środa, 31 grudnia 2025

Podsumowanie grudnia

❄ Zbliża się koniec roku, a wraz z nim nadchodzą moje podsumowania. W tym miesiącu, nie tylko to podsumowanie grudnia, ale też czytelnicze podsumowanie roku.
W grudniu przeczytałam siedem książek, na które złożyły się cztery harlequinowe romanse oraz kilka ciekawych lektur - jedne mniej, inne bardziej wciągające.

Pierwszy tydzień grudnia rozpoczęłam od ukończenia dwóch harlequinowych romansów. Pierwszym z nich był bardzo słaba historia "Po prostu kocham cię", czyli książka autorstwa Kate Hewitt, która okazała się być totalną bzdurą, do tego mało ciekawą.

Drugą harlequinową opowieścią była książka Kimberley Van Meter "Diabelskie szczęście". Tym razem nie była to najgorsza lektura - jak na standardy tych mało ambitnych czytadeł. Trochę romansu pomieszanego z sensacją. Niegłupie połączenie.

"Frankenstein" był od  dawna w moich planach czytelniczych, prawie tak samo długo, jak jego kolega "Dracula". Po lekturze tej książki mam tylko nadzieję, ze jeśli kiedyś sięgnę po jego wampirzego kumpla, to nie zawiodę się tak, jak się zawiodłam na opowieści o gigantycznym tworze, I tutaj nie chodzi nawet o archaiczny język - bo ten jest tu właśnie piękny i nadaje książce wyjątkowego klimatu. 

Około połowy miesiąca przeczytałam harlequinowy romans "Przyjęcie na Manhattanie" autorstwa Lynn Raye Harris. Mało, że ta historia okazała się słaba, to jeszcze jej główny, męski bohater mocno nadszarpną moją granicę irytacji. Ostatecznie, facet przebił innych moich kandydatów do najbardziej irytujących, książkowych postaci (w moim rocznym zestawieniu) - wygrywając tą niechlubną kategorię.

"Jedna na milion" to ostatni w tym roku harlequinowy romans i kolejna słaba, irytująca historia z równie irytującymi bohaterami. Ptzebrnęłam przez tą słabiznę, ale nie poleciłabym, bo nie jest to  książka warta uwagi, ani czasu.

Ciekawy numer "Historii bez cenzury, nr 08-09 (112-113) 2025 r." wypełnił mi czas pomiędzy lekturami książek. Numer wart uwagi że względu na parę interesujących artykułów historycznych.

"Hodowcy lalek" to autobiografia Urszuli Sipińskiej, która już od bardzo dawna czekała na swoją kolej, na stosiku książek do przeczytania. W Wigilię udało mi się ją ukończyć. Jest to książka, w której Autorka opowiada między innymi o tym, dlaczego zrezygnowała ze śpiewania. Tego można się domyślić nawet "czytając między wierszami".

Ostatnie dni grudnia spędziłam na lekturze dwóch książek. Pierwszą z nich była książka "Niedziela na wsi" Agathy Christie. Chociaż nie był to bardzo nudny kryminał, a jego lektura w miarę szybko poszła, to jednak zaliczam tą pozycję do tych mniej interesujących. Głównie przez rozwleczony początek oraz zakończenie, które pozostawiło z uczuciem niedosytu. Po ten kryminał można sięgnąć, ale raczej odradzam zaczynanie przygody z Autorką akurat od tej książki. Zdecydowanie, Christie ma lepsze tytuły w swoim dorobku.

Ostatnia w tym roku przeczytana książka, to "Historie podniebne" Jakuba Małeckiego. Jednocześnie, jest to książka, która uzupełnia mój tegoroczny TBR. Książka, wobec której nie miałam większych oczekiwań, a która okazała się być bardzo dobrą, wartościową lekturą. 

Nie udało się wprawdzie ukończyć roku z wypełnieniem TBR-u poleceń znajomych. Jednak i tak nie jest najgorzej, gdyż mimo ukończenia trzech książek z sześciu zaproponowanych, mam zaczęte dwie następne. Prawdopodobnie, gdybym za te dwie grube książki zabrała się na samym początku roku, to z resztą poszłoby szybko i kończyłabym z bilansem pięciu ukończonych książek na sześć propozycji. Tymczasem, pozostałe trzy książki zostaną na przyszły tok - również biorę pod uwagę niezaczęty jeszcze "Bastion".

Znacznie lepiej poszło mi z moim TBR-em na 2025 rok, w którym sama wybierałam książki. Udało się przeczytać wszystkie książki - zarówno te z z pierwszego półrocza, jak i te z drugiego półrocza. Pierwszy raz udało mi zamknąć rok mieszcząc się ze wszystkimi zaplanowanymi książkami z planu 😁

Co więcej, kończę 2025 rok z pięknym, rekordowym wynikiem 81 ukończonych książek. Do tej pory rekord ten należał do 2013 roku, gdzie kończyłam z wynikiem 67 ukończonych książek.

Już jutro zaprezentuję mój TBR z szóstką książek do przeczytania w pierwszym półroczu 2026 roku.

Korzystając z okazji - dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za odwiedziny na moim blogu oraz za Wasze komentarze, które zawsze chętnie czytam.

Życzę Wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!🥂

 

Grudzień w liczbach 

Przeczytanych książek: 9

Łączna liczba stron czytanych książek: 1717
Biografia/Autobiografia/Dziennik - 1
Czasopisma -1
Horror - 1
Literatura obyczajowa - 4
Literatura piękna - 1
Thriller/Kryminał/Sensacja: 1

Historie podniebne

"Historie podniebne" to zbiór opowiadań złożony z ośmiu historii, z których dwa są utworami dramatycznymi (mogłyby być sztuką teatralną). Opowiadania mają głównie charakter egzystencjalny, ale też poruszają wiele ważnych tematów.

1) "Żaglowce i samoloty" (7/10) - opowiadanie, którego bohaterem jest Felicjan Taranowicz. Historia przedstawiona z punktu widzenia jego syna Przemysława. W tej krótkiej formie wspomnienia rodzinnych chwil z życia bohaterów, przewija się czytelnikowi niczym w kalejdoskopie. Wspomnienia urywane poklatkowo, jedne dłuższe, drugie krótsze, wszystkie przedstawiają szczęśliwe, beztroskie chwile, które  mieszają się ze smutną, melancholijną teraźniejszością. To opowiadanie egzystencjalne. Porusza temat przemijania, śmierci, godzenia się z rzeczywistością, ale nie tylko: traktuje też o nadziei, sile rodziny i spełnianiu maleńkich marzeń. Wzruszająca opowieść, mała, ale tak piękna w swojej prostocie...
 
2) "Idzie niebo" (5/10) - opowiadanie, które ja interpretuję jako historia rodzącego się obłędu. Niezłe, ale trochę chaotyczne, albo po prostu ja nie do końca go zrozumiałam, zwłaszcza w połowie. Porównując z wrażeniami po wcześniejszym opowiadaniu - to trochę tak, "jak niebo, a ziemia".
 
3) "Projekt z dziedziny fizyki kwantowej" (6/10) - opowiadanie napisane w charakterze utworu dramatycznego, z rozpisaniem na role. Starszy profesor - Pan Zbigniew - po śmierci żony jest bardzo samotnym człowiekiem. Jego jedyni towarzysze, to trzej młodzi mężczyźni, którym Pan Zbigniew zawdzięcza zdrowie, a może nawet i życie po pewnym wydarzeniu. Trzej mężczyźni lubią spędzać czas u starszego sąsiada, pić z nim wódkę i wciągać koks u niego w mieszkaniu (pomimo jego protestów). Pewnego dnia dochodzi do tragedii, a Pan Zbigniew zaczyna wspominać... Dobre opowiadanie, choć smutne. I to jest jego największy atut. Ten smutek i parę ważnych przemyśleń o życiu, samotności, tęsknocie, zaufaniu, wdzięczności, przemijaniu. Opowiadanie warte uwagi.
 
4) "Trzy zdjęcia i reszta" (6/10) - sześćdziesięcioośmioletnia Wiktoria Kowalska, której umysł zaczyna płatać figle w postaci pierwszych objawów choroby Alzheimera, wspomina swoje życie: począwszy od lat młodości, przez dzieciństwo, aż po bardzo wczesne lata. Dobre opowiadanie. Ciekawe, mądre i skłaniające do egzystencjalnych refleksji.
 
5) "Utracone światy Niño Sandovala" (6/10) - ciekawe, choć smutne, przejmujące i refleksyjne opowiadanie. Utrzymane  w klimacie południowoamerykańskiej bądź środkowo amerykańskiej kultury. W tej historii  poznajemy sylwetkę Niño Sandovala - jego wspomnienia z młodości i dzieciństwa oraz przykre doświadczenia z życia. Całość okraszona wierzeniami i zabobonami z tamtego regionu świata, co wprowadza do opowieści element fantasy.

6) "Niedaleko" (6/10) - kolejne dobre, egzystencjalne opowiadanie, w którym poznajemy głównego bohatera w momencie, gdy jest zakochany i nieśmiało próbuje umówić się z aptekarką Moniką. Opowieść przeplata się ze wspomnieniami z leśnego obozu, choć te fragmenty momentami przypominały sen głównego bohatera. Całość można interpretować jako opowieść-wędrówkę przez życie głównego bohatera. Obrazy z obozu w zestawieniu z przebitkami z życia głównego bohatera stają się alegorią życia i śmierci.
 
7) "Dom z czekolady" (6/10) - rodzinne waśnie i zaszłości w pigułce. Refleksyjne opowiadanie braku woli życia, ale też o przebaczaniu. Historia współczesna, "na czasie" i prawdopodobnie nie obca. Warto przeczytać.
 
8) "M. Historia podniebna" (8/10) - ostatnie opowiadanie wyciska łzy tak samo, jak to pierwsze, albo i bardziej. Wzruszająca, egzystencjalna i bardzo piękna historia, na które składają się listy córki do ojca. Na początku małej dziewczynki, która nieporadnie opisuje swoją dziecięcą codzienność, później dorastającej nastolatki, młodej kobiety, starszej, doświadczonej życiowo kobiety... Niesamowite jest to, ile emocji może nieść ze sobą tak krótkie i, z pozoru, tak proste opowiadanie. Zdecydowanie najlepsze opowiadanie ze wszystkich.
 
Zbiory opowiadań mają to do siebie, że przeważnie składają się na nie nierówne opowiadania. Tutaj, poza drugim opowiadaniem, większość trzyma równy poziom dobrych i bardzo dobrych historii. Małecki w tych opowieściach odpowiednio dozuje temat śmierci, ulotności życia, nieuchronnej starości, samotności, tęsknoty. Poprzez pięknie opowiedziane historie (jak w: "Żaglowce i samoloty" i "M. Historia podniebna"), pokazuje miłość między dzieckiem, a rodzicami i godzenie się z losem.
 
"Historie podniebne" to krótka książka, którą czyta się szybko (pomimo ważnych i nierzadko ciężkich tematów - jak choćby eutanazja). Opowiadania w niej zawarte nie są długie, ale potrafią zatrzymać czytelnika w pędzie codzienności i skłonić do refleksji. Warto sięgnąć po ten zbiór.

Data przeczytania31-12-2025 (od: 30-12-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3,5/5                      6/10                          3/5

wtorek, 30 grudnia 2025

Niedziela na wsi

CYKL” „HERCULES POIROT” (TOM 26)

 

"Niedziela na wsi" to kolejny kryminał Agathy Christie, który postanowiłam przeczytać. Tym razem Hercules Poirot podejmuje się rozwiązania nietypowej zagadki. Dlaczego nietypowej? Otóż, pewnego dnia słynny detektyw dostaje zaproszenie do wiejskiej posiadłości u lady Angkatell. Gdy już tam dociera, staje się świadkiem niezwykłej sceny. Widzi bowiem człowieka leżącego przy basenie, spływającą do basenu krew oraz... zdezorientowaną kobietę, stojącą nad ciałem, z rewolwerem w ręce. Sprawa wydaje się oczywista, ale Poirot ma co do tego pewne wątpliwości...
 
Książkę szybko się czyta, zwłaszcza od drugiej połowy, gdy pojawia się Poirot oraz zostaje podjęte śledztwo. Wtedy też akcja nabiera tempa. Pierwsza połowa kryminału to trochę przeciągające się rozmowy mieszkańców Angkatell, co może powodować znużenie.
 
Oceniam ten kryminał jako przeciętny. Christie ma w dorobku znacznie lepiej napisane historie, Tutaj, o ile sama zagadka jest ciekawa, a rozwiązanie sprawy zaskakujące, to jednak czegoś mi zabrakło w tym zakończeniu. Czuję lekki niedosyt.

Data przeczytania30-12-2025 (od: 25-12-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2/5                         5/10                          2,5/5

czwartek, 25 grudnia 2025

Hodowcy lalek

Autobiografia Urszuli Sipińskiej to w głównej mierze wspomnienia jej pierwszych kroków stawianych na estradzie, w tym pierwszego sukcesu za sprawą  piosenki "Zapomniałam", którą piosenkarka wykonała w Sopocie. To także wspomnienia podróży po różnych krajach, takich jak między innymi: Francja, Kuba, czy też Meksyk. Wszystko to w dobie PRl-u. Książka jest nie tylko bogatym w jej przemyślenia i refleksje zapisem wydarzeń, ale też malowanym słowami obrazem otaczającej rzeczywistości.
 
Dzięki lekturze tej autobiografii, Sipińska przenosi czytelnika w przeszłość,  gdzie można przyjrzeć się karierze Artystki w trudnych, komunistycznych czasach, dowiedzieć się jak wyglądało życie Artysty w PRL-u oraz odpowiedzieć sobie, między innymi, na pytania o to, dlaczego za granicą łatwiej było "zrobić karierę", jak postrzegano Polskę i naszych artystów poza granicami kraju, a także dlaczego Pani Sipińska tak szybko zakończyła karierę i wróciła do wyuczonego zawodu architekta wnętrz.
 
W książce - poza przemyśleniami -Autorka opowiada wiele anegdot ze swojego życia głównie estradowego, ale znalazło się też parę osobistych wspomnień. Mamy tu sporo polityki, trochę historii oraz wspomnień znanych postaci, z którymi Autorka miała wówczas kontakt. Ponadto, zamieszczono sporo czarno-białych fotografii Artystki z archiwum prywatnego, bądź te, które przedstawiają Panią Sipińską w rożnych okresach jej kariery.

Niezłe opracowanie, która jest dopiero wstępem do większej opowieści, gdyż - jak wiadomo - po tej książce Autorka napisała drugą autobiografię.
Myślę, że ta książka najbardziej przypadnie do gustu fanom Artystki. Miłą niespodzianką jest to, że do tego wydania dołączono płytę CD z piosenką "Cudownych rodziców mam".

Data przeczytania24-12-2025 (od: 22-11-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10          2,5/5                      5/10                          2,5/5

wtorek, 23 grudnia 2025

#2 TBR 2026 Polecenia znajomych

Wprawdzie nie uda się ukończyć tegorocznego TBR-u z poleceniami znajomych. To jednak wcale nie oznacza, że nie będzie kolejnej edycji poleceń znajomych. Trzy książki, których nie uda się przeczytać w tym roku, mam zamiar ukończyć w przyszłym. Dwie z nich już są zaczęte.

Tak więc, ponownie poprosiłam znajomych na Instagramie i Facebooku o polecenie sześciu książek, po które mam sięgnąć w nadchodzącym 2026 roku. Poniżej przedstawiam zaproponowane tytuły:



2. "Rzeźbiarz kości" (Wojciech Kulawski)
3. "Nie ma tego złego" (Marcin Mortka)
5. "Magiczne lata" (Robert Mccammon)


"Histeria sztuki. Krzyk obrazów" jest jedną z bardziej interesujących tematycznie książek. Reportaż, o którego istnieniu nie miałam do tej pory pojęcia. Czytając opis można stwierdzić, że książka ta będzie traktować o ważnym społecznie temacie - motyw kobiety w sztuce, a wszystko to z historią w tle. Jestem ciekawa tej książki.
 
Intrygujące thrillery, kryminały to coś, co lubię. Takie, które wciągają swoją fabułą i nie każą odejść od lektury. Czytając opisy propozycji od znajomych zwróciłam uwagę, na "Rzeźbiarza kości" jakoby ta książka miała być takim wciągającym thrillerem. Jestem ciekawa, czy tak będzie.
 
Wiele pozytywnych recenzji słyszałam na temat Kociołka. I choć wciąż (jeszcze) nie wiem na czym polega fenomen Marcina Mortki (którego do tej pory kojarzyłam jako tłumacza książek), to jednak od dłuższego czasu miałam ochotę sięgnąć po pierwszy tom cyklu - czyli właśnie "Nie ma tego Złego". Bardzo się cieszę z tej propozycji, bo będę miała większą mobilizację, żeby w końcu wcielić plany w życie. Czy i ja zostanę kolejną fanką Kociołka? Zobaczymy...
 
Rzadko sięgam po młodzieżówki, a także po romanse i obyczajówki, choć czasami lubię wychodzić ze swojej strefy komfortu, czego najlepszym przykładem są (czytane ostatnio) harlequiny - których zresztą wciąż nie darzę cieniem sympatii, nawet mimo tego, iż czasem zdarzają się wśród nich całkiem niezłe historie. Uważam jednak, że lekka literatura jest czasem potrzebna. Tak patrząc po opisie, to "Genevieve nie mówiła wszystkiego" - choć zaliczona do gatunku romans/obyczajowa - jawi się jako smutna książka, poruszająca ważne tematy samotności, wyobcowania, a to już mnie kusi do tego, aby poznać tą historię.
 
Ileż to ja się nasłuchałam dobrych opinii o książce "Za zamkniętymi drzwiami". Książka, która swoją premierę miała już dawno temu, a niedawno doczekała się wznowienia w postaci specjalnego wydania z dodatkowymi opowiadaniami Autorki - a ja wciąż jej nie znam, mimo iż niebieska okładka z drzwiami przewijała mi się przez te lata tyle razy, że nawet nie jestem w stanie zliczyć. Najwyższy czas poznać ten thriller, tym bardziej, że jego opis również wskazuje na wciągającą lekturę. 
 
Patrząc na listę propozycji większość z tych tytułów (i ich Autorów) zaskoczyła mnie tym, że w ogóle istnieją ("Histeria sztuki (...)", "Magiczna lata", "Genevieve nie mówiła wszystkiego" oraz "Rzeźbiarz kości"). Natomiast w planach - dalekosiężnych - miałam tylko dwie z nich ("Nie ma tego złego" "Za zamkniętymi drzwiami"). Bardzo się cieszę, że najprawdopodobniej  sięgnę po książki, które planowałam przeczytać i odbędzie się to szybciej, niż miało by to miejsce bez TBR-u. Cieszę się też z tego, że będę mogła poznać zupełnie nowe tytuły i zupełnie nowych Autorów. Kto wie, może nawet niektórych polubię?
 
A już w Nowy Rok pojawi się pierwsza część mojego własnego TBR-u na pierwsze półrocze 2026 roku, z książkami, nad których wyborem pracuję już od ponad tygodnia 😁

niedziela, 21 grudnia 2025

Historia bez cenzury, nr 08-09 (112-113) 2025 r.

Spośród artykułów zamieszczonych w tym numerze magazynu "Historia bez cenzury", najbardziej wyróżniam następujące teksty:
- "Einstein seksu kontra naziści" (str. 4-11) (6/10) - dobry artykuł Roberta Chedy, w którym możemy poznać losy tytułowego Einsteina seksu - znienawidzonego przez III Rzeszę Magnusa Hirschfelda, żydowskiego lekarza, który (sam będąc gejem) zajmował się między innymi badaniem homoseksualizmu w nazistowskich Niemczech.
- "Amerykańska chrapka na Kanadę" (str. 12-19) (6/10) - kolejny w tym numerze dobry artykuł Roberta Chedy, w którym Autor przybliża historię wojen między Stanami Zjednoczonymi, a Kanadą (na przestrzeni kilku ostatnich wieków - począwszy od XVIII wieku).
- "Tajemnica śmierci Legasowa" (str. 26-33) (6/10) - dobry artykuł Andrzeja Nowickiego, w którym Autor opisuje nie tylko sylwetkę naukowca Wasilija Legasowa, ale też przybliża wydarzenia, które miały miejsce w kilka miesięcy po katastrofie reaktora jądrowego w Czarnobylu.
- "Seksualna muza romantyków" (str. 34-39) (7/10) - ciekawy artykuł będący fragmentami zaczerpniętymi z książki Sławomira Kopera "Klątwy, sekrety i skandale. Historia Polski przez dziurkę od klucza". W artykule przybliżony sylwetkę Delfiny Potockiej, która oczarowała swoją urodą, między innymi takich znanych mężczyzn jak: Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński i Fryderyk Chopin.
- "Teokracja w stanie Utah" (str. 40-47) (6/10) - interesujący artykuł Jakuba Wozinskiego, w którym przybliża on historię powstania teokratycznego państwa mormonów w Ameryce w XIX wieku. Ponadto Autor przedstawił sylwetkę Josepha Smitha - założyciela nowego, wzbudzającego kontrowersję, religijnego odłamu.
- "Opłacalna zdrada Polski" (str. 48-53) (6/10) - dobry artykuł, w którym Tomasz Pichór przedstawia sylwetkę wątpliwej sławy marszałka sejmu rozbiorowego - Adama Ponińskiego. W artykule opisano krótki rys historyczny, który sięga czasów rozbiorów Polski.
- "Paradoks liczb w średniowieczu" (str. 58-63) (6/10) - dobry artykuł Kamila Janickiego, w którym przedstawiono to, jaki stosunek do liczb mieli ludzie żyjący w średniowieczu. A był on bardzo luźny, choćby w przedstawianiu faktów, które popierano sumami branymi "z czapy".
- "Sadysta Piłsudskiego" (str. 64-67) (6/10) - niedługi, ale ciekawy artykuł Andrzeja Ceglarskiego, którego bohaterem jest Wacław Kostek-Biernacki. Postać ciesząca się złą sławą, z uwagi na jego bezwzględność w wykonywaniu rozkazów (między innymi) Józefa Piłsudskiego.
- "Zbrodnia 3 Maja" (str. 88-91) (6/10) - interesujący artykuł Jana Pińskiego, w którym Autor pisze o Konstytucji 3 Maja, której uchwalenie w 1791 roku, stało się przyczynkiem do późniejszych rozbiorów Polski. Ciekawą częścią tego tekstu jest próba skorelowania tego faktu z ewentualną odwrotną sytuacją. Co więc mogłoby się wydarzyć, gdyby nigdy nie doszło do uchwalenia Konstytucji 3 Maja? Godny uwagi tekst. Warto przeczytać.
- "Upokorzeni robieniem loda" (str. 92) (6/10) - ciekawy artykuł, w którym Aleksandra Sarna podejmuje próbę potwierdzenia końcowego wniosku, jakoby wiele wskazywało na to, "że prawdziwa władza jest w rękach (i ustach) tych, którzy są na kolanach." Dobry tekst, z którego możemy się dowiedzieć, między innymi  tego, jak dalekich czasów sięga rodzaj uprawiania miłości francuskiej oraz przyjrzeć się bliżej psychologicznym aspektom tej aktywności seksualnej.

Data przeczytania: 20-11-2025 (od: 14-11-2025)

LC            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          6/10                          3/5

piątek, 19 grudnia 2025

Jedna na milion

CYKL: "CHICAGO SONS" (TOM 3)


W romansie z serii harlequinów "Gorący romans" poznajemy Amber - sekretarkę w firmie Tucker Transportation. Jednak kiedy prezes firmy - senior rodu Jamison Tucker - rozchorowuje się, kierownictwo nad rodzinną firmą przejmuje jego syn - Dixon. Pewnego dnia, Dixon znika w niewyjaśnionych okolicznościach i stery firmy przejmuje jeden z jego młodszych braci - Lawrence "Tuck" Tucker.  Jest on jednak lekkoduchem i playboyem, który nijak nie nie zna się na interesach. Prosi więc Amber - piękną, bardzo seksowaną, a do tego inteligentną asystentkę brata - aby mu pomogła w ogarnianiu firmy. Dzięki jej pomocy, podupadająca firma powstaje z kolan, a Tuck jest coraz bardziej zafascynowany kuszącą Amber... Cóż z tego, kiedy ona trzyma tą relację na dystans ze względu na własne przekonania o biurowych  romansach...
Co wyniknie z tej znajomości? Czy Tuck odnajdzie brata? Jakie środki będzie musiał podjąć, aby odnaleźć brata? I czy mu się to uda? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Barbary Dunlop.
 
Biurowy romans, w którym bohaterowie przez większość książki sprawiają wrażenie jakby sami nie wiedzieli, co mają zrobić ze sobą i ze swoją znajomością. Ponadto ich myśli kręcą się wokół podupadającej firmy, którą trzeba ratować przed kompletną katastrofą  oraz wokół poszukiwań Dixona. Sam romans schodzi gdzieś na boczny tor, żeby powrócić pod koniec. Tuck jest "firmowym pierdołą", który ma być prezesem, a tak naprawdę mądrzejsza jest jego sekretarka, co chwilami powoduje u czytelnika obrót oczami z wymownym westchnieniem żenady.
Na plus parę kąśliwych dialogów między Dixonem i Tuckiem oraz między główną parą, co i tak nie uczyni tej książki dobrą.
 
Całość jest mało interesująca, żeby nie powiedzieć, że nudna. Mimo, iż jest to niedługiej historia, to czytałam ją około dwóch tygodni, co mówi samo za siebie.

Data przeczytania19-12-2025 (od: 7-12-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

niedziela, 14 grudnia 2025

Przyjęcie na Manhattanie

CYKL: "THE D'ANGELI FAMILY" (TOM 1)


Milioner Lorenzo D’Angeli jest kierowcą rajdowym, ale też milionerem i prezesem firmy D'Angeli Motors. Przed laty uległ poważnemu wypadkowi, wskutek którego do dziś ma problemy z bólem nogi. Niestety nie może się też ścigać - a przynajmniej dobrze by było, gdyby tego nie robił/ on jednak nie zamierza się poddawać i wciąż ryzykuje. Pewnego dnia ma się odbyć bardzo ważny bankiet. Renzo, któremu do ej pory zawsze towarzyszyła jakaś piękność, tym razem prosi swoją asystentkę Faith Black, aby mu towarzyszyła. Dla niego to najnormalniejsza rzecz na świecie, ale dla niej - córki pastora, jest to bardzo niezręczna sytuacja - wszak jest jego asystentką! W dodatku ma pewną tajemnicę sprzed lat. Jeśli pojawi się u bogu tego zabójczo przystojnego playboya, słynnego rajdowca, to z pewnością trafi na pierwsze strony gazet, a tego Faith by nie chciała...
Jak potoczą się losy Lorenza i Faith? Jaką tajemnicę skrywa piękna asystentka? Czy Renzo wygra wyścig? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce.
 
Cóż, książka Lynn Raye Harris ma w sobie coś, czego nie znoszę w tego typu harlequinowych romansach. Główny męski bohater w tej historii - Lorenzo D'Angeli - to wyjątkowo antypatyczny charakter, dla którego kobieta to jego własność. Ma dziwny sposób bycia, który skłania go do stwierdzenia, że jego partnerka musi założyć na przyjęcie to, co on jej wybierze, nawet jeśli jej się to nie będzie podobało. Ona - Fath Black - to głupia gąska, która robi to, co powie jej szef (bo jak to tak odmówić szefowi!). Poza tym jest w nim zakochana, choć na początku jeszcze tego nie zauważa u siebie. Właśnie takich sytuacji nie lubię. Toksycznych zachowań, które są pokazywane czytelniczkom jako coś najbardziej normalnego w świecie. Tak się składa, że w prawdziwym życiu prawdopodobnie każda kobieta już dawno posłałaby tego typa do diabła. I mniejsza o te ubrania, mam na myśli ich kłótnię pod koniec książki, gdzie ten typ nawet na jej miłosne wyznanie potrafi zareagować jak pajac...
 
Nie, tej ksiażki nie poleciłabym nikomu, chyba że miałaby posłużyć kobietom jako przykład tego, jakich facetów należy unikać.

Data przeczytania13-12-2025 (od: 4-12-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          1/5                         3/10                          1,5/5

poniedziałek, 8 grudnia 2025

Frankenstein

Postać Frankensteina była mi znana z filmowych ekranizacji, których jednak nigdy nie obejrzałam w całości, a jedynie w nielicznych fragmentach. Z tym większym zainteresowaniem sięgnęłam po powieść Mary Shelley. Historię tak bardzo znaną, uznaną, należącą dziś do klasyki powieści grozy. Moja nieznajomość tematu i oparcie jedynie na wyobrażeniach dzięki najbardziej znanemu mi wizerunkowi filmowej postaci, nie przyczyniła się lekturze książki. Dlatego, że chyba miałam nieco inne oczekiwania wobec tej opowieści.

Głównym bohaterem książki jest Wiktor Frankenstein, naukowiec, który pewnego dnia, w przypływie swoich obsesyjnych fantazji, tworzy nowe życie - pozszywanego z ludzkich ciał potwora. Jednak jego twór nie spełnia oczekiwań naukowca, do tego olbrzym zaczyna go przerażać. Stworzenie wymyka się w świat, ale to nie koniec problemów i frustracji Wiktora Frankensteina, a dopiero początek...

Książka podzielona jest na trzy tomy, które poprzedza ciekawy rozdział epistolarny. Pierwszy tom ma dobry, dynamiczny początek. To tutaj główny bohater tworzy potwora, po czym wchodzimy w pewne wydarzenie, po którym następuje proces sądowy. Ten moment znacznie spowolnił czytanie, znużył mnie i sprawił, że niechętnie chciałam poznać dalszy ciąg wydarzeń.
Drugi tom również ma dobry początek. Mamy historię opowiedzianą z punktu widzenia potwora i to jest - według mnie - najmocniejszy, najbardziej interesujący element książki, który rozbudził moją ciekawość i zachęcił do poznania trzeciego tomu.
Jednak, tom trzeci to podróż głównego bohatera do Anglii, podczas której, wraz z Wiktorem Frankensteinem, możemy poznawać między innymi Londyn, Oxford i inne angielskie miasta. I choć widzę pewien cel, który przyświecał w tym momencie Autorce, to jednak fragmenty te były jednymi z najmniej interesujących. Owszem, one są istotne dla fabuły, ale ja chciałam poznać dalszy ciąg wydarzeń z końcówki drugiego tomu, a nie chodzić londyńskimi uliczkami i podziwiać ich uroki.

Z punktu widzenia literackiego wkładu kulturowego, "Frankenstein" jest z pewnością dobrym studium psychologicznym ludzkiej natury. Zwłaszcza jeśli chodzi o takie cechy charakteru jak egoizm, bo to właśnie z egoistycznych pobudek nasz naukowiec stwarza potwora, który w ostateczności doprowadza go do nieustannego lęku (najpierw o bliskich, później zaś o ludzkość), a w ostateczności niemal do obłędu.
Patrząc natomiast z perspektywy olbrzyma, mamy studium wszechogarniającej samotności pośród ludzi oraz szereg emocji od poczucia inności, po smutek i żal spowodowany odtrąceniem jego istoty (powodowane brzydotą oraz strachem).
 
"Frankenstain" to opowieść z moralizatorskim przesłaniem, traktująca o uczuciach, relacjach międzyludzkich, szacunku do istoty żywej. To historia o poszukiwaniu siebie oraz o samotności wśród ludzi, która może prowadzić do zguby. Można ją odczytywać w sposób uniwersalny, interpretując tekst z różnych punktów widzenia: zaczynając od jej warstwy rodzinnej, społecznej, przez stronę, naukową, na filozoficznej i religijnej kończąc. Niewątpliwie jest przypowieścią o niebezpieczeństwach stwórczej pychy i etycznej odpowiedzialności nauki. Zmuszającą do refleksji nad tym, ile zła mogą wyrządzić próby zbliżenia się do Stwórcy, co z kolei czyni ją ponadczasową historią, która może być aktualna także w obecnych czasach.
Zarówno aspekt ogólnego sensu powieści, jej głębokiego wymiaru psychologicznego, jak i wkładu w kulturę są tutaj plusem. Jednakże, nie zmienia to faktu, iż historia Frankensteina nijak nie przypadła mi do gustu. Mogę ją określić jako - co najwyżej - przeciętną. I nie ratuje tej historii nawet Lynd Ward  i jego rysunki - tak szumnie zapowiadane w opisie mojego wydania (Wydawnictwo: Vesper, 2013).
 
Wydanie to, poza główną historią o Frankensteinie, posiada również dwa opowiadania, które także są utrzymane w gatunku horroru. Są nimi:

1) "Wampir" (John William Polidori) (6/10) - opowieść o rozpustniku i nikczemniku Lordzie Ruthvenie. Aubrey odkrywa tajemnicę pewnej istoty. Jego ukochana - piękna Ianthe, przekonuje się o niecnych zamiarach tego pierwszego. Niezłe opowiadanie, aż szkoda, że takie krótkie.

2) "Dziennik z Genewy. Opowieści o duchach" (Percy Bysshe Shelley) (4/10) - zbiór pięciu krótkich opowieści, zawierających elementy nadprzyrodzone. Opowiadania nie są złe, ale tylko niektóre z nich mi się podobały, stąd niższa ocena.

Data przeczytania: 8-11-2025 (od: 3-09-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

4/10          2/5                         4/10                          2/5

niedziela, 7 grudnia 2025

Diabelskie szczęście

Kolejny romans z harlequinowej serii "Gorący Romans", tym razem przenosi czytelnika do Ameryki Południowej. Poznajemy Jamesa Carmichael'a (J.T.). Mężczyzna ma firmę czarterową "Błękitne Przestworza", która właśnie stoi na skraju bankructwa. Pewnego dnia dostaje intratną propozycję od tajemniczej, rudowłosej kobiety, która pokazując mu walizkę banknotów obiecuje, że mu ją da. W zamian chce tylko jednego - żeby J.T. zawiózł ją swoim samolotem do Ameryki Południowej.
Czy J.T. może ufać pięknej nieznajomej? Kim jest ta kobieta? Co wyniknie ze znajomości tej pary? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań należy szukać w książce Kimberly Van Meter.

Plusem tego romansu jest wartka akcja, długo skrywana tajemnica i dość rzadki (w tego typu historiach) wątek sensacyjny, który utrzymano przez większość książki. Tak się składa, że więcej tu thrillera, niż samego romansu, a najbardziej jest to widoczne w drugiej połowie książki, gdzie romans staje się tematem pobocznym, wysuwając na pierwszy plan walkę bohaterów o przeżycie. Zacnie, biorąc pod uwagę, że to harlequin - o czym zresztą czytelnik może na chwilę zapomnieć, gdy wgłębi się w czysto sensacyjną fabułę.
Ponadto mamy tu dwadzieścia cztery rozdziały, co jest dość nietypowe biorąc pod uwagę fakt, iż przeważnie, w tego typu książkach, jest ich maksymalnie kilkanaście. To oznacza krótkie oraz bardzo krótkie rozdziały. Poza ciekawą fabułą, jest to drugi aspekt, który sprawia, że książkę czyta się bardzo szybko.
 
"Diabelskie szczęście" nie jest szczytem literatury - zarówno pod względem tematyki romansu, jak i sensacji. Z drugiej strony, nie mam się do czego doczepić jeśli chodzi o treść tego romansu.  Nie ma tu ostrych scen erotycznych, głupich, irytujących zachowań bohaterów. Hope to silna, niezależna kobieta, a J.T. jest byłym komandosem amerykańskich służb specjalnych. Próżno więc szukać między nimi przesadnie lukrowanych sytuacji.

Całkiem dobrze się to czytało. Jeśli więc ktoś lubi takie lekkie, niedługie, książki, które błyskawicznie się czyta, będące połączeniem sensacji i romansu, to ten tytuł jest jak najbardziej odpowiedni.

Data przeczytania7-12-2025 (od: 16-11-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

środa, 3 grudnia 2025

Po pierwsze kocham cię

Romans Kate Hewitt z harlequinowej serii "Światowe Życie", którego tłem są Stany Zjednoczone, opowiada historię Lany Smith i Christosa Diakosa, którzy kilka lat temu  zawarli małżeństwo na papierze. Oboje mieli swoje powody, aby zawrzeć taki związek bez miłości. Mają umowę, że jeśli któreś z nich zechce zakończyć to małżeństwo, to rozwiodą się bez przeszkód i wzajemnych animozji. Trzy lata po ślubie Lana umawia się z Christosem, gdyż ma do niego szczególną prośbę. Jej udawany mąż przypuszcza, że to właśnie zakończenie związku jest powodem tej nagłej rozmowy i nawet trochę zaczyna żałować, bo polubił Lanę, a może skrycie nawet pokochał...? Mężczyzna nawet nie spodziewa się jaką propozycję ma dla niego Lana...
Co to za propozycja? Jak zareaguje Christos? Czy spełni prośbę Lany? Jak potoczą się losy tej pary? Odpowiedzi na te i inne pytania należy szukać w książce Kate Hewitt. 

W dwóch słowach: bzdura straszna! I nie, nie napiszę cóż to za propozycję miała Lana dla Christosa, bo zdradziłabym zbyt wiele z tej jakże "pasjonującej" fabuły... A nuż ktoś jednak chciałby sięgnąć po ten tytuł, a ja nie lubię spojlerować... Chociaż tego tytułu raczej nie polecam. Szkoda nerwów, czasu, cierpliwości... na taką fabułę. Nikt w prawdziwym życiu nie zachowywałby się tak, jak bohaterowie tej książki. I to zarówno w kwestii owej propozycji, jak i samego małżeństwa na papierze z powodów, jakie mieli Lana i Christos. Co do męskiego bohatera - ten gościu też miał wydumane problemy. Ta książka to nawet nie bajka dla dorosłych kobiet, to głupota jakich mało, w dodatku mało ciekawa.

Data przeczytania3-12-2025 (od: 26-11-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

3/10          2/5                         3/10                          1,5/5

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Podsumowanie listopada

🍁Listopad w tym roku był wyjątkowo słoneczny, co nie tylko sprawiało przyjemność na duszy, ale też zachęcało do spędzania czasu z książką wśród jesiennych promieni słońca. A jeśli chodzi o ksiażki, to w tym miesiącu udało mi się zasilić polkę o osiem przeczytanych tytułów.

Miesiąc rozpoczęłam od intensywnego nadrabiania książek z lipcowo-grudniowego TBR-u oraz TBR-u znajomych. I tak ukończyłam aż trzy, z których dwie okazały się dobre, a są nimi:  "Żony Konstancina" Eweliny Ślotały oraz kryminał "Kim jesteś?" Pawła Leśniaka. Pierwsza z nich to opowieść, która jest połączeniem reportażu i książki obyczajowej w oparciu o elementy biograficzne. Natomiast druga, to osadzona w polskich realiach detektywistyczna historia, w której policjanci tropią seryjnego mordercę.
 
Nieco gorzej było z tą trzecią ukończoną, TBR-ową książką. A mowa o "Spowiedzi Marilyn Monroe" Anny Lerke, którą przeczytałam w drugiej połowie listopada.  Wielka szkoda, bo pamiętam jak bardzo czekałam na premierę tej książki, która ciągle się przedłużała. Wiązałam więc nadzieję na dobrą biografię o tej aktorce. Tymczasem, okazuje się, że lepiej sięgnąć po każdą inną biografę Monroe, niż dzieło Pani Lerke. Tym bardziej, iż sama Autorka w bibliografii podpowiedziała po jakie tytuły sięgnąć...
 
Jeśli chodzi o moje TBR-y, to już mam zaczętą kolejną książkę, a w planach na grudzień są dwa kolejne tytuły. Obie książki są grube, ale wierzę, że uda mi się je przeczytać do końca roku, jednocześnie wiem, że to nie będzie łatwe zadanie.

Jeśli chodzi o harlequinowe romansidła, to nadal oddzielam ziarna od plew. Więcej pośród nich plew, a ziarna zdarzają się niezwykle rzadko. W tym miesiącu udało się znaleźć jeden taki romans, który nawet przeczytałam z przyjemnością. Mowa o książce "Pracująca dziewczyna" Diany Palmer. Romans ciekawy. Do tego, gdy czytałam dialogi pełne słownych potyczek głównych bohaterów, to momentami było to nawet zabawne.

Pozostałe romansidła raczej nie poleciłabym, gdyż jedne okazały się słabe, inne co najwyżej przeciętne. Ich fabuła była wtórna, nudna, a niekiedy irytująca. Wśród tych książek są [przeczytane około połowy miesiąca]: przeciętny romans Joanne Rock "Pragnę żebyś wrócił" i "Pocałunek w Central Parku" autorstwa Emmy Grayson oraz słaby romans Elizabeth Power "Wieczory w Monte Carlo".
 
Pod koniec miesiąca ukończyłam książkę Piotra Wrońskiego "Holub. Jak daleko posuniesz się, aby znaleźć zdrajcę?", którą zaczynałam jeszcze w listopadzie zeszłego roku. Można by pomyśleć, że tak długo ją czytałam, ale jeśli nie liczyć przerwy w jej lekturze, to w rzeczywistości zajęło mi to jakieś parę miesięcy. Historia opowiada o poszukiwaniu pewnego człowieka - zdrajcy, przez parę agentów: Piotra Wilamowskiego i Yvetę Chralovą. Książka obfituje w sporo akcji, romantycznych uniesień, a wszystko to utrzymane w klimacie szpiegowskiej intrygi. Tłem wydarzeń jest Polska, Czechy i trochę Niemcy. Rzecz warta uwagi, zwłaszcza jeśli ktoś lubi takie sensacyjne powieści.

W tym roku, w dniach 14 i 15 listopada odbywała się kolejna edycja Świątecznych Targów Książki w Rzeszowie. Spośród Autorów, którzy pojawili się w Galerii Millennium Hall, tym razem chciałam spotkać na żywo Pana Daniela Olbrychskiego, który podczas swojego spotkania autorskiego, na którym pojawił się wraz z małżonką, opowiadał między innymi o tym, jak powstawała ich wspólna książka "Dary losu".



Dzień Targów był wyjątkowo udany. Książkę "Dary losu" zaczęłam jeszcze na Targach, niedługo po spotkaniu autorskim, więc można się spodziewać mojej opinii, gdy już ją skończę - a to (jak przypuszczam) nastąpi raczej już w przyszłym roku 🍂


Listopad w liczbach:

Przeczytanych książek: 8
Łączna liczba stron czytanych książek: 2092
Biografia/Autobiografia/Pamiętnik: 1
Literatura obyczajowa/Romans: 5
Thriller/Sensacja/Kryminał: 2

sobota, 29 listopada 2025

Holub. Jak daleko posuniesz się, aby znaleźć zdrajcę?

CYKL: "HOLUB" (TOM 1)


W swojej książce Piotr Wroński poprzez pierwszoosobową narrację opowiada historię  Piotra Wilamowskiego - agenta kontrwywiadu, który podejmuje się powierzonego mu zadania znalezienia tytułowego "holuba", czyli zdrajcy funkcjonującego wewnątrz służb. Do tego zadania przydzielono mu czeską agentkę - Yvetę Chralovą. Sprawa otrzymuje kryptonim "Holub". Od tej pory fabuła koncentruje się wokół tego wątku. Od teraz główny bohater powieści wraz z koleżanką będą zmuszeni pracować razem. Zmuszeni, gdyż Piotr nie znosi kobiet a już tym bardziej nie wyobraża sobie współpracy z nimi. Sprawy przybierają jednak inny obrót, niż Piotrowi mogłoby się wydawać, gdyż jego partnerka okazuje się nie być taka zła. Zarówno zawodowo, jak i prywatnie...
 
Co oferuje nam Autor? Wejście w świat kontrwywiadu z wątkiem romantycznym Sporą dawkę szpiegowskiego klimatu podlewa dużą ilością alkoholu, którym agenci raczą się bardzo często. Wroński, były oficer polskich służb specjalnych, wnosi do powieści doświadczenie, którego nie da się podrobić. To właśnie ta autentyczność sprawia, że czytelnik mocno odczuwa powieść. Opisy procedur operacyjnych, metody prowadzenia działań rozpoznawczych czy sposób budowania sieci wpływów — wszystko to tworzy tło, którego prawdziwość czytelnik czuje, nawet jeśli nie zna kulis świata służb. Autor nie musi udowadniać swojej wiedzy, gdyż ona po prostu wybrzmiewa między wierszami. Do tego posłuhuje się swobodnym stylem, co ułatwia czytanie. Tomasz Szwejgiert na okładce książki rekomendując ją pisze: "Zemsta wkurzonego esbeka. Czyta się jednym tchem". Prawdę prawi Pan Szwejgiert - czyta się jednym tche, choć około połowy musiałam przerwać lekturę na kilka miesięcy, gdyż fabuła nieco zwolniła tempo. Na szczęście po połowie przyspieszyła, prowadząc do finału, który był wręcz prawdziwym rollercoasterem wydarzeń.

"Holub (...)" to nie tylko opowieść o zdradzie na poziomie struktur państwa.. To historia, która pokazuje, że zdrada nie zawsze wynika z prostych pobudek, a lojalność nie jest wartością stałą. To również opowieść o osobistej walce, odpowiedzialności i poniesionych konsekwencjach za popełnione czyny. W świecie Wrońskiego każdy ma swoją prawdę, a klucz do przetrwania stanowi właściwe odczytanie czyichś intencji. Wroński prowadzi narrację tak, aby czytelnik stopniowo wchodził w głąb sieci powiązań, interesów i ukrytych motywacji. Autor w swojej książce stawia czytelnikowi wiele pytań, zmuszających do refleksji: czym jest zdrada? Ile jesteśmy w stanie zrobić, aby bronić swoich bliskich, ile poświęcić, gdy gra toczy się o bezpieczeństwo państwa? Jak cienka jest granica między misją a obsesją, między patriotyzmem a wykorzystywaniem wielkich słów do ukrycia prywatnych interesów? Ta refleksyjna warstwa czyni "Holuba (...)" książką bardziej ambitną niż typowa literatura szpiegowska. Wroński zachowuje równowagę między opisami a akcją, dzięki czemu czytelnik może zarówno zanurzyć się w realiach pracy operacyjnej, jak i śledzić rozwijającą się intrygę. To połączenie, które zadowoli zarówno miłośników thrillerów, jak i tych, którzy oczekują bardziej intelektualnego podejścia do tematu.

Jednym z największych atutów powieści jest sposób kreowania bohaterów. Są to postaci niejednoznaczne, pełne sprzeczności, ale wciąż napędzane poczuciem obowiązku. Autor nie idealizuje ich. Wręcz przeciwnie - odsłania ich słabości, pokazuje momenty zwątpienia i moralne kompromisy, które stają się nieuniknione, kiedy gra zaczyna toczyć się o wysoką stawkę.

Jeśli chodzi o korektę, to zauważyłam literówki w niektórych miejscach, powtarzanie "jakiś", gdy powinno być "jakichś" oraz przynajmniej jeden błąd ortograficzny ("skórzane" - s. 177). Jednak największym minusem są dialogi, w których druga osoba wypowiada swoją kwestię, bądź odpowiada na wcześniej zadane pytanie, w tej samej linii. Jest to irytujące, gdyż wprowadzą chaos podczas lektury, sprawiając, że czytelnik musi się niejednokrotnie cofnąć wstecz, jeśli chce dokładnie wiedzieć kto wypowiedział się w danym momencie. Utrudnia to lekturę, zwłaszcza na początku. Z czasem można się do tego przyzwyczaić, co jednak nie zmienia faktu, iż jest to irytujące.

Literatura sensacyjna rzadko oferuje połączenie autentyczności, emocjonalnej głębi i uczciwie skonstruowanej intrygi. "Holub. Jak daleko posuniesz się, aby znaleźć zdrajcę?" Piotra Wrońskiego to przykład dobrej powieści, która wyrasta ponad schemat klasycznego thrillera. Jest to książka, która nie tylko wciąga, ale również skłania do refleksji nad lojalnością, moralnością i ceną, jaką płacimy za podejmowane decyzje. Zwłaszcza w świecie, gdzie granice między dobrem, a złem nie są oczywiste. To książka dla tych, którzy cenią inteligentne thrillery oraz lubią powieści sensacyjne z romantycznym wątkiem, ale też dla tych, którzy poszukują historii z głębszym przesłaniem.

Data przeczytania: 29-11-2025 (od: 11-11-2024)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty