środa, 1 kwietnia 2026

Pomoc domowa. Sekret

CYKL: "MILLIE CALLOWAY" (TOM 2)


Dalsze losy Mille Calloway, głównej bohaterki znanej z "Pomocy domowej". Jako, że pierwszy tom jest mocno zaskakujący, a przy tym rewelacyjny w swoim gatunku, to nie mogę zdradzić tutaj zbyt wielu szczegółów. Ograniczę się więc jedynie do zarysowania treści znanej z opisu oraz nie podpadających pod spojlery ogólnikowych rzeczy.
 
Mille Calloway, po wydarzeniach z pierwszego tomu, miała stałą pracę. Jednak to się zmieniło i teraz znów boryka się z problemami finansowymi. W drugim tomie znajduje idealne zajęcie dla siebie: znów ma być pomocą domową. Tym razem ma sprzątać u bogatego państwa Garricków. Douglas Garrick jest biznesmenem. Mieszka on z żoną w luksusowym penthousie. Jednak owa małżonka jest niezwykle tajemniczą osobą. Nigdy nie wychodzi ona ze swojego pokoju. Millie nie miała więc okazji jej widzieć. Pan domu również nie ułatwia sprawy - wciąż argumentując, że żona jest słabego zdrowia i musi odpoczywać. najlepiej więc, aby Millie nie niepokoiła Pani Garrick. Jeśli nie będzie stosowała się do tej zasady, to straci pracę, a tego Mllie bardzo by nie chciała, wszak przez trudną przeszłość nie będzie jej łatwo znaleźć nowego zajęcia. O ileż byłoby to łatwe, gdyby nie pewien niepokojący fakt: Millie co jakiś czas słyszy płacz dochodzący z pokoju, w którym leży obłożnie chora Pani Garrick... Na domiar złego Millie znajduje koszule nocne żony Douglasa - poplamione krwią!
Co dziej się za zamkniętymi drzwiami pokoju w penthousie? Czy Millie zdoła uratować Panią domu? Jak potoczą się dalsze losy pomocy domowej? Odpowiedzi na te i wiele  innych pytań, należy szukać w kolejnym z cyklu thrillerze psychologicznym Freidy MFadden.

Fanów pierwszego tomu, którzy zobaczą tutaj nieco bardziej zwolnione tempo, uspokoję - jest tak tylko na początku. Jeszcze przed pierwszą połową historia nabiera tempa. W połowie zaczynamy coraz bardziej wkręcać się w fabułę, a całość zaczyna być zajmująca w sposób typowy dla książek Freidy McFadden. Dlatego, czytelnicy zaznajomieni z pierwszym tomem, przyzwyczajeni u McFadden do wartkiej akcji i dużego zaangażowania w lekturę już od pierwszych rozdziałów, muszą się troszeczkę uzbroić w cierpliwość. Będzie to wynagrodzone - i to z nawiązką! Coś o tym wiem, bo sama nie byłam przekonana. Jakże się miło zaskoczyłam...
 
Książkę czyta się błyskawicznie i z dużym zainteresowaniem. Zwłaszcza od drugiej połowy. Według mnie jest to bardzo dobry, przemyślany thriller psychologiczny, który z czystym sumieniem mogę polecić. Zaznaczam jednak, że książki z cyklu "Millie Calloway" należy czytać za kolejnością numeryczną, bo jest tu kilka nawiązań do niektórych postaci i wydarzeń z poprzedniego tomu. 

Data przeczytania1-04-2026 (od: 25-03-2026)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

Podsumowanie marca

🌱W marcu przeczytałam sześć książek, wśród których znalazły się: jeden kryminał trzy obyczajówki i dwa komiksy.

Miesiąc rozpoczęłam od harlequinowego romansidła  Caitlin Crews, zatytułowanego "Arabskie marzenia". Zabierając się za tą książkę, nie miałam większych oczekiwań, dlatego nei zdziwiło mnie, że okazała się słabą historią, w której główny bohater bardziej interesował się sprawami swojego państwa, niż kobietą, którą - podobno - bardzo pokochał...

W drugim tygodniu miesiąca przeczytałam komiks "Ona i jej kot", którego Autorem jest Makoto Shikai. Pomysł przeczytania tego komiksu powstał, gdy zaczęłam się interesować typowo książką Makoto Shinkaiego pod tm samym tytułem. Nadal mam zamiar przeczytać tą historię w prozie. Cieszę się, że przed jej lekturą sięgnęłam najpierw po komiks. W przyszłości będę mogła skonfrontować obie książki.

Niedługo później ukończyłam romans Joanny Balickiej, zatytułowanej "Pożyczony narzeczony". Jest o lekka literatura dla miłośników takich niezobowiązujących lektur. Prosta i dość przyjemna obyczajowa historia, której realia osadzono częściowo w Chicago, a częściowo w Aspen. Dlatego uważam, że ten tytuł jest idealny w okresie zimowym, gdyż świetnie wpasowuje się w aurę. Mamy tu motyw "fake dating" oraz "enemies to lovers", gdzie jedna psiapsiółka "pożycza" tej drugiej swojego narzeczonego. Tylko na jeden miesiąc... Mocno przewidywalna opowieść, ale znośna, zwłaszcza jeśli ktoś lubi takie książki.

"Siedem śmierci Evelyn Hardcastle" to thriller Stuarta Thurtona, który łączy ze sobą elementy fantastyki i mrocznej opowieści. Z tą książką wiązałam spore nadzieje, odkąd tylko o niej usłyszałam. Miałam nadzieję na intrygującą historię. I momentami ten thriller bywał wciągający. Uważam, że to nie jest zła książka. Mimo ogólnego chaosu, wywołanego  mnogością postaci oraz ciekawym, choć konstrukcyjnie mocno zawiłym motywem wcielania się jednego bohatera w osiem różnych postaci. Zdaje sobie sprawę z tego, że ta książka wielu osobom może przypaść do gustu. Mnie niestety nie urzekła. Gdzieś w okolicach piątego wcielenia bohatera zaczęłam się nudzić i coraz częściej wypatrywałam już końca. D tego doszło trochę rozczarowujące zakończenie. Mimo to nie odradzam lektury. Warto po nią sięgnąć, choćby po to, żeby wyrobić sobie własne zdanie.

Końcem miesiąca ukończyłam kolejną harlequinową historię, równie słabą (jeśli nie gorszą), jak ta pierwsza. Mowa o książce Louise Fuller, zatytułowanej "Razem, na Bermudach". Mimo lekkiej lektury, okazała się słabo napisaną historią, z denerwującą główną bohaterką, ślepo ufającą, człowiekowi, którego każda szanująca się kobieta powinna rzucić w diabły już po pierwszej sprzeczce.

Miesiąc zakończyłam jedną z moich TBRowych lektur, które wybrałam sobie do przeczytania na ten rok. Jest ro "Tomb Raider Archiwa Tom 1", czyli pierwszy z czterech tomów zawierających zbiory komiksów z przygodami Lary Croft, który w ogólnym rozrachunku oceniam jako dobry. W przyszłości mam zamiar przeczytać trzy pozostałe tomy. Jestem ciekawa, czy późniejsze przygody Lary Croft będą lepsze, czy jednak będą trzymały poziom tych z pierwszego tomu.

W marcu, na moim blogu zadebiutowała nowa zakładka, którą zatytułowałam  "Gatunki". Wielokrotnie, w rozmowach - czy to ze znajomymi, czy z książkowymi freakami - "grzebię" w meandrach mojej pamięci za tytułami, które są warte polecenia. Wówczas, kilkakrotnie łapię się na tym, że są takie ksiażki, które bardzo mi się "wryły w pamięć" i to nie tylko z jednego gatunku. Niechaj więc ta zakładka będzie takim moim zapisem wszystkich książkowych polecajek, które zawsze przychodzą mi do głowy, kiedy ktoś mnie zapyta: "jaki thriller byś mi poleciła?", albo: "który romans według Ciebie jest wart uwagi?" etc. W tej zakładce znajdziecie więc wszystko to, co według mnie jest godne uwagi. Będę tam na bieżąco umieszczać książkowe sztosy. Przy czym warto zaznaczyć, że jako, iż jestem restrykcyjna w swoich ocenach (nawet - a może i zwłaszcza - jeśli coś tyczy się jakiegoś tematu, który bardzo lubię), to lista tych polecajek w niektórych gatunkach może wzrastać wolniej, bądź szybciej - w zależności od tego, czy dana książka rzeczywiście jest warta aż takiej uwagi.

Zachęcam do zaglądania do tej zakładki 🌷


Marzec w liczbach:

Przeczytanych książek: 6
Łączna liczba stron czytanych książek: 1726

Komiks: 2
Literatura obyczajowa/Romans: 3
Literatura Thriller/Kryminał/Sensacja: 1


"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty