środa, 29 kwietnia 2026

Piękna hakerka

W kolejnym harlequinowym romansie z serii "Światowe Życie Extra" poznajemy milionera Alessio Baldiniego, który dostaje pogróżki mailowe. W celu wykrycia sprawcy postanawia zatrudnić hakera. Jakież jednak jest jego zdziwienie, kiedy zamiast męskiego specjalisty od IT, w jego domu pojawia się młoda kobieta! Alessio na początku wątpi w jej umiejętności, lecz z czasem przekonuje się, że Lesley Fox jest równie uzdolniona w swoim fachu, jak śliczna. Między bohaterami rodzi się fascynacja...
Jak potoczą się losy Alessia i Lesley? Czy odnajdą szczęście? Kto wysyła groźby pod adresem przystojnego Włocha? Tego już należy dowiedzieć się z lektury książki Cathy Williams.
 
Ten romans to typowa, lekka, schematyczna historia - jak większość tych opowiastek. Pierwsza połowa książki jest nawet znośna. W drugiej połowie pojawiają się bzdurne dialogi i naciągane zachowania bohaterów. Oczywiście Alessio Baldini z czułego kochanka staje się wzburzonym mężczyzną, który swoją irytację tłumaczy zazdrością o kobietę, z którą w zasadzie nie wiąże żadnej przyszłości - wszak kilkukrotnie zapewniał, że nie interesują go stałe związki...
Lesley godzi się wyjechać do Włoch z praktycznie obcym facetem, dla którego pracuje. Szybko ich relacja kończy się łóżkiem, a Lesley,  mimo świadomości, że Alessio interesują wyłącznie przelotne romanse, zaczyna zachowywać się już niemal jak jego stała partnerka...
 
Realizm tej historii zgubił się właśnie około połowy książki. Jakoś między pierwszą wspólnie spędzoną nocą, a tym wyjazdem do Włoch. Szkoda, bo motyw hakerki prowadzącej swoje małe śledztwo miał potencjał. Cóż... tylko, że w tej historii wcale nie chodziło o ten główny motyw...
Plus, że w miarę szybko się to czyta. Na szczęście fabuła tej bzdury nie pozostaje na dłużej w pamięci.

Data przeczytania29-04-2026 (od: 1-04-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

3 komentarze:

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty