niedziela, 15 lutego 2026

Pomoc domowa

CYKL: "MILLIE CALLOWAY" (TOM 1)

 

Nie chcąc zdradzić za dużo z fabuły tego thrillera, tym razem zacznę swoją opinię inaczej, niż zazwyczaj. 
Do przeczytania "Pomocy domowej" najbardziej zmobilizowała mnie jej ekranizacja, która niedawno ukazała się w kinach. Skoro wyszedł film, to postanowiłam najpierw poznać pierwowzór. Filmu i tak jeszcze nie widziałam. I bardzo się cieszę, bo przypuszczam, że nie oddałby tej historii tak, jak może to zrobić tylko książka.
A jaka jest ta historia? Nieprawdopodobnie pasjonująca, elektryzująca, wprawiająca w osłupienie, zaskakująca, momentami wbijająca w fotel. Nie należy też zapominać o tym, iż jest to thriller psychologiczny, a więc skłania też do pewnych przemyśleń. Głównie tych dotyczących ludzkiej natury i skłonności do pewnych zachowań. Celowo nie piszę jakie to zachowania, bo mogłabym zniszczyć Wam przyjemność czytania (jeśli w ogóle można tak to nazwać, bo z tą "przyjemnością", to tutaj chwilami bywa różnie - kto czytał, ten wie).
 
W pierwszym tomie, otwierającym cykl "Millie Calloway", otrzymujemy podzieloną na trzy części historię Wilhelniny Calloway (dla przyjaciół Millie). To główna bohaterka książki, narratorka wydarzeń części pierwszej i trzeciej. Poznajemy  Millie jako dziewczynę, która właśnie szuka pracy po tym, jak została wylana z baru, w którym była kelnerką. Teraz Millie nie ma gdzie się podziać i pomieszkuje w swoim samochodzie. Z chęcią przyjęłaby jakąkolwiek pracę, byle szybko - wszak została bez środków do życia. Sprawy nie ułatwia fakt, iż niedawno wyszła z więzienia i aktualnie przebywa na zwolnieniu warunkowym. Kto normalny będzie chciał przyjąć kogoś, kto jest obciążony kartoteką więzienną? Dlatego też starając się o pracę jako pomoc domowa u państwa Winchsterów, podchodzi do tego sceptycznie. Ze zdziwieniem (ale też radością) przyjmuje wiadomość, że ma tą pracę...
 
Państwo Winchesterowie to miła, zwyczajna, zamożna rodzinkaOna jest urodziwą, elegancką kobietą o imieniu Nina. On, to bardzo przystojny, bogaty pan domu - Andrew. Do rodzinnego kompletu mamy też Cecelię - małą, słodką dziewczynkę, ubraną w obecnie już nie modne, ale ładne, koronkowe sukienki. Na pozór wszystko wydaje się być normalne, ale czy rzeczywiście tak jest? Millie ze wszystkich sił będzie chciała dogodzić swojemu Państwu. Czy jej się to uda? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań, należy szukać w lekturze ksiażki Freidy McFadden.
 
Zgodnie z tym, co napisałam we wstępie: historia wciąga czytelnika bez reszty. Fabuła jest niespieszna, a atmosfera z każdym kwadransem spędzonym z bohaterami robi się coraz gęstsza, coraz bardziej wprawiając czytelnika w zdziwienie. Z kolei plot twisty sprawiają, że książkę pożeramy błyskawicznie,  z tym większym zaintrygowaniem. Autorka nie ma litości wobec swoich czytelników, niemal każdy kolejny rozdział kończąc tak, że wręcz musimy poznać dalszy ciąg tej historii. I będziemy chcieli, mimo kręcenia głową z niedowierzania...
 
Nie chcę wchodzić w szczegóły fabularne, dlatego podaję tylko to, o czym wiemy z opisu oraz informacje, które nie wpłyną na istotne fakty z książki. Jeśli jednak miałabym przekonać do lektury "Pomocy domowej" tych, którzy jeszcze nie znają jej ekranizacji, to z pewnością mogę napisać o niej jedno - thriller Freidy McFadden porywa tak mocno, że najlepiej zarezerwować sobie na nią wolny czas, bo nie będziecie chcieli się od niej oderwać. Żeby tego było mało: jestem przekonana, że jeszcze długo po lekturze ta historia będzie Wam siedzieć w głowie.
 
Lubię wciągające thrillery, nie zawsze oceniam je bardzo wysoko, bo tez nie każdy zasługuje na tak wysokie noty. Jednak w przypadku "Pomocy domowej" nie mam żadnych wątpliwości. Bez wahania uznaję ją za rewelacyjnie napisaną historię. Książka z pewnością wyląduje pośród innych tytułów, jako jedna z tych godnych zapamiętania i polecenia.

Data przeczytania15-02-2026 (od: 8-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

8/10          5/5                         8/10                          4/5

czwartek, 12 lutego 2026

Genevieve nie mówiła wszystkiego

Książka opowiada historię Benjamina Lowell'a - nastolatka z Chicago, który na co dzień jest nękany w szkole przez silniejszych od siebie rówieśników. Chłopak przeżywa katusze doznając fizycznego i psychicznego znęcania się. Jego problemy zdrowotne tym bardziej mu nie pomagają. Przeciwnie, to jeszcze bardziej pogarsza sytuację nastolatka. Żeby tego było mało, nie może on liczyć na wsparcie u najbliższych. Pewnego dnia, do jego klasy przychodzi nowa koleżanka - Genevieve McKenney. Dziewczyna jest śliczna, wręcz hipnotyzująca i bardzo pewna siebie. Roztacza wokół siebie dużą aurę. Każdy w klasie chce się z nią zaprzyjaźnić. O dziwo, ona wybiera właśnie nieśmiałego, nierzucającego się w oczy Bena.
Pewnego dnia, kiedy wszystko zdaje się układać, Ben ma w końcu bratnią duszę: nie tylko piękną i wspaniałą, ale też cudowną przyjaciółkę, która go wspiera i (niejednokrotnie) wstawia się za nim w szkole, nagle dziewczyna znika. Zaniepokojony Benjamin rusza na poszukiwania Genevieve. Trop prowadzi go do Ohio...
Czy Benowi uda się odnaleźć przyjaciółkę? Jakie tajemnice skrywa ostatnie miejsce pobytu dziewczyny? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Odpowiedzi na te oraz inne pytania należy szukać w książce Kamili Kolińskiej.
 
"Genevieve nie mówiła wszystkiego" to książka YA, z tajemniczą zagadką i bohaterem, który za wszelką cenę pragnie odnaleźć tytułową Genevieve. To młodzieżówka, w której Autorka przemyciła ważny temat doświadczania przemocy domowej i nękania (mobbingu) w szkole oraz motyw poszukiwania siebie. Autorka wykreowała mocno zarysowane charakterologicznie postaci. I tak, mamy miedzy innymi: nieśmiałego, nie radzącego sobie  z rówieśnikami Benjamina Lowell'a, pewną siebie (choć mającą swoje sekrety), piękną Genevieve, silnego pod względem osobowości Dominicka Slammer'a, empatyczną, dobrą Lindę...
Każdy czytelnik odnajdzie tutaj bohatera, z którym mógłby się utożsamić. Do tego wartka akcja, podążanie za tropem wraz z głównym bohaterem, stopniowe budowanie napięcia, nutka tajemnicy, chwile grozy w sytuacjach, w których Benjamin pakuje się w kolejne kłopoty - wszystko to sprawia,  że tą historię czyta się bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem. Warto dodać, że książka w większości posiada niezbyt długie rozdziały, dzięki czemu lektura wręcz pędzi do przodu.
 
"Genevievie nie mówiła wszystkiego" jest nie tylko historia o odkrywaniu prawdy oraz ponoszeniu konsekwencji popełnionych czynów. Jest to również opowieść o odkrywaniu siebie na nowo - i to zarówno pod względem mentalnym, fizycznym, jak i uczuciowym. Emocjonalny bagaż doświadczeń Bena, przeszłość Genevieve, czy też Dominicka i jego siostry Ronnie, chwilami budują duszną, ciężką atmosferę. Nie da się również nie zauważyć tematu przemocy, z którą czytelnik zderza się już na samym początku. Ta przemoc będzie mu też  towarzyszyć na dalszych kartach książki. Momentami odnosi się wrażenie, że jest jej aż za dużo, a większość bohaterów to przemocowcy. Niektóre wątki ukazują wręcz bardzo złą naturę ludzką, a pewne zachowania [niektórych postaci] mogą budzić skrajne uczucia i nie są dobrym wzorcem do naśladowania. Zapewne stąd oznaczenie, iż książka jest przeznaczana dla osób powyżej szesnastego roku życia.
 
Propozycja Kamili Kolińskiej jest wprawdzie kierowana do starszej młodzieży, myślę jednak, że i sporo starsi czytelnicy znajdą w niej coś dla siebie. Może spodobać się tym, którzy lubią powieści obyczajowe z nutą tajemnicy w fabule. Jeśli lubicie bohaterów zróżnicowanych pod względem charakteru oraz książki zahaczające o dylematy społeczne w połączeniu z psychologią postaci - to jest to coś dla Was. To również dobra książka dla tych którzy lubią powieści niosące ze sobą  jakieś ważne przesłanie. Z pewnością zmusza do pewnych refleksji, zwłaszcza gdy jest się tą młodą dorastającą osobą. 

Data przeczytania12-02-2026 (od: 17-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

środa, 11 lutego 2026

Przyjemne z pożytecznym

CYKL: "LOVE & LIPSTICK" (TOM 1)

 

Książka z harlequinowej serii "Gorący Romans", w którym poznajemy piękną właścicielkę firmy kosmetycznej Cassandrę Claremont. Pewnego dnia do jej firmy przychodzi Gage Branson - prezes konkurencyjnej firmy kosmetycznej i jednocześnie dawny kochanek Cass. Mężczyzna przychodzi do niej z propozycją kupna skrzętnie trzymanej w tajemnicy receptury najnowszych kremów przeciwzmarszczkowych, które mogą być przełomowe na rynku. Proponuje jej bardzo dużo pieniędzy, byleby sprzedała mu ową recepturę. Zdenerwowana Cass zaczyna mieć podejrzenia co do własnych pracowników - wszak ta receptura to była poufna informacja. Nikt spoza firmy nie wiedział o jej istnieniu! Podczas gdy ona usiłuje zidentyfikować niewygodnego informatora, Gage nie tylko namawia ją na ubicie złotego interesu, ale też zaczyna ją... uwodzić!
Jak potoczą się losy Gage'a i pięknej Cass? Kto jest kretem wynoszącym poufne informacje? Czy Cass sprzeda recepturę konkurencji? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań należy szukać w książce Kat Cantrell.
 
"Przyjemne z pożytecznym" to romans z motywem enemies to lovers. Dynamicznie się zaczyna. Powód, przez który są do siebie wrogo nastawieni, czyli wykradziona receptura i ich małe śledztwo w tej sprawie - to wątek wiodący. Przez większość książki nadzieja na rozwiązanie tej sprawy budzi ciekawość czytelnika. Główna para niemal przez pół książki usiłuje uzyskać od siebie potrzebne informacje. On chce dowiedzieć się jaka jest tajemnica receptury kosmetyku. Ona z kolei, chce dowiedzieć się kim jest informator Gage'a. Oboje miotają się przy tym ze swoimi uczuciami, co do połowy książki nawet nie najgorzej się czytało. Jednak, z czasem naiwność głównej bohaterki, która na początku śmieszyła, zaczyna być denerwująca. Zresztą podobnie, jak niektóre zachowania bohaterów. Samo śledztwo natomiast... cóż tu dużo mówić: jest rozczarowujące.
 
Najprawdopodobniej ta książka, byłaby nawet znośna, gdyby nie została zepsuta dramą na kilka rozdziałów przed końcem, irytującymi rozterkami, nierealnymi reakcjami na niektóre sytuacje oraz kompletnym zepsuciem głównego wątku fabularnego, który ze statusu "interesujący" został sprowadzony do "nic konkretnego".

Data przeczytania11-01-2026 (od: 7-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          1,5/5                      4/10                          2/5

sobota, 7 lutego 2026

Jak kochać to we Włoszech

W romansie z harlequinowej serii "Światowe Życie" poznajemy angielkę - Alainę Ashcroft, która przed laty. Alainę Ashcroft nawiązała  aromatyczną relację z przystojnym Włochem Rafaellem Ranierim,  podczas ich wspólnego pobytu na Karaibach. Kiedy jednak Rafaello zauważył, że kobieta pragnie czegoś więcej, niż tylko przelotnego romansu, postanawia szybko zakończyć tą relację. Pięć lat później, przypadkowo spotyka on Alainę w Londynie. Kobieta jest w towarzystwie jakiegoś mężczyzny i dziecka. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że chłopiec jest do niego uderzająco podobny! Kiedy Rafaello dowiaduje się, że jest ojcem, nakłania Alainę, by została jego żoną, co będzie dobrym wyjściem dla ich dziecka. To jednak będzie wiązało się z przeprowadzką do Włoch. Alaina zgadza się na to rozwiązanie, przekonana, że oferta życia w luksusach, będzie wystarczające by wieźć szczęśliwe życie. Jednak wkrótce przekonuje się, że do tego szczęścia pasowałaby też mężowska miłość, tym bardziej, że uświadamia sobie, ze dalej kocha Rafaella...
Czy Alinie uda się obudzić nie tylko pożądanie, ale też miłość męża? Czy Rafaello zapomni o ranach z młodości i stworzy rodzinę z Alainą nie tylko z obowiązki, ale też z miłości? Czy odnajdą szczęście? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Julii James.
 
Jest to kolejny romans, który z jednym z popularnych schematów, w których po krótkiej, acz owocnej relacji ona decyduje się na podróż w świat, po tym jak wychodzi na jaw jej tajemnica sprzed lat o nieślubnym dziecku. Początek był nawet znośny, choć fabuła jest tak przewidywalna, jak to, że zimą pada śnieg. To, co najbardziej mi się nie spodobało to kilka ostatnich rozdziałów, w których wodolejstwo i grafomania wylewają się z kolejnych stron. Odniosłam wrażenie, że w tych dwóch ostatnich rozdziałach Autorka nie miała już nic ciekawszego do napisania, ale musiała osiągnąć pewną ilość stron, dlatego postanowiła lać wodę, w kółko powtarzając te same zdania.

Nie spodziewałam się cudów, bo to przecież harlequin, aczkolwiek mając w pamięci podobną tematycznie książkę "Król w obiektywie", spodziewałam się choć w połowie tak interesującej lektury, jak to miało miejsce u Sharon Kendrick. Wyszła słaba książka, o słabej, mało ciekawej, bardzo wtórnej fabule, do tego z irytującym, nudnym zakończeniem. 

Data przeczytania7-02-2026 (od: 30-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1,5/5                     3/10                         1.5/5

piątek, 6 lutego 2026

Britney Spears UNBREAKABLE (książka + film)

Krótka książka będąca dodatkiem do filmu dokumentalnego o Britney Spears, ukazuje karierę tej Artystki od jej początków w Klubie Myszki Miki po lata 2009-2015. Autorzy tekstu przybliżają momenty glorii i chwały na fali wydanych płyt "...Baby One More Time", "Oops! I Did It Again", "Britney" czy też "In the Zone". Uwadze nie uchodzą jednak mniejsze, bądź większe skandale z udziałem gwiazdy (począwszy od kontrowersyjnej sesji do magazynu "Rolling Stone" w 1999 roku, przez pocałunek z Madonną podczas występu na gali MTV Music Awards, na problemach natury osobistej kończąc). Wszystko to okraszone barwnymi, niezłej jakości fotografiami, przedstawiającymi wybrane fragmenty z życia oraz kariery muzycznej.
Biorąc pod uwagę fakt, iż sami Autorzy tekstu przyznają, iż Britney Spears to niekwestionowana gwiazda wszech czasów, nie da się nie zauważyć, że trochę po macoszemu potraktowano jej osobę, w sporej mierze skupiając się na tej części jej życia dotyczącej skandali.

Biorąc pod uwagę film, sytuacja ma się podobnie, kiedy już pierwsze kadry ukazują Britney z czasów, które można by określić jako początek załamania jej kariery. Mimo, iż materiał filmowy w sporej mierze skupia się na porażkach Britney, to jednak widzę pewien plus: producenci dokumentu nie tworzą jej laurki, a mimo to przedstawiają Britney jako Artystkę, której gwiazda mimo wszystko nie gaśnie.

Książkowy dodatek do tego dokumentalnego filmu - w mojej ocenie - jest przeciętny. Z jednej strony nie jest to dziwne, jeśli brać pod uwagę, że ta publikacja liczy sobie dwadzieścia stron, na których nie jest się w stanie pokazać życia włącznie z przebiegiem kariery danej postaci. A już na pewno nie tak barwnej postaci, jaką niewątpliwie jest Britney Spears.

Publikację polecam głównie fanom Artystki. Ja obejrzałam ją po lekturze książki "Kobieta, którą jestem". Mimo, że ta książka powstała dużo później, to uważam, że jest to właściwa kolejność - z uwagi na pewne różnice w wypowiedziach samej Britney w dokumencie, a tym, co wiele lat później opisała we wspomnianej książce. Da się wówczas zauważyć nie tyle sam rozdźwięk miedzy tymi wypowiedziami, co zakłamanie świata show-biznesu.

Data przeczytania: 5-02-2026 (od: 5-02-2026)

LC            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10           6/10                          3/5

wtorek, 3 lutego 2026

Rozwódki Konstancina

CYKL: "TAJEMNICE KONSTANCINA" (TOM 3)

 

Kolejny powrót do konstancińskiej sagi, w której Ewelina Ślotała odsłania tajemnice blichtru świata celebrytów i ważnych biznesmenów. Tym razem jednak, bierze pod lupę rozwody. Te drogie i te jeszcze bardziej drogie rozwody milionerów. Ile pieniędzy konstancinianie są w stanie zapłacić za rozwód swoim byłym małżonkom? Jak i kiedy przezorna małżonka swojego bogatego męża powinna przygotować się do ewentualnego rozwodu w przyszłości? Z kim warto trzymać sztamę i jakich ludzi powinna ona mieć po swoje stronie? Na te oraz wiele innych pytań, odpowie Wam Ewelina Ślotała w trzecim tomie cyklu "Tajemnice Konstancina".
 
Książka jest kontynuacją losów bohaterki, którą czytelnik mógł poznać w "Żonach Konstancina". Opowieść, trzyma poziom poprzednich części. Jest tak samo intrygująca, jak "Kochanki Konstancina". Tutaj również mamy część fabularną oraz tą typowo reportażową, pisaną inną czcionką. Wprawdzie historia głównej bohaterki znacznie zwalnia. Nie ma już takiej dynamiki, jak choćby w drugim tomie. Za to część reportażowa - bardzo na plus. Głównie dzięki tym fragmentom, książkę przeczytałam błyskawicznie i z dużym zainteresowaniem. Mam tez wrażenie, że Autorka przeszła samą siebie pod względem ilości podanych anegdotek - i to przyrównując do dwóch poprzednich tomów.
 
Książkę jak najbardziej polecam, ale głównie tym czytelnikom, którzy poznali dwie poprzednie części (a zwłaszcza ten drugi tom) ze względu na kontynuację oraz bohaterów z poprzednich części, którzy pojawiają się również w "Rozwódkach Konstancina".

Data przeczytania3-02-2026 (od: 1-02-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

niedziela, 1 lutego 2026

Podsumowanie stycznia

Wraz z rozpoczęciem Nowego Roku wręcz "rzuciłam się" na zupełnie nowe tytuły. Ostatecznie, w styczniu przeczytałam dziewięć książek, gdzie zdecydowanie prym wiodły romanse i literatura obyczajowa. 

Miesiąc rozpoczęła,m od ukończenia książki "Ślub w Neapolu" autorstwa Sharon Kendrick. Jest to harlequinowe romansidło, który - jak na to, iż jest to krótka książka - "męczyłam" dwa tygodnie. I to dużo, jak na fakt, że nie była to kompletnie beznadziejna lektura. Niestety, dobra też nie była.

Kolejnym tytułem, który ukończyłam początkiem stycznia, było romansidło Michelle Smart, zatytułowane "Miłość, która stopi każdy lód". Tutaj, harlequin ten był równie kiepski, jak ten poprzedni tytuł, choć w miarę znośny. Może nawet bardziej, jeśli brać pod uwagę fakt, iż skończyłam tą książkę w  kilka dni.

"Kochanki Konstancina" Eweliny Ślotały, to książka, która okazała się bardzo wciągającą lekturą. Przeczytałam ją błyskawicznie i z wielkim zainteresowanie, a sama książka, będąca drugim tomem pięciotomowego cyklu, niewątpliwie jest lepsza nawet niż pierwszy tom - "Żony Konstancina". Jednocześnie, moje zainteresowanie tym cyklem zwiększyło się. Z pewnością sięgnę po kolejne tomy cyklu.

W połowie miesiąca przeczytałam kolejne dwa romanse: książkę "Pierwsza taka noc" Fiony Brand oraz "Aktorka i arystokrata" autorstwa Michelle Conder. Obie były mało odkrywczymi czytadłami z kiepską fabułą. Nie warto po nie sięgać.

"Kiedy żurawie odlatują na południe" szwedzkiej Autorki Lisy Ridzén to moje pierwsze odkrycie w tym roku. Książka urzekająca niespieszną fabułą, która opowiada parę miesięcy z życia pewnego starszego człowieka. Jego żona od dłuższego czasu przebywa w domu opieki, ona sam wymaga pomocy przy codziennych czynnościach. Jego jedynym towarzyszem jest pies. Jednak pewnego dnia starszy człowiek dowiaduje się, że jego syn postanowił odebrać mu ukochanego pupila, gdyż zauważył,, że ojciec już nie może wychodzić z nim na spacer. Książka ta, poza wspomnieniami starszego mężczyzny, jest opowieścią o miłości, przyjaźni, tęsknocie i przebaczeniu. Wartościowy tytuł, który jak najbardziej polecam.

W drugim tygodniu stycznia skończyłam kolejny nieciekawy, irytujący harlequin o perypetiach bogaczy - czyli "Tak wiele nas łączy" Pippy Roscoe. Książka okazała się być jeszcze słabszą od pozostałych sześciu, romansów, które przeczytałam w tym miesiącu.

Na kilka dni przed końcem miesiąca skończyłam bardzo średni romans autorstwa Lynne Graham, czyli "Żona dla milionera". Niby kolejna romantyczna bajka, choć mocno nasycona toksycznymi zachowaniami głównego bohatera, które - o dziwo - ciągle są mu wybaczane. Fabuła, która mogłaby nie mieć miejsca w realnym życiu.

Miesiąc zakończyłam moją TBRową książką, czyli "Swift and Saddled", której Autorką jest Layla Sage. Romans, który mnie pozytywnie zaskoczył, tym bardziej, iż w zeszłym roku czytałam pierwszy tom - "Done and Dusted", który bardzo mnie rozczarował. Dlatego byłam sceptycznie nastawiona do tej kontynuacji. Jak się okazuje, moje obawy były bezpodstawne. Przyjemnie spędziłam czas z tą książką. Możliwe, że dam szansę Autorce i gdy następne tomy cyklu zostaną wydane w Posce, to znów zawitam na ranczo Rebel Blue.

Ponadto wciąż kontynuuję książki, które czytałam jeszcze w zeszłym roku. W lutym zabieram się za nowe tytuły, w tym także za kolejną książkę z TBR-u na to półrocze 

 

W styczniu tytułem miesiąca jest "Kiedy żurawie odlatują na południe"

 

Styczeń w liczbach 

Przeczytanych książek: 9

Łączna liczba stron czytanych książek: 1894 
Literatura obyczajowa/Romans - 8
Literatura piękna - 1

Swift and Saddled

CYKL: "REBEL BLUE RANCH" (TOM 2)

 

Po kiepskiej pierwszej części cyklu "Done and Dusted", postanowiłam dać szansę jej kontynacji. Zachęciły mnie do tego zaskakująco dobre opinie, które wskazywały na to, iż jest ona lepsza od pierwszego tomu. Zaintrygowało mnie to, gdyż rzadko zdarza się, aby kolejne części czegokolwiek - czy to książek, czy filmów - miały być lepsze od pierwszej części jakiegoś cyklu. Jakże więc miłą niespodzianką okazała się być książka "Swift and Saddled"...
 
W powieści Layli Sage, powracamy na dobrze znane nam ranczo Rebel Blue. Znów spotykamy Amosa Rydera i jego synów. Nie mogło oczywiście zabraknąć Luke'a Brooks;a i jego ukochanej Clementine, których historię miłosną mogliśmy śledzić w pierwszym tomie. Tym razem jednak, fabuła skupia się na Westonie Ryderze - bracie Clementine, Gus'a i Dusty'ego, który postanawia podjąć się renowacji rodzinnego Wielkego Domu, który nazwał Baby Blue. Do tego celu zatrudnia projektantkę, która ma mu pomóc w realizacji jego marzenia.
Tymczasem, do Diabelskiego Buta przyjeżdża tajemnicza nieznajoma - Ada Hart. Kobieta od kilku miesięcy korespondowała za pośrednictwem e-maili z pewnym ranczerem w sprawie wspólnego projektu. Przyjechała właśnie do Wyoming, aby udać się na ranczo Rebel Blue i "dopiąć wszystkie sprawy", żeby móc rozpocząć prace nad nowym wyzwaniem, kiedy w barze spotyka przystojnego kowboja. Między tą dwójką iskrzy od pierwszych chwil. Do tego stopnia, że sami nie wiedzą kiedy, nagle zaczynają się namiętnie całować. Ostateczne jednak, spłoszona Ada ucieka z Diabelskiego Buta, zostawiając w barze zdumionego kowboja. Następnego dnia kobieta przyjeżdża pod dom szefa i odkrywa szokującą prawdę...
Jak potoczą się losy mieszkańców Rebel Blue? Jak będą wyglądały przygody Ady w świecie otoczonym przez konie i kowbojów? Czy uda się zrealizować marzenie Westona Rydera? Po odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań, odsyłam do lektury "Swift and Saddled".
 
Co oferuje nam ten romans? Poza wciągającą fabułą, z pewnością nie zabraknie zabawnych sytuacji i dialogów. Gdyby nie liczyć sytuacji z pierwszych rozdziałów, to można by nazwać tą książkę romansem z motywem slow-burn (czyli, coś, czego w poprzedniej części zabrakło, a co było szumnie - acz mocno na wyrost - zapowiadane na okładce). Widać więc, że tym razem Autorka "odrobiła zadanie domowe" i zamiast na wielokrotnie ostrych, wręcz anatomicznych opisach seksualnych uniesień, bardziej skupiła się na powolnym budowaniu relacji uczuciowej między bohaterami.
 
Wspomniane wcześniej zabawne fragmenty są tutaj mocnym atutem. Tworzą klimat fajnej, lekkiej książki, którą przyjemnie się czyta. Zainteresowanie czytelnika rośnie z każdą kolejną zabawną ripostą lub sytuacją, co sprawia, że aż chce się poznać dalsze losy bohaterów. Rozpływanie się głównej bohaterki nad wyglądem Westona może chwilami razić. Ja nie uważam, jakoby było to przesadzone - być może dlatego, że większość tych opisów była właśnie zabawna. Scena z pieczeniem zapiekanki - świetna (i pisze ro ktoś, kto nie przepada za opisami kulinarnymi w książkach). Ponadto, na plus przemyślenia głównych bohaterów - zwłaszcza Ady Hart. Jej wątpliwości, wewnętrzne zmagania się ze sobą, czynią tą historię nieco głębszą, niż taki tam sobie romans erotyczny.
 
A propos, jeśli chodzi o sceny erotyczne - występują, są dość śmiałe, niekiedy wulgarne. Mimo, iż erotyka jest tu dość ostra, to i tak nie wygląda to aż tak przesadnie, jak miało to miejsce między bohaterami pierwszej części, gdzie mieliśmy wręcz szczegółowo anatomiczne opisy łóżkowych poczynań. To samo tyczy się wulgaryzmów - występują, aczkolwiek nie w takim nadmiarze, jak było poprzednio. o jednak nie zmienia faktu, iż po "Swift and Saddled" nie powinna się gać młodzież, dlatego ostrzeżenie na okładce jest tutaj jak najbardziej zasadne.
 
Mimo, iż nie przepadam za romansami, a pierwszy tom tego cyklu uważam nadal za mocno średnią, to polecam "Swift and Saddled". Czyta się bardzo szybko i zainteresowaniem. Myślę, że jest to romans, w którym wiele czytelniczek znajdzie coś dla siebie: od zwyczajnej rozrywki, przez erotykę, po głębsze refleksje głównej bohaterki nad swoim życiem. Ja się zaskakująco dobrze bawiłam podczas lektury tej książki.

Data przeczytania31-01-2026 (od: 23-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3,5/5                      6/10                          3/5

piątek, 30 stycznia 2026

Żona dla milionera

CYKL: "MARIAGE BY COMMAND" (TOM 2)


Tematem tego romansu  z serii "Światowe Życie Extra" jest kolejna mariażowa bzdura. Niejaki 
Monty Blake chce dla swoich korzyści ożenić córkę z greckim milionerem Sergiosem Demonidesem, tym bardziej, iż dowiedział się o problemach Demonidesa, który właśnie zmaga się z nagłym problemem wychowania trójki dzieci. Jednocześnie, Monty szantażuje swoją córkę i wymusza na niej małżeństwo z Sergiosem: jeśli Beatriz nie spełni jego wymagań, to zarówno ona, jak i jej niepełnosprawna matka, będą miały problemy finansowe. Beatriz zgadza się i przychodzi do Sergiosa z propozycją małżeństwa...
Jak na propozycję zareaguje Sergios? Czy Beatriz będzie idealną kandydatką na matkę? Co wyjdzie z tej znajomości? Tego należy już dowiedzieć się z lektury książki Lynne Graham.
 
To romansidło już od pierwszych stron pokazuje jak wielką, toksyczną bzdurą będzie fabuła tej książki. Ona jest gotowa zostać nianią obcych dzieci, bo jest szantażowana  przez własnego ojca, żeby wyszła za mąż za obcego mężczyznę. W innym przypadku, zarówno ona, jak i jej niepełnosprawna matka będą miały kłopoty finansowe Nie pasuje jej to, ale "idzie w ten temat" - no bo niby czemu nie? Wszak ona naprawdę NIE MA innego wyjścia... Totalny absurd.
Z kolei on, początkowo zdziwiony propozycją, z czasem wije dla nich gniazdko gdzieś w Grecji, mimo, że doskonale wie, że wyjazd Beatriz do jego greckiej rezydencji wiąże się z koniecznością wyprowadzenia się od matki, której ona pomaga w codziennym życiu - ale musi wyjechać, "bo tak, i już!" [czytaj: bo Pan i władca tak sobie wymyślił]. Co więcej, Beatriz sama nazwa go bezwzględnym manipulatorem, więc doskonale widzi jego wady, a i tak wciąż brnie  tą znajomość.
 
W romansie tym, mamy motyw enemies to lovers, co możemy obserwować przez większość książki. Plus, ze względu na niektóre potyczki słowne między głównymi bohaterami, aczkolwiek chwilami te ciągłe sprzeczki i wzajemne denerwowania się głównej pary zaczynały męczyć czytelnika.
 
Książka ujdzie w tłumie, głównie ze względu na te parę ciętych ripost Beatriz, które karzą mi wierzyć, że mimo swojego miłosnego zaślepienia, miała ona resztki zdrowego rozsądku. Niezrozumiałym jest dla mnie jednak to, że w tych książkach potrafi być nagromadzone tak dużo toksycznych zachowań, które w tak szybki i łatwy sposób zostają wybaczone...

Data przeczytania30-01-2026 (od: 23-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

piątek, 23 stycznia 2026

Tak wiele nas łączy

W kolejnym romansie z serii "Światowe Życie", wydarzenia mają miejsce w Hiszpanii. Poznajemy 
Nathaniala Harcourt'a który dwa lata temu spędził noc z Gabriellą Casas. Mężczyzna nie wiedział jednak, że piękna nieznajoma została przysłana do niego przez matkę Gabriellę - Renatę Casas. Renata kazała córce uwieść Nathaniala, ostatecznie doprowadzając do oszustwa. Po dwóch latach, wszyscy troje spotykają się na sali sądowej. Nathanial jest przekonany, że Gabriella działała wyłącznie na polecenie matki. Chce się się odegrać na Gabrielle. Jakież jest jego zdziwienie, kiedy odkrywa, że Gabriella nie tylko zeznaje przeciwko swojej matce, ale też jest... matką niemal dwuletnich bliźniaków, zresztą uderzająco podobnych do niego...
Jak potoczą się losy Nathaniala i Gabrielelli? Czy Nate będzie brał czynny udział w wychowywaniu dzieci? Jak na tą znajomość zareaguje Renata Casas? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Pippy Roscoe.
 
Jaki jest ten romans? Ma chaotyczny i mało interesujący początek, z motywem enemies to lovers, później historia się rozkręca, choć nie na długo. Kto liczy na opisy erotycznych uniesień, ten się zawiedzie. Sceny miłosne kończą się na pójściu do łózka, po czym zaczyna się nowy dzień, pełen rodzinnych wrażeń. Jeśli przymknąć oko na ciągłe sceny z życia codziennego matki i dziecka oraz durne, momentami bezsensowne dialogi, to może czytałoby się lepiej. Niestety, mamy tu opisy przebierania dziecięcych pieluch, zachwytów ojca nad jego cudownymi pociechami, obietnice ochrony rodziny za wszelką cenę. Fabuła kręci się wokół tego przez pierwsze pół książki.
 
Zresztą, jeśli właśnie wziąć pod uwagę tą fabułę, to... jest ona bzdurna i bardzo nierealna, choć nie jest to dziwne, wszak brak realizmu i głupota fabularna, to znak rozpoznawczy w tych książkach. Pół biedy, jeśli jest to zabawne i nie irytujące.
Trochę szkoda, bo po opisie wydawało się, że to będzie coś w stylu "Króla w obiektywie", gdzie ta fabuła była trochę mądrzejsza, wydarzenia działy się w miarę pomału i jakimś bardziej realnym rytmem. Tutaj kobieta nagle zgadza się na wszystko, byle tylko dać dom dzieciom... Do tego wszystkiego dochodzą problemy zdrowotne Nate'a, które są wsadzone do treści tylko po to, żeby pokręcić trochę wydarzeniami. Ech, rozumiem te harlequinowe bajki, ale żeby były trochę mądrzejsze...
 
Harlequinowe bajki to jedno, ale fabularne nieścisłości to drugie. Mam na myśli te cudowne osiemnastomiesięczne alfa i omegi - bliźnięta, które po tym, gdy matka przedstawia im ojca, mówią: "Tata, Fajnie!"... O ostatecznej ocenie zaważyła jednak scena, w której Nate pyta Gabriellę: "Czy Ana i Antonio wiedzą o Renacie?", a Gabriella z przekonaniem odpowiada, że "pojęcie takie, jak <<dziadkowie>> nigdy nie funkcjonowało w ich rodzinie"Naprawdę? To są małe niemowlęta, którym Gabriella zmienia brudne pieluchy! One mogą ewentualnie zaczynać mówić, a kojarzenie babci może u nich kończyć się na ewentualnym: "baba, baba", a nie na kojarzeniu jakichkolwiek pojęć...

Przyznam, że po połowie książki stwierdziłam, że ta bzdura mogła właściwie zakończyć się na osiemdziesiątej ósmej stronie. Autorka naprawdę nie musiała dalej w to brnąć.
 
Data przeczytania23-01-2026 (od: 20-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

sobota, 17 stycznia 2026

Kiedy żurawie odlatują na południe

Akcja książki "Kiedy żurawie odlatują na południe" dzieje się w Szwecji. Głównym bohaterem jest Bosse Andersson (w skrócie Bo) - staruszek, który korzysta z usług Pomocy Domowej - opiekunów, których zadaniem jest doglądanie starszych osób oraz pomaganie im w codziennym funkcjonowaniu. Poznajemy Bo w momencie, kiedy snuje przemyślenia na temat swojego syna Hansa, który twierdzi, że dla jego ojca najlepszym wyjściem byłoby odebranie mu jego psa - Sixtena. Głównym powodem tej decyzji jest fakt, iż mężczyzna nie może już wychodzić z nim na spacery, gdyż jest coraz słabszy i mógłby na przykład zasłabnąć albo przewrócić się podczas wędrówki z pupilem. Ukochana żona Bo - Frederica, cierpi na demencję i od od dłuższego czasu przebywa w ośrodku całodobowej opieki. Sixten jest więc dla Bo jedną z najwierniejszych i najbardziej bliskich mu istot, dlatego staruszek nie wyobraża sobie, że mógłby się rozstać ze swoim pupilem. Przy okazji tych rozważań, czytelnik ma okazję poznać pozostałe osoby z otoczenia Bo, a także jego przeszłość, która na kartach tej powieści przewija się w jego wspomnieniach.

"Kiedy żurawie odlatują na południe" to z pewnością nietuzinkowa książka. Bardzo refleksyjna opowieść o życiu, egzystencji, przemijaniu, a przede wszystkim o starości i relacjach międzyludzkich. To historia człowieka, który spogląda na swoją przeszłość z perspektywy starszej już osoby. Wspomina młodzieńcze lata, czasy gdy mieszkał z żoną i małym wówczas Hansem - a więc najlepsze lata swojego życia, kiedy był w pełni sił. Tamten czas zestawia z teraźniejszością, która nie jest już tak kolorowa. Chwile, które obecnie przeżywa są dla niego trudnym czasem. Bosse jest coraz bardziej zniedołężniały i zależny od innych osób. Najprostsze czynności jego codziennej egzystencji, urastają do problemów wysokiej rangi. Do tego dochodzi wstyd i zażenowanie sytuacjami, które mu się przytrafiają, a które niegdyś nie sprawiały mu żadnych trudności. Żeby tego wszystkiego było mało, dochodzi do tego wszystkiego ogromny żal i złość względem syna, który chce odebrać mu jedyną żywą istotę, z którą przebywa.
 
Mimo, iż książka porusza ważne i trudne tematy, to czyta się ją zadziwiająco szybko. Duża w tym zasługa lekkiego pióra Autorki. Co więcej, nie znajdziemy tutaj pędzącej fabuły pełnej zwrotów akcji, a jedynie melancholijną, niespieszną opowieść, która wciąga czytelnika w świat głównego bohatera, poruszając w nim wrażliwe nuty. Niewątpliwie jest to jedna z tych lektur, które nie tyle się „pochłania”, ile przeżywa powoli, z uwagą, pozwalając myślom na refleksje egzystencjalne.
Motyw egzystencjalny jest tu zresztą wyraźnie zaznaczony. Czas odgrywa tu ważną rolę, nie tylko będąc tłem wydarzeń. Przemijanie przenika niemal w każdym rozdziale - zmienia bohaterów, relacje i sposób postrzegania otoczenia. Autorka pokazuje tutaj, że życie składa się z kruchych i ulotnych chwil. Śmierć jest tutaj przedstawiona jako powolny proces: myśli, lęku, oswajaniem się z tym, co nieuniknione. Refleksje nad godzeniem się ze śmiercią – czy to własną, czy też cudzą – należą do jednego z najmocniejszych punktów książki.
 
Kolejnym mocnym punktem tej powieści jest relacja ojciec-syn. Relacja niełatwa, pełna niedopowiedzeń, napięć i trudnych emocji, które mają charakter eskalujący, ale znajdują ujście we wzajemnym przebaczeniu.
Pięknie i wzruszająco ukazano przywiązanie człowieka do zwierzęcia. Pies Sixten jest tutaj symbolem bezwarunkowej obecności i wierności - jedynym przyjacielem człowieka. Tym mocniej wybrzmiewa tutaj chęć odebrania głównemu bohaterowi jedynego towarzysza codziennej niedoli. Wzruszająco ukazano tą relację pod koniec książki.
Ważnym elementem książki są opiekunowie. Autorka ukazuje ich jako osoby bardzo potrzebne, odgrywające kluczową rolę, choć nie idealne. Mają odmienne charaktery, różne poziomy cierpliwości, popełniają błędy, ale jednocześnie mają bardzo duży wpływ na ich podopiecznego. I choć ich obecność jest niemal niezauważalnym tłem, to właśnie opiekunowie Pomocy Domowej towarzyszą w najtrudniejszym etapie życia Bo.  To oni podtrzymują jego codzienność, są świadkami jego wspomnień, lęków, wstydu. Są jego  powiernikami, wychodzą na spacer z jego psem, gdy on już nie może tego robić, wciąż utrzymują kontakt z jego synem, pomagają w codzienności, ale także w godnym odchodzeniu.
 
"Kiedy żurawie odlatują na południe" to lektura wymagająca emocjonalnej uważności, głębokiej refleksji nad przemijaniem, relacjami rodzinnymi, godzeniem się nieuchronnością śmierci. To jedna z tych książek, które mogą na długo pozostać w pamięci. Zachęca do zatrzymania się, spojrzenia na własne relacje i pogodzenia się z myślą, że starość to wiele wyrzeczeń, a odejście to nieodłączna część życia. Bardzo polecam tą książkę, zwłaszcza tym, którzy lubią przeczytać taką wartościową, zmuszającą do refleksji, momentami wzruszającą literaturę. 

Data przeczytania17-01-2026 (od: 3-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

piątek, 16 stycznia 2026

Aktorka i arystokrata

Romans z harlequinowej serii "Światowe Życie Extra", przenosi czytelnika do Anglii. Poznajemy początkującą aktorkę Honey Blossom Lily Wild/ Pewnego dnia Lily zostaje zatrzymana na lotnisku i oskarżona o przemyt. Na domiar złego, z opresji ratuje ją jej dawny znajomy: lord Tristan Garret - prawnik oraz przyszły książę Greyhorn. Mężczyzna ma dla niej propozycję: do wyjaśnienia sprawy Lily będzie pod jego kuratelą - przez dwadzieścia cztery godziny na dobę! Warunek ten jest dla Lily trudny do zaakceptowania. Dziewczyna już będąc nastolatką durzyła się w Tristanie. Lily nie wie, że Tristan też podziela to uczucie.
Jak potoczą się losy Tristana i Lily? Czy rzeczywiście miała ona związek z przemytem narkotyków? Jakie jeszcze tajemnice wyjdą na światło dzienne? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Michelle Conder.
 
"Aktorka i arystokrata" niczym nie wyróżnia się na tle innych harlequinowych opowieści. Mamy tu typowy motyw enemies to lovers, a więc przeczytamy parę słownych potyczek między główną parą. Zakończenia można się domyślać, bo też jest ono typowe dla tych historyjek. Wspomniane słowne przekomarzania między Lily i Tristanem są tutaj na plus, choć te najbardziej cięte riposty są w kilku pierwszych rozdziałach oraz pod koniec książki. Fakt, iż główny bohater zareagował na wcześniej niewyjawione dziewictwo partnerki ze zdziwieniem, ale też względnie ze spokojem - również na plus (zważywszy na to, że w tych romansach zazwyczaj przedstawia się facetów jako strasznie irytujących dupków). Nie ma tu bardzo ostrych scen erotycznych. Książkę czyta się w miarę szybko.
 
Jeśli chodzi o minusy, to jest to z pewnością fabuła, która po interesującym początku zmienia się w trochę przynudzającą analizę życia rodzinnego głównych bohaterów. Dopiero pod koniec fabuła przyspiesza i robi się ciekawsza. Gdyby cała książka była tak interesująca, jak jej pierwsze i ostatnie rozdziały, to ocena byłaby wyższa. Tymczasem, jedynie "ujdzie w tłumie". Jest to historia, która z pewnością nie zapadnie w pamięci na dłużej.

Data przeczytania16-01-2026 (od: 10-01-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5 

wtorek, 13 stycznia 2026

Pierwsza taka noc

W kolejnej opowieści z harlequinowej serii "Gorący romans" poznajemy Evę Atraeus. Kobieta, po śmierci jej adopcyjnego ojca, dowiaduje się, że klauzula w testamencie obejmuje zapis, według którego otrzyma ona spadek, jeśli wyjdzie za mąż w określonym terminie. Wykonawcą testamentu jest Kyle Messena - syn zmarłego Maria, a także jej miłość z czasów, kiedy Eva była nastolatką. Kyle na różne sposoby stara się zniechęcić kolejnych kandydatów na męża Evy. Powodem jego działań jest fakt, iż to on sam chce zostać jej mężem. A po dwóch latach, gdy klauzula przestanie obowiązywać, Kyle rozwiedzie się, a Eva zatrzyma spadek. Wszystko zmienia się, gdy Kyle spędza z Evą noc! Żeby tego było mało, oboje skrywają przed sobą pewne mroczne tajemnice...
Jak potoczą się losy Evy i Kyle'a? Czy odnajdą szczęście? I jakie sekrety ukrywają przed sobą? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Fiony Brand. 

Jaki jest ten romans? Cóż, jego fabuła jest trochę bzdurna, trochę nudna. Ona - przeżyła orgazm już po pierwszym pocałunku. On pragnie jej i nie może pogodzić się z faktem, że Ona chce wyjść za każdego obcego faceta, byleby nie nazywał się Kyle Messena. Jak to możliwe, skoro będąc nastolatką była przecież w nim zadurzona? On próbuje więc na nowo zdobyć jej serce. Odkrywa, że była dziewicą i dziwi się dlaczego to akurat jego wybrała na tego pierwszego mężczyznę, ale trzeba przyznać, że przynajmniej tylko się temu dziwi i jednak pyta dlaczego tak, a nie inaczej. Po przednich zachowaniach głównych bohaterów tych książek, jest to całkiem miła odmiana - jeśli wziąć pod uwagę, iż zazwyczaj wybuchają oni gniewem, zachowując się przy tym jak... "toksyczne dupki".

Mimo, iż historia nie jest długa, to lektura tej książki mi się dłużyła. Momentami miałam wrażenie, że bohaterowie wciąż stoją w miejscu, a ich rozterki (zresztą całkiem niepotrzebne) rozciągają się w tej opowieści, nużąc przy tym czytelnika. Uważam więc ten romans uważam za mocno przeciętny. Wprawdzie "ujdzie w tłumie", można przeczytać, ale uprzedzam, że ta historia raczej nie wciągnie.

Data przeczytania: 13-01-2026 (od: 19-12-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                        4/10                         2/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty