wykonuje pracę. Niezmiernie cieszę się, że mam własny egzemplarz tej książki i mogę rozsmakowywać się poetyckich opisach Hrabala.

Miesiąc zakończyłam zacnie, gdyż przeczytałam książkę, która w moich czytelniczych planach była od bardzo dawna, a którą dopiero niedawno udało mi się zdobyć w tym pierwszym wydaniu - teraz już rzadko spotykanym i nie łatwo dostępnym. Mowa oczywiście o książce "Angelina. Biografia nieautoryzowana", czyli swego czasu dość głośnej biografii Andrew Mortona, która - jak pamiętam - mocno poruszyła opinię publiczną, głównie dzięki opisanym w książce, nie znanym dotąd rewelacjom o prywatnym życiu jej głównej bohaterki.

Luty dobiega już końca, a ja zamykam go, będąc mile zaskoczona, gdyż nie spodziewałam się aż tak dobrego czytelniczo miesiąca! 😊
Bardzo cieszy mnie, że w skład przeczytanych książek weszły rzeczywiście KSIĄŻKI, a nie w głównej mierze krótkie, piętnastostronicowe broszurki z kolekcji owadziej, choć kilka z nich czekało na swoją kolej i były brane pod uwagę w tym miesiącu. Jak widać brakło na nie miejsca, dzięki całkiem dobrym książkom, choć nie bardzo zróżnicowanym pod względem gatunkowym 😁

W nowy miesiąc wchodzę z nadzieją na przeczytanie kolejnych, fascynujących lektur. Zapraszam więc do dalszego śledzenia tych moich czytelniczych podróży ⛄

Luty w liczbach 

Przeczytanych książek: 6

Łączna liczba stron czytanych książek: 1832
Biografie: 2
Fantastyka/Fantasy: 1
Literatura dziecięca/młodzieżowa: 2

Angelina. Nieautoryzowana biografia

W omawianej książce Andrew Morton opisuje życie jednej z najsłynniejszych współczesnych aktorek - Angeliny Jolie. Zaczynamy od poznania rodziny do trzeciego pokolenia wstecz. Mamy więc dziadków Angeliny ze strony matki Marcheline Bertrand, losy jej burzliwego małżeństwa z usiłującym zrobić karierę filmową Jonem Voightem. Przyglądamy się temu, jak wyglądało dzieciństwo i wczesna młodość Angeliny, jej pierwsze kroki w branży showbiznesowej najpierw jako początkująca modelka, później jako wschodząca aktorka, wreszcie wielka gwiazda Hollywoodu. Wraz z autorem analizujemy psychikę Angeliny, zwłaszcza ukształtowana przez wydarzenia z okresu wczesnego dzieciństwa, które mogło mieć wpływ na jej późniejsze życie. Czytamy o jej kolejnych związkach partnerskich i małżeńskich oraz o tych ciekawostkach z jej życia, których nie publikowano w kolorowych magazynach.

Z kart tej biografii wyłania się czytelnikowi obraz gwiazdy o nadszarpniętej w młodych latach psychice poprzez wydarzenia, które zaważyły na jej późniejszym życiu prywatnym; kobiety, która z trochę dzikiej, nieokrzesanej dziewczyny stała się supergwiazdą, zachwycającą nie tylko mężczyzn, ale i kobiety na całym świecie. Mało tego - dzięki zgrabnie opowiedzianej historii i przechodzeniu na kolejne etapy jej kariery i życia prywatnego, czytelnik może zobaczyć jak ta będąca nie zawsze w porządku wobec siebie i otoczenia dziewczyna, przekształciła się w kobietę o duszy skłonnej do dobroczynności, angażującej się w rozmaite akcje charytatywne - nie rzadko poza blaskiem fleszy i wiedzą mediów na całym świecie - za co pokochały ją rzesze fanów.

Książkę dobrze się czyta, niezbyt szybko (choć ja przeczytałam ją w dziesięć dni).  To wolniejsze tempo czytania jest niejako plusem, gdyż Andrew Morton pozawala nam poznać historię aktorki niespiesznie, najpierw przybliżając historię jej bliskich i przyjaciół czy też kolejnych mężczyzn w jej życiu, a potem wplatając w to wszystko osobę samej Angeliny. I choć chwilami można odnieść wrażenie, że czytanie o karierze Jona Voighta, bądź Marcheline Bertrand, czy Brada Pitta w biografii traktującej o osobie Jolie, jest bezsensowne i nie zawsze tak ekscytujące, tak koniec końców odnosi się wrażenie, że wszystkie te informacje były potrzebne.

Nie jestem pewna na ile informacje zawarte w tej biografii mogą być wiarygodne. Wszak jak wskazuje sam tytuł jest to nieautoryzowana biografia, a autor w dużej mierze bazuje na relacjach osób z otoczenia aktorki. Jak więc nie trudno się domyślić nie wszystkie wypowiedzi tych tak zwanych "zaufanych źródeł" mogą być zgodne z prawdą, choćby ze względu na ryzyko jakim jest chęć chwilowego zaistnienia bądź wywołania sensacji. Nie rzadko dla zysków pieniężnych.

Jakkolwiek by nie było, faktem pozostaje, iż książkę czyta się z dużym zainteresowaniem. Jest bardzo interesująca, aczkolwiek tak jak wspomniałam niektóre sensacyjne wypowiedzi warto mimo wszystko brać z lekką dozą ograniczonego zaufania.

Na plus wklejki ze zdjęciami Angeliny Jolie, jej bliskich i innych postaci związanych z jej historią. Jest tu sporo kolorowych fotografii. Z niektórymi z nich nie spotkałam nigdzie indziej, mimo że śledzę informacje o tej jednej z moich ulubionych aktorek od wielu lat.

Jedynym minusem jaki zaobserwowałam (poza kilkoma literówkami) jest fakt, iż parę razy czytelnik może odnieść wrażenie, że czyta o tym samym. I pomijam tu użycie cytatu na początku każdego rozdziału, który jest zwyczajnym powtórzeniem, jakie można przeczytać później w rozdziale. Mam na myśli zagadnienia, o których autor pisał już wcześniej, a w dalszych rozdziałach wraca do tego samego, po prostu budując zdania nieco inaczej. To taki lekki zgrzyt, który trochę irytuje, ale nie ma bardzo dużego wpływu na ogólną ocenę książki.

Data przeczytania: 28-02-2023 (od: 18-02-2023)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          4/5                         6/10                          3/5

wtorek, 14 lutego 2023

#1 TBR 2023 styczeń - czerwiec

Nie wspominałam o tym wcześniej, a więc wspomnę teraz: wraz z początkiem tego roku nadałam sobie challenge. Wybrałam sobie sześć tytułów, które są na mojej półce od dłuższego czasu, ale nie zostały jeszcze przeczytane mimo mojego wielkiego zapału, kiedy były kupowane.

Znacie to uczucie? Zapewne. Każdy czytelnik to zna. Ja czasem niemal "widzę" te wszystkie książki, które wręcz patrzą z politowaniem jak przynoszę do domu nowo upolowane cudeńko i tylko śmieją się - ze mnie i z tych nowych nabytków - zupełnie jakby miały zaraz powiedzieć: "Patrzcie, a my czekamy tu od kilku lat, a miałyśmy być od razu przeczytane! Czekajcie, Was też to czeka!" 😉

Dlatego postanowiłam walczyć z tym i narzuciłam sobie wyzwanie. Sześć książek w ciągu całego roku to nie dużo. Póki co widzę pozytywne efekty tego przedsięwzięcia. Z wybranej szóstki wychodzi mi jedna ukończona na miesiąc. Dlatego powiedziałam sobie, że jak je skończę w pół roku, to od czerwca narzucę sobie kolejną szóstkę. I tym sposobem do końca roku może uda się przeczytać nie tyle sześć, co... aż dwanaście tytułów, które były tymi upragnionymi, a ciągle czekają na swoją kolej...

Na poniższym zdjęciu przedstawiam Wam mój TBR-owy wybór sześciu książek "must read". Począwszy od tego roku będę przedstawiać kolejne książki TBR (raz lub dwa razy w roku). Będziemy mogli wspólnie przyglądać się jakie książki mam w planach w najbliższym czasie oraz śledzić moje postępy.


Lista TBR-owej szóstki
 
3. "Prawiek i inne czasy" (Olga Tokarczuk)
4. "Szklany klosz" (Sylvia Plath)
5. "Traktat o łuskaniu fasoli" (Wiesław Myśliwski)
6. "Łuk Triumfalny" (Erich Maria Remarque)

A co Wy uważacie na temat takich wyzwań? Robicie sobie czasami taki challenge? Zdaje to u Was egzamin? Czekam na Wasze komentarze. Jak zwykle chętnie poznam Wasze zdanie 🙂

poniedziałek, 13 lutego 2023

Harry Potter i Komnata Tajemnic

CYKL: "HARRY POTTER" (TOM 2)

 

Po lekturze pierwszego tomu bardzo chciałam poznać dalsze przygody małego czarodzieja, dlatego nie czekając za długo sięgnęłam po drugi tom.
 
Harry Potter skończył pierwszy rok nauki w Hogwarcie. Spędza nudne wakacje u wujostwa, które wciąż nie dopuszcza myśli, że Harry jest czarodziejem. Nie chcą widzieć ani słyszeć niczego, co miałoby jakikolwiek związek z magią, wciąż uprzykrzając mu życie. Chłopiec ma też na głowie nowe problemy, związane są z grą w quidditcha...
Drugi tom, podobnie jak pierwszy zaczyna się niewinnie. Poznajemy nowe postaci, jak między innymi: Gilderoya Lockharta, Zgredka, Jęczącą Martę. Przyglądamy się codziennemu życiu młodych adeptów magii i zmaganiom w walce o punkty przyznawane podczas gry w qudditcha. Jednak ten zwykły rytm szkolnego funkcjonowania zostaje przerwany, gdy pewnego dnia dochodzi do wydarzenia, które wstrząśnie uczniami oraz ich profesorami... Nie mogę zdradzić niczego więcej, aby nie popsuć nikomu radości z lektury. Mogę jedynie powiedzieć, że ta z początku niewinnie wyglądająca historia, która sprawia wrażenie niemal wlokącej się bez większego celu, ostatecznie zaskakuje czytelnika niejednym zwrotem akcji.

Przygody Harry'ego obfitują tu w nowe sytuacje i nowych wrogów. Podobnie jak w pierwszym tomie, tak też tutaj akcja powoli przyspiesza, jest trochę humoru, bohaterowie ponownie mają do rozwiązania tajemnicze zagadki i nowe sekrety szkoły do odkrycia. jakie to zagadki i sekrety? Tego należy dowiedzieć się z lektury książki.

Początkowo myślałam, że drugi tom nie dorówna pierwszemu. Zapewne to wina tej pierwszej połowy, w której niewiele się działo. Choć miałam na uwadze, że skoro przede mną jeszcze pięć innych tomów, to musi tu być jakiś kruczek. Nie myliłam się. Przygody Pottera ponownie nie kazały mi oderwać się od książki, dzięki czemu pochłonęłam ją w kilka dni.
"Harry Potter i Komana Tajemnic" dorównuje pierwszemu tomowi i zasługuje na miano bardzo dobrze napisanej książki. Takiej, która wciąga czytelnika, nie pozwala mu od siebie odejść, ani  przestać o sobie myśleć.
 
Data przeczytania: 13-02-2023 (od: 11-02-2023)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

piątek, 10 lutego 2023

Brigitte Bardot. Osobisty album Brigitte Bardot

"Brigitte. Osobisty album Brigitte Bardot"
jest rzeczywiście więcej albumem, niż typową biografią. Oczywiście znajdziemy w niej parę istotnych faktów z życia tej aktorki oraz ciekawostek - jak na przykład to, jakie rzeczy lub zjawiska w kulturze zostały nazwane jej nazwiskiem (od perfum, przez instrumenty po nawet inspiracje zespołów w tekstach utworów). Jednakże, jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś o życiu Brigitte, przebiegu jej kariery, bądź o tym jaką osobą jest ikona francuskiego kina, to na pewno nie dowiecie się tego z tej książki. Tutaj mamy mocno okrojone fakty o Bardot ograniczające się do wypowiedzi jej samej (nie rzadko trafnych) oraz wypowiedzi ludzi, z którymi pracowała lub którzy ją znali (jak między innymi: Jean Cocteau, Roger Vadim, Dirk Bogarde, Louis Malle, fotograf Douglas Kirkland, Andy Warhol).


Największym atutem tej książki, jak nie trudno się domyślić są zdjęcia. Te pozowane i nie pozowane. Fotografie z planów zdjęciowych, kadry z filmów, często opatrzone komentarzem dotyczącym jakiegoś faktu z tamtego okresu. Zdjęcia są barwne, wyraźne, dobrej jakości. Dzięki nim możemy podziwiać urodę aktorki i obserwować jak zmieniała się na przestrzeni lat. Chociaż, biorąc pod uwagę ten drugi aspekt - trochę ubolewam, że nie wprowadzono tutaj chronologii. Zdjęcia nie trzymają się czasowych ram, są rozrzucone bez patrzenia, który to dokładnie okres, dlatego często powtarzają się raz fotografie z lat 60-tych, 70-tych, innym razem 50-tych, by zaraz znów powrócić do lat 60-tych. W rezultacie raz widzimy Bardot jako nastolatkę, innym razem jako czterdziesto-kilkuletnią, jeszcze innym razem z czasów jej największej kariery, kiedy miała dwadzieścia, trzydzieści lat i tak w kółko. To wprowadza lekki chaos. Choć jestem w stanie domyślić się dlaczego zdecydowano tak ułożyć te zdjęcia: może będąc w tej formie całość bardziej przypomina faktycznie nieuporządkowany chronologicznie album ze zdjęciami. Z drugiej strony można się trochę poczuć tak, jakby sama Bardot z uśmiechem pokazywała nam jakieś swoje randomowe zdjęcia z tekstem: "Patrz, a tu jestem na jachcie w filmie <<I Bóg stworzył kobietę>>".

Jeśli nie zwracać uwagi na ten chaos w chronologii zdjęć i popatrzeć ogólnie, to jest to niezła książka właśnie do takiego podziwiania aktorki. Zwłaszcza dla fanów którzy przeczytali typową biografię o niej, ale w tamtej zabrakło zdjęć i mają pod tym kątem niedosyt. Dlatego uważam, że można tą książkę spokojnie potraktować jako taką literaturę uzupełniającą do innych biografii - uboższych o fotografie aktorki.

Podsumowując: w mojej ocenie dobra literatura uzupełniająca inne biografie. Wizualnie super, merytorycznie już mniej. Dla fanów Bardot - tak! Może też sprawdzić się jako prezent. Inaczej książka raczej się nie spodoba, bo niewiele wnosi do życia.

Data przeczytania: 10-02-2022 (od: 9-02-2023)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

czwartek, 9 lutego 2023

Harry Potter i Kamień Filozoficzny

CYKL: "HARRY POTTER" (TOM 1)


Historię Harry'ego Pottera zna chyba już każdy. Ja dopiero teraz zabrałam się za pierwszy tom tej serii. Dużo czasu minęło zanim zdecydowałam się poznać losy słynnego czarodzieja i jego przyjaciół ze szkoły w Hogwarcie - słynnej szkoły dla Czarodziejów podzieloną na cztery Domy: Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw i Slytherin.

Harry'ego Pottera poznajemy jako niemowlę, sierotę, którego wzięło na wychowanie wujostwo. Żyje pod jednym dachem z wrednym, uprzykrzającym mu życie kuzynem, który go nie cierpi - zresztą z wzajemnością. Kiedy zbliżają się jedenaste urodziny Harry'ego, okazuje się, że chłopiec tak naprawdę niewiele wie o swoim pochodzeniu. Pewnego dnia w ich mieście, na ich ulicy zaczynają dziać się dziwne, trudne do wyjaśnienia i bardzo tajemnicze rzeczy...

Poza głównym bohaterem poznajemy też między innymi: pewną rezolutną i dość przemądrzałą dziewczynkę Hermionę, trochę nieśmiałego Rona, fajtłapowatego Newill'a i nieprzyjemnego ważniaka Draco Malfoy'a.
Bohaterowie książki, zarówno dziecięcy, jak i dorośli są bardzo dobrze nakreśleni, a stworzony przez Autorkę świat szybko uruchamia wyobraźnię. Dzięki temu można z łatwością wejść w magiczny świat szkoły w Hogwarcie, przenieść się tam i wraz z bohaterami przeżywać przygody, intrygi, odkrywać tajemnice.
To niesamowite jak bardzo ta książka może "wkręcić" czytelnika w tą historię! Wydarzenia bardzo absorbują i nie każą odejść od książki bez dowiedzenia się co było dalej. Dzięki wartkiej akcji, delikatnej nutki humoru w dialogach i tej chęci poznania odpowiedzi na pytanie "co dalej?" przeczytałam książkę w dwa dni (a nie często mi się to zdarza).
 
Nie przypuszczałam, że to będzie tak wciągająca lektura. Zawsze miałam sceptyczny stosunek do Pottera. Jakoś nigdy nie było mi po drodze z tą serią i nie do końca rozumiałam fenomen właśnie pierwszego tomu - bo to od niego lata temu zaczęło się istne szaleństwo na opowieść o tym małym czarodzieju. Spróbowałam, przeczytałam. Nie spodziewałam się, że mi się aż tak spodoba. Uważam, że to ciekawa, bardzo dobrze napisana książka. Warto się z nią zapoznać. Myślę, że sięgnę po kolejny tom.

Data przeczytania: 9-02-2023 (od: 8-02-2023)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

czwartek, 2 lutego 2023

Niewidzialne życie Addie LaRue

Wyobraźcie sobie, że pewnego dnia zauważacie, że każdy kto Was spotkał zaraz zapomina, że Was w ogóle widział. Wystarczy tak niewiele: na chwilę znikniecie z pola ich widzenia, albo oni na chwilę odejdą - i zaraz nie mają pojęcia, że przed momentem się poznaliście. Teraz wyobraźcie sobie, że każdego następnego dnia ta sytuacja się powtarza z każdą poznaną osobą. Prowadzicie te same lub podobne rozmowy z ludźmi (tymi samymi lub nie), przeżywacie z nimi różne sytuacje, relacje, wykonujecie te same czynności... Prawda, że brzmi dziwnie? A, teraz wyobraźcie sobie, że tkwicie w takim świecie, pośród ludzi, którzy zachowują się, jakby mieli co najmniej jakąś permanentną amnezję - wszyscy, tylko nie Wy - przeżywacie dni swojego życia tak samo i ten stan trwa nie tydzień, nie miesiąc, nawet nie dziesięć czy dwadzieścia lat lecz... setki następnych lat...
Właśnie tak wygląda życie tytułowej Addie LaRue. Wszystko przez pakt z diabłem, który zawarła w pewną noc w 1714 roku...

Książka Victorii Schwab ma całkiem dobry motyw: zaprzedanie duszy ciemności, która pewnego dnia pojawiła się na wezwanie samej Adeline. Ona jeszcze tego nie wie, że oto przypadkiem zrobiła coś, czego miała nie robić: czyli nigdy nie modlić się do bogów po zmroku, bo wtedy odpowiadają mroczni bogowie... Ostrzegano ją przed tym, ona nierozważnie, uciekając przed ożenkiem z niechcianym mężczyzną zwraca się pod osłoną nocy do bogów. Owa ciemność niechętnie, ale się godzi spełnić jej życzenie. Niestety spełnienie jej życzenia to jedno, a konsekwencje, z którym i będzie się borykać, to drugie... Addie błąka się przeklęta na lata. Bywają chwile, kiedy ciemność odwiedza Addie - chcąc, by się poddała. Może jej zwrócić duszę, ale wtedy będzie to oznaczało dla niej porażkę, a ona nie chce być przegraną. Pewnego dnia jednak, dziewczyna spotyka mężczyznę, który nieźle namiesza w tym jej długim życiu...

Powieść jest długa, ale czyta się ją bardzo szybko i z zainteresowaniem. Dużym jej plusem jest aspekt historyczny i podróżowanie wraz z Addie przez meandry jej pamięci. Dzięki wspomnieniom bohaterki, czytelnik przenosi się wraz z nią do wielu miejsc. Głównie podróżujemy po Francji. Wielokrotnie odwiedzamy Paryż (w latach 1714, 1715, 1716, 1719, 1720, 1724, 1751, 1789, 1914), bardzo często powracamy z Addie do jej rodzinnej wsi Villon-sur-Sarthe (w latach 1698, 1703, 1707, 1714, 1764, 1854, 1914). Jak więc można zobaczyć w czasie lektury cofamy się wiele razy wstecz do tych samych miejsc. Często wspomnienia bohaterki przenoszą czytelnika na chwilę do innych państw Europy, jak np. poza- również francuskim - Fécamp (w roku 1778) przenosimy się do okolic Berlina w Niemczech, czy do Monachium (w 1872 roku), lub do Włoch, gdzie w 1789 na chwilę jesteśmy we Florencji, a w 1808 roku odwiedzamy Wenecję. Dwukrotnie spędzamy też czas z Addie w Anglii: w 1827 roku w Londynie i w 1899 w Cotwolds.
Opowieść toczy się jednocześnie we współczesnych latach w Stanach Zjednoczonych począwszy od roku 2013 do 2014. Tu, przenosimy się do Nowego Jorku. Natomiast w latach dwudziestych jesteśmy na chwilę w Los Angeles, w pięćdziesiątych: w Los Angeles, a w 1970 roku jesteśmy w Nowym Orleanie. Współczesny Londyn witamy tylko raz w 2016 roku.

Patrząc na wymienione okresy można mniej więcej zobaczyć jak bardzo rozbudowana jest ta powieść. Można by pomyśleć, ze te przeskoki czasowe mogą być przeszkoda w czytaniu. Nie, nie jest tak, gdyż Autorka bardzo zgrabnie łączy ze sobą wątki a wszystko czyta się płynnie i z dużą dozą zainteresowania (przez większość tej opowieści). Dlaczego nie przez całość? O tym opowiem wymieniając minus, który mnie lekko znudził.

Wracając dalej do plusów: złożona postać Adeline, jej emocje, które przeżywa prze całe swoje bardzo długie życie sprawiają, że czytelnik mocno wczuwa się w sytuację bohaterki. Tak samo, kiedy obserwujemy to, jak walczy ona z bezradnością wobec konsekwencji narzuconej klątwy. Kiedy widzimy jej ból związany z uświadomieniem sobie, że nie ma szans, by ludzie ją zapamiętali nawet przez tak prozaiczne rzeczy, jak wytworzenie jakiegoś dzieła: czy to malarskiego, czy pisanego. Addie na nowo uczy się jak być nieznajomą pośród ludzi, których zna od zawsze. A czytelnik obserwuje tą jej bezradność, ten ból, smutek związany z przeżyciami bohaterki, kiedy widzi jak wszyscy ją zapominają (szczególnie najbliżsi jej sercu), i współczuje jej, przeżywając wraz z nią targane nią emocje i rozterki. Adeline LaRue - kobieta, której nikt nie pamięta. Kobieta, która powoli staje się kimś bez przeszłości przyszłości. Kobieta, która próbuje odnaleźć się w swojej dziwnej rzeczywistości i zaakceptować sytuacje, na które nie ma żadnego wpływu.

A ten wypomniany minus? Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów, dlatego powiem jedynie, że dla mnie minusem była czwarta część (ze wszystkich siedmiu, na które podzielona jest książka). Według mnie napisana trochę chaotycznie, nieco naiwnie w niektórych momentach. I choć ma ona sens, bo coś tłumaczy czytelnikowi, to jednak uważam, że można było ją skrócić o połowę.

Książka porusza nie tylko temat wędrówek czasowych, oraz odnajdywania siebie w otaczającej rzeczywistości. Zahacza o temat miłości, uczucia tak wielkiego i tak głębokiego przywiązania do drugiej osoby, że gotowego do wielkich poświęceń. Mocno porusza też tematy egzystencjalne: przemijanie oraz wiarę, często pytając o to czy jest sens wierzyć w to, co niewidzialne.

Książka przeczytana z polecenia Doktor Book, która też patronuje tej pozycji.
Według mnie jest to bardzo dobry tytuł, który miażdży system opowiedzianą historią i samym jej zakończeniem. "Niewidzialne życie Addie LaRue" z całą pewnością jest jak najbardziej wartą poznania książką.
 
Data przeczytania: 2-02-2023 (od: 11-01-2023)

Ocena 

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5



środa, 1 lutego 2023

Podsumowanie stycznia

Pierwszy tydzień stycznia rozpoczął się od ukończenia dwóch książek. Były nimi: całkiem niezły zbiór opowiadań Janusza Leona Wiśniewskiego "Zespoły napięć" oraz poradnik Mateusza Kobusa "Aksjomaty miłości", który jest już drugą bardzo dobrze napisaną książką tego Autora.

Kolekcję "Prawdziwe owady, pajęczaki i inne robaki" zasiliły ukończone: "Żółwinek Lewisa", "Mrówka skacząca" i "Cykada tajska".

Pod koniec miesiąca udało mi się nabyć intrygującą książkę. Spodziewałam się, że będzie bardzo dobra i to jeszcze zanim do mnie dotarła. Kiedy zaczęłam ją przeglądać - już wiedziałam: to będzie sztos! A samo obcowanie z nią tylko potwierdziły te przeczucia. Oczywiście mowa o książce "The Titanic Experience. The Legend of the Unskinkable Ship". Bardzo ładnie wydanej i ciekawie pomyślanej, gdyż w niektórych miejscach posiada ona specjalne kieszenie, w których umieszczono rozmaite dodatki w postaci przeróżnych dokumentów i listów. Gratka dla takich freaków na punkcie tematu Titanica jak ja 😉😀

W efekcie przeczytałam sześć tytułów. Niedaleko było do ukończenia jeszcze jednej książki - nie udało się, aczkolwiek myślę, że będę mogła przedstawić Wam ją jeszcze w pierwszym tygodniu lutego

 

Styczeń w liczbach 

Przeczytanych książek: 6

Łączna liczba stron czytanych książek: 529
Literatura faktu/Reportaż/Esej/Felieton: 1
Literatura piękna: 1
Literatura popularnonaukowa: 3
Poradniki: 1

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty