wtorek, 1 kwietnia 2025

Wyznania

Do zapoznania się z treścią tego thrillera psychologicznego zachęcił mnie intrygujący opis. Rzecz ma miejsce w Japonii. Poznajemy pewną kobietę, nauczycielkę w gimnazjum, która prowadząc swoją ostatnią lekcję wychowawczą dokonuje szokującego wyznania, które mrozi krew większości uczniów. A u dwójki z nich zasiewa ziarno niepewności. Tego, jak potoczą się losy bohaterów należy dowiedzieć się z lektury książki japońskiej Autorki Kanae Minato.
 
Historia opowiedziana jest tutaj z punktu widzenia paru osób związanych z jednym tematem. W każdym rozdziale czytelnik ma okazję poznać dany punkt widzenia. Jest to zarówno pomocą, jak i utrudnieniem w próbie własnej oceny wydarzeń. Głównie przez wzgląd na psychologiczne aspekty sytuacji, ludzkich zachowań oraz ich moralność i niemoralność. Co do tego ostatniego - wielokrotnie zastawiałam się czy w tej opowieści określenie "moralności" jest tu właściwie komukolwiek znane, gdyż w paru przypadkach bardziej mogłabym powiedzieć o zepsuciu moralnym...
 
"Wyznania" to niedługa historia, lecz wielowątkowa. Mamy tu między innymi takie motywy, jak: przemoc fizyczną i psychiczną - tak w domu, jak i w szkole (mobbing), morderstwo, depresję, samobójstwo, zemstę, zazdrość, etc. Przez większą część książki wszystkie elementy łączą się ze sobą, tworząc spójną całość, co czytelnik zauważa, wraz z każdym kolejnym rozdziałem, kiedy Autor odkrywa przed nim kolejne brakujące puzzle.
 
Z pewnością jest to książka, w której nie łatwo opowiedzieć się po którejś ze stron. Zachowania bohaterów skłaniają tu do wielu przemyśleń. Jak ja bym się zachował/a na miejscu osoby pokrzywdzonej? Jak bym się zachował/a stojąc po stronie kata, bądź domniemanego sprawcy? Po czyjej stronie stanąć, kogo potępić? Należy tu także postawić jedno z ważniejszych przemyśleń: "co  by było gdyby?" Gdyby rodzic był inny dla swojego dziecka/spełnił jego marzenie/dopilnował? Gdyby media nie nagłaśniały morderstw popełnianych przez nieletnich? Gdyby ktoś zauważył czyjś wysiłek? Gdyby nauczyciel/ka zachował/a się inaczej? Gdyby kolega użył innych słów...
 
Historię, którą Kanae Minato serwuje czytelnikom pochłania się szybko, choć niektóre zawarte w niej treści mogą być bolesne, a zachowania bohaterów trudne do pojęcia. Ciągi wydarzeń, które mają miejsca  w tej opowieści, karzą mi myśleć o tej książce jako o studium między innymi tego, jak rodzi się zło. Polecam zapoznać się z "Wyznaniami". Może właśnie dzięki tym wszystkim rozterkom i przemyśleniom, nagromadzonym na tak małym kawałku opowieści, które zostają u czytelnika jeszcze długo po przeczytaniu ostatnich akapitów.

Data przeczytania: 1-04-2025 (od: 26-03-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

Podsumowanie marca

🌱Pierwsze tygodnie marca spędziłam na intensywnym czytaniu. Ukończyłam zaległości, które były planowane jeszcze na poprzedni miesiąc, jednak z różnych powodów ten plan się nie powiódł. Zaczęłam też kilka nowych tytułów.

Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem powrotu do ulubionej komputerowej gry. Mam na myśli serię Tomb Raider, w którą namiętnie grałam około dziesięć lat temu. Mam też w planie zapoznać się z serią komiksów, której główną bohaterką jest właśnie nieustraszona Lara Croft. Wstępem do moich zamiarów jest właśnie "Z archiwum Tomb Raider. Przewodnik", który okazał się niezłym. Moim zarzutem jest jedynie dość infantylny tekst. Odnoszę wrażenie, iż głównym targetem dla tego opracowania jest młodzież. Autorka chyba siliła się na zabawny tekst, a wyszło trochę dziwacznie w odbiorze - dla dorosłego czytelnika. Mocną stroną pozostaje wizualna strona przewodnika oraz ciekawostki i kalendarium.

Książkę "Mistrz i Małgorzata" Michaiła Bułhakowa  planowałam ukończyć jeszcze w zeszłym miesiącu. Niezmiernie cieszę się, że znam jej treść, bo od dawna chciałam ją przeczytać. Obawiałam się tylko czy przez nią zdołam przebrnąć. Obawy okazały się bezpodstawne. I mimo, że fragmenty historyczne były dla mnie nużące, to ostatecznie uważam całość za zajmującą.

"Pieśń prorocza" Paula Lyncha to książka, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Jest to jedna z ambitniejszych lektur, poruszająca ważne tematy. Głównym motywem jest walka z systemem i śmierć. Natomiast duszna atmosfera oraz obezwładniające bohaterów strach i bezsilność udzielają się czytelnikowi, co jest dużym plusem tego tytułu. Niestety, dość poważnym minusem jest użyta forma narracji. Zlana z głównym tekstem, co znacznie utrudnia odbiór książki.

"List do nieznanego poety" to drugi tomik poezji Wojaczka, z którym zapoznałam się  w tym roku. I mam nieco mieszane uczucia co do tego zbioru. Mimo, iż pojawiło się w nim parę wierszy, które podobały mi się w tomiku "Dla ciebie piszę miłość", to za mało, bym uznała ów tomik na równi z poprzednim. Styl poety jest specyficzny, i zdążyłam się już do tego przyzwyczaić. jednak tutaj nagromadzono zbyt wiele smutku i śmierci. Chyba bardziej "wolę" depresyjną poezję Sylvii Plath, niż śmierć i gorycz życia w wydaniu Wojaczka. A może to było za dużo jak na te parę tygodni...?

W marcu zabrałam się za mój tegoroczny styczniowo-czerwcowy TBR. Pierwszą książką z tego zestawienia był thriller Wojciecha Chmielarza  "Żmijowisko", które pozytywnie mnie zaskoczyło. Mimo niemal pięciuset stronom, gabaryt książki pozwala wierzyć, że jest ich więcej. Myślałam, że będę długo ją czytać, tymczasem lektura przebiegła sprawnie. A to dzięki intrygującej fabule, która pomimo kilku podobieństw do "W głębi lasu" Harlana Cobena, potrafiła mnie bardzo zainteresować. Tajemnicze zaginięcie nastolatki na rodzinnym wyjeździe, następujące tego konsekwencje oraz waśnie pomiędzy pozostałymi bohaterami książki, często towarzyszyły mi w ostatnich tygodniach marca. Jego zakończenie wbiło mnie w fotel i kazało zbierać szczękę z podłogi. Myślę, że ta historia jeszcze długo pozostanie w mojej pamięci jako jeden z lepszych thrillerów z jakimi miałam do czynienia.

W nadchodzącym kwietniu planuję kontynuować kilka zaczętych niedawno książek, zacząć czwarty tom cyklu o Harrym Potterze, a także zabrać się za kilka nie planowanych wcześniej lektur 🌷

 

W marcu tytułem miesiąca jest "Żmijowisko"

 

Marzec w liczbach:

Przeczytanych książek: 5
Łączna liczba stron czytanych książek: 1510
Fantastyka/Fantasy: 1
Literatura piękna: 1
Poezja: 1
Poradnik: 1
Thriller/Sensacja/Kryminał: 1

środa, 26 marca 2025

Żmijowisko

Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem poznania dwóch kryminałów autorstwa Wojciecha Chmielarza: "Wyrwy" i właśnie "Żmijowiska". Nigdy nie czytałam niczego, co miało by dłuższą formę niż opowiadanie, w wykonaniu tego Autora. Na początek wybrałam więc ten drugi tytuł, tym bardziej, iż wiele osób mi ją polecało. O czym więc  jest ten kryminał?
 
Mamy lato 2017 roku. Las, ognisko, zakrapiana impreza, grupka młodzieży i tragedia, która zmienia na zawsze życie pewnej rodziny. Na wyjeździe wypoczynkowym dochodzi do zaginięcia nastolatki.  Po latach ojciec dziewczyny wraca na miejsce zdarzenia, aby rozwiązać tajemnicę sprzed lat. Brzmi znajomo? Tak, fabuła tego thrillera nieco przypomina "W głębi lasu" Harlana Cobena. Tylko, że tutaj mamy Polskę, domki wczasowiczów w lesie na Podlasiu.
Co stało się z zaginioną? Jaka tajemnica tkwi w wydarzeniach sprzed roku? Czy ojciec odnajdzie córkę? Odpowiedzi należy szukać w lekturze książki. A ta z pewnością zaskoczy.

Zresztą pasjonującej książki. Historia, mimo podobieństwa do thrillera Harlana Cobena, wciąga. Co ciekawe, nie przepadam za częstymi przeskokami czasie, a tutaj fabuła została skonstruowana tak, iż czytelnik wielokrotnie przenosi się w czasie. Trzeba przyznać Autorowi, że zabieg ten wyjątkowo nie przeszkadza, nie wybija z rytmu, przeciwnie - z czasem nawet przestałam przywiązywać do tego wagę. Historia opowiedziana jest w ciekawy sposób, Najpierw poznajemy bohaterów, ich charaktery i bolączki oraz emocje którymi się kierują. Wydarzenia z czasem zaczynają nabierać tempa. Aż poznajemy wszystko...
I kiedy już myślałam, że ocenię tą książkę tylko jako dobrą, bo Autor nagle wplata mi pod koniec zupełnie niepotrzebny rozdział, w którym mi każe myśleć: "No nie, serio?!" Kiedy nie wierzę Autorowi ani na sekundę, że tak to może się kończyć, właśnie wtedy Autor wyjmuje asa z rękawa...

Niewątpliwie bardzo dobry thriller, wciągający, zaskakujący. Zdecydowanie jeden z lepszych jakie czytałam!

Data przeczytania: 26-03-2025 (od: 7-03-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

7/10          4/5                         7/10                          3,5/5

piątek, 14 marca 2025

List do nieznanego poety

W "Liście do nieznanego poety" pojawiły się niektóre wiersze z tomiku "Dla ciebie piszę miłość", z którym zapoznałam się niedawno. Wszystkie wiersze zebrał Bogusław Kierc, natomiast Autorem wstępu, będącym jednocześnie próba porównania Rafała Wojaczka do innych poetów (w tym między innymi do Rimbauda) jest Stanisław Stabro.

Główną tematyką tego zbioru jest śmierć, przemijanie, marna egzystencja i depresja. Próżno doszukiwać się tutaj zbyt wielu wierszy miłosnych, choć i takie się pojawiają - nie ma ich jednak dużo. Wyróżniam w szczególności erotyk "Inicjacja" (s. 34) oraz wiersze "Ten trzeci" (s. 80) i bardzo ładny, z delikatną zmysłowością wiersz "Prośba" (s. 88), które pojawiły się w wyżej wspominanym, wcześniej przeze mnie przeczytanym  tomiku. Miłość, seks i życie to także tematy dwóch, ładnych w swojej zmysłowości wierszy: "Prolegomena do sztuki wyzwolonej" (s. 82), "Ekloga" (s. 83).

W tomiku tym, pojawiło się kilka wierszy poświęconych pisaniu.  Poeta rozprawia się w nich z twórczością, zastawia nad sensem pisania wierszy, podejmuje próby zaprzestania ich tworzenia. Tu, najbardziej wyróżniam piękny wiersz zatytułowany "Próba ostatniego wiersza" (s. 70).

Ocierająca się o makabrę "Piosenka z najwyższej wieży" (s. 71), która również jest wierszem pojawiającym się w "Dla ciebie piszę miłość", według mnie bardziej pasuje właśnie do tego zbioru, który jest wręcz przepełniony bagażem doświadczeń, smutkiem i przygnębieniem. Skoro już mowa o tematyce śmierci i sensie istnienia, to w szczególności wyróżniłabym wiersze "Mojej bolesnej" (s. 21), "Gwiazda" (s. 24), "Ballada bezbożna" (s. 38), "Piosenka bohaterów II" (s. 47), "Pewna komoda, czyli" (s. 54), "W podwójnej osobie" (s. 73).

Życie w konfrontacji ze śmiercią przewija się przez wersy  tytułowego "Listu do nieznanego poety" (s. 63). Natomiast życiowy wiersz "Dał się nabrać na język, którego nie było" (s. 103) niesie ze sobą motyw śmierci z nutą uczuciową (miłość). Postrzeganie świata i życia znajdziemy między innymi w dobrym wierszu "Na jednym rymie" (s.49). Wyróżniam tu także trzy dobre wiersze o życiu, a są nimi: "Dotknąć" (s. 50), "Słowa do piosenki na ostatni dzień roku" (s. 68) i "Kolęda" (s. 127), poruszająca temat wigilijnej wieczerzy. Ponadto wyróżniam wiersz "Czy ja mogłam w wątłych ustach unieść taką miłość" (s.112).

Jak widać, spośród wymienionych tytułów, parę pojawia się też w tomiku "Dla ciebie piszę miłość". Było ich więcej - również dobrych, jednak nie wspominałam o nich, gdyż nie chciałam się powtarzać. "List do nieznanego poety" zawiera dobre wiersze, jednak zauważyłam, że większość z nich pojawia się około połowy  tomu. Prawdopodobnie dlatego początek tomiku był dla mnie chwilami nużący i sprawiał, że długo nie mogłam się z nim zgrać.

Data przeczytania13-03-2025 (od: 11-03-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

5/10           2/5                        5/10                          2,5/5

wtorek, 11 marca 2025

Pieśń prorocza

Lekturą do przeczytania na jeden z Klubów Książki okazała się być "Pieśń prorocza", o której istnieniu nic wcześniej nie wiedziałam.
 
W powieści mamy z jednej strony polityczne zawirowania w Irlandii, aresztowania obywateli za poglądy. Mamy tu obecny wśród bohaterów strach, lęk o przyszłość, o bliskich, niepewność jutra, bezsilność. Tutaj powieść skupia się na kobiecie, której głównym problemem jest aresztowanie męża i związane z tym troski, a także niepewna sytuacja syna, zmuszonego do ukrywana się. Z drugiej perspektywy mamy między innymi wątek starszego mężczyzny z Alzheimerem, który z racji choroby ma swój świat, wobec tego aktualne wydarzenia są jakby poza nim; rodzinne spotkania, które tylko z pozoru wyglądają, jakby życie Eilish i jej dzieci nadal biegło normalnym torem. Reżim i związane z nim trudności, a przy tym wszystkim duszną atmosferę, co nadaje powieści charakterystycznego klimatu strachu. W połączeniu z bezsilnością i niepewnością bohaterów o przyszłość - efekt bywa piorunujący.
 
Skoro tak, to dlaczego ostatecznie oceniam ją tylko jako "dobrą"?  Książka napisana jest w bardzo opisowym stylu, co akurat uważam za olbrzymi plus. Z pewnością sposób, w jaki Autor przekazuje emocje bohaterów, plastyczne opisy tego, co aktualnie czują postacie oraz jak te emocje oddziałują na ich zachowanie to spory atut tej powieści. Pierwszym minusem jest zastosowanie dialogów w tekście. Bez pauz, jak to zazwyczaj bywa. Przypomina to trochę tekst bez zredagowania, zlepek szybkich myśli, wyrzucanych niczym z karabinka maszynowego. Dostrzegam tu zamysł, jakim Autor się kierował. Poniekąd, dzięki takiemu "wodolejstwu" możemy chwilami czuć się tak, jakbyśmy podsłuchiwali i podglądali bohaterów, a dialogi między nimi to zlepki urywanych, czasami niechlujnie padających zdań z życia codziennego, wplatane w ważniejsze wydarzenia. Jednak taki zabieg może szybko zmęczyć. Ciężko się do tego przyzwyczaić. Jest to możliwe, jednak łatwo można się wybić z tego rytmu. Uważam, że jest to druzgoczące dla tego tytułu, gdyż "Pieśń prorocza" z pewnością zasługuje co najmniej na ocenę bardzo dobrą. Niestety, strona narracyjna książki często psuje dobre wrażenie. Często, gdy dochodziło do dialogów, mimo dużego skupienia, wybijałam się z rytmu, nie raz z całego wątku, co kazało wracać parę zdań wstecz. To też wyjaśnia, dlaczego niemal miesiąc zajęło mi przeczytanie książki, która liczy sobie mniej niż trzysta stron...
 
Ponadto, Autor nie ułatwił czytelnikowi zadania, wplatając w tę historię szczegółowe wątki z życia głównej bohaterki, które nie zawsze były interesujące. I to mój drugi zarzut. Mam na myśli te opisy, które po prostu nudziły, nie wnosząc przy tym wiele do fabuły. Prawdopodobnie, bez tych fragmentów, treść wiele by nie straciła. I tak oto mamy intrygujący, mocny początek, środek bogaty w sinusoidę: od interesujących zdarzeń, po te totalnie nudne, po których następowały wydarzenia wbijające czytelnika w fotel. I tak w kółko aż do równie mocnej końcówki książki. Ta huśtawka, w połączeniu z dialogami zlanymi z tekstem, niestety bardzo męczyła podczas czytania. Niestety, gdyż odbiło się to na mojej ogólnej ocenie. Za ten ładunek emocjonalny [którym tak się tutaj zauroczyłam], który niosą ze sobą opisy wydarzeń oraz przeżyć bohaterów, powoduje, że książka chwilami zasługuje wręcz na miano rewelacyjnej, a już całą pewnością bardzo dobrej prozy. Wielka szkoda, że efekt popsuł mi sam Autor stosując taką, a nie inną formę przedstawienia tej historii.
 
Dlatego, jeśli ktoś miałby chęć sięgnięcia po tą, bądź co bądź, bardzo dobrą książkę, ostrzegam, że prowadzona narracja może powodować spore utrudnienie podczas lektury. Tym bardziej, że już sam temat książki nie należy do najłatwiejszych. Problemy poruszane przez bohaterów oraz wydarzenia, z którymi się mierzą są trudne i wymagają skupienia. Dialogi, które "ciągną się po sobie akapitami" nie ułatwiają tego skupienia. Nie odradzam, wręcz przeciwnie: uważam, iż warto zaznajomić się z tym tytułem. Jest to kawał dobrej literatury, z rodzaju tych, które zapadają w pamięci na dłużej. Trzeba jednak liczyć się ze sporym utrudnieniem, z którym warto się zmierzyć dla poznania losów Eilish i jej rodziny.

Data przeczytania: 10-03-2025 (od: 13-02-2025)

LC            Goodreads            nakanapie.pl            booklikes.com

6/10          3/5                         6/10                          3/5

"Zbyt głośna samotnosć" (Bohumil Hrabal)

Bo ja gdy czytam, to właściwie nie czytam, biorę piękne zdanie do buzi i ssę je jak cukierek, jakbym sączył kieliszeczek likieru, tak długo, aż w końcu ta myśl rozpływa się we mnie jak alkohol, tak długo we mnie wsiąka, aż w końcu nie tylko jest w moim mózgu i sercu, lecz pulsuje w mych żyłach aż po krańce naczyniek włoskowatych.

Popularne posty